-
Posts
44580 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Jak ładna, jak jakiś charcik!
-
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Kupiłam Sonkowi nowa obrożę i smycz. Wydałam 47 zł. Tomek dokupił 2 miski po 12 zł. Zabierzemy go dziś do tej pani, co wyraziła chęć przygarnięcia psa - zabiorę te nowe rzeczy, plus karmę i miski. Jak tylko coś nam nie będzie grało, pies wraca z nami. Strasznie się biję z myślami, czy to dobry dom, ale jak nie pojadę i nie zobaczę, to nie będę wiedzieć, prawda?.......... -
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
-
U nas stan bez zmian, Bogu dzieki. Nusia 13 lat, Zulka 14 lat, Sonia 16+. Wszystkie w dobrej formie. Tylko Zulka coraz bardziej dziwaczeje. Ale ona od zawsze, odkąd jest u nas ze schroniska w Wieluniu, 9 lat , ma odchyły. Na przykład boi się ... miski z wodą, bardzo ostrożnie pochodzi, skrada się, weźmie łyczka i ucieka. I tak kilka razy.Czasem boi się podejść do miski z jedzeniem - karmiona z ręki je chętnie. Jest pogodna, zdrowa fizycznie (bo psychicznie to nie bardzo, ale nie szkodliwie), ostatnia w naszym domowym stadzie, zawsze przemyka się na końcu, nawet za kotami.
-
~ Wiejska zaniedbana Amisia zamieszkała w Ostródzie :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Pani Maryla zadzwoniła o dziewiątej rano - że była wczoraj dwa razy na dworze z Ami, ale nie było siusiu. Po przyjeździe napiła się wody i zjadła kilka chrupek, tak na smaczek. Raniutko znów poszły na spacer - bez rezultatów. Przed ósmą wyszły na smyczy dalej, po osiedlu. Ami poznała sąsiadów, a wszystko to jak nie kuzyn, to inne rodzina, i każdy musiał pogłaskać Amiśkę (a jej w to graj :) ) Godzinę temu telefon - jest siusiu, na trawce!! -
~ Wiejska zaniedbana Amisia zamieszkała w Ostródzie :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Amisia pojechała do Ostródy. Mam pełne zaufanie do p. Maryli, zawsze miała psy i koty. Przez trzy godziny gadaliśmy o psach, o zwierzakach ogólnie, no i o Ami - co lubi, jak karmić, czy podawać smaczki, jak wyprowadzać itp. Zapakowałam stare posłanko, puszkę karmuy i trochę fitmina. Miałam telefon z drogi - że jadą sobie spokojnie, a Ami trochę się ślini i drży. Ma obiecany spacer po ogródku (na smyczy!!), w nocy też może wyjść, no i rano od siódmej Maryla zaczyna dyżur wychodzeniowo-adopcyjno-aklimatyzacyjny. Po tej przygodzie warszawskiej Amisi mnie aż mdli z niepokoju. Ale teraz nie jest to centrum Warszawy, a domek z ogródkiem, nie nerwowa kobieta, a stateczna i spokojna osoba, psiara. Zobaczymy. -
Tak, tak, pamiętam, że to 17 kwietnia, że to przyszły -przyszły weekend. O paniach nowodworskich nie wiem, trza by zadzwonić :)
-
Wspaniałe psiaki z Józefowa proszą o domki i ogłoszenia !
malagos replied to gunia's topic in Już w nowym domu
A jest w Józefowie wolontariat? Maja jakąś stronkę na fb? -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
malagos replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
A moje poleci niebawem :) -
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Kryś, karmę jeszcze mam, tę suchą (Fitmin) - kupioną jakiś czas temu za pieniądze Amiśki, a dokupuję podroby i kurze udka, bo gotowane lepiej idzie. Ale... maleńkie światełko w tunelu - mam chętną panią na Sonka, tylko muszę sprawdzić warunki. Brzmi nieźle. Rozmawiałam z Tomkiem, podjedziemy tam, zobaczymy i ew.zawieziemy psa. Nie z ogłoszenia, ale tu w Makowie wypełniałam pani wniosek i pokazałam zdjęcie Sonka. Jak zwykle, jeszcze się nie ciesze, jeszcze nie - jak się wszystko uda, to napiszę. -
Czarna zgraja - 9 kotów u stuletniej babuleńki...
malagos replied to malagos's topic in Kotki już w nowych domach
U mnie też się wydzierają ptaszki - a najbardziej lubię nasze szpaki. Jak co roku założyły gniazdo pod dachem. I potem siedzi taki pan szpak na rynnie i wyśpiewuje, treluje, gwiżdże, gada, miauczy ... :) Taki różne dźwięki wydaje, ze się na głos z niego śmieję :) -
~ Wiejska zaniedbana Amisia zamieszkała w Ostródzie :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
To czekamy, co nam ten dzień dzisiejszy przyniesie :) -
Uuuu, moje jeszcze muszą poczekać. Moze w weekend coś się nadrobi z porządkami "przedświątecznymi". Ale mam zaległa robotę biurowo-komputerową, wiec pewnie za to się wezmę w domu w wolnym czasie... :( Irenasie, jakie plany na przyszłą niedzielę? Rozdziel nam zadania - co kto ma przywieźć. Czy ognisko robimy, czy grilla, czy jeszcze jakiś pomysł?
-
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Co dalej z Sonkiem? Przecież nie może do końca życia mieszkać w tym kojcu gminnym.... Ręce opadają... -
Malizna wróciła do swej pani. Trochę pracuję w ogródku, wożę taczką kompost pod róże, zaczynam pielenie. Ale czasu mało, jakoś dzień mija bardzo szybko. Wam też tak umykają te dni?
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
malagos replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Faja suczynka :) I magnolia śliczna! moja nawet pąków jeszcze nie ma, ale u nas jeszcze nawet forsycje nie mają zamiaru kwitnąć, a w Warszawie w kwiatach :) -
~ Wiejska zaniedbana Amisia zamieszkała w Ostródzie :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Z adopcja Sonka (miałam jednak nadzieję na wizytę pani Joanny z czworgiem dzieci) zastój, a ciekawe, czy jutro przyjedzie pani Maryla poznać Amisię. Na wszelki wypadek ogarnęłam chatkę i wyciągnęłam sernik z zamrażarki, i pospieszę się wracając jutro z pracy. Bo jakoś o 16.00 pani może przyjechać. O ile w ogóle. Gdzieś się zapodział mój optymizm. -
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Kot odszedł. Nie miał szans, był już wczoraj w agonii. Jak podjechaliśmy pod dom po pracy, te dzieciaki już na nas czekały, dowiedzieć się, co z kotem. Razem weszliśmy do domu - niestety, już kocina nie żyła :( Pani Joanna napisała sms, że wybrali innego pieska, bliżej Warszawy. Telefonów o Sonka było jeszcze dziś 5, ale żaden dzwoniący nie zadeklarował przyjazdu, poznania psa czy cokolwiek innego. Na domiar złego zwołane na dziś walne zgromadzenie naszego wiejskiego kółka rolniczego zamiast pogodzić stado kłócących się bab... rozwiązało koło. I tak jakoś ten dzień minął. Do dupy. -
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Musze Wam opisać wczorajszy wieczór, bo aż się poryczałam... Godzina 20.10, dzwonek do domofonu. Idę otworzyć furtkę, a tam chudziutki mały, moze 10-letni chłopiec z czymś na rękach, po ciemku nie widzę, co to, ale coś zwisa, co się majta. Chłopaczyna łamiącym się głosem mówi: "Kota z połamanymi nogami przyniosłem, prędko, prędko, gdzie weterynarz?!" Wołam Tomka i wszyscy biegniemy do gabinetu, ledwie możemy za tym dzieciakiem nadążyć. Kładzie na stół tego kota - to co się majtało, to rękawy bluzy, w którą owinął kota... Kot czarny, ale takiego wynędzniałego stworzenia nie widziałam w życiu... Na pierwszy rzut oka myślałam, ze to już trupek. Szkielet, z zamoczoną dupinką, śmierdzący moczem, poprzyklejane do ciała jakieś śmieci (słoma, plewy?)... oczy półotwarte, ale nieruchome, pyszczek czymś oblepiony uchylony, zęby prawie czarne, połamane; ciało zimne. Chłopaczek się rozpłakał, rozcierając łzy po policzkach "Ale przeżyje, prawda, przeżyje?" - powtarzał. Tomek podłączył od razu kroplówkę, wbijając się pod skórę, bo o znalezieniu żyły nie ma nawet mowy. Uniesiony fałd skóry tak pozostał, co świadczy o odwodnieniu, jakiego Tomek nigdy w życiu nie widział...Kot podnosił głowę, bezdźwięcznie uchylał pyszczek, tylko te oczy - takie nieruchome, martwe. Jak trzymałam butelkę do kroplówki, zobaczyłam sklejona na boku sierść. Tomek to chciał wyciąć, a odsłoniła się dziura w skórze, zaropiała rana z prześwitującą kością. Dramat, aż łzy same leciały... Pytamy chłopaka, skąd ten kot. Otóż dzieci się bawiły w zawalonym domu, niedaleko rynku - usłyszały pisk i zobaczyły tego kota. Tył mia przywalony gruzem, dzieci go wyciągnęły i Igor przybiegł z kotem po pomoc, niosąc go, w sumie, kawał drogi, biegnąc i łykając łzy. Zaraz z resztą nadeszła pozostała dwójka dzieci, ale już nie przeżywająca sytuacji, jak Igor. Poprosiliśmy dzieciaki, by wróciły do domu, bo już późno,a my zrobimy wszystko, co w naszej mocy, choć powiedziałam w kilku słowach, ze czasem nie da się pomóc, że to bardzo stary i wyniszczony kotek, ze może umrzeć w nocy :( Podziękowaliśmy chłopakowi za serce, aż go uściskałam, jak stał z tą brudną zapłakaną buzią. Aż i ja się popłakałam, tak mnie ujął dzieciak. Kota zabraliśmy do domu, do dużego pudełka wymoszczonego kocem, przykryłam go ciepło. Za godzinę zajrzałam - myślałam, że już odszedł, taki zimny, oczy zamknięte, zero odruchów. Ale nie, oddychał, powoli się unosiła klatka piersiowa. Rano aż bałam się zajrzeć... Żyje. Tomek podłączył znów kroplówkę, ja pobiegłam do pracy. Przeczuwam, ze kot nie dożyje wieczora.