asiek.l-g Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 o boziu, jej przez to to i chodzic jest cięzko, brak slów na jej cierpienie.... Quote
agusiazet Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Ludzie to czasami prawdziwe bezduszne potwory. Czy sunię to boli? Jak mogę pomóc? Quote
dudson13 Posted May 19, 2011 Author Posted May 19, 2011 Prawdopodobnie sunię to boli, dokucza jej. Jutro będzie decyzja. Trzba suni znaleźć nowy dom. Jest piękna, łagodna, ufna. Do czasu znalezienia domu umieścimy ją chyba w hoteliku. Na razie czekamy na decyzję. A to jutro. Rozsyłajcie wątek może ktoś wypatrzy cudo. A foty cudne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:) Quote
agusiazet Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Faktycznie jest śliczna. Porozsyłam wątek po znajomych, ale my zapsieni po uszy! Ale spróbować warto! Quote
gryf80 Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 wiecie ,bo jest taki zaściankowy przesąd że guzów się nie rusza bo się zezłosliwią.sama widziałam sunię wielkości on,a guz -pewnie z cycucha-wisiał prawie do ziemi i był wielkosci grapefruita-nie przesadzam.koszmar w co ludzie wierzą. Quote
Kajka_72 Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Sunieczka sliczna ...ten guz robi wrazenie :-( Nie ma watpliwosci, ze to dla niej wielki dyskomfort i bol :placz: Szczescie, ze sunia jest juz pod dobra opieka...dudson jak zwykle spisalas sie na medal:kiss_2: ...najwazniejszy pierwszy ruch. Matko kochana, na filmikach widac jak sunia merda ogonkiem , tyle cierpienia...a ona sie wciaz usmiecha :( Quote
asiek.l-g Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 właśnie tyle bólu cierpienia poniżania przez "właściciela" a ona merda ogonkiem i jest jakaś taka pogodna na tych ostatnich zdjęciach, tak bardzo chce być kochana i chce mieć lepiej że nawet ten ból akceptuje. Quote
Ulka18 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 I jest dzisiaj, jaka jest decyzja w sprawie suni? Moja suczka z mieleckiego schroniska miala 4 guzy wielkosci piesci w jamie brzusznej, od operacji minelo juz 3 lata i sunia ma sie dobrze. Quote
Kajka_72 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 wlasnie dostalam informacje , ze sunia jest juz prawie na stole operacyjnym :( nie jest dobrze. Guz paskudny, a przy tym ma w brzuszku szczeniaczka :placz: . Trzeba zrobic sterylke aborcyjna, bo maluch duzy i pewnie by go nie urodzila. Dwie operacje na raz...ryzyko ogromne ale nie bylo wyjscia...to jej jedyna szansa i trzeba ja ratowac:placz: Dziewczyny, ja juz nie wiem ....:shake: moze trzeba sie modlic, ktora potrafi... albo inne sily natury prosic o pomoc. Strasznie sie denerwuje :( trzymaj sie malenka ... Dudson na pewno pozniej bedzie wiedziala wiecej ...... Quote
Nutusia Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Modlić się nie potrafię, ale wszystkie dobre myśli kieruję w Jej stronę. Jeśli uwierzyła, że nadeszło dla niej wybawienie - wytrzyma! Tak było z moją Tosią. Zaufała, że chcemy dobrze i trzymała się życia pazurami do końca... Quote
Olga7 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 gryf80 napisał(a):wiecie ,bo jest taki zaściankowy przesąd że guzów się nie rusza bo się zezłosliwią.sama widziałam sunię wielkości on,a guz -pewnie z cycucha-wisiał prawie do ziemi i był wielkosci grapefruita-nie przesadzam.koszmar w co ludzie wierzą. A wiecie pewnie tez ,że nieraz sami weci takie poglady gloszą i radzą ludziom,by takiego guza czy przepukliny nie ruszać ,bo może okazac się zlosliwy i takie psy potem nieraz kilka lat chodzą i męczą się ? Sama widzialam w ostatnich latach 3 takie przypadki,gdy weci zwlekali bardzo z usuwaniem guza. Kilka dni temu zaczepilam taką mlodą kobietę z jamnikiem ,ktory ma guz/przepuklinę wielkości grejfruta z boku szyi i do tego ma obrożę tuz przy nim.Ten jamnik chodzi juz tak ok.3 lat ,bo jej wet radzil tego nie ruszać .A na osiedlu mamy weta chirurga ,b.blisko tego jamnika ,o czym wie ta kobieta.Namawialam ją bardzo by poszla z tym jamnikiem 10 let.do tego weta chirurga i spr. co da sie zrobić. Oby tylko posluchala. Weci ogólni ,często tak radzą by zostawić te guzy,zamiast robic psom badania i kierować do miejscowego chirurga /jesli jest tam/ albo na konsultację do innego weta ,by inny wyrazil opinię.Sami boją się chyba to ciąć.I tak psy nieraz męczą się i cierpią ,gdy ludzie sami nie pojdą po rozum do glowy. Mam nadzieję ,że uda się usunąc suni guza/przepuklinę i sunia będzie mogla dalej normalnie żyć u innych ludzi.W normalnym domu. Quote
asiek.l-g Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 nie bede pisac jak bardzo jest mi przykro i smutno z powdu Suni bo kazdy tu czuje to samo..poprostu uzbrajam sie w wiare ze to cudo bedzie jeszcze szczęslwie. a łzy płyna .... Quote
Ulka18 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Mialam sie we wczesniejszym poscie pytac, czy w tym guzie czasami nie ma tez ciazy. Mielismy raz taki przypadek, ze suczka miala ciaze w przepuklinie pachwinowej, na szczescie ciaza nie byla wysoka i dalo sie usunac plody i zszyc przepukline. Ale jak to wygladalo, to az trudno uwierzyc. Trzymaj sie sunko :kciuki: Quote
anetek100 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 o rany ale wieści;(:(:(jeszcze maluch w brzuszku:(:(:(oby udało sie cudneij suni..tyle juz przeszła,że musi wytrzymać:( Quote
Tola Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Biedna sunieczka:( Mam nadzieje, ze jej organizm zniesie dwie operacje. Zeby ona wiedziała, ze potem będzie juz lepiej... Quote
Kajka_72 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Dziewczyny ale to nie jest przepuklina :( o ile wiem to jest nowotwor :-( byle tylko nie bylo przerzutow na pluca ...:( Quote
mshume Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Biedna sunieczka, dajcie znać jak zniosła operację :( Quote
agusiazet Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Będzie dobrze, musi być dobrze!!! Same pozytywne myśli dla suni i modlitwy też! Quote
Olga7 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Pisalismy o wersji nowotwór ,czy przepuklina ,bo czasem okazuje się ,że może to być przepuklina ,jesli nic nie jest wiadomo z badań. Ten guz nie wyglada za dobrze ,oby okazalo sie ,że nie ma przerzutów i dalo się sunię uratować. Quote
handzia Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Boże, jakie biedactwo. Brak słów :-(. Mam nadzieję, że sunia zwycięży chorobę... Śliczny ma pyszczek :-( Quote
Kajka_72 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 [quote name='olga7']Pisalismy o wersji nowotwór ,czy przepuklina ,bo czasem okazuje się ,że może to być przepuklina ,jesli nic nie jest wiadomo z badań. Ten guz nie wyglada za dobrze ,oby okazalo sie ,że nie ma przerzutów i dalo się sunię uratować. Bez badan nie podjeto by sie operacji...i przyznam , ze nie wiedzialam o wersji...<przepuklina>. Czekam na tel. i info co z sunia:( wciaz trzymam za dziewczynke mocno kciuki :-( Quote
_Goldenek2 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Dziewczyny.... po operacji guz pójdzie na badania histopatologiczne i wszystko bedzie wiadomo za jakiś miesiąc. Wiem, bo ponad miesiąc temu sama miałam usuwaną narośl z ramienia. Badania histopatologiczne wykazały, że był to nowotwór, ale typu, który nie daje przerzutów jak np. czerniak. Pozostaje nam czekać, słać dobre fluidy i być dobrej myśli. To pomaga. Trzymaj się suniu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.