-
Posts
35770 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
95
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Tam podobno cały czas jest jakiś nadzorca, ale na razie i tak się pani nie odzywa (miała odezwać się jak sprawdzi czy wszystko jest dla psa przygotowane, buda itd.). Przed oględzinami przed adopcją i tak tam Maksio nie pójdzie. A że sponsorka jest z Lublina, to mogłaby w razie czego sprawdzać co jakiś czas czy wszystko ok.
-
Gratulacje dla Was! I niech już tylko będzie lepiej!
-
Ronald już po kastracji. Zabieg odbył się dzisiaj. Ronald zupełnie nie odczuł zmiany, zachowuje się jakby nie miał żadnej operacji. Wszystko przebiegło bez problemów. Koszty zabiegu: 130 zł, tutaj faktura: [URL]http://img232.imageshack.us/img232/971/ronaldbalbinkafaktura.jpg[/URL] Do tego 20 zł za transport do Stalowej Woli (40 zł na spółkę z Balbinką). Wczoraj wieczorem wykąpałam Ronalda. Się działo... wszyscy wykąpaliśmy się razem z nim, TZ był dosłownie cały mokry. Był w nylonowym ciasno zapiętym kagańcu (stąd na fotkach mokry ślad na pyszczku), bo jak było luźno zapięte, to ściągał. Przeważnie psiaki kąpię sama, ale tym razem bez pomocy TZa nie dało rady. On jakoś większy respekt ma dla chłopów... W każdym razie rzucał się jak fryga. Przy samym namydlaniu był w miarę spokojny i nawet pomrukiwał, ale jak przyszło do płukania to wchodził po TZie jak po drabinie ;) Nie chcieliśmy go za bardzo mordować, więc wykąpany jest tak z grubsza (jedno mycie), wycięłam mu dredy za uszkami i z grubsza wyczesałam, ale jego można czesać w nieskończoność... i wciąż szczotka cała w kłakach. Ogona nie ruszałam póki co. To wyższa szkoła jazdy... Po kąpieli był bardzo naburmuszony na mnie... [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/2391/ronald1v.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/5459/ronald2i.jpg[/IMG] A tu już po kastracji. Oczywiście zanim został uśpiony pod zabieg obsikał wszystkie ściany w lecznicy. U nas w domu nie znaczy w ogóle. [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/579/ronalda.jpg[/IMG]
-
Colinka BALBINKA- psie dziecko mix sheltie ma już własny domek!
Murka replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Balbinka była dzisiaj w Stalowej Woli. Beatka wpierw stwierdziła, że ona by tej łapki nie ruszała póki się faktycznie coś z nią nie zacznie dziać, bo starych zrośniętych złamań lepiej nie ruszać. No, ale kto takiego psa weźmie, któremu grożą komplikacje? Stwierdziła, że możliwa jest dalsza deformacja niestety, bo ta łapka jest już taka "pod kątem". Jej zdaniem nie jest pewne czy to stare złamanie czy deformacja rozwojowa. W każdym razie stwierdziła, że operacja będzie bardzo skomplikowana i ryzykowna, jest tam sporo małych kosteczek jak to u małego psiaka, obecnie utworzył się już cały układ mięśni, ścięgień itd. Po operacji będzie musiało się to wszystko na nowo budować i nie wiadomo czy się odbuduje... Stąd zagrożenie amputacji. Także decyzja trudna :-( Udało mi się rano złapać mocz małej (wypróbowanym sposobem "na chochelkę"), Beatka zrobiła analizę na miejscu. No i faktycznie, jest niewielki stan zapalny. Zaleciła antybiotyk (Kevawet) przez kilka dni. Akurat mi trochę zostało z jakiegoś leczenia, to starczy dla Balbinki. Nie ma to żadnego wpływu na ew. operację. Analiza moczu kosztowała 20 zł, tutaj faktura: [URL]http://img232.imageshack.us/img232/971/ronaldbalbinkafaktura.jpg[/URL] Tu wyniki analizy: [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/3312/balbinkamocz.jpg[/IMG] Koszty transportu 20 zł (40 zł na spółkę z Ronaldem). -
Rufik odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj pieseczku!
Murka replied to iwop's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przepraszam za zwłokę, byłam dzisiaj pół dnia na wyjeździe z psiakami i przyjechał jeszcze do nas chwilkę temu nowy lokator... Rufi ma już prawie cały zestaw potrzebnych leków, jeszcze czekamy na przesyłkę z Lublina. Ogólnie czuje się dobrze, biega, jest wesoły. Tylko z apetytem kiepsko, niewiele je. Niewiele też pije, a to dziwne, bo po Furosemidzie powinien pić jak smok i powinniśmy mu ograniczać do 1,5 litra na dobę. A tu nie ma co ograniczać. To jest diagnoza: niewydolność nerek, wątroba wymagająca regeneracji, serce bez zmian (czyli leki działają ok), płyn w klatce piersiowej Tu zalecane leczenie: Tu są wyniki krwi, nie są niestety zbyt dobre. Tutaj faktura za wizytę, badania (Rufi miał też badania kardiologiczne) i niektóre leki (Rufi dostał na miejscu dwa zastrzyki i proszek na nerki) - 156 zł Koszty transportu do Lublina: 70 zł. A tu jeszcze paragon za Spironol (12 zł) i Imunoglukan (35 zł) na podniesienie odporności: http://img841.imageshack.us/img841/1350/rufiparagony.jpg -
[FONT=Courier New][SIZE=2]Ta uśmiechnięta mordka chyba nie wymaga komentarza.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/681/kundzia9.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]To kanał, który łączy dwa jeziora.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/4724/kundzia5.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]No i dotarliśmy do jeziora.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/9539/kundzia6.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Wracamy dumni niczym zdobywcy nowych lądów.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/2159/kundzia7.jpg[/IMG]
-
[QUOTE][FONT=Courier New][SIZE=2]Witam! Przesyłam zdjęcia z ostatniego wyjazdu na Mazury. Spędziliśmy tam (to znaczy ja i "psice") tydzień ferii. Chyba wszystkim nam się podobało. Dla Milki to już nic nowego ale Kundzia czuła się jak odkrywczyni, zwiedzała nowe tereny, odkrywała nowe zapachy. Chwilami wydawało się, że nabiera coraz większej pewności siebie ale gdy pojawła się gdzieś w najgłębsze zakamarki. Myślę jednak, że powoli nabiera zaufania do swojego człowieka, bo kiedy poczuła zagrożenie najpierw dała nogę, ale za chwilę postanowiła schować się bezpiecznie za naszymi nogami. W terenie ogrodzonym czuje się pewniej, obszczekuje wszystko i wszystkich zbliżających się do płotu. Zdjęcia są zrobione ze spaceru nową dla Kundzi trasą (przez las). Pozdrawiamy! Mirek i Grażyna[/SIZE][/FONT][/QUOTE] [FONT=Courier New][SIZE=2]Kundzia kroczy dumnie przy nodze pana.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/7785/kundzia.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Wchodzimy do lasu.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/8531/kundzia1.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Co też tam na nas czeka?[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG][IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG][IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/5471/kundzia2.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Milka i ja jesteśmy bardzo posłuszne - przybiegamy na każde zawołanie.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/9097/kundzia3.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Czyż nie jestem piękna? Wyglądam tu na wypłoszka?[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/2306/kundzia4.jpg[/IMG]
-
Czy psiak przyjeżdża do nas? I kiedy dokładnie? Myślałam, że cena już dogadana w zeszłym tygodniu. Czy o czymś nie wiem?
-
Był dziś telefon o Maksia... pani chce go wziąść do pilnowania posesji firmy budowlanej :roll:
-
Mała, delikatna dropiata - LIZA odeszła za TM [']
Murka replied to Murka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Liza jeszcze plami, ale krew coraz jaśniejsza, więc zbliża się ku końcowi. Jest trochę niespokojna, ale nie próbuje nawiewać z ogrodu. Nie ma w ogóle kontaktu z niekastrowanymi psami. Wykorzystuje każdą okazję, aby prześliznąć się z kuchni do pokoju gdzie jest dywan. Myśleliśmy na początku, że chce tam załatwić swoje potrzeby... ale ona po prostu uwielbia dywany, bo na dywanach się jej łapy nie rozjeżdżają ;) -
Rufik odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj pieseczku!
Murka replied to iwop's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Był oczywiście. Jestem w kontakcie z Malibo. Ogólnie Rufi podupada na zdrowiu i nie jest za dobrze. Ma sporo nowych leków. Potem napiszę szczegółowiej i wkleję wyniki. -
A to poprzednik Mildy: [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/4222/mildaa.jpg[/IMG] [IMG]http://img691.imageshack.us/img691/9517/mildaa5.jpg[/IMG] [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/8756/mildaa6.jpg[/IMG] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/4786/mildaa7.jpg[/IMG]
-
Milda na salonach: [IMG]http://img543.imageshack.us/img543/4029/mildaa8.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/3064/mildaa1.jpg[/IMG] [IMG]http://img714.imageshack.us/img714/6458/mildaa2.jpg[/IMG] [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/1152/mildaa3.jpg[/IMG] [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/3668/mildaa4.jpg[/IMG]
-
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Murka replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mi też cholernie jest przykro :( Musiałam chwilę ochłonąć żeby coś napisać. Nic już nie zmieni tego co się stało, ale: 1. Nie zakładaliśmy Dixie szelek, bo wysmykała się z nich w jednej sekundzie (nie umiała w nich chodzić) jak KAŻDY lękliwy pies, którego u nas mieliśmy. Szelek nigdy nie używamy na wyjazdach, bo niemal każdy pies się umie z nich wyswobodzić. 2. Sprawdzałam Dixie obrożę przed wyjazdem od nas, jak zawsze kiedy wyjeżdża od nas pies (nie tylko lękliwy). Była ciasna i głowe bym dała, że się nie wysmyknie. 3. Dixie nie była dzikusem ani uciekinierem więc nie spodziewałam się takiej reakcji. Na wyjaździe u weta nie było problemu. Woziliśmy i wydawaliśmy dużo gorsze dziczki i strachulce. Rudkę, psa super dzikiego, który był u nas ponad rok czasu, TZ osobiście zawiózł nad morze tylko dlatego, aby w transporcie nie zwiała osobom postronnym. Miała podwójne zabezpieczenie, obrożę zaciskową i chyba szelki lub zwykłą obrożę. Uciekła z DS po paru dniach i nigdy się nie odnalazła :( Czasem pewne rzeczy zdarzają mimo naszych najlepszych chęci. Żal okropnie :( Ale nikt nie chciał źle, a wprost przeciwnie. Każdy na pewno wyciągnął naukę z tej smutnej historii. Ja także. Dixuniu :-( ['] -
Colinka BALBINKA- psie dziecko mix sheltie ma już własny domek!
Murka replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Nie wiem juz co myśleć o tym sikaniu. W łazience nie ma NIC. Tam jest mała przestrzeń, ale jakby chyba to była choroba (np. zapalenie pęcherza) to by jej to raczej nie przeszkadzało. Nie wiem więc czy robić te badania moczu. Decydujcie. W każdym razie jeśli chcemy usłyszeć diagnozę Beatki to chyba dobrze by było, aby Balbinka pojechała do lecznicy wraz z RTG. Można wtedy dokładnie zobaczyć tę łapinkę. Będzie na pewno jechał Ronald na kastrację, planujemy w tym tygodniu (może nawet już we wtorek), nic poza tym się nie szykuje, Liza miała być sterylizowana w tym samym czasie, ale se cieczkę wymyśliła :angryy: -
Rufik odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj pieseczku!
Murka replied to iwop's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak jest szefowo! :D Jutro Rufi z samego rana zabiera się do Lublina. ps. wpłaty oczywiście dotarły :) -
Na pewno nie od razu... Nasz Borysek po kastracji złagodniał faktycznie, ale zajęło mu to ok. roku ;) Planujemy lada dzień akcję "Ronald" :)
-
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
Murka replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dixie ma czipa, gdyby trafiła do Rzeszowa, na pewno zostałby odczytany... Dodam informację o zaginięciu suni na ich stronie. Ja też kiedyś rozmawiałam z Państwem, którym pies zaginął na wycieczce w Kraśniku, wrócili bez niego do Stalowej Woli, sprawili sobie nowego... a tamten wrócił do nich do Stalowej Woli, mimo, że w strasznym stanie, ale cały i o własnych siłach. Chyba się zacznę rozglądać jak będę jechać przez naszą wieś ;) -
Margo – przykład jak miłość człowieka potrafi czynić cuda
Murka replied to Basia1968's topic in Już w nowym domu
Potrzebne jest miejsce do przetrzymania Margo po zabiegu... Nikt się niestety nie chce podjąć, bo pies z charakterem :( U nas w domu nijak nie da rady, za duże ryzyko (inne psy, dziecko, kot). W boksie będzie można dopiero na wiosnę, gdy będzie na tyle ciepło, żeby ustawić jej posłanie zamiast budy. Szczerze mówiąc nie wiem co robić. Nawet jakby się znalazła kasa na klinikę, żeby ją na czas rekonwalescencji tam umieścić to nie wiadomo jak Margo zareaguje na zmiany, czy pozwoli sobie obcym osobom czyścić uszy. My możemy przekazać na ten cel pieniądze, które mielibyśmy z hotelowania suni w tym czasie u nas, ale pewnie potrzebne będzie jeszcze drugie tyle albo i więcej. Nie wiem ile się będzie sunia goić po zabiegu, pewnie więcej niż tydzień. Można też ogłaszać sunią taką jaka jest, ale pewnie szansa, że ktoś ją weźmie z uszami do operacji jest znikoma. Tacy ludzie jak wzięli Mildę zdarzają się raz na tysiąc... -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
Murka replied to Murka's topic in Już w nowym domu
No to miałaś szczęście... Ja co prawda nie rodziłam na porodówce, ale spędziłam tam dwie doby. Nie chciałabym tam rodzić... Nigdy nie zapomnę tych kobiet co rodziły na stanowiskach, krzyczały mając skurcze, wołały, a położne czy pielęgniarki sobie bimbały, nawet dobrego słowa nie powiedziały, często nawet nie zajrzały na stanowisko co się dzieje. Dopiero jak zaczynała się akcja to się zbierało towarzystwo, czyli 2-3 osoby. Widać było wielkimi literami wypisane RUTYNA. A te kobiety na porodówce jak na taśmociągu. Podobnie się czułam po cesarce, 8 nas było na sali, przywozili nas po kolei po operacji, jak na taśmie. Pielęgniarki strasznie oschłe, zero zrozumienia dla kobiet, dla których to pierwszy raz. W odwiedzinach straszny rygor, zero wejścia na salę, trzeba było zaiwaniać po operacji z bolącym brzuchem z dzieckiem w wózku na sam kraniec oddziału, gdzie była niewielka salka dla odwiedzających. Przeważnie tam był tłok, ścisk, często przeciąg... No super wspomnienia mam z kliniki. Ale najważniejsze, że Hania zdrowa, bo była opętlona pępowiną, więc różnie by mogło być w normalnym porodzie. -
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
Murka replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Niedawno widziałam jak Lorek... bawił się pustą metalową miską :cool3: Nosił w pysku, rzucał, kładł się, przekładał w łapach. Zabawny widok, zważywszy, że Loruś to spory "klocek" ;) Widziałam też parę razy jak śmiesznie zajadał z miski leżąc jak sfinks i trzymając ją sobie w łapach ;) Z Pają się bawi, ale jak tylko mnie zobaczy to od razu się peszy... Ostatnio była też śmieszna sytuacja. TZ pracował przy boksach ze spawaczem (urwał się spaw od furtki w jednym z boksów zewnętrznych) i potem z sąsiadem, spędzili tam w sumie całe popołudnie, kilka godzin. Loruś oczywiście speszył się przy łobcych i stał/leżał poza budą, aby wszystko mieć na widoku. Musiał się nieźle wymarznąć, bo jak wieczorem chodziłam do psiaków to doznałam dziwnego uczucia: na wybiegu u Lorka jest PUSTO! Ani Lorka, ani Pajki! Nieeee... nie mogły uciec... ale sprawdzę czy wszystko ok. Jak tylko otwarłam bramkę i postawiłam krok na wybiegu to Lorek wyyyypadł jak torpeda z budy z przeraźliwym szczekaniem :lol: Ale to pierwszy raz jak się tak zaszył w budzie, musiał się wymarznąć biedak. Z braniem smaczków: Jednego dnia wydaje mi się, że jest postęp, innym razem zlewa mnie równo. Nie trafiam za nim. -
Wpłata 50 zł do mnie dotarła, dziękuję :) U Plamy nadal wszystko ok. Łapa chyba już ok, bo bardzo rzadko unosi ją do góry. Piłka go zupełnie nie interesuje... Pieniek wprost przeciwnie :) Przy kratach nic nie kombinuje, ale trochę podziałał przy zamknięciu bramki :eviltong: Skutkiem tego jest teraz zamykany na kłódkę szyfrową ;) Parę naszych hotelowych kogutków (zwłaszcza Gutek i Mati) bardzo polubiło nowego kolegę :diabloti: Drą się wszyscy razem przez kraty. Na spacerach jest ok, ale trzeba uważać, aby Plama nie zaplątał się w linkę, bo od razu próbuje coś tam mamlać :cool3: Bryka, biega, bawi się, ogromny z niego pieszczoch i uwielbia kontakt z człowiekiem. Woli ludzi od psów zdecydowanie. Nadal z tęsknotą spogląda w kierunku bramy ;)
-
Colinka BALBINKA- psie dziecko mix sheltie ma już własny domek!
Murka replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Wiem o co chodzi. Obawiam się, że każdy wet będzie miał swój "pomysł" na tę łapinkę. Oczywiście możemy pokazać RTG Beatce, nie zaszkodzi na pewno. Jakby jeszcze sunia pojechała (na tą krew np.) to mogłaby od razu Beatka łapinkę też zobaczyć. Ile czasu: gdzieś pod koniec przyszłego tygodnia muszę zadzwonić do dr Szpondra i się z nim umówić na zabieg. Także tylko ten tydzień przed nami wchodzi w grę, żeby podjąć decyzję. -
Rufik odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj pieseczku!
Murka replied to iwop's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tutaj paragony za Furosemid, antybiotyk (Unidox) i rachunek za przyjazd weta w czwartek: http://img18.imageshack.us/img18/8015/rufiparagonz.jpg http://img828.imageshack.us/img828/6222/rufiparagon1.jpg http://img716.imageshack.us/img716/6484/rufirachunek.jpg Za dzisiejszą wizytę (20 zł) będę mieć na tygodniu, bo wetka, co badała Rufika nie jest uprawniona do wystawiania rachunków, ona tam jest tylko w soboty.