Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Amber napisał(a):
Na sportowym jak najbardziej :). Przywróciłaś ustawienia fabryczne aparatu?


Przyznam się bez bicia, że nie miałam jeszcze weny, żeby w to zajrzeć :oops: ale poprawię się i jak to uczynię to dam znać ;)

Dużo zdrówka dla Jariego!

Posted

Nie dałam rady mu dziś tego przepłukać, zresztą jestem sama w domu, nie mam nawet nikogo do pomocy... Poza tym znowu się wypełniło całe, a ja mogę mu to przepłukać od biedy jak by było suche, ale wyciskać tego nabrzmiałego syfu już nie dam rady :mdleje:

Dziś się weta zapytam czy w ogóle jest szansa, żeby to się zagoiło do wystawy, bo jak nie, to będę musiała cofnąć zgłoszenie... A tak chciałam jechać :shake:

Posted

Dla mnie to nie taki kij, bo bardzo chciałam być... Ja nie jeżdżę na wystawy co weekend ;)

Już pisałam, to jest ropień spowodowany zakażeniem bakteryjnym. W sumie jak tak patrzę, to dziś jest może odrobinkę lepiej, tj ropa się zebrała znowu, ale chyba nie tak dużo.

Posted

Wiesz, na początku to wyglądało to jakby czymś się ukuł, lata toto po krzakach, często się harata... Tylko coś się goić nie chciało. Potem zrobiła się gula, która się rozkrwawiła. Na domiar złego on chodził i tarł łbem w tym miejscu. Poszłam do weta - zastrzyk, 2 maści, którymi smarowałam przez święta no i opatrunek. Rana pięknie się goiła, zrobił się strup, zaprzestałam mu to opatrywać. Wszystko było cacy, aż do piątku jak zaczęło mu to puchnąć, no a teraz już wiadomo... Skąd bakterie? Nie wiem? Są chyba wszędzie. Miał biedak pecha, że mu się to zakaziło. Jak żyje z jamnicami takich akcji nigdy nie było, tylko on zawsze poszkodowany... :shake: Więcej o tych bakteriach będę wiedzieć jak dostanę antybiogram z laboratorium, wtedy się zapytam skąd się mogły wziąć.

Posted

Pewnie sobie wbił coś w ten polik i tak się wytworzyły wrota zakażenia, ropa też potrzebuje trochę czasu żeby się zebrać.
Miejmy nadzieję, że bakterie nie są oporne na ten antybiotyk co dostał ;)

Posted

wiesz co moja kiedyś miała coś podobnego jak ją pies ugryzł ale wystarczyło raz przebić by ropa wyleciała i po paru dniach suka była jak nowa , nie pamiętam dokładnie ile to trwało bo to dobre 3 lata temu ale na pewno krótko , a u was widać się pieprzy ehh
któraś z jamnic może go dziabnęła?

Posted

Justa napisał(a):
Rivanolu nie można łączyć z nadmanganianem, więc odpada ;)


A Octenisept? U mnie zawsze super się sprawdza na rany, nawet te trudno gojące (np. przekłuty pępek). U psa też stosowałam i u mamy jak przecięła palec i paznokieć krajalnicą :D dzięki niemu obyła się bez chirurga.

Posted

Tyna21 napisał(a):
A Octenisept? U mnie zawsze super się sprawdza na rany, nawet te trudno gojące (np. przekłuty pępek). U psa też stosowałam i u mamy jak przecięła palec i paznokieć krajalnicą :D dzięki niemu obyła się bez chirurga.


Wydaje mi się, że podobnie będzie potęgował efekt działania nadmanganianu.
Problem tu raczej nie tkwi raczej w środku odkażającym - najważniejsze to dobrze dobrać antybiotyk ;)

A tak swoją drogą to nie wiem czy można go stosować wewnętrznie, a tu nie wystarczy przemyć z wierzchu, trzeba to do środka wpompować.

Posted

Justa napisał(a):
Wydaje mi się, że podobnie będzie potęgował efekt działania nadmanganianu.
Problem tu raczej nie tkwi raczej w środku odkażającym - najważniejsze to dobrze dobrać antybiotyk ;)

A tak swoją drogą to nie wiem czy można go stosować wewnętrznie, a tu nie wystarczy przemyć z wierzchu, trzeba to do środka wpompować.


Ok, rozumiem ;)

Posted

Jest dokładnie tak jak pisze Justa, to trzeba wpompować do środka i nie chodzi o to, żeby ten środek działał jak lek, bo od tego jest antybiotyk, tylko żeby to było coś antyseptycznego czym można przepłukać ropień od środka.

Dziś już nie było ropy :multi: tylko krwiopodobny rzadki płyn i dużo mniej. A jutro go czeka kulminacja czyli łyżeczkowanie tego świństwa w lekkiej narkozie, bo zalega tam jednak dużo włóknika, który zatyka otwór... Będzie scarface :evil_lol: No i wet powiedział, że za 2 tyg. powinno się już wchłonąć więc akurat na wystawę się nada... Na 1 miejsce i tak nie liczę :D

Posted

akurat spushł , od strony sędziego ;)
sama jestem ciekawa , co wykaże antybiogram.
Z Kano też tak się wsio kończyło ... byle zadrapanie , totalnym leczeniem.
Delikatne to są pieski :grins:

Posted

Oj tak, delikatne, delikatne... :shake: Chciałabym mu kupić odblaskowe szelki norweskie do biegania przy rowerze, ale niestety, leczenie ropnia wykończyło finanse w tym miesiącu, albo i w następnym :p Mam pomysł sprzedania Konga XL Extreme (może ktoś chętny stąd? ;) ) bo w sumie nie używam go zupełnie i kupna tych szelek (albo zamiany), bo tak to bym musiała przerabiać guardy, żeby miały jakieś elementy odblaskowe... No i guardy te nasze to jednak takie trochę toporne do biegania... Ech, cały czas coś :p

Ropień całe szczęście już lepiej. Chyba antybiotyk zaczął działać, bo ropy już nie ma :) Tylko płyn się zbiera. Dziś poszerzyli mu zupełnie ten otwór, tak, że palec można tam włożyć, założyli sączek i jutro kolejna wizyta. Oczywiście wszystko to tylko w miejscowym znieczuleniu tj po zamrożeniu. W tym momencie śmialiśmy się z wetką, że powinniśmy może wypożyczać Jariego studentom weterynarii na praktyki, bo psa co daje ze sobą zrobić wszystko i ani piśnie to na prawdę ze świecą szukać. W sumie to nie było by takie głupie, szczególnie mając na uwadze ilość chorób jakie przyciąga ten pies :diabloti: Studenci mieli by zaiste się na czym uczyć :eviltong:

Od jutra mam też ambitny plan żeby w końcu zacząć szkolenie wystawowe, bo wygląda na to, że się ten ropień wchłonie, a ja przecież muszę tego psa jakoś pokazać na ringu :eviltong:

Posted

Dlatego Kano "poszedł" do studentów , dzięki niemu mogli się może nauczyć czegoś :)

ehhh trzymam kciuki za tego Twojego sarniaka , by przestał już chorować. Ani przyjemne , do tego nie tanie :diabloti: i cieszę się , że jest poprawa.

A na której Ty wystawie będziesz .. znaczy którego dnia ? bo my mamy 5 maja miasto "uć"

Posted

Ja nawet nie chce myśleć o tym co ma nadejść... Serio, cieszę się każdym dniem... Jak mnie dopada chandra to potrafię i się rozryczeć "bo co to będzie?" Nie jestem normalna, wiem ;)

Ja będę na krajowej dobermana i pinczera W Łodzi http://www.dobermannstar.pl/ , równolegle w tym samym miejscu odbywa się międzynarodowa. Krajówka jest też 5 w sobotę. Możesz wpaść na ring i pooglądać dobki jak ci czasu starczy. A ty kogo wystawiasz?

Posted

Miecia i Hanię.
To będziesz 5 ? chętnie odwiedzę ring dobermani. Jak się jest na diecie , to menu można poczytać. Będzie ze mną jedna taka też dogomaniaczka :)
Może w końcu się poznamy na żywo ? ;)

Posted

Będę, będę... Ooo to ja może poznam Hanię? ;) W sumie nieco dziwne, że trzeba jechać do Łodzi, żeby się poznać, mimo, że z Wawy mamy trochę bliżej :diabloti: Jeszcze zobaczymy jak się to wszystko w czasie rozłoży, w poprzednim roku siedziałam do końca samego bo Jari wchodził na grupę hodowlaną, a teraz nie został zgłoszony (i dobrze, bo by odstraszył :evil_lol:) więc pewnie się zmyje po ocenie ;). Mój TŻ na pewno się ucieszy z takich planów :lol: Bo on wystawy toleruje tylko dla mnie :diabloti:

A i ja na żywo jestem brzydka i głupia, nie zdziw się za bardzo haha :evil_lol:

Posted

Amber napisał(a):

A i ja na żywo jestem brzydka i głupia, nie zdziw się za bardzo haha :evil_lol:

ja za to jestem piękna i mądra , więc się dogadamy :evil_lol:
Hania jeszcze nie widziała dobermana z bliska ;) więc niech dzieciak pozna , jak wyglądał niań jej taty.
Staffików jest zgłoszonych coś 52 sztuki , a przed nami asty i bulle w dwóch rozmiarach .. więc miasto uć trochę nas pogości.

Z tym w Wawie bliżej to by popolemizowała , obawę mam że od Cię do mię .... i do łodzi , to taki sam czas na dojazd .... szlag by te korki.
Kiedyś bywały spotkania dogomaniaków , przy kufelku herbaty ... ale jakoś tak się hodować zaczęli i przeprowadzać i jakoś tak się wypimpkowało.

Ja też ocena i do domu ... na szczególne osiągnięcia nie liczę , bo te moje rozmnożone prosiaczki , to one mało jeszcze gotowe jako staffiki. Ale sędzina z Holandii , to ciekawam co napisze. Miałam zgłosić więcej , ale szkoda mi kasy ... żadna frajda spędzić wystawę na ringu z klasy na klasę. Już mi ten zapał minął. Zresztą Andzia wymienia zęby , Terrierek musi być w tej klasie co Hania ... i kto wystawi ? , Rekin jeszcze zbyt puszysty. Żałuje trochę że Franka nie zgłosiłam , bo sędzia zagraniczny , to rozumie że 5 letni staffik nie ma zębów jak młodzież , jeśli jest staffikiem. Ob ma pozdzierane :diabloti:
U PL arbitra usłyszałam pretensje , że jak mogę dawać psu wystawowemu zabawki :grins: przecież to niszczy zęby. Odpowiedziałam , że ja mu zabawek nie daje , sam bierze i mieliśmy BOBa :evil_lol:

To napiszesz który ring , to Cię przyjdę obejrzeć :cooldevi: nie pamiętam , bo ktoś się zapowiadał , że przybędzie obejrzeć mnie :hmmmm: może sobie zrobimy wystawę dogomaniaków ?

Posted

Ring jest poza stadionem, bo jest to też inna wystawa. O ile oczywiście będzie w tym samym miejscu co rok temu. I bardzo fajnie tam jest, bo kupa miejsca. Na pewno będzie rozpiska co gdzie i jak to podam tutaj. W zeszłym roku nie dostałam nr. startowego pocztą, mam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej ;) Teraz resztą w systemie cały czas mi wisi, że i nie opłaciłam jeszcze :diabloti: A oglądać to będzie co - może mnie nawet w ringu wywalą, kto wie? :p

U nas leczenia ciąg dalszy :p Doszedł antybiogram, okazało się, że przez ten czas Jari dostawał antybiotyk na które to świństwo było odporne :wallbash: I dopiero od wczoraj dostał właściwy. Okazało się, że to paciorkowiec Streptococcus Spp. Ale i tak wygląda to lepiej, coraz mniej ropy... Jeszcze zakładają 2 dni leczenia iniekcyjnego, a potem już na tabsy, chociaż nikt nie wie jak się to będzie goiło... Mam nadzieję, że dobrze :p

A dziś sprawdziło się to czego się obawiałam. Jariego zaatakował podbiegacz gdy ten był bez kagańca :roll: Siłą rzeczy nie może go nosić przez ten ropień :p Mnie przy tym nie było "niestety', TŻ wracał już do domu gdy z którejś klatki wypadły 2 kundle bez smyczy, jeden od razu się rzucił na Jariego... Cóż, miał pecha, bo TŻ powiedział, że nigdy nie widział tak szybkiej akcji... Kundel dostał strzała z łapy, który go obrócił. Jari złapał centralnie za gardło i zaczął szarpać jak szmacianą lalką. Potem odrzucił pieska na pół metra w krzaki. Miał cały ryj w sierści... A właściciel co? Nic, tylko coś krzyczał i jak piesek mu wylądował po nogami to... uciekli :crazyeye: Nigdy ich wcześniej nie widziałam sądząc z opisu... :roll: Mam nadzieję, że się nic bardzo poważnego temu psu nie stało, wszystko fajnie, ale czemu zwierzęta zawsze płacą za głupotę swoich właścicieli?

Na koniec mam 3 zdjęcia:

Ładny Jari:



Trochę mniej ładny:



I brzydki ;)

Posted

Teraz niech mu się to goi moment :kciuki:
Staffiki też przeważnie , jako wygnańcy były poza stadionem , fajnie bo zawsze autem dojechałam pod sam ring :)

Wiesz , co do małych obszczekańców , które atakują. Dlatego wyniosłam się z tego piekielnego miasta.Co dało wtedy już moim dwóm psom , ogromne uffff w życiu. Ja serio czerpię ogromną radość z wychodzenia z psami na spacer. A tak to była zazwyczaj walka , walka z psami i ich debilnymi właścicielami. Niestety poziom kultury w naszym kraju , jest noo nie ma takiego poziomu by opisać ... jak parking podziemny. A sama wiesz , że to nie wymaga wyczynu , by wspólnie egzystować i nie wchodzić sobie w paradę.
Serio to szkoda mi Jariego , nie tych kundli. Bo to dla niego złe doświadczenie. W pewnym momencie zrobiłam się i nieco egoistyczna. Czemu mam myśleć o cudzych psach ? Bo o moich nikt nie myślał , gdyby myślał , to by swoje trzymał na smyczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...