Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kapsel napisał(a):
Chcę się poradzić Was, kochani.
Faro ma parę sztuk zasuszonych czterolistnych kończynek... np. jako oryginalny prezent na Nowy Rok np. jak myślicie można byłoby zrobic bazarek na Pablo? Kupią dogomaniacy?

też myślę że kupią
Anastazja2009 napisał(a):
mysle ze kupią ja mam troche ciuszków dla maluchów ? może komuś bym podeslala

Możesz mnie podesłać, chętnie zrobię bazarek, już pisałam wcześniej.

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

andegawenka napisał(a):
Myszko spasuj, bo obie z Marteczką święta spędzimy przy parapecie:roll::loveu:

Niniusiu Chmielewskiej już więcej nie oddam to możecie spać spokojnie :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

ale ta lapka straszna :((((((((((

nasza Kora po wypadku, wlasnie z powodu lapki zostala uspiona :( zle zlozyli i wdala sie gangrena :(

slodziak wyzdrowieje i domki sie beda bily o niego! zobaczycie!

a tych zwyrodnialcow.... czy fundacja tez prowadzi tego typu dzialania? czy tylko pomaga psom??

Posted

Mysiu, jeśli bazarki to z krótkim terminem najlepiej, jak nie pójdą, to ewentualnie znów można za jakiś czas.
Bardzo Ci dziękujemy Myszeńko :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

Anastazjo, pół na pół to nie jest jeszcze tak źle. Teraz znane sposoby uruchom :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Wiem Wiem :) On sie boi wychodzenia z 3 psami na dwor ;) ale ja pow ze przeciez najczesciej ja z nimi wychodze ;)
na kazde jego ale mam argument tylko najgorzej bedzie z urlopem. :(
Wiecie teraz M czesto wyjezdza podróże slozobe wiec moj alrgument byl taki ze z Pablem byloby mi razniej w domku...;d
dzis powiedzial ze porozmawiamy o tym wiec 3 majcie kciuki:)

Posted

Kapsel napisał(a):
Mysiu, jeśli bazarki to z krótkim terminem najlepiej, jak nie pójdą, to ewentualnie znów można za jakiś czas.
Bardzo Ci dziękujemy Myszeńko :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

to ile dni zrobić np 5 czy krócej?
Mówisz i masz :lol::lol::lol::lol:

Posted

Mysza2 napisał(a):
Alusiu a ten DT co mógłby się zamienić to płatny?


To ja jestem ten ewentualny DT. Za miłość, głaski i możliwość tarmoszenia fafli to raczej my powinniśmy płacić :) Niestety, mam swoje zwierzęta, więc pełnego utrzymania nie mogę zapewnić - na dobrą karmę i leczenie potrzebowałabym wsparcia.
Co ze mnie za jedna?...
9 lat temu pożegnałam największą psią miłość mojego życia - pierwszego w pełni własnego psa, czyli boksię Nutusię. Była z nami 13 lat. Przez pierwsze dwa pies-demolka, dla której nie istniały żadne zabezpieczenia! Mieszkaliśmy więc w domu bez klamek, spaliśmy na codziennie łatanym narożniku i wyciągaliśmy ziarenka kawy (w tamtych czasach na wagę złota) np. z mąki wymieszanej z proszkiem do prania. Młodzieńczy bunt trwał do momentu pojawienia się człowieczego szczenięcia, czyli mojego dziś już dorosłego syna. W dniu, w którym Tomek pojawił się w domu, Nutka włożyła pychol pomiędzy szczebelki łóżeczka, popatrzyła, polizała gołą piętę i... przepadła! Gdy zaczął raczkować, nie musiałam sprawdzać kiedy dziecko trzeba przewinąć (pampersów nie było...) - Nutka "trykała" go nosem i wiadomo było co robić. Przy niej nauczył się chodzić, pokazywać oko czy ucho, przy niej bezpiecznie bawił się w piaskownicy. Gdy odchodziła miał 11 lat - w życiu nie widziałam tak zrozpaczonego dziecka, choć nie było go wtedy w domu, bo były ferie...To, jakim jest dziś człowiekiem, jak wrażliwym, zawdzięcza właśnie wychowaniu w towarzystwie Nutki.
Dwa lata temu, zupełnie przez przypadek, po raz pierwszy w życiu weszłam na forum internetowe, na stronę BwP. Poraził mnie ogrom nieszczęścia, nie miałam świadomości ile psów (rasowych!!!!) przebywa w schroniskach. W jednym ze schronisk była sunia, bardzo podobna do Nutusi, oddana z powodu pojawienia się w domu... dziecka! Dziecka, któremu z pewnością by matkowała jak Nutka Tomkowi! Postanowiłam dać jej DT, ale dostałam informację, że nie lubi kotów (a w domu mam 2). Poprosiłam o sprawdzenie czy nie lubi, ale da się przekonać do ich ignorowania czy nie lubi i nigdy nie polubi. Niestety, okazało się to niemożliwe, a ja - za swoją nieodpowiedzialność - dostałam zakaz zabrania psa ze schronu. Wchodziłam jeszcze długo na forum, żeby śledzić losy tej suni (trafiła do Niemiec) i kolejny przypadek sprawił, że kliknęłam na link do forum Owczarek w Potrzebie, a tam, jako pierwszy, był wątek suni, która wyglądała tak:



i apel o to, by cudem jakimś znalazł się dom, w którym ten psi wrak będzie mógł odejść spokojnie u boku człowieka, a nie jako schroniskowy "numer".
Tak oto w naszym domu pojawiła się Tosca. Była z nami 2 lata, miesiąc i 12 dni - odeszła 19 listopada tego roku. Były to lata trudne, ciągłej walki o jej zdrowie, a wielokrotnie i życie, ale też lata cudowne. Tak wiele się od niej nauczyliśmy... Tu jest cały jej wątek: http://www.dogomania.pl/threads/116269-Si%C3%B3dme-%C5%BCycie-nie-by%C5%82o-jej-pisane-Smok-Wawelski-pow%C4%99drowa%C5%82-za-TM...?highlight=smok+wawelski
Tosinka na zawsze zostanie w naszym sercu i pamięci, ale życie toczy się dalej. Co są winne to wszystkie potrzebujące, poniewierane bidy, że musiałam pożegnać psy, że za nimi tęsknię (w czerwcu tego roku odszedł ONek, który był z nami 10 lat, a którego "odczepiliśmy z łańcucha", gdy miał 1,5 roku).
W domu mam aktualnie 7-letniego Lesia - kudłatego kundelka, który jako 6 mies kawaler stanął pod naszą furtką i dotąd szczekał, aż go wpuściliśmy w obawie, że sąsiedzi wezwą policję :), 9-miesięczną jamnisię Kreskę, która wylądowała w krzakach jako 7-tygodniowe szczenię nie nadające się do sprzedaży z powodu "feleru" w postaci ogromnej przepukliny pachwinowej oraz 2 koty - czarną Nockę i biało-szarego Dzionka (oba "z odzysku"). Jest też miejsce - i w domu i w sercu - dla jakiegoś psiego rozbitka, który jest w drodze do psiego raju, czyli do własnego domu... Ze względu na to, że Lesio źle znosi męskie towarzystwo, możemy przyjmować jedynie sunie.
Ależ się rozpisałam... :) Za Pablita mocno trzymam kciuki - niezwykle urodziwy z niego młodzieniec i całe życie przed nim!

Posted

Nutusiu,:calus::calus::calus: witamy Kochana, witamy :):):):)
I ja znów ryczę, nie mogę takich historii czytać :shake: ryczę jak bóbr normalnie, choc juz ta historię w wersji skróconej przez telefon słyszałam. :placz::placz::placz:

Nutusiu, są sunie w potrzebie również, więc na pewno jakiejś biedulce pomożesz i z tego najbardziej się cieszymy. Przynajmniej już wiemy, ze miejsce w takim cudnym domku mieć będzie.

Posted

Dziękuję :) Na każdy boksi wątek zawsze zaglądam - nie mogę się oprzeć! Przyjmując do siebie Tosię, obiecaliśmy sobie, że następnym "dużym" psem, któremu pomożemy będzie boksia. Ale stało się tak, jak się stało - Toskanka odeszła, zrobiła się zima... A nas nie ma w domu długo, 9-10 godzin. Początkowo pomyślałam, że przygarniemy jakąś potężną sierściuchę, bo mamy po Oskarze (który uwielbiał być na zewnątrz i areszt domowy np. przy wielkich mrozach lub deszczu był dla niego potworną karą) porządną ocieplaną budę pod dachem i nie będziemy się musieli martwić czy po powrocie na zbiórce zameldują się wszystkie "żywe". Z drugiej strony zimą najmniejsze szanse w schronie mają "golasy"... Serce zawsze będzie przy boksiach (i jamnikach, bo z nimi bądź co bądź 26 lat mojego życia jest związanych). Ech, gdyby to była już wiosna i możliwość zostawiania fiśniętego towarzystwa na dworze... Gdy zobaczyłam zdjęcia Pabla, jedyne co mi przyszło do głowy, żeby mu pomóc, to wziąć z jakiegoś DT suczkę, żeby tenże DT mógł pomóc Pawełkowi. No i wiedziałabym jaki suczynka ma charakter, czy nie pożre kotów i do spółki z Kreską nie przemebluje domu tak, że nie będzie do czego wracać :) Pabla wziąć nie mogliśmy, bo po pierwsze to chłopiec i Lesio natychmiast rozpocząłby swój protest w postaci podlewania wszystkich możliwych kątów i mebli, a po drugie dlatego, że Krecha jest fiśnięta, lata jak torpeda z turbo doładowaniem, więc trudno byłoby wyleczyć łapkę, a po trzecie też dlatego, że po dwóch latach walki o Tosię chcielibyśmy choć trochę odpocząć od ciągłych wizyt u weta (w ciągu 2 lat byliśmy ponad 100 razy...) A może jest DT, który nie wychodzi z domu na tak długo albo nie jest tak zazwierzakowany i mógłby np. wziąć jakąś najbardziej potrzebującą bidę ze schronu, a do nas trafiłaby jego podopieczna. Nie wiem - czekam, rozglądam się, bo przyznam szczerze, że puste miejsce po tosinkowym posłaniu wprost wyje rozpaczą...

Posted

Całkowicie rozumiemy Ciebie Nutusiu i podziwiamy za tak dobre serduszko, choć masz tyle swoich własnych zwierzątek :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
Jestem pełna podziwu i uznania dla Ciebie!!!! Nie każdy by się zdecydował i tak poświęcił! Wiem, że masz rozmawiać z Germaine w sobotę, więc na pewno ona jakąś bide dla Ciebie znajdzie, a taki ogrom wielki jest w tej chwili, że głowa boli!:shake:

Spadłaś nam jak gwiazdeczka z nieba, tak jak dzisiaj gwiazdka spadła dla Wagnera http://www.sosbokserom.com.pl/index.php/component/psy/?task=pokaz&pies_id=609

Też cudny domek się pojawił, który chce mu pomóc, albo z awaryjnym DT do czasu transportu, albo na dłuższy czas jak się wszystko dobrze potoczy, albo DS teściowej jeśli sie w nim zakocha.:):):):):)

Jestem dziś przeszczęśliwa normalnie!!!

Germaine jest w tej chwili w lecznicy z Pablo, myślę że da znać co z jego łapką.
Mysiu, może tydzień? od soboty do soboty?

Posted

Hihihi... z nieba spadłam, bo mnie tam... nie chcieli! :razz:
Wagner cudny! Z wiekiem u boksiów to jest tak, że metryka sobie, a temperament sobie! Mój mąż dał Nutusi emeryturę w wieku 7 lat, bo gdzieś przeczytał, że boksery krótko żyją (ok. 9 lat). Jakoś tak w tym czasie pojawiła się w naszym domu Pestka - jamnicze dziecko. W Nutinkę wstąpiło nowe życie! :) A małą sznurówkę wychowała tak, że Pestka była najbardziej karnym jamnikiem w ówczesnym Układzie Warszawskim! :)
A sobota już jutro...:multi:

Posted

Tak , przeważnie do 9 roku, moja Kara przeżyła wszystkie na osiedlu. My do nieba się nie dostaniemy, same mordercze myśli wystarczą na piekiełko....ewentualnie nasze pieski wpuszczą nas do swojego;)

Posted

andegawenka napisał(a):
Tak , przeważnie do 9 roku, moja Kara przeżyła wszystkie na osiedlu. My do nieba się nie dostaniemy, same mordercze myśli wystarczą na piekiełko....ewentualnie nasze pieski wpuszczą nas do swojego;)

Ja do tego psiego wolałabym, razem z boksiowymi ciotkami. Ale byłoby super :lol::lol::lol::lol:

Posted

andegawenka napisał(a):
Tak , przeważnie do 9 roku, moja Kara przeżyła wszystkie na osiedlu. My do nieba się nie dostaniemy, same mordercze myśli wystarczą na piekiełko....ewentualnie nasze pieski wpuszczą nas do swojego;)

Ninuś, :buzi: jak ładnie to napisałaś :) Ja co chwile mam mordercze instynkty i pewnie bym zamordowała tego np. właściciela Pablo jakby zobaczyła go naocznie, kto wie... więc pewnie do nieba nie pójdę również, ale co mi tam. Ważne że nasze psiaki pójdą!

Mi mówiono, że średnia życia boksera to 8 lat. A pani która spotkałam na ulicy, jak zobaczyła mnie ze szczeniakiem Kapslem, powiedziała mi... one są cudne, tylko szkoda, że tak krótko żyją :-( wtedy jeszcze wielu rzeczy nie wiedziałam, ale pamiętam do dziś co mi powiedziała.

Jak byłam w Zakopanem, to gospodarz miał bernardyna 10-letniego, bardzo go kochał, to było widać.. mówił, ze on jeden z całego miotu jeszcze żyje, wtedy pomyślałam, ile miłość do psa może uczynić...

Nutusiu, tez się soboty nie mogę doczekać :):):)

Posted

Też zdecydowanie wolę psie! Zresztą, zdaniem katechetki mojego syna, na ludzkie nie mamy szans. Zakochany po uszy w Nutusi Tomcio wrócił kiedyś ze szkoły zszkowany, rozbeczał się i zeznał, że pani katechetka powiedziała, że zwierząt kochać... NIE WOLNO! Bo one duszy nie mają. I że to grzech. Na zebraniu porozmawiałam sobie z panią katechetką "od serca"... Tomek odmówił uczęszczania na lekcje religii, a ja się temu nie sprzeciwiłam. Tak więc jeśli niebo - to tylko psie - dla całej naszej rodziny!

Posted

Mam wieści z lecznicy :shake::shake::shake:

Zrobiono zdjęcia Pablusiowi rtg w 6 projekcjach i zostały wysłane do Anglii, w celu konsultacji tak skomplikowanego złamania bo: ma złamanie również w łokciu :-(:-(:-( i ma coś ze stawem rzekomym, jeśli nazwy nie pokręciłam.
Są 3 opcje dla ratunku Pablo:

1. założenie pierścienia protezy
2. płytka na kość
3. ? już nie zapamiętałam

W każdym bądź razie nasi lekarze muszą skonsultować się z tymi w Anglii w celu wybrania najlepszej metody uratowania mu łapki.
Znów miał pobrana krew na specjalistyczne badania i wysłane zostaną do Niemiec, w celu ustalenia dokładnych zmian w trzustce i innych...których to juz nie jestem w stanie wymienić. Myślę, że Germaine, która pojawi się później napisze o co chodzi dokładnie.
Pablo robi co godzinę qupola i to tez jest bardzo dziwne. Musi jeść specjalistyczna karmę, która kosztuje 235 zł

Za badania rtg wyszło dziś 155 zł, a za badanie krwi 190zł
Normalnie szok!!!!!! :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted

Nutusia napisał(a):
Też zdecydowanie wolę psie! Zresztą, zdaniem katechetki mojego syna, na ludzkie nie mamy szans. Zakochany po uszy w Nutusi Tomcio wrócił kiedyś ze szkoły zszkowany, rozbeczał się i zeznał, że pani katechetka powiedziała, że zwierząt kochać... NIE WOLNO! Bo one duszy nie mają. I że to grzech. Na zebraniu porozmawiałam sobie z panią katechetką "od serca"... Tomek odmówił uczęszczania na lekcje religii, a ja się temu nie sprzeciwiłam. Tak więc jeśli niebo - to tylko psie - dla całej naszej rodziny!

Ja tam sobie dalej będę grzeszyć :lol::lol::lol::lol::lol:
Ukłony dla jakże "wspaniałej" pani katechetki.
Wkurza mnie to że instytucje które z "urzędu" powinny właśnie uczyć szacunku dla wszystkiego co żyje nie dość że tego nie robią to jeszcze wręcz odwrotnie. I potem mamy przyzwolenie społeczne na takie traktowanie jak Pabla.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...