Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 156
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Już wiadomo.
Pani Chorzowianka mnie wkurzyła :mad:.
Nie dość, że odkąd dostała numer do właściciela Tobiego i się z nim skontaktowała to zaczęła mnie traktować jak powietrze :angryy:, to olała wszystkie rady jak się zachowywać w stosunku do Tobiego oraz żeby przyjechali ze swoim jamnikiem, żeby poświęcili chwilę na ten spacer.
Przyjechała tylko z córką, miały bardzo mało czasu. Tobi o dziwo dał się dziewczynce pogłaskać, nawet poszedł z nią kawałek na smyczy. Ale kiedy dziewczynka się na nim uwiesiła i zbyt wieloma pieszczotami go obrzuciła, zdenerwował się i zaczął swoją szczekliwą tyradę.
Pani zaczęła mieć wątpliwości, bo najmłodsza córa to z ich jamnikiem wiele zrobić może (w sensie, że pies pozwala) - za uszy go ciągnie i przytula się do niego, a tutaj chyba by to w grę nie wchodziło (ostrzegałam ją, że tak będzie). Poza tym ich pies luzem biega, a Tobiego by się nie dało spuścić (mówiłam jej to w rozmowie telefonicznej), tym bardziej, że nie wszystkie psy kocha. A w ogóle to czy oni mogliby go oddać jak się nie sprawdzi? :angryy: Na koniec jeszcze stwierdziła, że chciałaby z synem przyjechać w następnym tygodniu. Cholera, wycieczki sobie robić będą... :mad:
Wysłałam Chorzowiance mail, napisałam, że Tobiego nie dostanie. A właścicielowi Tobiego powiedziałam, że absolutnie ma się z nią na ten wtorek nie umawiać, bo chyba widać wyraźnie, że to nie jest dobry dom. A ponieważ biorę udział w wyadoptowaniu Tobiaszka i byłam jego dt to mam prawo mieć zdanie na ten temat i je egzekwować.

Napisałam do ludzi z Siemianowic, żeby wypełnili ankietę (wstrzymywali się z tym do wyniku spotkania Chorzowianki z Tobim) i że jak to zrobią to będziemy się jakoś umawiać na spotkanie z psiakiem.

Posted

maciaszku, nie dziwię się, że się wkurzyłaś, kolejni, którzy chcą dopasować sobie psa do swoich widzimisię :angryy: bo tamtego jamnika córka może ciągnąć za uszy, :angryy: to niech najpierw nad córką popracują, że pies to żywe stworzenie i nie można z nim robić czego się chce :angryy:

Jasne, oddać, po kilku dniach, bo uczucia zwierzęcia się nie liczą :angryy: widać, że patrzą tylko na siebie, co za %#$%^#$% egoiści :angryy::angryy::angryy: niecierpię takich ludzi :mad::mad::mad:

Posted

kurcze to już kolejny raz słyszę o pani w Chorzowie, która nie pracuje, ma kilkoro dzieci i stale jest chętna na jakies psy, może to ta sama co do mnie wypisywała, że jest chętna akturat na takiego psa jak ogłaszałam i że ma jednego spaniela jak ogłaszałam spaniela, wcześniej pisała to samo o kudłaczu, jej mai to [email protected]
na innym wątku też słyszałam o nieudanej adopcji pani z Chorzowa, która nie pracuje i niczym się nie zraża a jest chętna zazwyczaj na psy w typie rasy...

Posted

To ja też sobie zaglądnę :eviltong:.
Państwo z Siemianowic się odezwali. Wypełnili ankietę, wszystko brzmi i wygląda (na piśmie) bardzo dobrze. Podałam im numer do właściciela Tobiego, żeby się umówili na spotkanie. Jutro będę się z właścicielem widziała to dowiem się czy dzwonili.

Posted

Jaszo, zaraz wyślę Ci na PW adres, bo pan mi już podawał :).

Państwo zadzwonili wczoraj do właściciela Tobiego i rozmawiali. Wyjeżdżają teraz na tydzień i jak wrócą odezwą się, żeby umówić konkretny termin.

Wznowiłam ogłoszenia, na wszelki wypadek. Na allegro 2 obserwujących. Może jeszcze ktoś się odezwie?

Posted

Był telefon z Warszawy, pani miała się jeszcze zastanowić i dać znać. Nie odezwała się już.

Był telefon z nie wiadomo skąd, najistotniejszą kwestią było czy Tobi już jest wykastrowany, bo państwo szukają psa, który zostanie tatusiem... Oni szczeniaczkom znajdą domy, a sobie zostawią 1 czy 2 z takiego miotu. Uskuteczniłam gadkę wychowawczą i skończyliśmy rozmawiać.

Był telefon z Będzina. Państwo na emeryturze, mieli jamniczkę, odeszła w wieku 15 lat. Potem mieli krótką stareńką jamniczą znajdkę. Ktoś ją wywalił, oni przygarnęli, poleczyli i dali dom na końcowe dni. Państwo chcieli zaadoptować Oleńkę, która była w dt u soboz4, ale przestraszyły ich jej problemy z niejedzeniem i depresja, nie chcieli ponownie przeżywać chorób i ew. odejścia psa, więc zrezygnowali. Dom wydaje się być bardzo ok, z jednym tylko minusem - nie wiem czy państwo będą pracowali nad Tobim, bo to typowi rozpieszczacze i boję się, że z problemami sobie nie poradzą. Uczuliłam na to bardzo mocno właściciela Tobiego (bo państwo mają się nim kontaktować celem umówienia spotkania). Zobaczymy.

No i cały czas czekamy na telefon (po przyjeździe z wypoczynku) państwa z Siemianowic.
Trzymajcie kciuki.

Posted

Udało się :)!
Wczoraj Tobi pojechał do swojego nowego domu.
Do państwa z Będzina.
Państwo byli bardzo zdeterminowani, żeby go zaadoptować. Dzwonili wielokrotnie, wypytywali, zbierali informacje, naciskali na spotkanie. Przyjechali wczoraj wieczorem. Przyszła właścicielka i jej syn z żoną. Tobi, wyprowadzony z bloku, dał czadu, bo zobaczył jakiegoś psa, który mu się nie spodobał, więc pierwsze wrażenie średnie... Do synowej podszedł z niezbyt wielką chęcią, z pankolem na plecach, ale... w przyszłej właścicielce się zakochał od razu. Dawał robić ze sobą praktycznie wszystko :). Gdy właściciel przyniósł jego ukochaną zabawkę, to nawet na nią nie spojrzał tylko nastawiał się pani do głaskania ;). Państwo pogadali, podpisali umowę adopcyjną, właściciel został zaproszony (po raz kolejny, bo w rozmowach telefonicznych zapraszany był już wiele razy) na wizytę (może wpadać o każdej porze dnia i nocy), po czym Tobi, który nigdy w życiu nie chciał wsiąść do samochodu, wskoczył doń jak gdyby nigdy nic, usadowił się nowej właścicielce na kolanach, ta spłakała się strasznie, bo o takim psie całe życie marzyła i odjechali. Tobi za byłym już właścicielem nawet się nie obejrzał, zdrajca jeden...
Dzisiaj były pan Tobiego zadzwonił do nowego domku, żeby dowiedzieć się jak minęła noc i czy Tobi nie pozagryzał towarzystwa i nie wiem czego dowiedział się dokładnie, bo musiałam wyjść z bloku właśnie w trakcie jego rozmowy, ale widziałam, że był bardzo zadowolony i słownie również zadowolenie wyrażał :).
Mam nadzieję, że rzeczywiście wszystko będzie ok, Tobi będzie grzeczny i zostanie tam już na zawsze!

Bardzo dziękuję za zaglądanie na wątek, za pomoc w ogłoszeniach, za wsparcie! :loveu:

Biegnę zmienić tytuł!

A ludziom z Siemianowic podeślę link do strony adopcyjnej jamniorów, może jakaś inna bida skorzysta? Oby!

Posted

Pańcia z Będzina jest zakochana w jamnikach, szczególnie gładkowłosych. Na pewno Tobiczek będzie wygłaskany i zadbany. Z rozmowy pamiętam, że mają działkę, więc i spacerków będzie miał sporo!

Posted

maciaszek napisał(a):
Tak, spacerów ma być dużo. I praktycznie nie będzie zostawał sam.


To jest to, co jamniki bardzo lubią!!!
Nie dość że stale towarzystwo to jeszcze spacerki!!!
Ma chłopak szczęście!

Posted

Szczęściarz.
Tylko nie wyobrażam sobie, żeby mój pies wsiadł z kimś innym do samoichodu i pojechał nie ogladając się za siebie...
To przecież nie był schroniskowy, bezdomny pies po przejściach...

No, ale to tylko tak mi sie pomyślałóo.

Tobiaszku - oby to była Twoja ostatnia przystań.
Wszystkiego dobrego wojowniku!

Posted

Jasza napisał(a):
Tylko nie wyobrażam sobie, żeby mój pies wsiadł z kimś innym do samoichodu i pojechał nie ogladając się za siebie...
To przecież nie był schroniskowy, bezdomny pies po przejściach...
Też mnie to zaskoczyło...
Bazyl to może by i wsiadł, ale jak tylko by się zorientował, że pan/pani nie wsiada to wylazłby razem z szybą ;).

Posted

Kiedyś w mieście napotkałam maszerującego bez smyczy po chodniku jamniczka z czerwoną piracką chusteczką na szyi.Za nim szła młoda pancia.Jamniczek był tak śliczny ,że głośno dałam wyraz zachwytowi,cmokając do psiaka.Na co ten odwrócił się i pomaszerował za mną pomimo błagalnych (i zdumionych nieco) nawoływań pańci.:lol:

Od tej pory mam sentyment do jajników- są jak faceci nieprawdaż?:evil_lol:
No ale i tak ciesze się bardzo.Kolejna szczęśliwie zakończona sprawa.

Posted

VitisVini napisał(a):
Kiedyś w mieście napotkałam maszerującego bez smyczy po chodniku jamniczka z czerwoną piracką chusteczką na szyi.Za nim szła młoda pancia.Jamniczek był tak śliczny ,że głośno dałam wyraz zachwytowi,cmokając do psiaka.Na co ten odwrócił się i pomaszerował za mną pomimo błagalnych (i zdumionych nieco) nawoływań pańci.:lol:

Od tej pory mam sentyment do jajników- są jak faceci nieprawdaż?:evil_lol:
No ale i tak ciesze się bardzo.Kolejna szczęśliwie zakończona sprawa.


Zawsze myślałam, że mój Reksio z racji krótkich łapek ma coś z jamnika..;-)
Ale na takie cmokanie, to on by cmokającego za przeproszeniem capnął w zadek.


Jakieś wieści Tobiaszkowe???

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...