Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

soboz4 napisał(a):
Hodowca nie chciał ze mną rozmawiać, może bał się ze będę chciała mu podrzucić Olę????

[FONT=Arial]JAMNIK SZORSTKOWŁOSY STANDARD[/FONT]
[FONT=Arial]BIANKA Dolina Orlich Gniazd ur. 2.05.2004[/FONT]

[FONT=Arial] ojciec-AKSEL Lisi Koszmar[/FONT]
[FONT=Arial] matka MIGRENA Szept Wiatru

Ola będzie miała 7 lat w maju
[/FONT]



Jakoś średnio mnie to dziwi. Smutne.
7 lat to kapitalny wiek dla jamnika.

Posted

Ola czuje się zdecydowanie lepiej, stąpa juz prawie normalnie, tylne łapki jeszcze trochę ostrożnie stawia, myślę że przyczyną były zakręcające aż na poduszeczki pazurki, bo żadna inna przyczyna by tak szybko nie ustąpiła. Trochę za długie je zostawiłam, ale bałam się ją skaleczyć, może dlatego jeszcze ostrożnie stąpa, jak mi się uda jutro zdążyć do weta po schronisku to podejdę z nią na obcięcie porządne.
Z zachowań stadnych walczy z Roksią o prym, przy każdym powrocie warkotają i przepychają się w drzwiach wejściowych by wejść jako pierwsza, Igusia na szczęście nie bierze udziału w tym "wyścigu szczurów". Gdy leży na kanapce w kuchni warkota na moje dziewczyny, żeby nie wchodziły do kuchni, zaakceptowała że do budy Roksi nie wolno wtykać nosa, podobno jak byłam w pracy parę razy syn je rozdzielał.

Przepięknie chodzi na smyczy, zero ciągnięcia, ale lubi żeby stado się nie rozdzielało, gdy mąż za bardzo się oddalał, to od razu ciągnęła do mnie stopując go przy okazji. Pod koniec spaceru nawet zaczęła być coraz bardziej wesoła, gdy przechodziliśmy na piaskowej plaży przy jednym ze stawów, chciała zacząć gonić Roksię, która wywijała ósemki, smycz jej to udaremniła, ale po raz pierwszy zobaczyłam w niej wtedy normalnego, wesołego psa, który miał ochotę na zabawę.

Po spacerze zjadła znacznie więcej niż rano, ale kaszy nie chciała, miałam jeszcze wczoraj z mięskiem, ryż z serduszkami zjadła chętnie.

Po pracy jak przyszłam z zakupami to też rozpoczęła powitanie od przeszukania torby, nie pogardziła małą kiełbaską...

https://picasaweb.google.com/soboz4/SpacerZTrzema08042011R#





A to po spacerze, zmorzyło nie tylko Olę, męża również...

Posted

tekst do ogłoszeń:

JAMNIK SZORSTKOWŁOSY STANDARD do adopcji

7 letnia jamniczka szorstkowłosa standardowa Bianka Dolina Orlich Gniazd
ur. 02.05.2004 r. ojciec - Aksel Lisi Koszmar, matka Migrena Szept Wiatru straciła dom. Znaleziono ja przy zmarłej opiekunce, pilnowała ja przez 3 dni. Na pewno jest jeszcze mocno zestresowana, ale powoli dochodzi do siebie, zaczyna lepiej jeść, cieszyć się. Jest bardzo cichutka, ani razu nie szczeknęła, bardzo ładnie chodzi na smyczy, jest posłuszna i reaguje na każde wołanie.

Na spacerze jest towarzysko nastawiona do każdego psa i suczki, w domu pilnuje i nie bardzo lubi psie towarzystwo. Dlatego nie bardzo nadaje się do domu z innymi psami. Na razie w domu miedzy moimi suczkami a jamniczką trwają drobne utarczki o władzę, Ola chce dominować i nie pozwala by kładły się obok niej, czy przebywały w kuchni gdy ona leży.
Opiekunka jamniczki była osoba samotną, nie miała żadnej rodziny, piesek był dla niej jedynym towarzyszem życia, dlatego Ola może nie być nauczona do życia w większym stadku. Przy adopcji preferowany będzie dom bez małych dzieci (poniżej 10 lat), jak również dom bez innych zwierząt.

Jamniczka jest bardzo przyjazna w stosunku do ludzi, lubi głaskanie i dopomina się o pieszczoty, szczególnie gdy widzi że inny pies jest dotykany. W nocy lubi spać przykryta, oczywiście najchętniej śpi na łóżku…

Bardzo kiepsko je, może jest to też związane z porami karmienia. Karmię swoje psy rano i wieczorem, a w ciągu dnia chowami miski, Ola jest nauczona jeść na parę razy, nie zjadać wszystkiego na jeden raz. Powoli się uczy, że miseczka jest sprzątnięta, nawet jeżeli wszystkiego nie zje.


Warunkiem adopcji jest sterylizacja (o ile nie wykonam jej jeszcze przed adopcją), na którą jamniczka Ola dostanie bezpłatny kupon, jest zaszczepiona i odrobaczona.


Kontakt w sprawie adopcji:
Bożena Sobieszek
503-364-290
[email protected]


http://www.cafeanimal.pl/zwierzaki/Ola,65841
http://ale.gratka.pl/ogloszenie/12538643_jamnik_szorstkowlosy_standard_do_adopcji.html
http://www.morusek.pl/ogloszenie/52783/JAMNIK-SZORSTKOWlOSY-STANDARD-do-adopcji/

Posted

Bardzo dziękuję!

Dowiedziałam się od syna, że w ciągu dnia też załatwiła się w domu, ale podobno ostatnie dni mogła już nie wychodzić na spacer (chora opiekunka), myślę ze w najbliższym czasie szybciutko się nauczy, że regularnie wychodzi na siku i kupkę...

Posted

Tak zaczęła!

Muszę na nią uważać, ma bardzo skurczony żołądek i część zwróciła, prawdopodobnie jadła małymi porcjami, ale przez cały dzień, u mnie nie ma warunków, bo moje żarłoki wszystko by zaraz sprzątnęły...

Posted

Byłam z Olą u weterynarza, maiła zrobione badania krwi, dostała kroplówkę i zastrzyk z antybiotykiem, na potem nifuroksazyd, jutro powtórka. Biegunka bardzo silna, praktycznie sama woda. Ola niestety załatwia się w domu, przychodzi ze spaceru i sika w domu. Mam nadzieję, że ją nauczę załatwiania się na dworze.

Pierwsze wyniki juz mam, są w porządku, następne później. Dobrze by było gdybym umiała złapać jej mocz do badania, ale już przy Idze maiłam problemy, ale będę się starała...

Posted

trzymam kciuki ciociu mam nadzieje że będzie lepiej i będziesz mogła ją wysterylizować żeby pseudo jej nie dostał bo jest taka śliczna

Posted

Dziś dzwonił do mnie facet, z łaską w głosie ze może zabrać ode mnie psa, ale okaleczonej suki nie weźmie...

Humoru za bardzo nie mam, bo syn mnie opieprza cały czas za następny tymczas (a podobno obiecałam, że już na razie nie wezmę żadnego...), Ola niestety na dodatek upatrzyła sobie pokój syna na załatwianie się, cały czas leci z niej woda, więc robi na zmianę raz siku, raz kupkę...

Posted

soboz4 napisał(a):
Dziś dzwonił do mnie facet, z łaską w głosie ze może zabrać ode mnie psa, ale okaleczonej suki nie weźmie...

Humoru za bardzo nie mam, bo syn mnie opieprza cały czas za następny tymczas (a podobno obiecałam, że już na razie nie wezmę żadnego...), Ola niestety na dodatek upatrzyła sobie pokój syna na załatwianie się, cały czas leci z niej woda, więc robi na zmianę raz siku, raz kupkę...


Co za.....

Bożenko ja jutro zrobię tez allegro u siebie.

Posted

Noc była zdecydowanie spokojniejsza, jak zaczęła się kręcić wykonałam szybki skok w dres i wyszłam na dwór (3 w nocy), ale opłacało się było siku i niestety wymioty. Sunia ostatnimi czasy z tego co wiem mogła nie wychodzić regularnie, wczoraj była na dwóch długich spacerach, rano z mężem 2 godzinnym po parku leśnym i ze mną wieczorkiem na łąkach, kondycję ma zerową, ale to jest do nadrobienia. Właśnie teraz szwenda się z moimi na długim spacerze, wyszli już po 7 i minimum 2 godziny ich nie będzie.

Na razie nie znaleziono żadnych papierów Oli, ale najgorzej z książeczką zdrowia, na której mi wyłącznie zależało. nie znam przychodni w której się leczyła, bo wtedy poprosiłabym o jej kartę zdrowia. Jest bardzo szczupła, nie wykazuje wciąż żadnego zainteresowania jedzeniem, może jedynie na widok kiełbaski jakby lekko, ale to nie jest zdrowe jedzenie dla psa! Gotuję jej teraz wołowinę z ryżem, ale taka dieta raczej stosowana nie będzie, bo z torbami mnie puści...

Ola cudownie zachowuje się na spacerze, bez lęku puściłam ja ze smyczy. Obecnie wreszcie mam psa, który mnie pilnuje, a nie odwrotnie. Cały czas trzyma się nogi, co parę sekund sprawdza gdzie jestem, gdy podbiegłam odgonić Igę od kopania nory, to natychmiast biegła mi przy nodze. Gdy poszła napić się wody w stawie i zwołałam, to nie dokończyłam wołania a już była przy mnie. To bardzo miła odmiana przy moich huncwotach, gdyby tak zechciały się od niej nauczyć!!!!


Coraz lepiej w stosunkach psich, wczoraj Iga położyła się obok mnie na tapczanie, z drugiej strony Ola i odbyło się to całkiem spokojnie, w nocy Ola spała ze mną, rano moje foczki przychodzą się witać, tez było bardzo spokojnie, nawet nie warknęła, tylko tez przyszła z łebkiem do głaskania.

Gdyby tylko skończyły się problemy z żołądkiem i Ola zaczęła jeść, to reszta się unormuje, może gdy będziemy w pracy Ola może jeszcze się załatwiać w domu, ale wydaje mi się że szybko załapie, gdy zobaczy że Roksia i Iga tego nie robią.


Zdjęcia z wczorajszego spaceru:




Posted

soboz4 napisał(a):
Humoru za bardzo nie mam, bo syn mnie opieprza cały czas za następny tymczas (a podobno obiecałam, że już na razie nie wezmę żadnego...), Ola niestety na dodatek upatrzyła sobie pokój syna na załatwianie się, cały czas leci z niej woda, więc robi na zmianę raz siku, raz kupkę...


Bożena, oby było tylko coraz lepiej:kciuki:

Posted

Śliczna dziewczynka. Bożenko mało piszę na tym forum, ale dużo czytam i chciałam Ci powiedzieć, że musisz być rewelacyjną osobą, a zarazem twardą babką. Każdy z tych psiaków to na pewno ogromny ładunek emocji, które musisz przetrawić. Podziwiam Cię. Miłego dnia życzę jamniorkom i Tobie :)

Posted

Bardzo dziękuję, łatwo nie jest, bo serce potem boli jak się oddaje, fajnie jak do takiego domku jak Rulon, gdzie co tydzień mam wieści i zdjęcia, wiem wtedy że lepiej nie mógł trafić, że jest kochany, zdrowy, na dodatek do mądrych i kochających opiekunów trafił.

Czasami jest gorzej, mam tez jamniczka, który jest bardzo kochany, ale jest psem wyjątkowo trudnym, z którym powinno się pracować, na dodatek z dość dużą wiedzą a psiak trafił do bardzo kochających ludzi, którzy jednak jego wady w jakiś sposób pogłębiają, czasami samą miłością nie da się z psem pracować. Wiem, że pies jest szczęśliwy, ale ludzie którzy z nim przebywają mniej, a to młody pies i co będzie jak kiedyś psychicznie nie podołają, a wielokrotnie rozmawiałam z nimi i pewnych informacji nie chcą przyjąć, uważają że takie traktowanie będzie ze szkodą dla psa. Teraz jamnik pojechał do Australii ze swoim opiekunem i będzie z nim jeździł tirem przez pół roku, wtedy jego zachowanie jest na 6+, ale potem powrót do domu i do innych ludzi, a pies toleruje jedynie pana domu, innych domowników ledwo, ledwo...

Wracając do Oli, nadal nic nie je, od wołowinki odsuwa łeb, kupiłam Royala dla żołądkowców - nie, dostałam próbki najlepszych karm dla małych piesków - nie, jest po kroplówce z glukozą, zastrzykach z antybiotykiem, środkiem p.bólowym i dalej nic. Na pewno lepiej z siusianiem, musiała mieć zapalenie pęcherza, bo drobne kałuże zniknęły zaraz po paru godzinach antybiotyku, dodatkowo podałam jej ranigast i teraz poszła spać. Nauczyła się,że kanapka Igi jest najważniejszym mebelkiem w domu i ją okupuje ku wielkiej rozpaczy Iguni. U weterynarza, podczas kroplówki cały czas płakała, może nie tak rozpaczliwie jak zazwyczaj Iga, ale na tyle boleśnie, że wszyscy którzy byli w przychodni podchodzili ją pocieszać.

Może po spacerze po obiedzie coś zje??? Nie wiem jak długo może wytrzymać bez jedzenia, na samych kroplówkach, trochę jestem przerażona, tym bardziej, że przed przybyciem do schroniska, nie wiadomo jak była traktowana przez ostatni rok, jej pani zaczęła pić, co diametralnie zmienia charakter, na pewno wcześniej bardzo ją kochała...

Zjadała!!!! Parę kuleczek suchej próbki dla małych piesków Royala i Eukunauby!!! Nareszcie, najpierw z ręki, potem podłożyłam mieszczkę, tak miedzy 1 a 2 łyzki stołowe. Bardzo cieszę, może to ranigast pomógł??!!!!

Każda z nich leży teraz w innej części mieszkania:

Iga na balkonie (jej kanapa zajęta...)


Roksia w swoim pałacu, zawsze jak są tymczasy to bardzo go pilnuje...


Ola na kanapie Iguni

Posted

kochana malutka ona tyle przeszła że to nie jedzenie z nerwów na pewno ciociu trzymam za was kciuki ps.a synowi powiedz ze wiele bym dała żeby mieć tak psio zakręconych rodziców jak on ma

Posted

Taaak, nie chwaląc się wszystkie psy je lubią, te którym podarowałam tez. Myślę że dlatego, że szyte z miłością...
Przynajmniej lubię tak myśleć...


Na wieczornym spacerze Ola niestety nie zrobiła siku (wcześniej zrobiła w domu, ale tak długo chodziliśmy, że mogłaby coś tam siknąć...)
Nie ma odruchu jak większość suczek, żeby nasikać w tym samym miejscu, przecież jak chodziłam na spacer z nimi i Misia i Gają, to kolejka do sikania była i wszystkie po kolei zaznaczały teren. Ola nie interesuje się żadnym moczem, coś tam obwąchuje ale niewiele, za to cały czas trzyma się mojej nogi i zrobić jej zdjęcie jest bardzo trudno, musiałam szybko odbiegać by coś z nią pstryknąć...
Na spacerze znowu wymiotowała, na szczęście niewiele. Bardzo lubi błotne SPA, mając do wyboru suchą drogę i drogę przez największe błoto zgadnijcie co wybierze???



Nie tylko za mną Ola się obraca, całe stado musi być w komplecie, mąż też powinien iść równo z nami...



Moje grubaski nie zważają na to, że my jesteśmy całkiem daleko, trzeba sobie gardło zedrzeć żeby raczyły przylecieć...



Wieczorem na plaży nie chciała ósemek z Roksią robić, cały czas ma się wrażenie, że jest bardzo smutna, choć nie wiem czy można to do psiaków odnosić, ale brak w niej życia, podobnie zachowywała się Iga po sterylizacji (miała wówczas dość wysoką ciążę, ale nie przeżyłaby porodu, szczenięta były bardzo duże, ona wyniszczona długim okresem błąkania, na dodatek potem okazało się, że ma tak chore płuca, że to była dobra decyzja. Ola tez jest w podobnym stanie, niby machnie ogonkiem jak się do niej zagada, ale nie ma w niej prawdziwej radości...

Posted

Na Dolinie Trzech Stawów było bardzo wietrznie i zimno, ludzi jak na lekarstwo, myślę że psom się podobało!





Ola i Iga mają podobną kondycję, tylko Iga znacznie starsza, Roksia cały czas przodem biegnie




Łapek to Ola zbyt czystych nie ma...



Nie wiem co jest w tym mostku, ale wiele psiaków boi się przez niego przechodzić, takie kratownice budzą lęk również u Oli


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...