Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='rashelek']Oj to widzę tragiczny dzień dzisiaj, nie wyobrażam sobie nawet tych nerwów... Ale najważniejsze, że się znalazła i wszystko jest dobrze![/QUOTE]

[quote name='Aleksandra95']Ale miałaś przygodę... nie zazdroszcze[/QUOTE]
Weźcie... ja jeszcze drżę... a ta sobie miło śpi i nie zdaje sobie sprawy, co my tu wszyscy przeżyliśmy :D
Dobrze jednak, że tak się skończyło. Głupi ma jednak zawsze szczęście :lol:

Posted

Hej :D
Jak tu mało nagadane - tylko cztery strony do nadrobienia :crazyeye:
Całe szczęście, że Milka się znalazła, czytałam i oderwać się nie mogłam :D

Posted

Dobrze, że się odnalazła i nic jej się nie stało.
Mój TZ był w nerwach o swojego pieszczoszka, jednego z naszych kotów, nie było go 24h, jak wrócił po południu dziś to tak się wydarł pod drzwiami, że z daleka było słychać, że wrócił ;)

Posted

deer_1987 napisał(a):
ö kurcze ile nerwow :(

Nie mówię, że nie było. Kilka lat życia mi poszło przez ten stres...

magdabroy napisał(a):
Czytam i czytam i czytam... i do końca nie wiedziałam czy będzie happy end :roll: Ale jednak jest, super :multi:

Ja sama tego nie wiedziałam, więc nie mogłam inaczej zdać relacji. ;) Przynajmniej po części mogliście wczuć się w naszą sytuację. Tak, jestem zUa i niedobra ;D


maryg22 napisał(a):
Hej :D
Jak tu mało nagadane - tylko cztery strony do nadrobienia :crazyeye:
Całe szczęście, że Milka się znalazła, czytałam i oderwać się nie mogłam :D

Hej :)
A widzisz :). Nie mamy czasu na gadanie :P
Cieszę się. Trzymało w napięciu? ^^

Sonka95 napisał(a):
Zaczęłam czytać i się przeraziłam , że Milka uciekła :crazyeye: ale doczytałam do końca i się uspokoiłam ;)

Nawet nie wiesz jak ja się przeraziłam w realu. Dobrze, że ten koszmar szybko minął.

daguerrotype napisał(a):
Dobrze, że się odnalazła i nic jej się nie stało.
Mój TZ był w nerwach o swojego pieszczoszka, jednego z naszych kotów, nie było go 24h, jak wrócił po południu dziś to tak się wydarł pod drzwiami, że z daleka było słychać, że wrócił ;)

Bo ona była w domu :P Chyba. Wolę nawet nie wiedzieć czy wyszła na dwór, ale wątpię akurat w to ;) A tu raban narobiłam. Ale... ale... przecież szukały jej w domu aż 3 osoby! I nikt nie znalazł!
O, to dobrze że wrócił. Nie dziwię się Twojemu TZ. :)

A dzisiaj Milka przeżyła stresa. Za karę za wczoraj, a co :P. Poszła do weta, dostała antybiotyk. Bo nie podobały mi się szwy, myślałam, że ma ropień albo przepuklinę... na szczęście okazało się, że to po prostu grube szwy tworzą wewnątrz gulkę i tak ma być - bo Milka ma bardzo grubą skórę i nie dało się inaczej. Jednak antybiotyk dostała. Koszt? 0zł :)

Morus z kolei zrobił mi dzisiaj miłego psikusa. Po poniedziałkowej frustracji na spacerze nadrobił to :). Ale o tym przeczytacie na naszym blogu :): http://tacyjedni.blogspot.com/

Przepraszam, ale czasu nie mam by do Was zajrzeć i się odezwać. Jutro ponadrabiam wszystko. Chyba ^^

Pozdrawiam :loveu:

Posted

deer_1987 napisał(a):

:)

Wiecie co? Kocham swojego psa :loveu:
Dzisiaj kolejny dzień mi pięknie pracował. Ba, pięknie wysyłał się w niewidzialny kwadrat i tam zostawał na stój-zostań oraz siad-zostań. :loveu::loveu::loveu: Dodajmy na ten torcik wisienkę - a mianowicie kwadratu nigdy, ale to nigdy nie ćwiczyliśmy. Nawet komend na odległość rzadko używaliśmy, a jak już to nie aż z takiej odległości! To geniusz, nie pies, prawda? :shiny: Szkoda, że taki bezmózg :diabloti: Ale dobra - dzisiaj miałam go chwalić, więc pozostawię swoje wredności na kiedy indziej :eviltong:. A więc wracając do geniuszu swojego psa (Boże, co ja dzisiaj piszę... geniusz i Morus? To niemożliwe!). Pięknie mi się odwołał od jakiejś padliny (sic!) i uciekającej sarny. Na raz! Bez użycia gwizdka, podniesionego głosu, ba! nawet smakołyków. Powiedziałam tylko cicho "wracaj". I wrócił. Co więcej - moje "dooobry pies" mu wystarczyło, nie chciało mi się po smaki do saszetki sięgać (która miałam pod ręką :evil_lol:), więc go nagrodziłam słowem, a ten się cieszył jak głupi :question:. I to przy oczach moich rodziców, którzy wybrali się ze mną na spacer. Ich miny bezcenne. :razz: Generalnie spacer był dość ciekawy, ale mało wymagający od psa. Co prawda poznał nowe tereny, ale nic nie trenowaliśmy, więc piesek zmęczył się tylko fizycznie. Ale... ale... sam, ale to SAM na tym spacerze upominał się o szkolenie. A w poniedziałek miał mnie w poważaniu swym i narzekałam, że on jest indywidualistą i na spacerze nie za bardzo kręci go współpraca ze mną. A tu miły zonk :D. Jednak posłuchałam psa dopiero w domu, wróciliśmy i trenowaliśmy z 10min. Wysyłanie do kwadratu między innymi. :P I jestem nim zachwycona :loveu:
Jakby tego było mało to mi pięknie pokazał, że jest idealnym pastuszkiem. Potrzebowałam kota odłowić, a że mi ciągle uciekał to zaprosiłam psa do pomocy. I ten mi wspaniale kota prowadził drogą, jaką chciałam. Zatrzymywał się, siadał, wykonywał wszystkie moje polecenia głosowe (na odległość! z tym, z czym mamy problem!) i dzięki tej współpracy, udało nam się zagonić kota prosto w moje łapska. A pies jaki podczas tej pracy był szczęśliwy, to do opisania nawet nie jest :loveu:

Reasumując dzisiaj pies spowodował, że ciągle japa mi się cieszy. Zobaczymy na jak długo :diabloti:

Właśnie Milka poczuła się zagrożona i pokazuje swój geniusz - przed sekundą zastałam ją z mordą w psiej saszetce, która wcześniej była zamknięta :evil_lol:. Tak, młoda ją sobie otworzyła i wszamała nasze geniuszowe smaczki. ;ppp

Posted

Widzę faktycznie psy się wymieniają geniuszem, raz Mika raz Morus :diabloti: Bardzo się ciesze z Waszych sukcesów, to super, że tak pies współpracuje. A najbardziej to cieszy w momencie, gdy zupełnie się tej współpracy nie spodziewasz ;)

Posted

magdabroy napisał(a):
Życzę więcej takich dni :)

Ja sobie też tego życzę :) Dzięki.

Sonka95 napisał(a):
Super Morus więcej takich dni do zadowolenia dawaj pańci :cool3:
To teraz wszystko trzeba chowac przed Milką :evil_lol:

Taaaa, a jutro odwali pewnie jakiś cyrk ;D
Zawsze trzeba było przed nią chować. Jednak jak widzicie - jak zapytacie Milki jak tak po sterylce to zapyta się "a co to takiego?" 8) Bo zachowuje się jakby nic jej nie robili. Powiedziałabym nawet, że zachowuje się gorzej niż przed zabiegiem :diabloti:

Posted

rashelek napisał(a):
Widzę faktycznie psy się wymieniają geniuszem, raz Mika raz Morus :diabloti: Bardzo się ciesze z Waszych sukcesów, to super, że tak pies współpracuje. A najbardziej to cieszy w momencie, gdy zupełnie się tej współpracy nie spodziewasz ;)

Mówiłam :PPP
Nawet nie wiesz jak mnie tym zaskoczył. A jeszcze przed spacerem mu powiedziałam "Morus, idziemy z rodzicami. Proszę, nie odwal żadnych jaj." I nie odwalił :P. To w ogóle jedno, wielkie ŁAŁ.
I moi rodzice przynajmniej sobie zobaczyli naszą codziennośc - włóczęgę leśną, grzeczną i bez przygodową (tia)
Choć moja mama stwierdziła, że boi się, że chodzę sama do lasów. Na moje pytanie dlaczego, odpowiedziała: "Bo ja się boję lasów" :evil_lol:.

Posted

Ja czasem jak puszczam Mike to jej mówię "tylko bądź grzeczna" i jakoś lepiej się słucha :lol: Może jakieś rytuały trzeba odprawiać nad nimi? :lol:
Widzisz przylansił przed rodzicami, mądry chłopak :cool1: Jak to się lasów boi? Że ją coś wciągnie? :diabloti:

Posted

Ostatnio się z galerią zapuściłam.:diabloti:

Więc macie takie stare-stare zdjęcia. Z pewnego piątku, podczas którego był okropny upał i każdy się smażył jak mokry chomik na patelni :evil_lol: Te czasy na szczęście już minęły, ale nie zdołałam wtedy wszystkich fot wstawić, więc robię to teraz.

Ledwo idzie... gorąco...


"Upale, spier.alaj" :diabloti:
(jestem pewna, że to wykrzyczał w kocim języku)



Przytulaki Milkowo-Morusowe :loveu:


"Kto taki duurrrrny wymyślił lato?!" :evil_lol:


Milka chłodzi się na schodach :loveu: (kiedy to było, teraz jedynie może sobie o tym pomarzyć ;p)

Posted

rashelek napisał(a):
Ja czasem jak puszczam Mike to jej mówię "tylko bądź grzeczna" i jakoś lepiej się słucha :lol: Może jakieś rytuały trzeba odprawiać nad nimi? :lol:
Widzisz przylansił przed rodzicami, mądry chłopak :cool1: Jak to się lasów boi? Że ją coś wciągnie? :diabloti:

O, to u mnie zazwyczaj jest na odwrót. Czyli jak powiem, żeby się słuchał to robi sobie jaja :eviltong: A nie wiem. A nuż pomogą? 8)
Chyba zrozumiał powagę sytuacji (chociaż raz! ;p). A ja wiem. Mroczności może? Znam wiele takich osób. I jak specjalnie wyciągam ich do lasu (o zgrozo!) :evil_lol:

Posted

Ty$ka napisał(a):
O, to u mnie zazwyczaj jest na odwrót. Czyli jak powiem, żeby się słuchał to robi sobie jaja :eviltong: A nie wiem. A nuż pomogą? 8)
Chyba zrozumiał powagę sytuacji (chociaż raz! ;p). A ja wiem. Mroczności może? Znam wiele takich osób. I jak specjalnie wyciągam ich do lasu (o zgrozo!) :evil_lol:


Haha może Cie nie lubi i robi Ci na złość po prostu? :evil_lol:
Nooo widocznie do niego dotarło :D W lesie jest super :loveu: A najlepiej jest się zgubić i słyszeć nad głową "JA WIEM GDZIE IŚĆ". Potem się okazuje, że jednak nie wie :diabloti:

Posted

Przysypia obok swego stada (czyt. psa, mruczka i czarownicy)


"Mamo, gorąco"


To sie nazywa wychowywać w harcerskiej rodzinie. Piesek dzieli się z kotkiem swoim żarciem i wodopojem :loveu: (tzn. kotek sam się częstuje, bez pytania :P)


Stadko się męczy razem :P


Zmęczona tymi upałami schowała się za Endusławem

Posted

deer_1987 napisał(a):
a gdzie filmik z kwadratu? :D

gratulacje :loveu:

To było w trakcie zwykłego powtarzania komend, wyszło spontanicznie. Zaryzykowałam kazałam mu pójść we wskazane miejsce, potem wrócić. Powtórzyłam to parę razy z dodatkowymi elementami (siad i waruj na odległość) i tyle. Nie pomyślałam, by to nagrać (nie wierzyłam, że się uda). Następnym razem ;)

Dziękujemy

maryg22 napisał(a):
http://img12.imageshack.us/img12/7340/j1j5.jpg
Coś Ty zrobiła temu biednemu kotu? :mad:

Mądry Morus i mądra Mileczka :D


edit:
Moja mama też po lasach boi się chodzić i nie jest zbytnio zadowolona gdy mówię jej, że idę do lasu :evil_lol: Więc tylko niekiedy jej o tym mówię :diabloti:

Powiedziałam "czemu chlejesz obce. Nawet nie pytałeś czy można" - tylko tyle, przysięgam :D

W końcu mają mądrą panią :loveu: 8)

Hehe... nasze mamy tak mają widocznie ;p. Moi na szczęście nigdy nie pytają, gdzie idę, więc nie mówię.

rashelek napisał(a):
Haha może Cie nie lubi i robi Ci na złość po prostu? :evil_lol:
Nooo widocznie do niego dotarło :D W lesie jest super :loveu: A najlepiej jest się zgubić i słyszeć nad głową "JA WIEM GDZIE IŚĆ". Potem się okazuje, że jednak nie wie :diabloti:

Pewnie tak. Zawsze to jakieś wytłumaczenie jest.
Raz udało mu się udawać mądrego ;D. Wiem, że jest. To mój drugi dom :loveu: (jakkolwiek dziwnie to brzmi). O, to jest najlepsze :D

Posted

Na wsi to koty też chciały jeść z Sonki miski :evil_lol: jak któryś podszedł to się wściekała i z zazdrości zjadała mimo , że wcale głodna nie była :diabloti:

Posted

:loveu:


M: "Weź schowaj ten język, niekulturalny kocurze" :diabloti:


Foch


I Endy w ogrodzie ;p


KONIEC ZALEGŁYCH FOT.

Aktualnych też ni ma :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...