Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/23/26 in all areas

  1. Udało mi się znaleźć cudowny dom dla owczarka australijskiego, wspaniały pies i miał szczęście, że trafił do wspaniałych ludzi. Będzie szczęśliwy, a dotychczasowa właścicielka spokojna o jego los. Morze łez popłynęło po obu stronach, najspokojniej przeszedł przez to sam pies. Pierwsza fotka to podróż do nowego domu, druga to Bonnie przy płocie sąsiada nowego domu wypatruje.
    4 points
  2. Ten wątek powstał, żeby pomóc Bartusiowi. Ale jeśli zostanie tutaj to potrzebuje wg mnie doglądania przez Dorę i dobrego karmienia jakimś ulubionym jedzonkiem, nie suchą karmą. Chociaż tyle można by wspomóc Dorę i Bartusia na ten moment. A w razie czego poprzez konkretną pomoc.
    3 points
  3. I takie miłe ogrodowanie było dziś. Samiś czuje się dobrze - jak widać - rana też goi się dobrze - jak również widać
    2 points
  4. Dobrze, że ten wątek powstał, że tyle osób o nim myśli i chce mu pomóc, "serce rośnie" Bez względu na to czy pojedzie, czy zostanie - Bartuś będzie potrzebował naszej pomocy. Zdania są podzielone i jedne osoby uważają, że zabranie nie będzie dobre dla psa, inne, że trzeba go jednak zabrać. I nie można tu powiedzieć, że ktoś ma 100% rację lub jej nie ma, bo sytuacja jest złożona. Sama też mam wątpliwości, tutaj nie ma dobrego rozwiązania, raczej trzeba wybrać "mniejsze zło". Tak się zastanawiam, że jednak Bartuś temu pijakowi ufa i chyba się go nie boi? Czy jednak się kuli na jego widok? Chodzi o to, czy on czasem nie robi mu krzywdy, ale chyba jednak nie. Czasem pijak bywa lepszym opiekunem, niż nowobogacki abstynent...mam tu na miejscu takie porównanie: bezdomny pijak i jego stara sunia, która ma wszystko, czego potrzebuje, choć domu oboje nie mają.... i podobny do Bartusia a żyjący bezpańsko na ulicy, pies bogatego "gospodarza", a tak naprawdę niczyj, ze świerzbem na uszach i nie leczoną raną od APZS.
    2 points
  5. No właśnie - krok do przodu, chociaż jeden mały krok! Ten jasny piesek, który 10 lat w schronisku siedzi niedługo pojedzie do kikou, jest anonimowy darczyńca, który będzie pokrywał koszty jego pobytu. I tu stajemy przed szansą wykorzystania transportu na przeciwległy kraniec Polski, szansą na umieszczenie psa za kwotę o połowę niższą od aktualnych cen hotelików, szansą dla jednego z tych najbardziej biednych, skazanych na samotną śmierć... pytanie któremu pomożemy...albo czy pomożemy? Był czas, kiedy z zamojskiego schroniska wyjechało dużo psiaków, w tym wiele tych niezbyt "rokujących adopcję".... co się stało, że taka cisza tutaj ????? Czy ktoś się na kogoś obraził, jak ten "wolontariat", który odszedł? Czy ktoś kogoś nie lubi? Pytam, bo nie potrafię zrozumieć.. Nie jestem typem lidera, nie potrafię "porwać tłumów" i organizować brawurowych akcji... jedyne, co potrafię, to pomagać "po cichu"... i płakać po nocach... A my na dogo jesteśmy po to, żeby pomagać ! Bo jeśli nie....to po co tu jestem?
    2 points
  6. Myślę, że mari23 pisała ogólnie o ciszy, jaka tu zapanowała, bo to ona chyba boli najbardziej w sytuacji, kiedy wychodzimy z jakimś problemem. Pomoc finansowa jest ważna, ale ważne jest też bycie razem, jakiś znak, że jesteśmy, rozumiemy, widzimy te psy. Cisza jest destrukcyjna, a w sytuacji pomocy zwierzętom rozrywa serce.
    1 point
  7. Ja też cierpię z tego powodu, że nie mogę pomagać jak dawniej. Mam teraz pod opieką 3 nieadopcyjne psiaki i nie mam odwagi na zobowiązanie wobec kolejnego psiaka, ale gdyby ktoś podjął się tej funkcji to dam wsparcie. Niewielkie, ale na dobry początek...
    1 point
  8. 1 point
  9. Dzisiaj nasz spryciul nad spryciule zdjął sobie abażur zahaczywszy go o płotek Wrócił z ogrodu cały zadowolony. Na szczęście przy oczku nic sobie nie zrobił, bo musiał się "odkołnierzyć" tuż przed wejściem do domu
    1 point
×
×
  • Create New...