Już mi babki zgłosiły kolejnego pieska - mały, kudłaty, brązowy. Od 2 dni łazi po naszej wsi, ale ja go nie widziałam... Jedna namawia drugą, ale ta "tak przeżyła śmierć swojego pieska", ze już (wrażliwa, cholera) nie weźmie drugiego :( Dają mu jeść, piesek jest pogodny, macha ogonkiem.
A do Tomka przyjechał facet, co to na giełdzie samochodowej kupił dwa szczeniaczki, ponoć 6-tygodniowe.. to małe glutki, góra 4 tygodnie, i oczywiscie sraczka na 5 zagon. Rokowanie tragiczne. A facet całe 200 zł dał. Nóż się w kieszeni otwiera.