Zapomniałam napisać - rana sucha, wszystko w należytym porządku. Kolejna wizyta w następną sobotę. I to będzie koniec udręki Rikiego. Wreszcie nauczył się sikać w kloszu. Był bardzo spokojny, nawet nie zauważył zastrzyków .Przy okazji zabrałam Lalę na szczepienie przeciw wściekliźnie. Nawet nie wstawiłam jej na stół-została zaszczepiona "w locie"na podłodze pod drzwiami. Też nie protestowała.
Z tego,jaką osobą była ,jaka dała się tu (i nie tylko) poznać - dalabym sobie glowę uciąć,że psy zabezpieczyła...Chyba,że ktoś bardzo by zawiódł,ale wątpię.Sprawdzić - na pewno sie przyda,ale jestem całkiem spokojna,że oprócz tęsknoty za pańcią,ogonki mają się dobrze...