Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35692
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    92

Everything posted by Murka

  1. Porobiłam też kotkom zdjęcia. Niestety lustrzanka mi się zepsuła i muszę ją oddać do naprawy, na razie mam do dyspozycji tylko zwykły aparat cyfrowy. Kotki mają już imiona, będzie kwiatowo:) Szafirek i Sasanka są najbardziej charakterne, nieufne i ostrożne. Szarotka i Szanta są bardziej skłonne do pieszczot. Szafirek, od początku najbardziej nieufny, taki mały phykacz:)
  2. Dziś byliśmy na pobraniu krwi u weta i muszę powiedzieć, że Shila była bardzo dzielna. Całą drogę super grzeczna (jechała bez klatki), bez problemu zapakowałam ją do samochodu: najpierw przednie łapki podniosłam, potem tylnie i już piesek był w środku. U weta też była grzeczna i spokojna, zero agresji, nie trzeba było kagańca ani nic takiego, byłam cały czas z nią i ją głaskałam, a wet pobierał krew. Tylko zrobiła koopkę przy goleniu łapki. Ona już na mnie patrzy jak na pańcię, ma taki wierny i pełen miłości wzrok, że serce się rozlatuje na kawałki jak pomyślę, że taki pies całe życie spędził w schronisku:( Już się regularnie cieszy i przytula, nawet próbuje nieśmiało podskakiwać, żeby okazać radość.
  3. Jest już słodkie, nieśmiałe machanie ogonkiem i rozdawanie całusów:) Przez dwa dni sunia robiła koopy w budzie, na spacerach nic. Dopiero dziś wieczorem była koopa na trawce, także mam nadzieję, że będzie już dobrze.
  4. Dzisiaj był już peryskop z budki jak usłyszała mój głos:) No i na spacerku przy głaskaniu już sama podeszła do mnie i nieśmiało nadstawiła głowę - taki normalny psi odruch:)
  5. Taxi przyjechało i zabrało Fiszkę o 12.00:) Mam nadzieję, że nie narozrabia za bardzo w czasie podróży. Wysiusiałam ją tuż przed odjazdem, to szmat drogi. Było oczywiście wcześniej kąpanko, sunia dzielnie go zniosła:)
  6. Kupiłam dla Kaśki Theospirex, koszt 12 zł (jedno opakowanie, drugie jest dla Dżekiego):
  7. Kupiłam dla Dżekiego Theospirex, koszt 12 zł (jedno opakowanie, drugie jest dla Kaśki):
  8. Byłoby cudnie, gdyby ta dwójka znalazła wspólny dom, ale - tak już wcześniej pisałam - to raczej mało realne:( Zwłaszcza, że o ile Andzia jest psem bezproblemowym i łatwym w obsłudze, to Popo jest cięższym kalibrem. Wrzucam wyniki wymazu oraz fakturę za badanie (80 zł). Trochę z tym zeszło, bo byłam w innej lecznicy.
  9. Sunia jest taka delikatna i kochana, że ja nie wiem jak ona dała radę te 12 lat... Tutaj jeszcze faktura za wizytę u weta: badanie, czyszczenie uszu, odrobaczenie, odpchlenie, szczepienia na wirusówki: 171,20 zł:
  10. Sunia odżywa:) Dziś już całkiem fajnie pochodziła po ogrodzie. Jeszcze zdarzają się momenty paniki, ale krótkie i już nie tak drastyczne jak pierwszego dnia. Dziś po spacerku w końcu zjadła:) Zostawiłam jej trochę mokrej karmy wczoraj wieczorem, ale dziś patrzę i nie ruszone... Zmartwiłam się się trochę, zwłaszcza, że jak dawałam z ręki to niby podejmowała, ale zmamlała i wypluwała. Ale dziś odetchnęłam z ulgą, bo zaraz po powrocie do boksu zjadła to co było, to co dodałam jeszcze, zjadła mi też pięknie z ręki i pochrupała nawet trochę suchej karmy Czystość - pomijając, to że posikuje mocno przy samym nawet zapięciu smyczy - stara się utrzymać. Wczoraj koopka była robiona w biegu przy wychodzeniu: trochę zostało w boksie, trochę na zewnątrz... dziś już było ładne siku na trawce (koopka trochę w trakcie chodzenia, ale już wszystko poza boksem). Wczoraj wieczorem przy latarce dokładnie przyjrzałam się guzom i są one niestety na listwie mlecznej, choć od wewnętrznej strony. Rozmawiałam dziś z wetem i musimy zacząć od badania krwi (podjadę z sunią do weta po weekendzie). Od jej wyników zależeć będzie dalsze postępowanie. Myślę, że warto będzie też zrobić RTG, żeby sprawdzić czy nie ma przerzutów... Dodatkowo komplikuje sprawę fakt, że sunia nie jest wysterylizowana. Nie wiem czy można będzie usunąć guzy wraz z zabiegiem sterylizacji, to chyba będzie za duże obciążenie. Wet zdecyduje. Mam ogromną nadzieję, że będzie można usunąć guzy i sunia jeszcze nacieszy się życiem poza schroniskiem. Ona kiedyś musiała mieć normalny kontakt z ludźmi, zaczyna już mnie poznawać, reagować, ogonek, który był na początku bardzo wciśnięty pod brzuch (mam nadzieję, że to nie z bólu:(), zaczyna się trochę rozluźniać. Tutaj te guzy, tylko trochę ostrości nie złapało.
  11. Sunia jest bardzo fajniutka, łagodna i spokojna. Tylko tą smycz opanujemy i będzie git. Dziś już było ciut lepiej. Ona jest ciekawa świata. Dziś sobie długo posiedziałyśmy na trawce obok siebie, ona leżała i obserwowała, noskiem wciągała zapachy:) Niestety sunia ma guzy na brzuchu:( Wymacałam bez problemu (sunia daje się dotykać, głaskać z każdej strony). Jeden guz spory, wielkości małego jajka, kolejne mniejsze. Twarde, ale oderwane od ciała, tzn. ruchome. Nie wiem czy można je zaliczyć do guzów listwy mlecznej, bo są po środku cycuchów, coś jakby wzdłuż blizny po sterylizacji. Jeszcze mam nadzieję, że to może jakaś pozostałość po sterylce. Ja np. tak miałam po cesarce, że nitka mi się otorbiła i zrobił się z tego spory guzek, który trzeba było usunąć.
  12. U nas nawet upały są znośne. Jest dużo zieleni, cienia, a grube mury budynku z boksami izolują od wysokiej zewnętrznej temperatury i dlatego wewnątrz jest chłodniej. Sunia codziennie szaleje z Popo, bawią się razem jak dwa szczeniaki. Często po prostu siadam i patrzę jak się bawią i nigdy mi się to nie nudzi:) Najbardziej lubią się "kłócić" o jakąś zabawkę, którą sobie porywają i walczą o nią. Popo jest spryciarz i często udaje, że znalazł coś ciekawego (często to jest zwykły kamień), a jak Andzia wypuści zabawkę z pyska, żeby zabrać młodemu znalezisko, to ten od razu porywa to, co sunia porzuciła. A znów Andzia jak widzi, że Popo traci zainteresowanie zabawką, którą ma w pysku (z racji gabarytów sunia ma trochę przewagi i najczęściej to ona dzierży zdobycz), to podchodzi do niego i przypomina się trącając go tą zabawką:)
  13. A to krótki filmik "psychicznej suni" tuż przed wyprowadzeniem z samochodu, tylko coś z ostrością się w aparacie popsuło (dlatego też fotek nie da się robić).
  14. Musiałam co chwilę pozwolić jej odpocząć, bo się bardzo zasapywała przy walce ze smyczą. Ale jestem dobrej myśli, z każdym wyjściem będzie lepiej.
  15. Sunia ma ogromną traumę po stosowaniu hycla, ale poza tym nie jest źle, potrafi się wyciszyć, spokojnie stać, leżeć, trochę wącha trawkę, rozgląda się. Jak się jej daje wolną rękę to nawet całkiem idzie na smyczy. Gorzej jest jak próbuję ją skłonić, żeby poszła w jakimś konkretnym kierunku. Napięcie smyczy powoduje u niej totalną panikę, podskoki, piruety, tarzanie się, plątanie w smyczy, gryzienie. A jeszcze jak smycz zaplącze się jej w łapki to to już w ogóle masakra. Zrobiłam parę fotek komórką, bo aparat się wziął i zbuntował.
  16. Gabapentin mam w razie czego jak potrzeba, ale ja nigdy nie stosowałam go na stres, tylko jako lek przeciwpadaczkowy oraz przy nowotworach. Stressoxan pomógł nie tylko Jagódce, ale także mojej prywatnej kotce, która też wylizywała sobie łapkę. Teraz dostaje go Kaktus w związku z sikaniem, ale będę już schodzić z podawania (trzeba stopniowo zmniejszać dawkę), bo mi się kończą tabletki. Nie wiem czy mu pomaga, bo coś mi nadal sika co jakiś czas w różnych miejscach, ale nie wiem czy to Kaktus (żadnego kota nie udało mi się przyłapać na gorącym uczynku). W każdym razie Kaktus nie wygląda na zestresowanego, wszędzie go pełno i bardzo się próbuje przypodobać naszym kotkom z marnym skutkiem;)
  17. Rozliczenie końcowe u mnie: Stan konta na 13 maj wynosił -630,20 zł +630,20 zł Fundacja ZEA -285 zł hotelowanie 14.05-01.06 -16 zł przejazd do weta na pobranie krwi -500 zł transport do Wiosny Pozostałość po hotelowaniu Lumi wynosi -801 zł. Za transport (500 zł) wystawiłam już fakturę dla elik, natomiast reszta wg ustaleń z Zagrodowy Pies Polski pójdzie z konta ZEI. Jeśli chodzi o jedzenie, to u mnie Lumi też nie jadła dużo (sucha karma). Jednego dnia więcej, innego mnie, ale koopki były zawsze regularnie 2 razy dziennie.
×
×
  • Create New...