Teoretycznie dom był dla niego idealny, rodzina z dziećmi, rodzicami i jeszcze babcią, dom z ogrodem w spokojnym miejscu i cały czas ktos w domu. Rzepik upatrzył sobie panią tak, jak mnie. Pani z nim spała, była cały dzień, on spedzał czas praktycznie pod jej pachą, więc zaczął jej bronić i podobno warczeć i szczekać na mężczyzn, kiedy do nich podchodzili. Do dwóch dni przed zwrotem słyszałam same dobre wieści. Pani zamiast skarcić go za takie zachowanie, opanować to i nie dopuszczać do takich akcji, to oddała go. Stąd te informacje o szczekaniu, nie tolerowaniu dzieci. U nas jest naprawdę fajny i kocha nas wszystkich bardzo. Jego stosunek do obcych pogorszył się po zwrocie z adopcji. Był najszczęśliwszy, kiedy wrócił i chyba teraz boi się, ze znowu ktoś go zabierze.
Teraz znowu jest u nas znajomy, który pomaga w remoncie i Rzep bez problemu go akceptuje. Czasem oszczeka, ale raczej z nudów i bez nadmiernej ekscytacji. Dziś go obserwowałam, jak wracał mąż. Kiedy usłyszał, że tatu podjeżdża, to był już w oknie na dwóch łapach i skomlał. Musiałam go wypuścić, żeby od razu mógł się przywitać. Podstawą więc dla niego jest dom w spokojnym miejscu i ludzie z cierpliwością. wobec nas zachowuje się jak wyrosnięty bejbik Uwielbia noszenie na rekach i przytulanie. Nie jest w zabawie na spacerach za delikatny dla malutkich psów, ale to też da się opanowac przy jednym psie, bo nauczył się np. że nie wolno mu nic robić mojej Lalicji z wodoglowiem. Tyle razy slyszał "nie wolno", że już ja omija w swoich zabawach. Prawie cały czas jest w domu z nimi i nic się nie dzieje. tylko na spacerach szaleje.
Przyszły jesienne tła do fotografii, wiec postaram się mu jutro lub pojutrze zrobić nowe zdjecia.