Na razie kiszka. Madzia jest zajeta, nie moze przyjechać :cool1:
Chyba sama muszę sobie poradzić, kilka wskazówek mam, troche sie dowiedziałam i moze spróbujemy, same z Zulką :roll:
Zaraz idę po zakupki, ale po powrocie, kliker w garść, chrupki w kieszeń i do dzieła. Pierwsze lekcje zrobimy na dworze, bo tylko tam mogę bez wiekszego ujadania, piszczenia i innych skomleń oddzielić Zulkę od stada. Po prostu po spacerze zostawię ją przed domem i ....pogadamy :razz: