Borysek jest juz calkowicie wygojony, są tylko małe placki w tych 3 miejscach, które porastaja sierścią. Zdjeęcia możemy zrobić, ale tylko nadal w tej budce, bo nieśmialy koteczek nie opuszcza jej w naszej obecności, a na siłę nie chcę go wyciągać. Tak sobie myślę, ze te ostatnie tygodnie zniecheciły go do ludzi, przecież i łapanie, i potem ta nieszczęsna kastracja, potem schroniskowe i kliniczne leczenie - tylko ból, zastrzyki, smarowanie itp. Trzeba duzo czasu, by odbudować te wiezi. Na razie Borys mniej fuczy i daje sie głaśkać nie tylko przy jedzeniu.