No właśnie - sprawiedliwość musi być, ale obawiam się, że w kwestii suk z cieczką na wystawie każdy ma nieco inne pojęcie tej sprawiedliwości. W czym niby stratne wg ciebie byłyby suki, gdyby nie chodziły w cieczce na wystawy? Najwyżej dwa miesiące wykreśliłabyś z kalendarza wystawowego. To taki problem? Może ja ze sznupkiem go nie widzę, bo i tak rwąc go na łyso nie chodziłam przez caly czas na wystawy, a jedynie na określone w roku, kiedy miał dobrą sierść. I jakoś mogłam to rozplanować, więc chyba z cieczką rozplanować też by można było. A chyba i tak nie jeździsz tydzień w tydzień na wystawę....Nie raz i nie dwa widziałam, jak porównanie wygrywa gorsza od psa suka, bo kawaler właśnie zglupial na jej punkcie. Nie każdy pies reaguje tylko na suki w dniach płodnych, bo nie każdy jest Gordonem. Większość czuje po prostu cieczkę. A już w Kielcach te 3 lata temu, to było jakies apogeum. Psy głupiały maksymalnie i były nie do opanowania. Uważasz, że nie tracą na tym przy ocenie? No i mogłabym napisać - abstrahując od ocen - czemu mam się na każdej wystawie męczyć z nakręconym psem, żeby właściciele suk mogli mieć luzik? Na dobre wychowanie, o którym piszesz raczej nie liczę, niestety.