Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35705
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    93

Everything posted by Murka

  1. Będzie "trochę" zdjęć Samby ;) [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/978/sambag.jpg[/IMG] [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/5660/samba1u.jpg[/IMG] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/1188/samba2.jpg[/IMG] [IMG]http://img25.imageshack.us/img25/4876/samba3.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/7222/samba4.jpg[/IMG]
  2. Plamie nadal dokucza ta zraniona łapka, często ją podnosi do góry i utyka na nią. Oglądał ją dzisiaj dokładnie nasz wet. Tam jest taki oderwany kawałek opuszki, który mu przeszkadza. Najlepiej by było mu to usunąć pod narkozą. Tylko potem chyba nie mógłby być w boksie dopóki mu się to nie wygoi. Nasz wet proponował też, że można mu to moczyć w rivanolu, ale to będzie dosyć trudne przedsięwzięcie biorąc pod uwagę, że jest bardzo drażliwy na punkcie tej łapki ;) Samo mu się to raczej nie zagoi :( Tęskne spoglądanie na bramę ;) [IMG]http://img404.imageshack.us/img404/9503/plama.jpg[/IMG] [IMG]http://img151.imageshack.us/img151/8927/plama2.jpg[/IMG] Tu z małą koleżanką [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/8616/plama3.jpg[/IMG] [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/9871/plama1.jpg[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/755/plama4.jpg[/IMG]
  3. Chętnie by sobie zwiedził okolicę ;) [IMG]http://img823.imageshack.us/img823/4628/plama5.jpg[/IMG] Post przeskoczył :roll:
  4. Dzisiaj był wet, bo się zaczęliśmy martwić tym niepiciem Rufika, choć dzisiaj w końcu ubyło trochę wody z miski. Jest lekko odwodniony (2-3 procent), w płucach natomiast osłuchowo jest lepiej. Wet pobrał krew, aby sprawdzić dokładnie. Jak się odwodnienie pogorszy to jutro go będziemy nawadniać w lecznicy. Mam nadzieję, że jutro dotrą ostatnie leki, bo czekam na nie jak na szpilkach. Na leki mam sposób, zwłaszcza, że trzeba dwa razy dziennie podawać proszek Ipakitine (ok. 6,5 g): w małej miseczce jak dla kota wkładam kilka łyżek konserwy psiej, wsypuję proszek, mieszam dokładnie, dodaję pozostałe leki w tabletkach i Rufika karmię z ręki. Pochłania bez mrugnięcia okiem. Do Lublina mamy się zgłosić za dwa tygodnie od tamtej wizyty, czyli ok. 21ego.
  5. No niestety trafiłaś w sedno, z Lizy wyszła wredota, włazi bezczelnie cały czas na posłanie Majci (tak, to nasza Maja, która trafiła do nas z powrotem po 1,5 roku pobytu w DS..) i jeszcze na nie sika! Teraz kulminacja cieczki... Wyprowadzam Lizę na wszelki wypadek tylko na smyczy. Ale te specyfiki na złagodzenie cieczkowego zapachu chyba działają, bo mamy w domu Ronalda, który dopiero wczoraj jest po kastracji i jest spokój, a spodziewałam się, że się strasznie będzie do Lizy dobijał.
  6. Ta kąpiel bardzo dobrze wpłynęła na Ronalda, mam wrażenie, że przyniosła ma ulgę, stał się bardziej dotykalski, sierść mu się zrobiła mięciutka :loveu: No i wyczesywanie idzie nam coraz lepiej, zwłaszcza, że jak jest w kołnierzu to jakoś taka odważniejsza jestem ;) Czeszemy już ogonek z wierzchu i o portki też zahaczamy. A Ronald się nadstawia. Jak dochodzimy do newralgicznych miejsc to trochę się robi uważniejszy. Oczywiście nadal jest strasznie drażliwy. Dzisiaj wyjmowałam mu wenflon to mało mnie nie zjadł ;) I główny ból nie był przy wyjęciu wkłucia tylko przy odklejeniu samoprzylepca z sierści... Także chłopak charakterny, ale da się ucywilizować.
  7. Dziś znów było zasikane posłanie Mai... Ale za to w dzień przyłapaliśmy na gorącym uczynku sprawcę! To nie Maja sika! Liza (to nakrapiane cudo :p) cały czas pcha się na posłanie Mai i byliśmy świadkiem jak po prostu na nie nalała! Ustawiłam jej posłanie tak jak poprzednio, a posłanie Mai w kątku, który Maja lubi i odgrodziłam oba kwiatkiem. Jak to nie pomoże to trzeba będzie rozdzielić towarzystwo :mad: Maja nie sika, pięknie trzyma do spacerów. Jest inny problem, reaguje agresywnie na gwałtowne zachowania Hani (na razie wyszło przy podskakiwaniu); mimo, że Maja leży na posłaniu, a Hania jest w drugim końcu kuchni to Maja zrywa się, szczeka i warczy i jakby nie nasze reakcje to nie wiem czy nie doskoczyłaby do dziecka. Poza tym jest ok, Hania ją głaszcze, zjada z jej ręki smakołyki, jest bardzo delikatna przy tym itd. W innych wypadkach nie boi się jej. To skakanie widać wzbudza w niej strach i włącza się agresja lękowa. No, ale może się przyzwyczai; póki co musimy baaardzo uważać, bo Hania potrafi sobie już drzwi otwierać... No i Maja poczuła się już u siebie, bardzo groźnie reaguje na gości :razz:
  8. Kuba już u nas, bardzo przyjazny i fajny psiak z niego. Jutro napiszę więcej :)
  9. Maja od wczoraj jest już na większym metrażu. Jest ok. W nocy co prawda zasikała swoje posłanie (miała taki ponton-fotel), ale może to jednorazowa wpadka, bo w dzień super. W łazience się jej takie coś nigdy nie zdarzyło. Zobaczymy jak będzie dziś po nocy. Oczywiście jak przychodzi do robienia fot, to Maja lekka panika i odwraca wzrok... [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/5509/majard.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/7231/maja1m.jpg[/IMG]
  10. Liza ma od wczoraj nową koleżankę... Tak się jej spodobało ciepełka ciałka Majciowego, że nawet swoje ukochane legowisko opuściła :crazyeye:
  11. Tam podobno cały czas jest jakiś nadzorca, ale na razie i tak się pani nie odzywa (miała odezwać się jak sprawdzi czy wszystko jest dla psa przygotowane, buda itd.). Przed oględzinami przed adopcją i tak tam Maksio nie pójdzie. A że sponsorka jest z Lublina, to mogłaby w razie czego sprawdzać co jakiś czas czy wszystko ok.
  12. Gratulacje dla Was! I niech już tylko będzie lepiej!
  13. Ronald już po kastracji. Zabieg odbył się dzisiaj. Ronald zupełnie nie odczuł zmiany, zachowuje się jakby nie miał żadnej operacji. Wszystko przebiegło bez problemów. Koszty zabiegu: 130 zł, tutaj faktura: [URL]http://img232.imageshack.us/img232/971/ronaldbalbinkafaktura.jpg[/URL] Do tego 20 zł za transport do Stalowej Woli (40 zł na spółkę z Balbinką). Wczoraj wieczorem wykąpałam Ronalda. Się działo... wszyscy wykąpaliśmy się razem z nim, TZ był dosłownie cały mokry. Był w nylonowym ciasno zapiętym kagańcu (stąd na fotkach mokry ślad na pyszczku), bo jak było luźno zapięte, to ściągał. Przeważnie psiaki kąpię sama, ale tym razem bez pomocy TZa nie dało rady. On jakoś większy respekt ma dla chłopów... W każdym razie rzucał się jak fryga. Przy samym namydlaniu był w miarę spokojny i nawet pomrukiwał, ale jak przyszło do płukania to wchodził po TZie jak po drabinie ;) Nie chcieliśmy go za bardzo mordować, więc wykąpany jest tak z grubsza (jedno mycie), wycięłam mu dredy za uszkami i z grubsza wyczesałam, ale jego można czesać w nieskończoność... i wciąż szczotka cała w kłakach. Ogona nie ruszałam póki co. To wyższa szkoła jazdy... Po kąpieli był bardzo naburmuszony na mnie... [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/2391/ronald1v.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/5459/ronald2i.jpg[/IMG] A tu już po kastracji. Oczywiście zanim został uśpiony pod zabieg obsikał wszystkie ściany w lecznicy. U nas w domu nie znaczy w ogóle. [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/579/ronalda.jpg[/IMG]
  14. Balbinka była dzisiaj w Stalowej Woli. Beatka wpierw stwierdziła, że ona by tej łapki nie ruszała póki się faktycznie coś z nią nie zacznie dziać, bo starych zrośniętych złamań lepiej nie ruszać. No, ale kto takiego psa weźmie, któremu grożą komplikacje? Stwierdziła, że możliwa jest dalsza deformacja niestety, bo ta łapka jest już taka "pod kątem". Jej zdaniem nie jest pewne czy to stare złamanie czy deformacja rozwojowa. W każdym razie stwierdziła, że operacja będzie bardzo skomplikowana i ryzykowna, jest tam sporo małych kosteczek jak to u małego psiaka, obecnie utworzył się już cały układ mięśni, ścięgień itd. Po operacji będzie musiało się to wszystko na nowo budować i nie wiadomo czy się odbuduje... Stąd zagrożenie amputacji. Także decyzja trudna :-( Udało mi się rano złapać mocz małej (wypróbowanym sposobem "na chochelkę"), Beatka zrobiła analizę na miejscu. No i faktycznie, jest niewielki stan zapalny. Zaleciła antybiotyk (Kevawet) przez kilka dni. Akurat mi trochę zostało z jakiegoś leczenia, to starczy dla Balbinki. Nie ma to żadnego wpływu na ew. operację. Analiza moczu kosztowała 20 zł, tutaj faktura: [URL]http://img232.imageshack.us/img232/971/ronaldbalbinkafaktura.jpg[/URL] Tu wyniki analizy: [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/3312/balbinkamocz.jpg[/IMG] Koszty transportu 20 zł (40 zł na spółkę z Ronaldem).
  15. Przepraszam za zwłokę, byłam dzisiaj pół dnia na wyjeździe z psiakami i przyjechał jeszcze do nas chwilkę temu nowy lokator... Rufi ma już prawie cały zestaw potrzebnych leków, jeszcze czekamy na przesyłkę z Lublina. Ogólnie czuje się dobrze, biega, jest wesoły. Tylko z apetytem kiepsko, niewiele je. Niewiele też pije, a to dziwne, bo po Furosemidzie powinien pić jak smok i powinniśmy mu ograniczać do 1,5 litra na dobę. A tu nie ma co ograniczać. To jest diagnoza: niewydolność nerek, wątroba wymagająca regeneracji, serce bez zmian (czyli leki działają ok), płyn w klatce piersiowej Tu zalecane leczenie: Tu są wyniki krwi, nie są niestety zbyt dobre. Tutaj faktura za wizytę, badania (Rufi miał też badania kardiologiczne) i niektóre leki (Rufi dostał na miejscu dwa zastrzyki i proszek na nerki) - 156 zł Koszty transportu do Lublina: 70 zł. A tu jeszcze paragon za Spironol (12 zł) i Imunoglukan (35 zł) na podniesienie odporności: http://img841.imageshack.us/img841/1350/rufiparagony.jpg
  16. [FONT=Courier New][SIZE=2]Ta uśmiechnięta mordka chyba nie wymaga komentarza.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/681/kundzia9.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]To kanał, który łączy dwa jeziora.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/4724/kundzia5.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]No i dotarliśmy do jeziora.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/9539/kundzia6.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Wracamy dumni niczym zdobywcy nowych lądów.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/2159/kundzia7.jpg[/IMG]
  17. [QUOTE][FONT=Courier New][SIZE=2]Witam! Przesyłam zdjęcia z ostatniego wyjazdu na Mazury. Spędziliśmy tam (to znaczy ja i "psice") tydzień ferii. Chyba wszystkim nam się podobało. Dla Milki to już nic nowego ale Kundzia czuła się jak odkrywczyni, zwiedzała nowe tereny, odkrywała nowe zapachy. Chwilami wydawało się, że nabiera coraz większej pewności siebie ale gdy pojawła się gdzieś w najgłębsze zakamarki. Myślę jednak, że powoli nabiera zaufania do swojego człowieka, bo kiedy poczuła zagrożenie najpierw dała nogę, ale za chwilę postanowiła schować się bezpiecznie za naszymi nogami. W terenie ogrodzonym czuje się pewniej, obszczekuje wszystko i wszystkich zbliżających się do płotu. Zdjęcia są zrobione ze spaceru nową dla Kundzi trasą (przez las). Pozdrawiamy! Mirek i Grażyna[/SIZE][/FONT][/QUOTE] [FONT=Courier New][SIZE=2]Kundzia kroczy dumnie przy nodze pana.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/7785/kundzia.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Wchodzimy do lasu.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/8531/kundzia1.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Co też tam na nas czeka?[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG][IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG][IMG]http://img143.imageshack.us/img143/8531/kundzia1.jpg[/IMG][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/5471/kundzia2.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Milka i ja jesteśmy bardzo posłuszne - przybiegamy na każde zawołanie.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/9097/kundzia3.jpg[/IMG] [FONT=Courier New][SIZE=2]Czyż nie jestem piękna? Wyglądam tu na wypłoszka?[/SIZE][/FONT] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/2306/kundzia4.jpg[/IMG]
  18. Czy psiak przyjeżdża do nas? I kiedy dokładnie? Myślałam, że cena już dogadana w zeszłym tygodniu. Czy o czymś nie wiem?
  19. Był dziś telefon o Maksia... pani chce go wziąść do pilnowania posesji firmy budowlanej :roll:
  20. Liza jeszcze plami, ale krew coraz jaśniejsza, więc zbliża się ku końcowi. Jest trochę niespokojna, ale nie próbuje nawiewać z ogrodu. Nie ma w ogóle kontaktu z niekastrowanymi psami. Wykorzystuje każdą okazję, aby prześliznąć się z kuchni do pokoju gdzie jest dywan. Myśleliśmy na początku, że chce tam załatwić swoje potrzeby... ale ona po prostu uwielbia dywany, bo na dywanach się jej łapy nie rozjeżdżają ;)
  21. Był oczywiście. Jestem w kontakcie z Malibo. Ogólnie Rufi podupada na zdrowiu i nie jest za dobrze. Ma sporo nowych leków. Potem napiszę szczegółowiej i wkleję wyniki.
  22. A to poprzednik Mildy: [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/4222/mildaa.jpg[/IMG] [IMG]http://img691.imageshack.us/img691/9517/mildaa5.jpg[/IMG] [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/8756/mildaa6.jpg[/IMG] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/4786/mildaa7.jpg[/IMG]
  23. Milda na salonach: [IMG]http://img543.imageshack.us/img543/4029/mildaa8.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/3064/mildaa1.jpg[/IMG] [IMG]http://img714.imageshack.us/img714/6458/mildaa2.jpg[/IMG] [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/1152/mildaa3.jpg[/IMG] [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/3668/mildaa4.jpg[/IMG]
  24. Mi też cholernie jest przykro :( Musiałam chwilę ochłonąć żeby coś napisać. Nic już nie zmieni tego co się stało, ale: 1. Nie zakładaliśmy Dixie szelek, bo wysmykała się z nich w jednej sekundzie (nie umiała w nich chodzić) jak KAŻDY lękliwy pies, którego u nas mieliśmy. Szelek nigdy nie używamy na wyjazdach, bo niemal każdy pies się umie z nich wyswobodzić. 2. Sprawdzałam Dixie obrożę przed wyjazdem od nas, jak zawsze kiedy wyjeżdża od nas pies (nie tylko lękliwy). Była ciasna i głowe bym dała, że się nie wysmyknie. 3. Dixie nie była dzikusem ani uciekinierem więc nie spodziewałam się takiej reakcji. Na wyjaździe u weta nie było problemu. Woziliśmy i wydawaliśmy dużo gorsze dziczki i strachulce. Rudkę, psa super dzikiego, który był u nas ponad rok czasu, TZ osobiście zawiózł nad morze tylko dlatego, aby w transporcie nie zwiała osobom postronnym. Miała podwójne zabezpieczenie, obrożę zaciskową i chyba szelki lub zwykłą obrożę. Uciekła z DS po paru dniach i nigdy się nie odnalazła :( Czasem pewne rzeczy zdarzają mimo naszych najlepszych chęci. Żal okropnie :( Ale nikt nie chciał źle, a wprost przeciwnie. Każdy na pewno wyciągnął naukę z tej smutnej historii. Ja także. Dixuniu :-( [']
  25. Nie wiem juz co myśleć o tym sikaniu. W łazience nie ma NIC. Tam jest mała przestrzeń, ale jakby chyba to była choroba (np. zapalenie pęcherza) to by jej to raczej nie przeszkadzało. Nie wiem więc czy robić te badania moczu. Decydujcie. W każdym razie jeśli chcemy usłyszeć diagnozę Beatki to chyba dobrze by było, aby Balbinka pojechała do lecznicy wraz z RTG. Można wtedy dokładnie zobaczyć tę łapinkę. Będzie na pewno jechał Ronald na kastrację, planujemy w tym tygodniu (może nawet już we wtorek), nic poza tym się nie szykuje, Liza miała być sterylizowana w tym samym czasie, ale se cieczkę wymyśliła :angryy:
×
×
  • Create New...