-
Posts
35762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
95
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Na moje oko to Farcik jest psem z charakterem, pewnym siebie i rządzicielem, który ustala zasady. Potrzebuje przeszkolenia w podstawowym zakresie. On nie jest lękliwy, nie boi się gwałtownych ruchów, miotły i innych rzeczy. Pod tym względem jest bardzo zrównoważony i to duży plus (gdyby rzucał się przy byle machnięciu ręką to byłoby kiepsko). Do ludzi jest ogólnie nastawiony pozytywnie, nawet do obcych pomachuje ogonem (do mnie też od początku się cieszył, co nie przeszkadzało mu warczeć kiedy chciałam go dotknąć), ale nie życzy sobie dotykania. Być może dlatego wygląda jak wygląda, że nie dawał się czesać. Mam wrażenie, że mnie traktuje jako dozownik smaczków i toleruje, bo mu się to opłaca.
-
Cudne kociaki! Z moich znajdek jedna koteczka (Oliwka) znalazła dom i to najlepszy, bo u naszego weta (zauroczyła go już na pierwszej wizycie). Zostały mi dwa chłopaki: Migdał i Fistaszek. Fistaszek nadal robi piękne i wielkie koopy do kuwety. Pani dr z Lublina zaleciła na próbę odstawić laktulozę. Porobiłam chłopakom fotki i będę ogłaszać. Gdybyście miały nadmiar (hihi) domków dla maluchów, to pamiętajcie o mojej łobuzerii:)
-
Chcieć to chcą, tylko rzadko zdarza się ktoś sensowny i jeszcze z odpowiednimi warunkami. Parę razy wydawało się, że juz, już jest ten dom (warunki odpowiednie i ludzie z doświadczeniem) i... bach. Nagle się rozmyślali. Kaśka ma lęk separacyjny, do tego wątpliwy jest jej stosunek do innych zwierząt. Może mar.gajko ma rację, że Kaśka zaakceptowałaby z czasem koty, ale żaden dom z kotami, który zgłosił się do tej pory i z którym ja rozmawiałam nie miał możliwości (lub chęci) izolowania zwierząt przynajmniej na początku. Wszyscy chcą, żeby ona lubiła koty i już.
-
Miałam jakiś czas temu nędzny telefon o Dżekiego, chyba ze Śląska; odpowiedziałam grzecznie na pytanie o transport mimo, że w tle słyszałam wrzask małych dzieci i czułam, że nic z tego nie będzie.. pan się już nie odezwał więcej. Rozliczenie: Stan konta na 23 czerwiec wynosił -395,16 zł +60 zł Fundacja ZEA +40 zł Ewa Sz. +20 zł malti +50 zł Anna H. +30 zł Marta P. +50 zł Marzanna K. -360 zł hotelowanie 24.06-23.07 Stan konta na 23 lipiec wynosi -505,16 zł.
-
Niestety nie udało się. Byłam z Farcikiem u weta prawie 3 godziny, czekałam aż zaczną działać leki, aż się uspokoi i... nic. Dostawał w paru dawkach (nawet nie będę mówić jak ciężko było je podać). Po lekach, po których powinien spać, on był tylko nieco spokojniejszy, ale wściekał się dalej. Wet powiedział, że dostał maksymalne dawki i podanie silniejszych leków byłoby niebezpieczne i dzisiaj lepiej odpuścić. To pierwszy taki przypadek, wet był w szoku. W przyszłym tygodniu kolejne podejście. Wet dał mi sedalin w żelu, żeby mu podać przed przyjazdem. Powinien być po nim lekko wcięty i umożliwi to podanie leków dożylnych. Może po kastracji się nieco wyciszy, ale na zmiany trzeba poczekać kilka miesięcy. Proponuję szukać jakiegoś hotelu z bechawiorystą/szkoleniowcem; ja mogę się nim zajmować póki co, ale Farcik potrzebuje fachowca, który przygotuje go do adopcji.
-
Shila jest naprawdę świetna, dobrota podobna do Miłej, tylko trochę bardziej nieogarnięta (pewnie przez to, że nie słyszy). Innym psom schodzi z drogi i ustępuje na każdym kroku (dzięki temu pewnie przeżyła tyle lat w schronisku). Łazi za mną po całym ogrodzie i zagląda w oczy. Z czystością jest już prawie idealnie, czasami się jeszcze zdarzają wpadki. Podaję jej teraz drugą dawkę leku na giardie, potem będziemy myśleć o zabiegu. Upały na chwilę odpuściły, ale mają jeszcze wrócić...
-
Serce się kraje... A adopcje stoją:( Ja mam teraz 7 kociąt i zero domków:( Fistaszek chyba wychodzi na prostą, bo już druga doba z koopkami w kuwecie (tylko jeden mały bobek był na kocyku). Jest niesamowicie ruchliwy, zdrowieje w oczach. Na razie jeszcze dostaje karmę specjalistyczną i laktulozę. Poczekamy jeszcze trochę z ogłaszaniem. W tym tygodniu zaszczepię jego rodzeństwo (i jego też o ile nie będzie przeciwskazań) i trzeba będzie ruszać z ogłoszeniami. Może już choć część ludzi wróci z urlopów i coś ruszy.
-
W czwartek jest umówiona kastracja + golenie Farcika. Mam nadzieję, że obejdzie się bez problemów i wszyscy pozostaniemy z rękami w całości;) Póki co pozwalam sobie na coraz więcej, trochę potarmoszę, pogłaskam znienacka i Farcik nic. Sam się nie nadstawia, ale jak głaskam to często ogonem macha. Chyba mnie polubił (lub smaczki, które dostaje:)), bo jak już pozałatwia najpilniejsze sprawy, to idzie mi przy nodze i co jakiś czas popatruje na mnie (da smaka, czy nie??). Nie lubi kiedy go zostawiam w boksie. Jak wchodzimy razem to ok, ale jak ja wychodzę to Farcik staje przy bramce i też czeka, żeby wyjść ze mną. Jak go zostawiam to poszczekuje żałośnie chwilę z pretensjami "no jak!! możesz!!! mnie!!! tu zostawić!!!". Czystość zachowuje idealnie.
-
Straszny zastój w adopcjach:( Przydałyby się domki dla kotków, zwłaszcza, że Kaktus się bardzo rozpanoszył i rozstawia mi kotki po domu. A one znów odreagowują i przeganiają Różę:( Nie mam gdzie ich na razie odizolować. Najważniejsze, że się krew nie leje. Rozliczenie: Stan konta na 13 czerwiec wynosił -280,10 zł +30 zł ŚWIAT -300 zł hotelowanie 14.06-13.07 Stan konta na 13 lipiec wynosi -550,10 zł.
-
Dziś byłam z innym psiakiem u fryzjera i pytałam o Farcika czy by się dziewczyny podjęły. Niestety nie ma szans, bo bez względu na jego zachowanie pies musi być wykąpany. Radzą usunąć futro przy kastracji. Także jak nasz wet wróci to się będę umawiać. Akurat minie czas po szczepionce. Ogólnie Farcik rokuje bardzo dobrze i mam nadzieję, że te początki to było poschroniskowa samoobrona, a nie jego charakter. Poznajemy się i już zapięcie smyczy jest bez smaczków (bo jak jest czas wyjścia to Farcik w nosie ma smaczki, tylko siada i czeka na zapięcie smyczy:)) Były już głaski po głowie bez rękawicy. Było też spotkanie z obcą dla niego osobą przez ogrodzenie i agresji zero, tylko ciekawość i machanie ogonem. Odkąd są spacerki, czystość w boksie zachowana:)
-
Mi też zależy, żeby jak najszybciej pozbyć się tego syfu. Ale zależy mi też, żeby go jak najbardziej poznać i wiedzieć jak z nim postępować. On u weta dostał podwójną dawkę uspokajacza a i tak jeszcze wary podnosił i trzeba było wszystko robić zachowując środki ostrożności. Widziałam co potrafi i to, że teraz już na mnie nie reaguje agresją wcale mnie nie uspokaja. Obawiam się, że Sedalin może nie wystarczyć, nie wiadomo też jak pies na niego zareaguje. Myślę, że najlepiej będzie ogolić go u weta przy kastracji, bo tam gdzie jest fryzjer, to są same dziewczyny i jest to centrum miasta - mogę sobie nie poradzić. Do naszego weta można podjechać pod same drzwi lecznicy, parking jest prywatny, jest tam dwóch doświadczonych facetów, którzy będą mogli mi pomóc. Wet wraca w weekend z urlopu, więc będę mogła niedługo z nim obgadać temat. Nie będzie to golenie fachowe, ale wydaje mi się, że w tym momencie jest to najmniejszy problem. Dla uspokojenia mogę tylko powiedzieć, że skóra powinna być ok, to z tego co widzę (a trochę Farcika obmacuję tu i ówdzie) to filce są odseparowane od skóry. Pasożytów nie powinien mieć żadnych, bo u weta dostał krople na skórę. Poza tym na spacerki wychodzimy i Farcikowi się to bardzo podoba. Do tego stopnia, że porzuca smaczki, które mu daję przy zapinaniu smyczy. Zaczyna też kombinować, żebym go nie zostawiła w boksie, próbuje się ze mną ścigać do bramki.
-
Tu nie chodzi o jego stres, tylko o bezpieczeństwo ludzi. To jest pies, który jeszcze niedawno atakował przy byle próbie dotyku. Pracownicy w schronisku nie mogli klatki podnieść, musieli używać wysięgników - haków, żeby go załadować do samochodu. Być może w tym momencie będę w stanie go już zapakować do samochodu (podejrzewam, że wskoczy za smaczkiem), ale dalej będzie ciężko i muszę to dobrze obmyśleć. Bez narkozy lub głupiego jasia się na pewno nie obejdzie. On mi już - przynajmniej częściowo - zaufał, ale na obce osoby może reagować nadal agresją. Poza tym pracy jest przy nim multum a on jest wiercipięta i nerwus.
-
Dziękuję, że wspieracie małego wojownika Fistaszka:) Ogólnie to motoryka się bardzo poprawiła i choć sprawnościowo Fistaszek odstaje od rodzeństwa, to cudnie się bawi i reaguje na zdrowy kociak. Wcześniej tylko niezdarnie chodził i przysiadał w jakimś kątku lub wołał na kolanka... Teraz wreszcie się bawi, podbrykuje, czai się, nawet niezdarnie podskakuje i wspina się. Brzuszek jest już miękki. Jedyny problem to robienie koopek - często wychodzą samoistnie i gubi je lub trzeba poopkę wycierać. Fistaszek niby wchodzi do kuwety i napina się, ale przeważnie nic nie robi. Ale może z czasem się to naprawi.