-
Posts
35692 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Dziękuję, że wspieracie małego wojownika Fistaszka:) Ogólnie to motoryka się bardzo poprawiła i choć sprawnościowo Fistaszek odstaje od rodzeństwa, to cudnie się bawi i reaguje na zdrowy kociak. Wcześniej tylko niezdarnie chodził i przysiadał w jakimś kątku lub wołał na kolanka... Teraz wreszcie się bawi, podbrykuje, czai się, nawet niezdarnie podskakuje i wspina się. Brzuszek jest już miękki. Jedyny problem to robienie koopek - często wychodzą samoistnie i gubi je lub trzeba poopkę wycierać. Fistaszek niby wchodzi do kuwety i napina się, ale przeważnie nic nie robi. Ale może z czasem się to naprawi.
-
Dziś duży krok do przodu: Farcik był na pierwszym spacerku! Już od jakiegoś czasu się przymierzałam do wyjścia z boksu, przychodziłam ze smyczą, klikałam zapięciem, dotykałam szyi i obroży - żeby się przyzwyczaił i żeby poznać jego reakcję i żeby obmyśleć plan bezpiecznego i bezstresowego dopięcia smyczy do obroży. Farcik nie przepada za dotykiem, odsuwa się, odwraca głowę.. musiałam więc trochę pokombinować, żeby się dobrać do jego obroży bez ryzyka straty rąk. Błogosławieństwem jest to, że on jest takim łasuchem, nie widzi właściwie nic poza smaczkami. Już nawet zaczęłam go trochę uczyć dyscypliny i jak na mnie za bardzo napiera lub doskakuje do rąk w poszukiwaniu smakołyków to mówię "siad" i oczywiście jak grzecznie usiądzie to nagroda. Jest trochę uparty, ale szybko się uczy, ma potencjał. Do tej pory raczej nikt niczego go nie uczył. W każdym razie na razie wsypuję mu trochę smaczków do miski z karmą i jak jest zajęty wyławianiem ich, to ja wtedy zapinam smycz do obroży. Odpięcie w taki sam sposób. Spacerek super, na smyczy chodzi ładnie, nie zapiera się, nie ciągnie nadmiernie, od razu siku i koopa, spotkał też suczkę i od razu przyjaźnie ogonem pomachał, zapoznał się. Powrót do boksu też bez problemu. Cieszę się, że udało się nam wyjść nie tylko dlatego, że to duży krok naprzód, ale też dlatego, że Farcik wyraźnie trzymał do mojego przyjścia z potrzebami i myślę, że przy regularnych spacerach nie będzie problemu z czystością. Jutro jak nie będzie padać to będzie fotorelacja ze spacerku:)
-
Pani dr z Lublina mówiła, że on sobie naciągnął ten kręgosłup spadając i zahaczając tylnymi łapkami o gałąź, jest to porównywalne uszkodzenie do tego jak kot się zaklinuje w oknie. Na początku Fistaszek nie różnił się niczym od rodzeństwa (wszystkie były niezgrabne i zataczały się chodząc), tylko był bardziej łaknący uwagi, głaskania, jedzenia. Miał zawsze największy brzuszek. Teraz już widać różnicę, bo jest drobniejszy, tylne łapki są mniej sprawne, chodzi rozkraczając je na boki. Koopki ruszyły i już się załatwia. Nie zawsze w kuwecie, czasem zgubi bobka, ale dr powiedział, że jeśli zacznie robić koopki to jest szansa, że się organizm zregeneruje, bo to mały kociak. W piątek było źle, zaczynało się już zatruwanie organizmu, dr wspomniała nawet o uśpieniu... ale na naszą prośbę, żeby dać mu szansę, zrobili lewatywę i trochę poszło. Teraz była tylko kwestia czy koopki zaczną same wychodzić, bo żeby jelita zaczęły działać muszą się opróżniać. Wychodzi na to, że jak na początku jadł mokrą karmę to było ok, a potem jelita zapchały się suchą karmą i się zaczopowało. W poniedziałek kolejna wizyta. Fistaszek czuje się zdecydowanie lepiej, odżył, rozmruczał się jeszcze bardziej, próbuje się nawet prężył i ocierać, niezgrabnie się też bawi piłeczką i patyczkiem z piórkiem:)
-
Dziś Fistaszek był w Lublinie na badaniach, bo nadal nie mógł zrobić koopki. Niestety ma uszkodzony kręgosłup i nerwy obwodowe Rokowania nie są dobre, ale na razie walczymy. Maluszek ma apetyt i wolę życia. Trzeba mu masować brzuszek, podawać Laktulozę, dużo płynów i karmę specjalistyczną. Dziś w końcu udało się i była koopka w kuwecie:)
-
I nie wiadomo kiedy minął miesiąc odkąd sunia opuściła schronisko... Lek na giardie na nadal przyjmuje, tzn. teraz ma przerwę i za 7 dni kolejna dawka. Dostaje także probiotyk i lekkostrawną karmę, koopki robi ładne i już coraz częściej w jej boksie jest czysto:) jest niepoprawnym łakomczuchem; ostatnio ją przyłapałam jak szturchała miskę w sąsiednim boksie (bo tam inna karma) i zbierała rozsypywane w ten sposób chrupki:) Ogólnie jest kochana, grzeczna, nadal mega łagodna i nadal trochę lękliwa. Rozliczenie: -360 zł hotelowanie 09.06-09.07 -112 zł transport ze schroniska do weta i do hotelu -171,20 zł koszty wet. (odrobaczenie, odpchlenie, szczepienie na wirusówki, wymaz z ucha, czyszczenie uszu, ogólne badanie) -65 zł badanie krwi -5,40 zł przejazd do weta na pobranie krwi -12,50 zł odrobaczenie II -228 zł RTG, USG, szczepienie na wściekliznę, uspokojenie do RTG -12 zł przejazdy do weta na badania -63 zł probiotyk -135 zł - badanie kału + test na giardie Stan konta na 8 lipiec wynosi -1164,10 zł.
-
Trzymajcie kciuki za Fistaszka. Coś jest z nim nie tak i jego jelita nie pracują prawidłowo. Wcześniej robił bardzo dużo koopek, a teraz kał zalega mu w brzuszku. Nieprawidłowe jest też wchłanianie pokarmu, bo tylne łapki są słabe, jest zanik mięśni. Możliwe, że urodził się z jakąś wadą albo doznał urazu podczas upadku z drzewa. Dziś dostał leki oraz karmę gastro na wspomożenie opróżnienie brzuszka, potem będzie można zrobić RTG (teraz zalegający kał przysłoni widok) i jeśli to przepuklina spowodowana upadkiem to będziemy próbować ratować go operacją w Lublinie. A może sama karma specjalistyczna pomoże... Fistaszek ma ogromny apetyt i uwielbia masowanie po brzuszku i spanie na kolankach, cudownie mruczy. Jest jednak ospały, bardzo niewiele się bawi, nie dba o higienę. Martwię się, bo to takie maleństwo:(
-
Imię forumowe może zostać Farcik. Ja mówię do niego raz tak, raz tak. Przeszliśmy z etapu głaskania przez kraty do głaskania bezpośrednio w boksie. Na razie jeszcze w rękawicy, ale nie ma już żadnych odruchów agresywnych, wprost przeciwnie, wysyła sygnały uspokajające: odwraca głowę. Ciągle czeka na smaki i potrafi łapać je w locie:) Wyje już za mną jak wychodzę z boksu... Jemu pewnie dotyk i głaskanie z niczym dobrym się nie kojarzy. Jak jest w takim stanie, to tam go zapewne nikt nie głaskał... Do tego dochodzić może dyskomfort powodowany ciągnięciem przez dredy.
-
-
Tyle dobrego, że on wysyła jasne sygnały i ostrzega. Mam takiego jednego delikwenta, który nie ostrzega... Mi akurat już zaufał i choć czesanie to taniec z wilkami (też jest długowłosy), to dajemy radę, ale nie toleruje dotyku przez obce osoby i atakuje bez ostrzeżenia wyciągniętą rękę. Nie straszy, nie kłapie, tylko solidnie gryzie:(
-
Farcik już patrzy na mnie łaskawszym okiem. Zrobiłam sobie takie przedłużenie ręki z kijka, na który zakładam skórzaną rękawicę i go tym smyram przez kraty po bokach pyska i pod pyskiem - już prawie nie reaguje, czasami się jeszcze niemrawo warga podniesie. Bardziej teraz unika tego smyrania, odsuwa się itd. Jest bardzo skupiony na smakołykach i oczywiście przy okazji smyrania dostaje ich sporo:) W boksie robię na razie tylko to co potrzebne, ale często jestem bardzo blisko niego, także koło jego głowy i nie reaguje. Bardzo bym chciała pójść z nim na spacer, ale to jeszcze długa droga... zwłaszcza, że obroża (choć szeroka) ginie w kudłach i nie będzie mi łatwo znaleźć kółka do zaczepu.