Pan wójt rozbawił mnie do łez stwierdzeniem, że "wydaje się być niewiarygodnym fakt, iż ludzie, którzy otwierają serca dla zwierząt, w stosunku do ludzi mogą życzyć im wszystkiego najgorszego". Odpowiem w ten deseń: wydaje się być niewiarygodnym fakt, że ludzie sprawujący urząd państwowy i opłacani z podatków obywateli marnotrawią publiczne pieniądze, wydaje się być niewiarygodnym fakt, że ludzie powołani do opieki nad bezbronnymi stworzeniami w ohydny sposób zarabiają na nich krocie skazując je na straszny los, wydaje się być niewiarygodnym fakt, że urzędnicy państwowi nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje... mam ciągnąć dalej? Naprawdę nie widzę powodu, aby kochać ludzi, to żaden przymus w tym kraju (przynajmniej na razie)