Jump to content
Dogomania

Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D


Recommended Posts

Posted

deer_1987 napisał(a):
Walczcie, trzymamy kciuki!


Dziękujemy :)
Dziś stan jest minimalnie lepszy. Wczoraj naprawdę wyglądał źle.. Od zastrzyków ciągle śpi. Dziś wieczorem i jutro rano mam mu jeszcze dać antybiotyk.
Nie wkładałam go do klatki, śpi sobie w transporterku. Wieczorem wrzucę go do brata, teraz niech odpoczywa spokojnie.

Ja też się rozchorowałam. Maciek pojechał do Szczecina wstawić samochód do warsztatu, bo chcemy sobie w nim wszystko na cacy porobić. Miałam jechać z nim, ale strasznie się czuję i leżymy z Tori w łóżku.. Na angielski też nie idę, nie mam siły.

Posted

Dzięki, dziewczyny :)

Ja nie poszłam dziś do szkoły, ale z Biniem jest lepiej! :multi:
Nie jest już przewrócony na prawą stronę, stoi i chodzi prościutko! Jak zakręca to nie zarzuca ogonem, wymył się dziś bez mojej pomocy i jadł! Co prawda musiałam go karmić, ale jadł! :multi: I wczoraj wieczorem i dzisiaj rano. Pochodził sobie trochę po pokoju a teraz śpi pod łóżkiem. Jestem taka szczęśliwa! :loveu:

Muszę i tak wstać, bo jedziemy do weta i zakupy zrobić. Kupię mu Gerberka, bo je tylko papki.


Samochód będziemy musieli wstawić do warsztatu i zrobić coś tam w nim. Nie jest nic popsute, ale trzeba wymienić, żeby później mieć spokój i póki mamy pieniądze. Jak to w tych starszych Mercedesach - wydamy raz trochę kasy, a później będziemy jeździć 10 lat bez wymiany czegokolwiek. Za to kocham te samochody :evil_lol:

Posted

Z Biniem na razie bez zmian.

Wczoraj pojechaliśmy na spacer koło zakładu karnego, gdzie zawsze jest kilku psiarzy. Wiecie, co zrobiłam? Wysiadając z samochodu przytrzasnęłam sobie palec drzwiami :angryy:
Serdeczny w prawej ręce. Jest cały siny, wczoraj od godziny 16 do godziny 23 non stop leciała mi krew. Później założyłam opatrunek i nie wiem jak długo leciało, ale miałam ślad od krwi na niej. Palec jest siny i wszyscy mówią, że paznokieć raczej na pewno mi odejdzie. Suuuper, co? :razz:
Nigdy nie reagowałam tak na ból, bo jestem na niego bardzo odporna, a różne bóle w życiu przeszłam, ale po tym zmiażdżeniu myślałam że zwymiotuję i zemdleję jednocześnie. Okropne uczucie.. :shake:

Posted

deer_1987 napisał(a):
Jak palec?


Paznokieć mi odszedł. Wczoraj przy zmianie opatrunku leciała mi krew z ropą.. :shake:

Z Biniem coraz gorzej.. Wet zwątpił całkowicie. W poniedziałek mamy podjąć decyzję.. Nie chcę, żeby on się męczył.
Wczoraj dostał steryd i ani grama poprawy. Nawet nie próbuje chodzić, jeść, pić.. Ciągle tylko leży.

Posted

[quote name='deer_1987']Same smutne wiesci :-([/QUOTE]

No niestety..

Myślimy nad wyjazdem do Szwecji na wakacje na tydzień i o ile Tori mogę wziąć, to Iwana nie wezmę i nie wiemy, co robić. Chyba nie pojedziemy..
Będzie trzeba poważną rozmowę z rodzicami Macieja przeprowadzić, ale w sumie to ja im nie wierzę, bo nawet jeśli powiedzą, że codziennie wezmą Iwana na spacer, to i tak wiem, że tego nie zrobią.. Iwan miałby tylko podawane jedzenie przez tydzień i raczej zero kontaktu z ludziem, więc odpada. A szkoda..

Posted

[quote name='zaba14']a nie masz jakiś znajomych którzy mogliby np. wyprowadzać Iwana gdy będzie u rodziców ??[/QUOTE]

No właśnie niestety nie..

Posted

Hm... Jak tak sobie pomyślałam, to ja też się bez sucza nigdzie nie ruszam, najdłużej byłam "na urlopie od psa" chyba cztery dni, po czym po powrocie stwierdziłam, że chyba to był kiepski pomysł. Może gdybym mogła ją zostawić z kimś sensownym, kto jej nie popsuje... :roll:

Posted

[quote name='evel']Hm... Jak tak sobie pomyślałam, to ja też się bez sucza nigdzie nie ruszam, najdłużej byłam "na urlopie od psa" chyba cztery dni, po czym po powrocie stwierdziłam, że chyba to był kiepski pomysł. Może gdybym mogła ją zostawić z kimś sensownym, kto jej nie popsuje... :roll:[/QUOTE]

No właśnie i to jest ten ból, że nie ma z kim psa zostawić. Znajomi albo kociarze albo w ogóle antyzwierzowi, na rodzinę nie ma co liczyć.. Na wyjazdy po Polsce to oba psy z nami zawsze będą jeździć, gorzej z wyjazdami za granicę. Do Szwecji i tak do wujaszka mojego, ale oni się na Iwana nie zgodzą. Dlatego chyba nic z tego nie będzie.

Posted

[quote name='zaba14']to może jakiś domowy hotel ?? lub jakiś dog walker ...[/QUOTE]

Iwan nie lubi obcych i nie ma szans, żeby nawet ze znajomym wyszedł.

Posted

[quote name='deer_1987']a czemu sie na Iwana nie zgodza?[/QUOTE]

Nie każdy chce w swoim domu tak dużego psa ... a może i uprzedzeni do rasy.
No to rzeczywiście szkoda, ale jeśli chcielibyście jakiegoś dog walkera to można szukać już teraz i powoli psa zapoznawać z obcą osobą razem z wami byłoby psu znacznie łatwiej ;) u nas nie ma tego problemu bo moja sucz otwarta na ludzi ...

Posted

[quote name='zaba14']Nie każdy chce w swoim domu tak dużego psa ... a może i uprzedzeni do rasy.
No to rzeczywiście szkoda, ale jeśli chcielibyście jakiegoś dog walkera to można szukać już teraz i powoli psa zapoznawać z obcą osobą razem z wami byłoby psu znacznie łatwiej ;) u nas nie ma tego problemu bo moja sucz otwarta na ludzi ...[/QUOTE]

Dokładnie, chodzi o jego wielkość. Moja cała rodzina nie przepada za zwierzętami, a za dużymi to już szczególnie.
Mi Iwan zaufał tak na sto procent dopiero kilka miesięcy temu, czyli gdzieś dwa lata od codziennego spędzania czasu razem. On jest bardzo nieufny i nie lubi ludzi, więc nie ma szans na to.
Nie wiem, zobaczymy jeszcze. Mamy kilka miesięcy, może coś się wymyśli, może ojciec Macieja da się namówić.. Może..

Posted (edited)

[quote name='deer_1987']Szkoda ze ja nie mam miejsca na duzego psa i moje tez tak sobie do duzych bo bysmy sie mogli nim zaopiekowac jakbys tu byla.[/QUOTE]

Dziękuję za chęć pomocy, ale to i tak by nie przeszło. Zwariowałby.




Biniu odszedł..
Zasnął bardzo szybko, chwilkę po zastrzyku..
Timon jest w szoku, obwąchiwał go bardzo długo, schował się pod moją bluzką i co chwila tylko wystawiał nosek w stronę Binia.. Teraz poszedł do klatki i położył się w hamaku na dole.. Nie rusza go jedzenie, wołanie.. nic.
Przygotowałam się na śmierć Biniulka. Myślę, że Timon też. Szoku nie ma, ale jest przeogromny smutek.. On był moim ogonkiem przez te pół roku. Ciągle ze mną siedział. Ciągle musiałam go miziać, bo inaczej wchodził na mnie chamsko albo robił kółka.. Tylko on nauczył się kręcić na znak, ze coś chce. Załapał w trzy minuty, jego braciom się nie chciało.
Był wspaniałym alfą, zawsze wchodził między Timona i Dolara jak się biły, wszędzie zawsze musiał być pierwszy, brał najlepsze kąski z porcyjek, nie dawał sobie w kaszę dmuchać. Chłopcy go szanowali i odkąd ostatecznie w wieku zaledwie kilku miesięcy rozprawił się z Dolarem już żaden nie zamierzał kwestionować jego autorytetu.
Pamiętam, jak kiedyś poszliśmy do weterynarza. Timon z Dolarem schowali się na końcu transporterka i przytulali się do siebie skuleni, a Bingo stanął przed nimi na tylnych łapkach i odtrącał łapkami i pyszczkiem moje i wetki ręce. Bronił ich..
To był naprawdę kochany szczurek. Wszędzie było go pełno, ciągle był ze mną.. Był najszczęśliwszy, gdy leżeliśmy razem na łóżku, a ja miziałam go za uszkiem.

Kocham Go naprawdę bardzo mocno.. To takie ciężkie..

Edited by omry

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...