__Lara Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 majqa napisał(a):Pewnym rzeczy się nie przeskoczy, mam tę świadomość. Zauważyłam jeszcze, że jedne koty są bardziej beee niż inne. Na szczęście dochodzę do wprawy w konfiguracji zwierzyńca tak, by każde zwierzącie miało swoje 5 min i nie czuło się zagrożone. Dokładnie majqo. Trzeba zrobić jakiś podział czasu. Weźmy też pod uwagę, że Cacek ma w sobie coś z teriera, a wiecie jak teriery lubią polować i przynosić swojemu Panu w podzięce złowioną zwierzynę. Ja myślę, że Ty sobie i tak dzielnie radzisz przy takim stadzie i przy jego wymaganiach. Co nie znaczy, że to nie jest uciążliwe i prościej by było gdyby wszystkie zwierzaki żyły w zgodzie. Quote
Jasza Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Ja nic mądrego nie wymyślę, bo sama nie dałam rady poprawić nic u mojego paskudy. Reksio nie znosi żadnego żywego stworzenia. Czy to ludź, czy to pies, czy to kot. Czy...ksiądz, jak się okazało na ostatniej kolędzie... (No, ale ksiądz- też człowiek - i Reksio go po "ludzku" potraktował", aż wstyd.) Tak, że Cacku...mogłbyś sobie z moim małym rękę, albo łapkę podać. Quote
IVV Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 no to nie jest zbyt ciekawie ...chlopak ma strasznie rozwiniety instynkt mysliwski ....a szukalas gdzies na stronach- behavioral problem...moze sa jakies blogi ??? Quote
ewatonieja Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 dla mojego psa założenie kagańca jest karą, musielismy stosować to tez profilaktycznie, przy wizycie obcych osób, pomagało al enie wiem czy można porównywać te dwie sytuacje, Dajmon broni swojego stada, Cacek-poluje Quote
majqa Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Aaa, chyba wobec tego spróbuję, chyba, że Cacek nie pokaże, że kaganiec to kara. Tym mu na pewno nie zaszkodzę. IVV, mam kontakt z behawiorystami ale jedno mi już wtłoczyli, próbować na różne sposoby (byle nie szkodzące zwierzęciu) ale ze świadomością, że genów i natury nie zmienię. Takie podejście jest o tyle dobre, że jestem przygotowana na rozczarowanie. ;-) Foty z dzisiaj... Cacuś i Klarcia... Cacek, Mania, Fira, Klara... Quote
Smyku Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Cacek na wykończonego nie wygląda , bardziej się martwie o dziewczyny czy dały radę ? Ten wojownik jest chyba nie do zdarcia . Quote
majqa Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Jeszcze tu coś filmowego ;-) dostawię... [video=youtube;3BdxlwJRPvg]http://www.youtube.com/watch?v=3BdxlwJRPvg[/video] [video=youtube;HFLLF3mXmtg]http://www.youtube.com/watch?v=HFLLF3mXmtg[/video] Quote
Smyku Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Klara padnięta na bank , a Cacko ? A Maniutek na jaki temat pyskuje ? Quote
majqa Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Otóż... żadne nie było padnięte, Maniutek pyskował na świat cały i z zazdrości o Klarę, poza tym trudno było tę zabawę przerwać. :-) Powyżej jeszcze jeden filmik. Quote
Jasza Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Jest Mania! Jest! Najfajniejsza, mimo, że pyskująca! A Cackowi - pozazdrościć takiego haremu....;) Ile Majqo one przebywają na dworze, na spacerach i bieganiu? Kurcze, nie wiem jak Ty dajesz radę... Quote
majqa Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Jak nie ma dużego mrozu, a może inaczej... Kiedy byłam w Łodzi i nie było dużego mrozu, a chcieliśmy psiaki "umordować" wychodziliśmy na dość długie czasowo spacery, Jolka jako jedyna była ubierana (Firę by ogarnął paraliż, Mania nie dałaby się ubrać), 45min, 1h, czasami dłużej. Tu miernikiem powrotu był stopień zaróżowienia Jolki i... kiedy Mani lub Firze zbliżało się do chodzenia na 3 łapkach. Ilość? Ranny spacer krótki na konkret, po po powrocie naszym do domu drugi ewentualnie i na ogół trzeci (ze mną długi/ dłuższy; często z mężem trzeci też w miarę długi; poza tym albo każde z nas zasuwało po dwie rundy albo tylko ja, a potem wspólny), wieczorem czwarty krótszy konkret. Weekendy - wyjścia częstsze albo wyjazd do mamy i tu częściej, a krócej. Tyle w kwestii zimy w Łodzi. Tutaj, poza Łodzią, początek 6 rano (czas zależy od mrozu, bo widzę psiaki z okna, stąd wiem, kiedy ma być powrót), a kolejno według ich potrzeb, bo jeśli nie ja je wypuszczam to mama, średnio 5-6-7 wyjść. Na chwilę obecną razy dwa, bo muszę to robić na dwie tury. Łooo matko... wiesz Jaszko, pojęcia nie mam jak to prościej opisać, bo tu są jeszcze konfiguracje przepustowo - wybiegowe z Miśką i Gutkiem, które są u mamy. Wiem, wiem... ciężko się połapać, nie ukrywam, że i mnie samej... :roll: Quote
irenaka Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Jasza napisał(a):Jest Mania! Jest! Najfajniejsza, mimo, że pyskująca! Jasza:loveu: Dlaczego Ty się ciotce Irenie narażasz?;);) Mania nie pyskuje, Mania jest damą;) która próbuje rządzić, ale jej nie wychodzi:evil_lol: Jasza napisał(a): A Cackowi - pozazdrościć takiego haremu....;) Chyba Cackowi o to chodziło, bo ma minę jak szejk:crazyeye::crazyeye: Jasza napisał(a): Kurcze, nie wiem jak Ty dajesz radę... Właśnie też się nad tym zastanawiałam i mój rozum nie ogrania, jak Iza ten zwierzyniec ( i nie tylko) ;) ogarnia. Quote
majqa Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Opisane powyżej... Konia z rzędem temu, kto się połapie. W międzyczasie cudowania z psami opracowuję koty (żarełko, kuwety, mizianie). A teraz daję w kimę na 2h, bo ok.23.00-24.00 ostatnie podnoszenie Miśki. :-) Mąż mnie wyręczył i dopieszcza na tę chwilę gwiżdżącego Cacka. Quote
majqa Posted December 21, 2010 Author Posted December 21, 2010 Krzyżówka cyborga z yeti IVVuś... ;-) Quote
Jasza Posted December 21, 2010 Posted December 21, 2010 Matko,grafik na lodówce by się przydał...choć pewnie towarzystwo psio-kocie na tyle nieprzewidywalne, że nic by to nie dało. Majqa, naprawdę, to nie są czcze słowa, nie potrafię sobie wyobrazić jak dajesz radę. No, przynajmniej mąż zaangażowany. Czytam sobie to co piszesz i od razu mi wstyd, jak nie potrafię się ogarnąć z moimi dwoma i niesfornym TZ-tem. Quote
majqa Posted December 21, 2010 Author Posted December 21, 2010 Oj Jaszko, daj spokój. :oops: Mężowie/ TZtowie... Wszystko ma swoje plusy i minusy. ;) Średnio raz na tydzień jestem bliska zejścia, gdy mąż odkrywa kolejną, śmiertelną chorobę i naszego zwierzaka lub równie śmiertelne symptomy. Jasne, mam tego świadomość, że lepsze przewrażliwienie niż niedopatrzenie. Hitami była już - brodawka na bioderku Mani i zagrażające życiu Jolki draśnięcia na udzie, ponadto Mania też nam umarła kilka razy (jak się okazało mocno spała i spokojniej oddychała), Remiś był ciężko chory (= bo był spokojniejszy) itp...itd... A już na poważniej... Wiele razy, i to mu muszę przyznać, miał tzw. oko więc... przy fałszywych alarmach zwieszam pokornie głowę i uspakajam Skarba, że nie tym razem, że wszystko jest OK... :lol: Quote
Jasza Posted December 21, 2010 Posted December 21, 2010 __Lara napisał(a):Stadko godne pozazdroszczenia :D I TZ, i TZ!!! Quote
__Lara Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 Jasza napisał(a):I TZ, i TZ!!! Hihi, a jak, to jest zdecydowana część sukcesu :) Quote
irenaka Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 IVV napisał(a):tak ,tak i TZ tez ;) Tego TZ-ta to nawet teściowa chwali, czyli mama Majqi:smile: A przyznacie, że w dzisiejszych czasach, to zupełnie niespotykane zjawisko;) Quote
__Lara Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 irenaka napisał(a):Tego TZ-ta to nawet teściowa chwali, czyli mama Majqi:smile: A przyznacie, że w dzisiejszych czasach, to zupełnie niespotykane zjawisko;) Ano :evil_lol: ciekawe czy TZ też chwali teściową, to już byłby ewenement :evil_lol::diabloti: Quote
irenaka Posted December 22, 2010 Posted December 22, 2010 __Lara napisał(a):Ano :evil_lol: ciekawe czy TZ też chwali teściową, to już byłby ewenement :evil_lol::diabloti: Chwali teściową i to bardzo. I nawet się nie dziwię;) Maciek jest jak syn. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.