Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
DBS

Straszny dylemat... :(

Recommended Posts

Jak każdy właściciel psa, stanęłam właśnie przed tym strasznym, bolesnym, nieuniknionym dylematem: uśpić już czy jeszcze nie?

Wiem, że część z Was pewnie będzie mnie chciała zlinczować, ale może część zrozumie i podpowie coś ....

Mam 15-letnią spanielkę. To było 15 lat zupełnie skrajnych przeżyć. Sunia od początku była agresywna, choć z dużej, renomowanej hodowli. Taki typ. Poświęciliśmy jej dużo pracy, dużo czasu i dużo serca. Z jednej strony kochana, śliczna, mądra. Z drugiej .. - nieraz lała się krew, jak dostawała szału. Nasza krew oczywiście ;) Szkoliliśmy, uczyliśmy, pilnowaliśmy. Jakoś daliśmy radę. W wieku 6 lat zaczęła ślepnąć, najpierw jedno oko, potem drugie. Po wydaniu fortuny u psiego okulisty specjalisty usłyszeliśmy tylko - prawdopodobnie zanik nerwu wzrokowego. Nic się nie da zrobić. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Taki typ..

Od paru lat jest kompletnie ślepa. Już teraz jest też głucha. Jest po sterylizacji i wycięciu guzków sutkowych. I po kilku innych zabiegach wycinania różnych zmian i guzów. Na całej skórze ma brodawczaki, gruczolaki i inne paskudztwa, które się babrzą, sączą i ... pewnie bolą. Staramy się to jakoś miejscowo leczyć, wycinać nie ma sensu, bo odrastają. Na plecach ma tłuszczaka jak pięść. Na cyckach nowe guzki, wycinać nikt już nic nie chce, bo ma wiek i dodatkowo wadę serca.  Ma też problemy z gruczołem okołoodbytowym: częste stany zapalne, wycieki, nawet z krwią, weterynarz go oczyszcza, faszeruje lekami i jakoś trwamy. 

O zapachu, który czasem wyciska łzy z oczu tylko wspomnę.. ze skóry i gruczołu..

Ma pogłębiającą się demencję, która mnie powoli wykańcza. Całą noc łazi i tupie pazurami. Ślepa, więc non stop w coś uderza, albo depcze po jakichś zabawkach. Pije wodę, zaraz jak wypije chce iść na dwór, 20 sekund po powrocie już nie pamięta, że była, więc chce iść znowu. Znowu pije. Jak wypije, to się awanturuje, że ma pustą miskę. I znowu chce iść. I tak całą noc. Zwieracze już nie wytrzymują, więc codziennie po przyjściu z pracy trzeba sprzątać. Mamy też problem z zostawieniem jej komukolwiek, bo nawet najdroższe hotele mają obiekcje. 

I teraz druga, jaśniejsza strona. Pies mam apetyt, trawi nieźle, chodzi o własnych siłach. Jak nas czuje, to się cieszy jak głupia, a że to spaniel, to okazuje to całym jestestwem. Rozmawiałam z weterynarzem, fajna, mądra babka. Ale, niestety, decyzji za mnie podjąć nie może. Powiedziała tylko, że każdą zrozumie. Rozmawiałam nawet z babką z hodowli. Była szczerze zdziwiona, że nasza sunia jeszcze żyje - całe rodzeństwo już odeszło. Powiedziała, że ich wszystkie spaniele nie dożywały 13 lat i nasze 15 lat to absolutny rekord. I że ewentualne uśpienie można rozważyć, jak pies cierpi. Więc mamy czekać na jakiś atak, albo jak zacznie boleć :( Tyle, że ja nie wiem, czy ją boli. Czasem piszczy. Czasem wymiotuje. Ale przecież nie powie....

Z jednej strony płakać mi się chce na samą myśl. Że o strasznych wyrzutach sumienia nie wspomnę.

Z drugiej strony to już teraz taka psia wegetacja. A czekanie na ataki i cierpienie tylko po to, żeby uzasadnić uśpienie wydaje mi się chore i nieludzkie. 

No i co ja mam zrobić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktycznie dylemat. Ja decydowałam się na uśpienie psów nawet dużo młodszych jak je wykańczał rak i zaczynały się bóle. Twoja sunia jeszcze kontaktuje choć coraz gorzej i właściwie dla niej to wegetacja ale z przebłyskami aktywności. Musisz obserwować i jeżeli stwierdzisz, że sunia zaczyna cierpieć, ma bóle to jednak chyba trzeba bdzie skrocić jej cierpienia.

Ja mam 12-letnią rottkę a dla tej rasy to już niezły wiek, inne nie dożywały tego wieku. I ja też się boję takiego dylematu bo ona jest jeszcze w dobrej formie poza tym, że chudnie i lapy ją coraz gorzej noszą. I o ile z czystym sumieniem usypiałam psy umierające w bólach to tutaj boję się, żebym nie musiała jej uśpić tylko dlatego, że jak przestanie chodzić to na rece jej nie wezmę. Bo mimo, że chuda to jednak waży swoje a ja mam 77 lat i niesprawną rękę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt za nas takich decyzji nie podejmie. Zawsze zostanie wątpliwość, czy nie można było zrobić więcej. Czy nie za późno, lub czy nie za wcześnie. Zawsze zostanie puste miejsce tam, gdzie leżał pies. i bolesne w pamięci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym co piszesz przebrzmiewa dla mnie, ze wolalabys juz, zeby jej nie bylo, bo faktycznie nie jest to juz zadna radosc z psa, tylko meka. Decyzja jakby w glebi juz byla podjeta, tylko chcialabys miec czyste sumienie. Ale za obarczanie czy odciazanie tego sumienia jestes tylko Ty sama odpowiedzialna.

Ja powiem tak - dlaczego Twoje potrzeby w takiej sytuacji TEZ nie mialyby byc uwzgledniane? Ten pies czuje, gdy sie denerwujesz na nia, bo znow masz nieprzespana noc.

Ile macie jeszcze z siebie, z Waszego wspolnego zycia? Zarowno Ty/Wy, jak i pies? Co przewaza? Radosc, czy meka?

Stan i wiek psa z pewnoscia taki krok usprawiedliwia i nikt za to Cie sadzil nie bedzie - oprocz Ciebie samej.

Decyzja, ktora podejmiesz, jaka by nie byla, musi uwzgledniac interesy obu stron.

 

Ja myslalam, ze nigdy decyzji o uspieniu podejmowac nie bede musiala. Poprzednie psy zakonczyly swoje zywoty samoistnie.

Ale trzy miesiace temu nasza ponad 14-letnia Onka po paru miesiacach wyraznego podupadania przestala najpierw jesc, potem ze slabosci chodzic. To przy duzym psie praktycznie koniec, ale ten koniec mogl sie ciagnac jeszcze jakis czas.

Ale ja nie moglam jej skazac na meki nieuniknionej smierci glodowej. Weterynarz to opisal w calej rozciaglosci, jak to moze wygladac.

Najwazniejsze potem bylo dla mnie wlasnie przestanie usprawiedliwiania sie przed sama soba.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. 

No cóż... soniaM - Ty trafiłaś w sedno :( Pytałam tu i tam, ludzi, którzy mają psy i tych, co nie mają. W jakimś mądrym artykule (podaję link http://fatro-polska.com.pl/eutanazja-kiedy-podjac-wlasciwa-decyzje) kiedyś wyczytałam, że dobrze jest tak trudną decyzję przedyskutować, chociaż wiadomo, że podjąć ją będę musiała sama. I jak łatwo się domyśleć, z jednej strony były komentarze typu "ja bym już dawno uśpił", z drugiej "jak to uśpić, przecież to członek rodziny", albo "a własną babcię, niewidzącą i z demencją byś uśpiła?". No i masz babo placek :/

Pies ma z życia tyle, że głównie śpi, z krótkimi przerwami na jedzenie (które uwielbia, jak to spaniel) i wyjścia na dwór (ostatnio dość częste, bo ciągle zapomina, że już była). Ja mam tyle, że lubię na nią patrzeć i cieszę się, że jest, ale - tylko mnie nie zlinczujcie - pieszczoty są dość ograniczone. Przytulam, klepię - owszem - ale głaskanie to teraz wyzwanie. Wczoraj nawet zauważyłam, że jeden z brodawczaków, taki najbardziej obrzydliwy na dolnej wardze, jest dwa razy większy, czerwony i sączy się z niego krew. Wszelkie spacery i zabawy zakończyły się już dawno temu, mimo najszczerszych chęci obu stron. 

A czy cierpi? A skąd ja mam wiedzieć? :( Aż tak to chyba nie, bo jeszcze nie piszczy z bólu. Dlatego się zastanawiam, czy naprawdę trzeba czekać na moment, aż ten straszny ból przyjdzie i będzie to cierpienie widać....

Ale macie rację, nikt za mnie decyzji nie podejmie...

Dzięki jeszcze raz za te parę słów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DBS...Nie będę się odnosiła do tego co powyżej, ale napiszę coś o bólu. Mój pies miał perforację żoładka i wrzody, musiało to długo narastać i nie piszczała wcale. Była smutniejsza, była mniej zywa, już wtedy w ogóle samodzielnie nie chodziła, ale nie piszczała. Nawet jak odchodziła i krew lała sie pyskiem, też nie jęczała. To że Twój pies nie okazuje cierpienia to żaden wyznacznik. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wolno...nie wolno...to chyba nie w tych kategoriach.Każdy jest sam z ta decyzją,sam będzie przezywał konsekwencje jakakolwiek by ona nie była.To bardzo subtelna I delikatna materia.Byleby zwierzętom było jak najlepiej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie, dopóki pies nie cierpi to oczywiście trzeba mu pomagać przeżyć starość ale jak zaczynają się bole szczególnie te powodowane przez raka to niestety bardziej humanitarne jest skrócenie cierpień niź wlasne wątpliwie czyste sumienie, że się tego nie zrobiło i skazalo psa na męczarnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam dobrego weterynarza od ponad 35 lat i on nigdy pierwszy mi nie proponował eutanazji, robił to humanitarnie w moim domu wyłącznie na moje życzenie, kiedy ja widziałam, że moj pies bardzo cierpi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×