mru Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 tamta ponoć tylko do przyczepki wejdzie :/ masakra, my też nie wiem jak złapiemy te 3 psy a jeszcze mamy ciężarną sukę po drodze...! Quote
izzie1983 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Ja będę na Ługach prawdopodobnie w przyszły weekend, mogę się rozejrzeć. Quote
izzie1983 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Ja widziałam tam raz jednego dużego psa, w typie owczarka niemieckiego. Szczerze to przestraszyłam się trochę, bo sam szedł. Quote
zwierzleniwiec Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Był ktoś dzisiaj na Ługach? Ja byłam i nikogo nie spotkałam, psiaków również nie widziałam. Chodziłam po osiedlu ponad godzinę i nic....:shake: Quote
dorota3005_1976 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Bylam ja i koosiek. Psow nie było. Porazka!!! Quote
zwierzleniwiec Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 to się kiepsko umówiłyśmy :( Ja byłam 0 6.33, trochę się spóźniłam... Szkoda, że nie poczekałyście na mnie. Może w niedziele one nie przychodzą lub o innych godzinach, albo tylko w tygodniu. Trzeba będzie spróbować w inny dzień Mam też koleżankę która mieszka na Ługach - poproszę żeby się rozejrzała jak wychodzi na spacery ze swoim ciapkiem Quote
dorota3005_1976 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 My tez sie spóźniłyśmy. No jakoś niestety nie udało nam sie spotkac:( Myślę ze teraz wczesnie robi się widno i one pewnie wcześniej ruszajsa sie za szukaniem jedzenia. Quote
koosiek Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 Dokładnie, fatalnie :( Nie mam pojęcia, co robić :( Temu boksiowi ciągle się coś dzieje, miał ranę na oku, teraz kulał - ale nie ma jak mu pomóc, jeśli nie wiadomo, gdzie jest :( BTW, jadąc do Otwocka widziałam niedużego psiaka, miniaturkę border collie w okolicach Świdra. Jak pojechaliśmy w miejsce, gdzie znajoma widziała te psy, to kręcił się tam nieduży, gładkowłosy, czarny, przestraszony psiak - gdy przykucnęłam i zacmokałam zwiał... A wracając w okolicy Przewoskiej - przy Biedronce pod którą regularnie wyrzuca się psy - widziałam biegającego jamnika... A jeszcze po południu miałam info o szczeniaku z Otwocka, który ma DT, ale nie na długo, o wychudzonej suni biegającej pod Paluchem i o znalezionym labku z tatuażem, którego nikt nie szuka i który pilnie musi znaleźć nowy dom :( Quote
Sylwia K Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 no niestety, takie są realia na peryferiach. W Świdrze jak i Karczewie i nawet Otwocku wielu ludzi zamiast isc z psem na spacer puszczają go samopas.... Quote
Agmarek Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Sylwia K napisał(a):no niestety, takie są realia na peryferiach. W Świdrze jak i Karczewie i nawet Otwocku wielu ludzi zamiast isc z psem na spacer puszczają go samopas.... Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Quote
Olena84 Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 Nie rozumiem po co ludzie adoptuja psy jesli potem je wyrzucaja, bo przeciez skads te psy maja. Quote
koosiek Posted March 22, 2011 Author Posted March 22, 2011 Dokładnie, tym bardziej, że to wcale nie jest cecha ludzi ze wsi, tylko wieśniaków. A wieśniacy egzystują nawet na moim osiedlu z wielkim wieżowcem w centrum Warszawy. Są tacy ludzie, rodzina wielodzietna. Mają psa - nieduży, beżowy, szorstki byle kundelek. Pies dzień w dzień jest wystawiany za drzwi (mieszkają na parterze, mają osobne wyście, także nawet nie trzeba się wysilać, żeby wypuścić psa z klatki). Jak pies chce do domu, wraca pod drzwi i szczeka, wtedy ktoś łaskawie rusza tyłek i psu otwiera. Zanim jeszcze adoptowałam swojego paskuda, co jakiś czas Reksio do mnie przychodził, dostawał żarło, bo chudy był strasznie (teraz to niestety niemożliwe, bo Reksiasty ma charakterek i goni mojego psa). Jakiś czas temu miał wypadek, zaczęli o niego lepiej dbać. Lepsze dbanie polegało na zatuczeniu psa tak, że ledwo chodził - a toczył się wciąż samopas. Teraz znów jest chudy. W międzyczasie sprawili sobie PONa. Pies na początku bł zadbany, spacerki na smyczce. Potem się znudził, tak jak Reks był wywalany za drzwi i chodził zadredziony po osiedlu, aż zniknął. I takich ludzi jest trochę, wywalają te swoje małe psy (bo z dużym to nie wypada tak zrobić), a sami grzeją zady w domach. Jest nawet ratlerek, z którym od czasu do czasu ktoś wyjdzie, ale zwykle lata sam. Jest też cała masa takich, którzy owszem, wyjdą z domu, ale staną pod klatką z petem w gębie a pies niech lata po całym osiedlu. Niech rzuca się na inne psy, co tam, mały jest, krzywdy nie zrobi. Niech zaczepia, niech włazi pod nogi, niech lata miedzy samochodami... Obowiązek odklepany, jestem dobrym człowiekiem. A ja kurde nie wiem, po co tym ludziom psy... Gdyby to były jakieś rasowe, to możnaby gdybać, że dla podrasowania ego. Ale o rasowe psy się dba - chociaż też nie zawsze, ale większość tych latających samopas to zwykłe kundelki. No więc po co im te psy? :roll: Quote
Agmarek Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 Koosiek nie wiesz po co im te psy??? Każda "normalna" rodzina ma psa, więc oni nie mogą być inni!! Widzą takiego pięknego np. owczarka w tv na reklamie. Ma cudną błyszczącą sierść i uśmiech na pysku, myślą- też takiego chcę!! Tylko nie zdają sobie sprawy z tego że aby ten pies tak wyglądał trzeba go kąpać, czesać i trymować - o odpowiednim żywieniu nie wspomnę - bo przecież na resztkach ze stołu nie będzie tak wyglądał!!! :angryy: I na początku rzeczywiście dbają, a potem przychodzi szara rzeczywistość i nie ma już tyle czasu na psa. Powiem Ci szczerze że ja mieszkam w domu z podwórkiem i mój sznaucer nie chodził nigdy na spacery. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy kiedy zamieszkała z nami sunia która nie chciała sikać na podwórku. Trzeba z nią było wyjść za posesje. zaczęłam więc wychodzic a na swej drodze spotykałam zwierzęta zarówno pańskie jak i bezpańskie które niejednokrotnie nas atakowały (bo pani wyszła z pieskiem na spacerek bez smyczy, albo otworzyła tylko furtkę żeby się piesek TYLKO załatwił) Na początku starałam się z tym walczyć. Zwracałam grzecznie uwagę, potem już mniej grzecznie, a w efekcie zostałam tu "dziwakiem" który prowadza psa na smyczy zamiast po prostu otworzyć furtkę. Dałam sobie spokój. Czy to ma sens? Walka z takimi ludźmi? Nie! Bo przecież nie skopie luźno biegającego psa, bo co on winien...więc wychodzę z tymi swoimi cholernymi kundlami i tylko rozglądam się z której strony nadbiegnie jakiś zapchlony kundel sąsiadów i będzie nas obszczekiwał, a potem słucham tylko tłumaczeń "przepraszam. uciekł bo furtka była otwarta...zerwał się ze smyczy...nie byłam w stanie go utrzymać..." Rzygać mi się chce na te wymówki, ale co mogę zrobić? Nic! :angryy: Quote
koosiek Posted March 22, 2011 Author Posted March 22, 2011 A dokładnie. Mam agresywnego psa, chodzi na smyczy i w kagańcu. I każdy przebiegający pies to strach, czy mój nie zostanie zaatakowany, bo nie ma się jak obronić. Już kilka razy to się zdarzyło, co prawda najczęściej przez małe psy, ale ze dwa-trzy razy było groźnie... Tym bardziej, że te psy mają gdzieś wrzaski właścicieli, niejeden dostał już ode mnie z buta... Nie mam żadnej przyjemności z kopania psów, wręcz przeciwnie, ale to zwykle jedyny sposób, by gnojek przystopował, bo właściciel stoi kawał dalej i tylko cmoka na pieseczka... Ale jak grzecznie proszę łysego właściciela asta, który biega (ast :p) wokół mojego psa i widzę, że jego zamiary nie do końca są przyjazne, o zapięcie psa na smycz, to słyszę, że problem mam ja. Bo mam agresywnego psa. Nie on, chociaż to jego pies lata wokół mojego i wołanie właściciela ma gdzieś. Quote
Agmarek Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 wiesz...ja też mam agresywnego psa. Cały problem polega na tym że jest on wielkości przerośniętej pchły :oops: a ten wielki co to powinien być groźny jest łagodny jak baranek i podejrzewam że gdyby nas jakaś bestia zaatakowała musiałabym zapakować owczarzycę na barana i zwiewać do domu :evil_lol: Raz tylko jedyny użyłam buta...na sukę pewnej pani która zaatakowała moją, a ta bida przykleiła się do ziemi i tak leżała :-( Kiedy właścicielka podeszła i zapytała dlaczego kopnęłam jej psa, to ...:mad:oj:mad:... A Tobie Koosiek radzę na drugi raz zdjąć psu kaganiec...na właściciela :angryy: Quote
kasiek. Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 sorka ,że na tym watku ale potrzebna jest mi osoba z okol Wawra ,która moze podjechać na adres i zobaczyć czy jest pies ,ktory miał być do interwencji ,a na pewno nie został zabrany ,proszę o pw ,tu moj watek http://www.dogomania.pl/threads/199927-Alaskan-Malamut-przy-baraku-potrzebuje-Waszej-pomocy%21 Quote
dorota3005_1976 Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 kasiek gdzie to dokładnie jest? Nic nie obiecuje bo czasu mam jak na lekarstwo ale jak by było gdzieś blisko to moze uda mi sie podjechac i zobaczyc. A z Azylem tez miałam w tym roku niefajna sytuację jak miałam nóż na gardle i chciałam u ich umiescic znalezioną sukę. Ahhh... szkoda gadac. A z wami dziewczynki musze sie zgoszi niestyty ze wiejskie psy lub tez psy w małych miastevzkach to taka tradycja- trzeba miec cos co szczeka, ale dbac juz za bardzo nie wypada bo co sasiedzi powiedza. Masakra. Quote
kasiek. Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 dorota3005_1976 napisał(a):kasiek gdzie to dokładnie jest? Nic nie obiecuje bo czasu mam jak na lekarstwo ale jak by było gdzieś blisko to moze uda mi sie podjechac i zobaczyc. A z Azylem tez miałam w tym roku niefajna sytuację jak miałam nóż na gardle i chciałam u ich umiescic znalezioną sukę. Ahhh... szkoda gadac. . Dorota dzięki bardzo ,ja Azylem tez troche mialam sytuacji ,ale wczoraj mieli się coś dowiedzieć ,ale zero info ,juz piszę do Ciebie pw ,nie wiem czy trafisz ,bo tam adresu nie ma i ostrzegam ,obok melina jest naprawdę niebezpiecznie ,trzeba udać ,ze sie na spacer idzie i jakoś sprytnie podejść do samej siatki... Quote
koosiek Posted March 23, 2011 Author Posted March 23, 2011 A nie można go zgłosić innej fundacji? W Warszawie i okolicach jest ich kilkadziesiąt. W PA nie wszystko mi się podoba, a nawet sporo mi się nie podoba, ale trzeba im przyznać, że zajmują się ogromną ilością psów jak na jedną fundację a sam Azyl też nie jest duży i masakrycznie przepełniony. Gdyby Dorota nie mogła, z Wawra jest jeszcze Mysza 1. Ale jeżeli to taka melina, to raczej nie powinien tam nikt sam iść, tylko ktoś fundacyjny w obstawie (zresztą psa można odebrać chyba tylko w obecności policji, ale mogę się mylić). Quote
WATACHA Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 Jak to taka melina to pewnie psa za flaszkę oddadzą. Quote
Agmarek Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 Watacha oni go chyba już oddali, bo z tego co wczoraj czytałam na jego wątku pies zniknął. Quote
WATACHA Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 [quote name='Agmarek']Watacha oni go chyba już oddali, bo z tego co wczoraj czytałam na jego wątku pies zniknął. Aha, oby oddali a nie pozbyli się:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.