Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35770
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. O strzyżenie muszę zapytać naszego weta czy da radę i jaki koszt (jego mama się tym zajmuje), tylko nie wiem na ile to będzie profesjonalne, bo ona się chyba tylko strzyżeniem zajmuje. Tak super extra profesjonalnie to trzeba w Stalowej Woli, tam jest salon... tylko koszty większe, bo jeszcze dojazd dojdzie.
  2. O, Ulka! W końcu masz teraz czas odgrzebać stare wątki :D
  3. Sprawa ze skórą w sumie opanowana, zaczerwienienie zniknęło. Tylko troszkę włosków musimy wyciąć, bo się zlepiły i pod tym zlepkem jest ropa, nie da się tego rozmoczyć. Zaraz idziemy działać, to może jakieś fotki zrobię :) Jemu się robi sierść jak benkowi!
  4. Słuchajcie... nie wiem, może się mylę... ale ja bym cięła bez przypalania, skoro jest z tym taki problem. To co wycięła Beatka ok. rok temu nie odrasta, to ucho jest suche (zakrapiam teraz tylko to drugie, niewycięte, tam zrobiła się ropa), a Beatka tam wycięła tylko trochę, żeby wysłać do analizy. Może będzie odrastać, ale jest szansa, że nie. A jak nie wytniemy to wciąż będzie syf się robił :( A skoro nie ma noża... nie ma wyjścia :(
  5. Rozmawiałam z dwoma wetami i zdecydowaliśmy, że będziemy robić Jarej badania krwi w kierunku tarczycy i hormonów. Będzie to koszt ok. 200 zł... trza się brać za kolejny bazarek... Można by Jarej wyleczyć łojotok kąpielami i jakimiś kroplami na skórę, ale prawie pewne jest, że będzie nawrót :( Także stwierdziliśmy, że lepiej szukać od razu przyczyny, badanie krwi nie zaszkodzi jej zrobić, zwłaszcza, że jest taka, jakby z niej powietrze ktoś spuścił :(
  6. Ogłoszenie aktywowane :) Ben jest świetnym psiakiem, bardzo lubi bawić się z innymi psami :) Na razie baaaardzo dużo je i baaaardzo dużo robi koop ;)
  7. Okazało się, że zakropiłam Lorka Virbakiem, ale nie takim jak trzeba (są dwa rodzaje). Ale już wynalazłam preparat z permetryną (bo chodzi o to, aby była permetryna, podobno ona działa odstraszająco na muchy i komary), tylko muszę wypytać weta o dawkę, bo mam tylko pipetki dla małych piesków. Także znów pomęczymy Lorka. Poza tym rozmawiałam o tych muchach z wetem z Lublina i on wspomniał, że jeśli go tak muchy jedzą, to może być to sygnał: nowotwór... trochę mnie zmroziło, ale podpytałam naszego weta i on powiedział, że to raczej nie ma związku i że duże psiska często mają problem z muchami... wolę tą drugą wersję... Obaj weci twierdzą, że dobrze by było podawać Lorkowi Polfilin, to jest lek na poprawę krążenia - chodzi o te uszy. Mam trochę tego leku w zapasach hotelikowych, więc mogę podawać, podobno mu to nie zaszkodzi. I musimy mu te ranki na uszach zaleczyć (jodyna + rivanol). Wczoraj żałowałam, że nie miałam aparatu, bo jak zakopywałam kolejne Lorkowe dzieło, to Paja zaczęła zaczepiać Lorka i zaczęły się bawić na drugim końcu wybiegu. Popatrzyłam na nich, a one nic, Lorek do góry kołami!!! a Paja na nim! Byłam w szoku, bo zawsze Lorek się peszył, kiedy go przyłapałam na takich harcach, a już nigdy kiedy byłam na wybiegu. Paja go zaczepiała, a ten łyp, łyp na mnie i uciekał od niej.
  8. Nie wiem co się dzieje, kiedyś nie było tyle zwrotów z adopcji co teraz! Kiedyś nie robiło się wizyt itd. i było ok. A teraz nie ma reguły :( Był spokój z siurakiem, aż przyjechał Ben i ulokowaliśmy go obok Ronalda, tak się chłopak rozemocjonował zmianami, że... siurak wypadł. Dzisiaj również :( Ale za to z czesaniem jest coraz lepiej: Ronaldzik wywala brzuchol do góry i pozwala na wszystko :) Tylko zahaczanie o portki i ogon trochę stresuje i podnosi wówczas lekko głowę. Ale z wierzchu można poczesać.
  9. Na razie cisza...
  10. Nie jest tak, że Kuruś w ogóle nie kaszle, ale jest dobrze: noce spokojne i połowa spacerów także spokojna. Nie ma też ataku kaszlu w chwili gdy się do Kurusia przychodzi. Nawet jeśli kaszel jest (zawsze przy wychodzeniu na spacer - w grę wówczas wchodzą emocje itd.), to jest umiarkowany, Kuruś nie poddusza się. Ogólnie też samopoczucie Kurusia jest dobre, jest wesoły, żywy, ma apetyt, chętnie wychodzi na spacerki, ale nie lubi długich wypraw: po paru, parunastu minutach ciągnie do domu :) Z tego powodu wychodzi krótko, ale często (ok. 4-5 razy dziennie). Bardzo rzadko zdarza się, że jest zmulony, ociężały i zostawia wówczas wodę, ale trwa to bardzo krótko (np. 2-3 godziny) i bardzo rzadko, wcześniej pojawiał się taki stan prawie codziennie i trwał ok. pół dnia. Ale coś za coś: Kuruś ma ograniczaną wodę (dostaje co 2 godziny 100 ml) i sporo leków (Furosemid, Spironol, Fortekor, Thiocodin, Theospirex - codziennie; Ranigast i Acard co drugi dzień). No i spacery tylko na smyczy - na szczęście Kuruś nie tęskni za brykaniem i nie potrzebuje teraz dużo ruchu (wet nawet wspominał, aby ograniczać mu ruch), najbardziej lubi wylegiwać się na kanapie lub na chłodnej podłodze. Ze skórą na łokciach również jest dobrze, codziennie mu przemywam preparatem na takie sprawy. Musiałam dokupić Thiocodin (dwa opakowania, bo sporo tego idzie, 2 tabl. dziennie) i muszę dokupić Furosemid oraz Theospirex. Na szczęście nie są to jakieś kosmiczne koszty :)
  11. Jak psiak jest silnie zarobaczony to tak jest często, że zaraz po podaniu leków jest ok, kupa ładna, a po ok. 5 dniach znów biegunka - to prawdopodobnie skutek ginących robali, tak jak pisałam. Powinno minąć lada dzień.
  12. Mówiłam pani, że trzeba karcić Balbinkę za jakiekolwiek agresywne zachowania wobec kotki, ale ona podobno nie reaguje zupełnie na wołanie, odwracanie uwagi itd. (może ton głosu jest za łagodny). Pani mówiła, że razem z mężem próbowali oswajać zwierzaki trzymając je na rękach. Balbinka goni kicię w domu i ogrodzie. Kotka boi się wchodzić do domu, jada osobno w łazience i najwięcej czasu spędza pod łóżkiem w sypialni, bo się boi. Wygląda na to, że Balbinka objęła rządy w tym domu :( Ja też kiedyś wprowadzałam małą sunię z wielkim charakterem do domu z dwoma kotami i na początku była masakra, sunia szczekała na koty i przeganiała je, a one rozpierzchały się po całym domu. Z czasem jednak przestały się jej bać, nie uciekały i sunia przywykła do nich. Trwało to kilka tygodni... Zresztą co tu dużo mówić - nasz Borys nie lubi kotów i ma na sumieniu sąsiedzkiego, który wszedł na naszą posesję... A Shermana w domu nie rusza, bo wie, że mu nie wolno. Na ogrodzie się nie spotykają. Mam nadzieję, że pani przeczyta te wszystkie rady... szkoda by było, żeby znów musiała szukać domku :(
  13. Z tego co mówił mi TZ Toli to sunia biegała luzem, bo już się "ładnie trzymała" (aczkolwiek dla mnie to dziwne, że puszcza się luzem psa, który atakuje przechodniów), zaatakowała jakiegoś faceta, ten ją kopnął (lub chciał kopnąć) i wtedy sunia się wystraszyła i uciekła. Jeśli Frajda będzie wystraszona to może bać się ludzi i unikać ich, nie był to ufny piesek podbiegający do każdego :( Najgorsze jest to, że nie wiadomo w ogóle czy to zaginięcie jest prawdą :(
  14. Chyba chciałaś napisać NA TYDZIEŃ ;) Bo chyba wiesz, że jakby się Ania z Hanią spotkały to po jednym dniu by się ich nie dało rozdzielić ;)
  15. No to co robimy? :( A doktor nie podejmie się ciąć bez tego noża?
  16. Gizmokowi od wczoraj się zrobiło coś na zadku. Tzn. już wczoraj widziałam w tym miejscu mokrą sierść, ale sądziłam, że się uślinił w zabawie z innym psem, a dzisiaj znów to samo więc już mnie zainteresowało. Gizmo sobie tam sam mamle... nie ma tam żadnej ranki, tylko maciupkie zaczerwienienie jest i ok. 2cm skóry z ropą. Wszystko w sierści. Nie mam pojęcia skąd to, może się gdzieś o coś otarł/uderzył. W każdym razie nie wygląda to groźnie, przemyłam dzisiaj solidnie jodyną i jutro poprawię. Druga sprawa, która mnie zaniepokoiła to kaszel, który pojawia się już od jakiegoś czasu. Na początku sądziłam, że z tego, że on łapczywie je i się krztusi, że np. jakiś kawałek chrupka utknie mu w gardle. Ale obserwowałam to dokładnie i kasłanie nie miało związku z jedzeniem, przytrafiało się w różnych momentach. Na wszelki wypadek zapodałam mu dzisiaj tabletki na odrobaczenie (bo kaszel może być z zarobaczenia i tak mi trochę na to wygląda), już i tak czas; miałam co prawda w przyszły weekend odrobaczać cały hotelik, ale jak Gizmo ma niedługo jechać to niech jedzie bez towarzystwa na gapę :) A domek najwyżej za dwa tygodnie poprawi odrobaczenie. Nie wiem tylko czy mu za małej dawki nie dałam, bo dałam na 30 kg, a nie wiem czy on więcej już nie ma... Rośnie jak na drożdżach!
  17. [quote name='Nutusia']No i się doczekałam! Czytałam o Lorku przy moich zołzach i mam pod krzakiem meeeeeega dołek :)[/QUOTE] No trzeba uważać, to jest zaraźliwe :evil_lol: Lorka znów obsiadły muchy :-( Podaliśmy mu dzisiaj te kropelki, które mi wet polecił (Virbac). Jak one nie podziałają to już nie wiem jak pomóc Lorkowi :( Chyba mu lep na muchy przyczepię do obroży :roll: Żadnemu innemu psu muchy nie dokuczają, nawet Paja, która mieszka wraz z Lorkiem jest wolna od tego problemu, tzn. jedna, dwie muchy czasem usiądą, ale Paja się otrzepie i problem z głowy, żadnych ranek ani nic z tych rzeczy. A Lorek jest totalnie oblegany, nos i uszy to ulubione miejsca much. To co kupić Lorkowi na stawy?? [U]Rozliczenie:[/U] [B]Stan konta na 10 czerwiec wynosił +2255,20 zł Wpłaty:[/B] 50 zł Beata Z. 10 zł Dark Lord 15 zł agusiazet 20 zł anciaahk 20 zł eloise 30 zł Krysia z molosów [B]Razem: 2400,20 zł[/B] [B]Koszty: 360 zł hotelowanie[/B] 2400,20 zł - 360 zł = 2040,20 zł [COLOR=red][B]Stan konta na 10 lipiec wynosi +2040,20 zł.[/B][/COLOR]
  18. Ja próbowałam już z Jarą wszystkiego... parówki, masła, pasztetu, nawet kociej konserwy i nie pamiętam jeszcze czego. Ona czuje pismo nosem niczym kot i nawet do pyska nie chce wziąć. Generalnie nie jest łakoma i bardzo rzadko bierze cośkolwiek z ręki. Jeśli już, to delikatnie, przednimi ząbkami i bada dokładnie w pysku zanim połknie... Leki do tej pory podawałam jej po prostu wrzucając do gardła i polewając wodą ze strzykawki, ale to mordęga i dla niej, i dla mnie :( zwłaszcza, że nie zawsze w 100% skuteczna, bo Jara jest zdolniacha i jak się lek nie rozpuści w pysku to potrafi potrzymać i potem wypluć jak ja już myślę, że się udało... Zapytam weta o ten łojotok.
  19. [quote name='bianka0']Jeszcze nie dobrnęłam do połowy ogłoszeń, a już dostałam dość obiecującego maila. Czekam na kontakt telefoniczny , zobaczymy.... [/QUOTE] O to trzymam kciuki! Tymczasem mam wrażenie, że poprawia się sprawa czystości. Nie było już kilka dni koopy w boksie. Z sikaniem trudno jednoznacznie określić w boksie, ale chyba też lepiej.
  20. Kitka i Czarny na pewno mają tam lepiej niż u nas... One zawsze garnęły się do domu, a mi się serce kroiło, że nie mogliśmy ich (zwłaszcza Kitki-zmarźlaka) wziąć do domu (ze względu na kota). Fajnie się udało, że mogą być razem i mają tak dobrą opiekę :)
  21. Skóra się momentalnie zagoiła, także to raczej nic poważnego. Generalnie Jara ma straszny łojotok (nigdy nie widziałam tak szybko brudzącej się obróżki u psa) i planowałam ją wykąpać już wcześniej, ale były non stop deszcze. Dzisiaj się udało i Jarej wyraźnie ulżyło. Sierść zrobiła się lśniąca, miękka. Jara też jakby weselsza, nawet bawiła się wieczorem z Bellą. Mam cały czas wrażenie, że ona po prostu czuje się źle mieszkając w boksie, jest taka jakby zrezygnowana. Nie wiem czy ten łojotok może być skutkiem jakiejś choroby lub innej dolegliwości? Na pewno sam łojotok jej dokuczał, bo drapała się często mimo zabezpieczania przed pchłami. Już kiedyś próbowałam jej podawać witaminki na sierść/skórę, ale podać jej cośkolwiek do pyska to męczarnia... jedynie w płynie jest możliwość podawania regularnego, bo tabletkami pluje na kilometr.
  22. [B]Jelena[/B], a Ty nie będziesz przejeżdżać przez nasze okolice jadąc na wesele?
  23. Dzwoniła dzisiaj pani Balbinki i pojawił się problem, którego nikt nie mógł przewidzieć: są problemy z zaakceptowaniem kotki przez Balbinkę. W pierwszym dniu było w miarę ok, ale z dnia na dzień jest coraz gorzej. Dzisiaj Balbinka zaczęła już używać zębów. Przegania kotkę i atakuje ją. U nas z Shermanem nie było problemu, bo on się Balbinki nie bał, nie uciekał. A kicia ucieka przed Balbinką i sunię to pewnie nakręca :( Macie jakieś pomysły jak można ostudzić atmosferę? Pani powiedziała, że poczekają jeszcze parę dni i zobaczą jak się to rozwinie, ale na razie kiepsko to wygląda i pani obawia się, że nie będzie możliwe, aby kotka mogła żyć spokojnie razem z Balbinką. Jeśli agresja Balbinki będzie się potęgowała, to trzeba będzie poszukać jej innego domu :( Poza tym sunia jest CUDOWNA. A oto rozliczenie Balbinki: [B]Stan konta na 19 czerwiec wynosił +927,65 zł Wpłaty:[/B] 40 zł eloise [B]Razem: 967,65 zł[/B] [B]Koszty:[/B] 161,50 zł hotelowanie (20.06-08.07.2011) 150 zł sterylizacja [B]Razem: 311,50 zł[/B] 967,65 zł - 311,50 zł = 656,15 zł [COLOR=red][B]Pozostałość po hotelowaniu Balbinki wynosi +656,15 zł.[/B][/COLOR] Póki sytuacja Balbinki się nie wyjaśni to nie będę tych pieniędzy nigdzie przerzucać...
  24. Fakt, faktem: w przypadku Bena widać najpierw lejzor, potem uszy i potem dopiero resztę psa :D Nie wiem niestety w jakim wieku jest Ben, na pewno nie jest to staruszek. Na oko bym mu dała ze 3 lata. Książeczka ma dotrzeć pocztą, może tam będzie wpisane coś.
  25. Zawirowania jak w przypadku Atoska... Dzisiaj TZ dzwonił, aby zapytać czy przywiozą Frajdę czy ma po nią pojechać, ale pani powiedziała, że przegryźli się z tym przez weekend i chcą, aby Frajda u nich została. Podobno wyciszyła się już i nie sprawia problemów, a córka zapłakałaby się na śmierć gdyby ją oddali. Daliśmy znać zadrze...
×
×
  • Create New...