Kasiu, pięknie się zmienia Ori u Ciebie - widać, że mu lepiej niż w niebie, szkoda tylko, że masz takie straty .. mam nadzieję, że mu szybko przejdzie. Mój Figaro na początku też niszczył strasznie, wszystko trzeba było chować, ale on chyba tak odreagowywał stresy tułaczki. Myślę, że Ori też szybko się uspokoi. Trzymam kciuki, żeby nastąpiło to jak najszybciej :)