maciaszek Posted May 12, 2011 Author Posted May 12, 2011 Pani ze Zgorzelca odpisała, że po przedyskutowaniu sprawy z mężem jednak rezygnują z Tobiego, bo boją się, że psiaki się nie dogadają, zwłaszcza że ich jamnior też ma ma dominujący charakter. Ale ponieważ nadal chcą dać dom jakiemuś jamnikowi w potrzebie to podesłałam im wątek długaśnych do adopcji i link do strony "SOS dla jamników". Może poszczęści się któremuś niskopodłogowcowi? :) W sprawie Tobiego dziś cisza. Jutro dowiem się na kiedy Tobiasz został umówiony na kastrację, dzisiaj miał wizytę u weta. Quote
__Lara Posted May 13, 2011 Posted May 13, 2011 maciaszek napisał(a):Pani ze Zgorzelca odpisała, że po przedyskutowaniu sprawy z mężem jednak rezygnują z Tobiego, bo boją się, że psiaki się nie dogadają, zwłaszcza że ich jamnior też ma ma dominujący charakter. Ale ponieważ nadal chcą dać dom jakiemuś jamnikowi w potrzebie to podesłałam im wątek długaśnych do adopcji i link do strony "SOS dla jamników". Może poszczęści się któremuś niskopodłogowcowi? :) W sprawie Tobiego dziś cisza. Jutro dowiem się na kiedy Tobiasz został umówiony na kastrację, dzisiaj miał wizytę u weta. Właściwie to wszystkie jamniki mają charakter dominujący, jedne są tylko bardziej ugodowe, inne mniej. Wpadam na chwilę i podnoszę :) Quote
__Lara Posted May 13, 2011 Posted May 13, 2011 maciaszek napisał(a):Jamniki to chyba wciąż najpopularniejsza rasa w naszym kraju. Naprawdę sporo osób chce mieć jamniora :). Na szczęście dla Tobiego. Dzisiaj dzwoniła kolejna pani. Ze Zgorzelca. Mają już w domu jednego jamniora. Też z Katowic ;). Pogadałyśmy chwilkę, rozmowa ok. Wysłałam jej mail z kilkoma informacjami bardzie szczegółowymi na temat Tobiego oraz ankietą przedadopcyjną. Mają przespać się z tematem i odpowiedzieć. Na pewno, jeśli nie wezmą Tobiaszka, będą szukać innego jamniora. Podrzucę wtedy pani stronkę adopcyjną długaśnych, tak się umówiłyśmy :). Właściciele zdecydowali się na wykastrowanie Tobiasza. Jutro idą do weta na rozmowę i umówienie terminu. Jeśli chodzi o panią z Austrii to skreśliłam ją ze względu na 2 rzeczy - odległość i wyczuwane przeze mnie zapędy do rozpieszczania psiaka. Mam wątpliwości czy poradziłaby sobie z charakterkiem Tobiego. A odległość taka duża też mnie nieco przeraża. Vitis, wiesz co mam na myśli, bo sama wolałabyś, żeby Bazylka znalazła dom blisko, coby w razie czego móc po nią pojechać itp. A co będzie jak pani z Austrii zadzwoni po tygodniu, że Tobi za bardzo rozrabia, że nie daje sobie z nim rady...? Poza tym jak tu zorganizować wizytę przedaopcyjną tak daleko? Jak tu skontrolować dom po jakimś czasie? Na pewno jakiś psiak znajdzie u tej pani dom, bo pani koniecznie chce zaadoptować jamnika. Myślałam, żeby podesłać jej inne jamniory w potrzebie, ale pani nie korzysta z kompa. Jak zadzwoni (bo ma dzwonić) poproszę o mail do jej znajomych i im podrzucę jamniory do adopcji, a oni jej zrelacjonują (tak, jak to było w przypadku Tobiego). Ci ze Zgorzelca - ja im adoptowałam psa z katowickiego schronu :) Bardzo porządni ludzie, ich jamniorek mieszka teraz z dwoma kotami :) ten jamnik był na dt u P. Ani :) i kilka godzin u mnie w domu :) Quote
maciaszek Posted May 13, 2011 Author Posted May 13, 2011 __Lara napisał(a):Ci ze Zgorzelca - ja im adoptowałam psa z katowickiego schronu :) Bardzo porządni ludzie, ich jamniorek mieszka teraz z dwoma kotami :) ten jamnik był na dt u P. Ani :) i kilka godzin u mnie w domu :)Wiedziałam, że skądś ich kojarzę :). To dobrze, że to fajny dom, bo na pewno zaadoptują kolejną bidę. W sprawie Tobiego chwilowo cisza. Pani z Krakowa zrezygnowała chwilowo z jakiejkolwiek adopcji, bo siostrzeniec odmówił uczestniczenia w wyspacerowywaniu psa, a taka pomoc byłaby jej potrzebna. Podesłałam jej linki do jamniczych stron, bo kiedyś na pewno będzie chciała zaadoptować jamniora w potrzebie. Tobi odwiedził wczoraj weta. Jest umówiony na ciachanie, na 18 maja. Quote
soboz4 Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 Myślałam, że ślicznotek znalazł już dom??? Szkoda, że Zgorzelec zrezygnował... Tobi jest na SOS dla jamników? http://jamniki.eadopcje.org/podopieczni/wszystkie/slaskie/psiaki/10 Bo nie potrafię go znaleźć, a tam szybciutko domki znajdują jamnisie Quote
maciaszek Posted May 14, 2011 Author Posted May 14, 2011 Jest. Tutaj: http://jamniki.eadopcje.org/psiak/262 Dzisiaj zadzwoniła pani z Katowic. Mieszka z mamą i córką. W domku jednorodzinnym z ogrodem. Niedawno pożegnały jamniora. Chcą dać dom jakiejś bidzie. Rozmawiałyśmy krótko, pani dzwoniła ze stacjonarnego, nie chciałam jej naciągać na koszty. Podała mail córki - wysłałam szerszy opis Tobiaszka i ankietę przedadopcyjną. Fajnie by było, gdyby to był dobry dom. Bo myślę, że Tobi powinien trafić do domu właśnie z kobitkami :). Byleby go nie rozpuściły za bardzo... Quote
soboz4 Posted May 15, 2011 Posted May 15, 2011 To byłoby bardzo fajnie, na dodatek blisko! Trzymam kciuki! Quote
maciaszek Posted May 15, 2011 Author Posted May 15, 2011 Na razie cisza. Chyba, że panie mailem odpowiedziały. Sprawdzę jak do domu wrócę z pracy. Quote
maciaszek Posted May 15, 2011 Author Posted May 15, 2011 Weszłam na pocztę, sprawdziłam. Cisza... Quote
Jasza Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 Najgorsze takie czekanie... Ja za każdym razem sprawdzam pocztę z takim biciem serca, jak czekam na odpowiedź.... Kciuki. Quote
maciaszek Posted May 16, 2011 Author Posted May 16, 2011 Wysłałam do pani sms z pytaniem czy w ogóle dostały mój mail. Odpisała, że tak, że dostały. I że muszą przemyśleć sprawę w rodzinnym gronie. A zatem czekamy dalej. Na allegro Tobi ma 3 obserwujących, ale na ten czas cisza. Quote
maciaszek Posted May 16, 2011 Author Posted May 16, 2011 Po 17.00 zadzwoniła pani. Na szybko rzuciła, że widziała ogłoszenie jamnika w internecie i jeśli to jest jeszcze aktualne to ona go chce. Na to ja rzuciłam jeszcze szybciej, że skoro widziała ogłoszenie to widziała też prośbę, by dzwonić do mnie tylko między 11.30 a 14.00, a teraz jest zdaje się 17 z minutami, jestem w pracy i nie mogę rozmawiać. I jeśli jest zainteresowana adopcją Tobiego to żeby zadzwoniła jutro w określonych godzinach albo wysłała dziś mail, bo pocztę odbierać mogę i jej odpiszę. Po 18.00 przyszedł mail (nie wiem czy od tej samej pani, ale podejrzewam, że tak), takiej treści: "[FONT=Trebuchet MS]Witam, jestem zainteresowana adopcją pieska i chciałam się dowiedzieć czy istnieje możliwość transportu pieska do Pruszkowa k/Warszawy albo poprostu do Warszawy. Serdecznie pozdrawiam. D....[/FONT]" Odpisałam, pouczona wątkiem "Po ile ten pies?" ;), założonym przez Jaszę, tak: "[FONT=trebuchet ms,sans-serif]Witam, Nie chcę być niegrzeczna, ale mam wrażenie, że od tego czy transport będzie czy nie uzależnia Pani zaadoptowanie Tobiego... Tak, jakby właśnie to było w adopcji najważniejsze. Rozumiem, że kwestia dowiezienia psa do nowego domu jest dość istotna, ale miło by jednak było, gdy by powiedziała Pani coś o sobie, jakie warunki może Pani zapewnić psu, "zareklamowała" się jakoś jako potencjalny dom dla Tobiego. Chętnie prześlę Pani ankietę przedadopcyjną. Bo na razie to mam wrażenie, proszę wybaczyć tę uszczypliwość, że chce Pani pizzę zamówić, a nie zaadoptować żywe stworzenie... Jeśli jest Pani zainteresowana adopcją Tobiego, proszę dać znać. Prześlę ankietę przedadopcyjną. Jeśli Pani dom będzie domem odpowiednim dla psa, to postaramy się transport zorganizować, ale na pewno chcielibyśmy, żeby, chociaż częściowo, uczestniczyła Pani w pokryciu jego kosztów. Pozdrawiam. Katarzyna T..." [/FONT](teksty Glutofii rządzą! :evil_lol::evil_lol:) Zobaczymy jaki będzie dalszy ciąg i czy w ogóle będzie... Chyba mam coraz mniej cierpliwości do ludzi... Quote
soboz4 Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 Ta Pani pisała do mnie o Sarę, a jeszcze wcześniej do koleżanki o Maxa (jamnior w Warszawie, pojechał do ds), dla niej transport jest problemem, może nie trzeba przesadzać sprawy tylko zapytać czy pokryje koszty transportu i czy może przyjechać pociągiem, wtedy można sprawdzić zaangażowanie. Quote
maciaszek Posted May 16, 2011 Author Posted May 16, 2011 Ależ ja wcale nie przesądzam sprawy. Wszak napisałam pani, że jeśli jest zainteresowana adopcją Tobiego niech da znać, prześlę ankietę przedadopcyjną, pogadamy. Jak dla mnie transport nie sprawą najważniejszą. Tylko to żeby dom był wspaniały. Ale to chyba oczywiste :). Może mam przesyt maili w stylu: "gdzie jest pies? dowieziecie go?" - koniec wiadomości ;). Dostaję takich całkiem sporo i chyba jestem już na tym punkcie przewrażliwiona... A mail tej pani ograniczał się właśnie do zadania pytania czy jest możliwość, ażeby psa jej przywieźć. Nie padło nawet słowo na temat ew. sfinansowania (choćby częściowego) przewozu Tobiego. Może przesadzam, ale wychodzę z założenia, że jeśli komuś pies się podoba i poważnie podchodzi do adopcji to w pierwszym kontakcie (jakimkolwiek) powinien powiedzieć kilka słów o sobie, ewentualnie dopytać o psa (jeśli coś jeszcze chce wiedzieć), a potem dopiero rozważać kwestie transportowe (bo może w ogóle nie będzie o czym gadać) i jeśli nie może sam po psa przyjechać to ew. zadeklarować jakąś pomoc w transporcie, samemu go poszukać czy partycypować w kosztach, powinien wykazać jakąkolwiek inicjatywę, a nie od samego początku sprowadzać sprawę do kwestii transportu, gdzie w podtekście jest tekst: wyadoptowujący nie jest w stanie psa przetransportować to nie jestem już psem zainteresowany/a... Sporo osób, które się do mnie odzywały/odzywają (akurat nie w sprawie Tobiego) zachowuje się tak, jakby robili mi łaskę, że chcą wziąć psa, kompletnie nie liczą się z tym, że może ja też chcę się czegoś dowiedzieć, wiedzieć do jakiego domu pies trafi, itd. Naprawdę nie mam już do ludzi cierpliwości... Quote
maciaszek Posted May 16, 2011 Author Posted May 16, 2011 Pani odpisała. Nie mniej uszczypliwie niż ja ;). Ciekawie nam się zaczął ten kontakt, nie ma co :). Odpisałam, wysłałam info o Tobim, zdjęcia i ankietę przedadopcyjną. Quote
saphira18 Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 nie wiem gdzie Ci ludzie mają rozum:???: odzywał się ten pan emeryt, co byliście na spacerze czy zrezygnował z Tobiego? Quote
Jasza Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 ooo, widzę teks Glutofii o pizzy Cię zainspirował? ;-) Uszczypliwość..hmm, a może właśnie? ;-) Quote
pajda Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Ta pani jest też zainteresowana moim jamnikowatym tymczaskiem Toffim. Wczoraj dzwoniła i kontaktowałyśmy sie mailowo i myślałam, że jest na Toffiego zdecydowana, ale teraz już nic nie rozumiem. O co chodzi? Może jeszcze nie podjęła ostatecznej decyzji. Wiem z rozmowy, że szuka takiego psa, który dogada się z 3 letnim dzieckiem. Quote
maciaszek Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Pani na mojego maila z ankietą przedadopcyjną nie odpisała. Ciekawe czy jeszcze się odezwie. Czy analizują z mężem sprawę czy też doszli do wniosku, że za dużo wymagam (te ankiety, wizyty, umowy, partycypacja w kosztach transportu...)? Zobaczymy. Na razie cisza. Osoba, która wczoraj dzwoniła po 17.00 okazała się jednak inną osobą. Mężczyzną. Zadzwonił dziś koło południa. Interesowało go tylko czy pies jest za darmo. Jak usłyszał o umowie przedadopcyjnej i wizycie (a zwłaszcza wizycie!) przedadopcyjnej zakończył rozmowę... Pan emeryt się nie odzywał. Czekam aż Tobi będzie po kastracji i wyślę mu sms. Ale myślę, że się nie zdecydował skoro tak długo milczy... Quote
maciaszek Posted May 18, 2011 Author Posted May 18, 2011 Odnowiłam Tobiemu allegro. Może wreszcie zgłosi się ktoś sensowny... Quote
Isadora7 Posted May 18, 2011 Posted May 18, 2011 maciaszek napisał(a):Odnowiłam Tobiemu allegro. Może wreszcie zgłosi się ktoś sensowny... a ja tez nie będe gdybać tylko zrobie u siebie mu allegro Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.