Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 799
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Cioteczki Kochane...

Nadchodzi wiosna a wraz z nią decyzję, które właściwie były podjęte ale nikt nie wypowiedział ich głośno. Wszystkie dotyczą, wiadomo, mojego życia. Jedna z nich losu Kaja. Niewdzięcznik jeden wpisał się w naszą codzienność tak wyraźnie i gruntownie, że nie wyobrażam sobie aby był w innym miejscu, z innymi ludźmi. Taką ewentualność brałabym pod uwagę wyłącznie w sytuacji ubezwłasnowolnienia całej naszej rodziny ;)

Parę dni temu poprosiłam sąsiada aby potrzymał Kaja i Nukę, ponieważ musiałam wrócić do auta po zakupy. Sąsiad wprowadzał psy do bloku i naszego mieszkania a w trakcie tej krótkiej drogi Kaj cały czas odwracał się i sprawdzał czy idę. Byłam za nimi 3 kroki dalej. A ta sierota mało karku nie skręciła. Był spięty, nerwowy, zdezorientowany... Wiem, że oddając go do adopcji zafundowałabym mu sporo stresu. Oczywiście szybko by się pozbierał (a jeśli nie?), bo jest młodym psem i dobrzy ludzie pozwoliliby zapomnieć o nas.
Tylko czy Ja bym umiała zapomnieć o Nim. Karolinka. Ona jest bardzo związana z Kajem i nie widzę powodu aby ten związek niszczyć.
Kiedyś jako nastolatka będzie miała wspaniałe wspomnienia psa, który towarzyszył jej "odkąd pamięta" i to będzie nasz kochany Kajek.

Pisząc te słowa ryczę, nie umiałabym go już nikomu oddać...
Podstępna bestia z niego... tak uwieść mężatkę!

Edited by fiorsteinbock
Posted

nie powiedzialas nic
jak bylas
ale mi cos switalo
EDYTKO DZIEKUJE ZA KAJA
wiem ze nie bedziesz mogla dac juz Dt innemu psiakowi
ale widocznie tak mialo byc
Szczescia rodzinko Fiorkow:)

Posted

Najgorzej było gdy zainteresowani Kajem kręcili nosem. Dla jednych zbyt aktywny, ale drugich zbyt leniwy. Podczas psiej imprezy w Parku Poludnioweym we Wrocławiu ludzie traktowali psy jak towar z targowiska. Dobrze, że jeszcze nie sprawdzali im gruczołów okołoodbytowych. Te komentarze: ładny...boshe jakie biedactwo (sratata...) i brali ulotke aby po 5m wyrzucić. Wówczas mnie szlag trafiał, miałam ochote krzyczeć, że to nie są zasłonki ani wykładziny. To są żywe istoty a wogole to idzcie w diabły!
Serce ściskało jak podczas rozmow tel., których bylo jednak niewiele, słyszałam malkontencki ton. A potem wieczorem Kajuś przychodził do łożka aby sie wtulić i usnąc przy nas. Czesto bezglosnie płakałam, że nikt nie chce tak serdecznego i oddanego psa! Czym on zawinił :( czym tysiące opuszczonych psó zawiniło?

No, w kazdym razie tymczas mamy w zawieszeniu, musimy poczekac do powiekszenia metrażu ;)
I cioteczki, nie opuszczajcie nas - bedziemy relacjonowac Kajowe postepy w dreczeniu kotów, hehehe ;)

Posted

fiorsteinbock napisał(a):
Najgorzej było gdy zainteresowani Kajem kręcili nosem. Dla jednych zbyt aktywny, ale drugich zbyt leniwy. Podczas psiej imprezy w Parku Poludnioweym we Wrocławiu ludzie traktowali psy jak towar z targowiska. Dobrze, że jeszcze nie sprawdzali im gruczołów okołoodbytowych. Te komentarze: ładny...boshe jakie biedactwo (sratata...) i brali ulotke aby po 5m wyrzucić. Wówczas mnie szlag trafiał, miałam ochote krzyczeć, że to nie są zasłonki ani wykładziny. To są żywe istoty a wogole to idzcie w diabły!
Serce ściskało jak podczas rozmow tel., których bylo jednak niewiele, słyszałam malkontencki ton. A potem wieczorem Kajuś przychodził do łożka aby sie wtulić i usnąc przy nas. Czesto bezglosnie płakałam, że nikt nie chce tak serdecznego i oddanego psa! Czym on zawinił :( czym tysiące opuszczonych psó zawiniło?

No, w kazdym razie tymczas mamy w zawieszeniu, musimy poczekac do powiekszenia metrażu ;)
I cioteczki, nie opuszczajcie nas - bedziemy relacjonowac Kajowe postepy w dreczeniu kotów, hehehe ;)


w gdańskim schronie są dziesiątki, a może i setki takich psów.....kochane, przyjazne, kontaktowe, wierne i oddane....i siedzą....rok, dwa, siedem lat....czasem, jak jestem z nimi na spacerze, mam ochotę razem z nimi biec przed siebie, byle z dala od schroniska...zabrać je gdzieś, do jakiejś wielkiej willi z ogrodem i sprawić, że w końcu będą szczęśliwe...
Kaj to ogromny szczęściarz!

Posted

U nas w domu maly szpital, wszyscy chorzy poza zwierzetami :) Jakis paskudny wirus panuje i dopadl cala rodzine :/
Przyjechali znajomi na urlop a My ledwo żyjemy :) Na szczescie zdrowie psiakow dopisuje... ;)

  • 4 weeks later...
Posted

Witajcie po dłuższej przerwie :)
U nas po małych perturbacjach już w porządku, rodzina cała i zdrowa. No a sam bohater wątku ma się świetnie. Leży na narożniku warcząc na butelkę, która robi na podwórku hałas. Cały Kaj :) Czujny i gotowy do działania.

Sezon smażonych kiełbasek się rozpoczął, zatem dwoje najmłodszych członków rodziny pasie brzuszki ;)



  • 4 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

Dawno nie zaglądaliśmy na Kajkowy wątek bo właściwie nic nowego się nie dzieje. Kajowi tyłek rośnie, dosłownie i w przenośni. Na spacerze czasem rzuca się do przechodniów, przeszkadza mu pies sąsiadów, który jeszcze nie dawno był jego kolegą. Jednym słowem odzywa się w nim silny terytorializm? Nie wiem, nie kumam tego. Jednocześnie jest bardzo serdecznym i kochanym psiakiem. Za nic w świecie nie oddałabym go do adopcji, hehhee
Spi z nami...warczy jak się go przesuwa... Tzn. tylko na Tzeta warczy.
Generalnie okazuje się chuliganem :)
Karolina nadal zakochana w swoich zwierzętach... Tz w kotach, ja już się poddałam bo wszyscy mną manipulują a Tato mój zachwycony Kajem ;)

Posted

Dzisiaj pojechałam na "budowę" z niezapowiedzianą wizytą, bo i komu się zapowiadać kiedy budowlańcy od kilku dni walczą na innym placu. Jakież było moje zdziwienie kiedy podczas rozmowy tel. dostrzegłam przyglądającego mi się kocurka :) Dziki lokator skrył się pewnie przed żarem z nieba, wybrał sobie garaż:



Był równie mocno zaskoczony jak i ja... :)
Młodzieniec nie pozwolił mi się zbliżyć do siebie, chociaż bardzo go interesowałam. I bacznie mnie obserwował.
W końcu stwierdził, że chata jest jego, ułożył się w drzwiach wejściowych i cóż...musiałam się ewakuować ;)

Domu jeszcze nie posiadamy, za to mamy kota stróżującego.
Wkrótce zacznie się dopominać o zapłatę?!



Jestem ciekawa co na to leniuchy z Bielawy! Bidule nawet nie są swiadomi, że na ich terytorium panuje kocur, hehhehe Zostali wygryzieni!

Posted

jakie śliczne kocisko!
Kurczę Edytko jeszcze dom nie stoi cały a już zwierzęta doń ciągną :)
strach się bać co to będzie jak zamieszkacie tam :P

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...