Ze smyczą coraz bardziej obznajomiony. Już nie ciągnie, nawet ładnie chodzi. Do samochodu trzeba go wsadzić, ale jedzie ładnie.
Tomek zdjął 3 szwy z podbrzusza, trzymałam ja i sąsiad - bo to dość duży pies. Ale nawet nie pisnął, leżał spokojnie i lizał mnie jak tylko się nad nim pochyliłam.
Jest cudowny!
Potem pochodziłam z nim po ogrodzie, wypusciłam nasze suczki. Sonek jest bardzo łagodny, podniecony obwąchiwał każdą z osobna, obsikiwał każdy krzaczek i grudkę ziemi. W kojcu niestety szukał wyjścia, próbował się wspinać, wskoczył na dach budy i przymierzał się do wyskoczenia z kojca. Goopol, nie wie, co robi :(
Zawieźlismy go do kojca gminnego, wkroczył z ogonem na grzbiecie, bo jest u siebie.