• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

W jakim mieście najbardziej chciałabyś/chciałbyś studiować weterynarię?   101 members have voted

  1. 1. W jakim mieście najbardziej chciałabyś/chciałbyś studiować weterynarię?

    • Warszawa
      35
    • Wrocław
      23
    • Olsztyn
      14
    • Lublin
      6
    • Poznań
      11
    • Kraków
      12

Please sign in or register to vote in this poll.

2377 posts in this topic

[quote name='wilde22']heh no właśnie, najważniejsze zdać dobrze maturę, mieszkanie to jakoś ujdzie. Właśnie jestem po 20-kilku zadaniach z chemii, zamierzam dziś dojechać do 140 (cały pierwszy dział z Witowskiego) :)
Ja tam się wybieram gdziekolwiek gdzie tylko się dostanę (znając moje umiejętności to pewnie jak na jedną się uczelnie dostanę to będę skakała z radości i wyboru mieć nie będę : P ) No ale jakby się trafiło i przyjęto mnie do Wrocka to już całkiem rajsko :D Jak nie Wrocław to Warszawa w drugiej kolejności, reszta to z braku laku... Choć nie mówię że inne są złe uczelnie, po prostu miasta mi nie odpowiadają za bardzo.[/QUOTE]

Jeżeli myślisz o czymś innym niż Wrocław/Warszawa to warto też zdawać język obcy na poziomie rozszerzonym, bo wtedy jest więcej punktów ;)
Języka obcego nie biorą pod uwagę tylko we Wrocławiu i Warszawie (i bardzo dobrze bo uwazam ze nie jest on az taki wazny jak sie idzie na wet...)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety mimo iż bardzo lubię angielski w szkole mam za niski poziom a nie mogę uczęszczać prywatnie na lekcje więc muszę się zadowolić podstawą : (

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mnie właśnie ciągnie do Wrocławia przez język. Nie jest z nim źle, ale rozszerzenia nie zdam na dobrym poziomie.

Jak wasza walka z zadaniami?
Wczoraj pokonałam wirusy, bakterie i cześć protistów. Dziś dokończę i skończę część, która mi została z cytologii.
Lubie planować daleką przyszłość, ale z bliską gorzej, bo widze przed sobą wizje nauki, która skutecznie mnie odstrasza...

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja mam tak dużo w szkole że nauka samodzielna do matury to tylko weekendami :/ Codziennie, no prawie codziennie mam sprawdziany albo jakieś referaty,prace do robienia :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skąd ja to znam... W przyszłym tygodniu mam 6 samych sprawdzianów.... +wypowiedź na angielski, rosyjski, 2 strony zadań z majcy i innych głupot...

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy nie wystarczy dodatkowy język na podstawie? :)
Też chyba są za to jakieś punkty, niekoniecznie musi być rozszerzenie. Czy może się mylę?

Oj tam oj tam.
Ja tyle sprawdzianów, testów itp mialam non stop przez poprzednie lata, bo miałam to nieszczęście, że poszłam do durnej 'renomowanej' szkoły a i tak całą swoją edukację jadę na korkach. ;)

Ja dziś trzasnęłam sobie w dwie godziny jakąś stówkę zadań z termochemii, statyki i kinetyki i ogarnęłam układ ruchu.
Generalnie nie ma się co przejmować ludzie, wrzućmy na luz. ;)
Cisną tak, bo matura próbna w listopadzie, potem lekko odpuszczą. Zresztą potem nie bedzie już materiału bieżącego tylko powtórka się zacznie.
Lecytynka + sen działa cuda. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja rada to olać pozostałe przedmioty :P Byle jakoś pozaliczać i tyle - cisnąć chemie i biologię :) Nic wam 5 na świadectwie nie pomogą i nic nie dadzą, a matura jest najważniejsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chętnie bym je odpuściła, ale i ja niestety wybrałam renomowaną "szkołę sukcesu".... Jak to u nas mówią :roll: Ci z krakowa wiedzą, że kiedy inne szkoły są po klasyfikacji to ósemka do ostatniej godziny siedzi w ławkach, bo świadectwa wypisuje się w dzień i noc przed zakończeniem roku :angryy:
I po zeszłorocznych odpuszczeniach wylądowałam z 2 zagrożeniami już na półrocze...
Z termochemii chyba muszę iść na korki, bo nie byłam praktycznie na żadnej lekcji z tego działu, a tak to 1 i 2 klasę praktycznie przerobiłam całą w zeszłym roku z pazdro, został mi witowski i persona na ten rok w ramach powtórki...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zgodnie z teorią - olać inne przedmioty niż maturalne - w mojej klasie powinnam olać wszystko (w tym roku 0 biologii i chemii). A nie ma sensu się teraz przenosić do bio chemu..
Nie mogę się już doczekać Wrocka :) Jeszcze tylko pół roku w sumie do matury - z jednej strony to dobrze, ale z drugiej, jakoś trzeba zdążyć z materiałem :roll:

Z podstawowego języka liczy się chyba 0,2, a z rozszerzenia 0,4. Czyli jak zdasz podstawę np. na 80%, to masz 16, a z rozszerzeniem aż 32! Zdecydowanie warto zdawać rozszerzenie...
Ja tam się gdzie indziej nie wybieram, jakoś Lbl czy Olsztyn mnie nie przekonuje, a w Krakowie też tylko biola+chemia.

Wgl mam coraz większe wątpliwości co do tego kierunku. Jak patrzę na opinie, to pracy po wecie prakycznie nie ma - jedynie na wsiach. Pełno teraz jest weterynarzy :( Chciałam pomagać zwierzętom a tu się okazuje że zwierząt, które potrzebują pomocy brakuje..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bez przesady.
Z wetami tak jak z lekarzami i grabarzami.
Zapotrzebowanie jest zawsze, zwłaszcza na specjalistów!
Jest deficyt dobrych ortopedów i kardiologów w Polsce.
Ja swojej suce jeździłam robić badania na rzepki za granicę, bo u nas robią prześwietlenie zamiast badać palpacyjnie ;o

A jak w Polsce nie znajdziesz pracy za zadowalające pieniążki to za granicą weci z Polski są jednak pożądani - kierunek Skandynawia i zarabiasz sporo.

Ja jestem zdania, że jak ma się powołanie, cos się lubi i chce w życiu robić to będzie to przynosić pieniążki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Aysel']

Ja jestem zdania, że jak ma się powołanie, cos się lubi i chce w życiu robić to będzie to przynosić pieniążki.[/QUOTE]

No też tak myślę ;) Tylko trzeba być przekonanym co do swojego wyboru, a w moim przypadku tak nie jest..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po ostatnich przejściach mogę powiedzieć (2godzinnym szukaniu weta w sobotni wieczór dla szczeniaka z wypadku), że wetów jest dużo, ale tych z powołania brakuje...
Z tego co widzę do Wrocławia język się w ogóle nie wlicza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak. Mnie z dzikim, poobijanym gawronem nikt nie chciał przyjąć.
Powiedzieli mi dosłownie, że mam go wypuścić, żeby sobie zdechł.
Dopiero zaufana wet na drugim końcu miasta mnie przyjęła.
Okazalo się, że gawron jedynie się poobijał podczas silnego wiatru i za parę dni sobie poleciał...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ojej, współczuję :( U mnie na dyspozycyjność wetów nie można narzekać - ostatnio przyszła pani z pieskiem potrąconym przez samochód, od razu otrzymal pomoc, bez czekania. Pani weterynarz do której chodzę ma nawet takie "mini schronisko" (bo w naszym mieście nie ma prawdziwego schroniska, zawsze są ważniejsze rzeczy do wlożenia w nie pieniędzy ;/ ), często przygarnia porzucone psiaki i szuka dla nich domu :) To miłe widzieć, jak ktoś ma takie możliwości jak ona i je wykorzystuje żeby pomagać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też będę startować :) Właśnie intensywnie (jak widać) uczę się chemii organicznej ^^
Ogólnie to uważam, że zdanie tej matury nie jest takie trudne, jak się wszystkim wydaje. Bo biologia to tylko i wyłącznie kwestia rozłożenia materiału na te kilka miesięcy a chemia trzaskania zadań. Nie będzie tak strasznie ^^
I fajnie byłoby się dostać do Wroca, aczkolwiek Lublin, Poznań, Kraków, Wawa... gdzie się dostanę tam pójdę :>
Z chemii mam Witowskie i Operona + wszystkie arkusze maturalne w historii matury (od koleżanki, która w tym roku dostała się na medycynę) i jakieś 3 podręczniki. Z bioli mam maaaaaasę książek (w tym Hosera, polecam, jeżeli Operonowska biochemia to czarna magia, tam wszystko jest lepiej wytłumaczone) i kserówki od korepetytorki z magicznego kalendarza maturzysty, pełno zadań ze wszystkich działów, które trochę rozszerzają Operona.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie obawiam sie że to nie zawód dla mnie, bo zbankrutuje chyba.
Ja w odpowiedzi na telefony otrzymalam teksty typu: "weterynarze zajmują się zwierzętami prywatnych osób, a nie zebranymi z drogi niedobitkami. Proszę dzwonić na policje".
Wczoraj dostałam "w prezencie" komplet podręczników do biologii PWN i mogę bardzo polecić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z PWNu są ok, ale nie ma tam wszystkiego niestety.
W większości tabele itp.

A ten kalendarz maturzysty to jest bardzo fajna rzecz ;)
Ta książka nazywa się "Krok po kroku do matury" i ma zadania na każdy dzień tygodnia po kolei wszystko.
Kosztuje koło 30 zł chyba. Jest gruba jak persona z chemii, ale nie taka porąbana.

A matury wydrukowane to jest rzecz genialna, też to mam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mnie w klasie mamy taki problem, że od zawsze się nam mówiło, że wszyscy na medycynę pójdziemy (bo nasz profil się dokładnie nazywa medyczny) i przez to klasa widzi tylko dwie opcje studiów - medycyna i weterynaria. I coraz częściej słyszę, że ktoś składa na weterynarię, bo na medycynę nie chce. I to trochę przykre, bo nawet nie wiedzą, że te studia to nie jest takie pitu-pitu ale ciężka harówa... Do tego mamy dziewoję o inteligencji betoniarki, która idzie tam, bo jej tata jest z zawodu. Eh, szkoda gadać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bywa i tak.
Ale to wychodzi w praniu.
Tacy ludzie albo rzucają, albo kończą i są weterynarzami z przymusu, bo nie dostali się na medycynę. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co gorsza nie robią tego z serca i chęci obcowania ze zwierzętami...
A potem sie dziwimy, że szukanie weterynarza dla umierającego zwierzaka trwa godzinami...

Jakoś sie nie moge zebrać do nauki...
A w przyszłym tygodniu mamy obóz naukowy i przez 5 dni tylko biol, chem i ang, wiec jestem bardzo zadowolona, bo mamy super biolożkę i wiem, że sporo uda sie zrobić.

U mnie z klasy 4 osoby chcą iść na wet, z czego dwie, bo nie dostaną sie na medycynę...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na każdych studiach są ludzie, którzy nie byli przekonani czy to jest to co chcą robić. Wystarczy popytać nastolatków - mało kto ma sprecyzowane plany dotyczące swojej przyszłości na mur beton. Ja miałam to szczęście, że od zawsze weta była moim marzeniem :) Ale u mnie w grupie były osoby, co nawet po 3 latach rezygnowały z wety - bo to jednak nie to. A nie powiedziałabym, że na roku mam samych pasjonatów...
Ciężkie studia i jeśli nie ma się "powołania" to po prostu jest trudniej - bo cel nie daje takiego kopa do nauki i trudniej znieść niektóre wybitnie beznadziejne zajęcia czy ogrom nauki. A jeśli dla kogoś to jako takie spełnienie marzeń, to zawsze jest pocieszenie podczas sesji i trochę baterie można naładować "no w końcu skończe te studia i będę robić to co kocham" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bardzo Wam przepraszam za mały off, ale tutaj widzę dużo studentów wet, a jak uzyskam odpowiedź mogę skasować swój post.

Potrzebuję porady jaką książkę nabyć, w której jest o anatomii krowy, i którą polecacie. Może być na PW, będę ogromnie wdzięczna!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z powołaniem to jest skomplikowana sprawa - nie znam nikogo, kto by miał od zawsze sprecyzowane plany typu: idę na medycynę. Większość po prostu jest tym zafascynowana i idzie na dany kierunek, bo wydaje jej się ciekawy, widzi się w danym zawodzie. Ale nadal rozważa inne opcje, porównuje.
Ja np. nie wiem czy mam powołanie do bycia lekarzem weterynarii, chyba nie, bo często zmieniałam zdanie co do kierunku studiów i dalej nie jestem co do tego zdecydowana na 100%. Wybrałam wetę, bo to najbardziej przyszłościowy kierunek spośród wszystkich związanych ze zwierzętami - tak mi się wydaje ;)
Więc u mnie najważniejszym, pierwszym powodem, przez który się na wetę zdecydowałam jest miłość do zwierząt, później to, że ciekawią mnie choroby, a na dodatek zawsze lubiłam biologię, więc... :)

A i widzę, że niektórzy rezygnują z tego kierunku bo nie lubią jednego z tych przedmiotów: chemia lub biologia. Ja nigdy nie lubiłam chemii, nie interesowała mnie, ale od kiedy zaplanowałam dostać się na wetę, jakoś magicznie stała się prostsza :) Więc myślę, że jak się ma cel, to nawet znienawidzonego przedmiotu da się nauczyć :P

P.S. Ktoś zamawiał może podręczniki z Omegi na stronie wydawnictwa? Czekam już tydzień i nadal nie przychodzą :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja nie cierpię chemii a już 4 rok studiuje wete ;) Chociaż moja przygoda z biochemią na tych studiach nie należała do najprzyjemniejszych to gładko poszło ;) Ale im później tym więcej przedmiotów, które można z przyjemnością studiować i są interesujące.
Weta to jednak trochę męczące studia - w 2 dni zrobiliśmy ostatnio ponad 200 km w ramach dojazdu na zajęcia :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Talagia']
Weta to jednak trochę męczące studia - w 2 dni zrobiliśmy ostatnio ponad 200 km w ramach dojazdu na zajęcia :diabloti:[/QUOTE]

hehe, dobrze, że mieszkam 5 minut drogi od naszej obory dydaktycznej :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now