Jump to content
Dogomania

SALSA - malutka amstaffka, zostaje na stałe w DT u Bulletów :))))


Recommended Posts

  • Replies 332
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aneczka&Sułtan napisał(a):
nie, on akurat to będzie najszczęśliwszym psem świata :D i może przestanie strzelać fochy :D

eee... Jeśli Salsa się wyprowadzi to za nią zatęskni jeszcze :P Wtedy będzie żałował tych dzisiejszych fochów :D

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
no wiem wiem :roll: "awaryjnie" to taka furtka :eviltong: Żartuję oczywiście, ale jakoś już sobie nie wyobrażam u Was samego bulleta. Smutno mu chyba będzie, jeśli teściowie zabiorą Salsika :(
ale przynajmniej będzie ją mógł często odwiedzać :-D


nie, on akurat to będzie najszczęśliwszym psem świata :D i może przestanie strzelać fochy :D

Posted

Nutusia napisał(a):
Hmmmm.... biorąc pod uwagę, że na dogo to praktycznie same awarie są, to długo nie będziemy czekać :)


pisząc o awarii miałam na myśli, sytuację w której psa trzeba przetrzymać jakiś czas - kilka dni/tydzień. Ja się nie nadaję do tymczasowania długoterminowego. Za szybko się przywiązuję :/

Od wczoraj nie rozmawiam z Salsą :-? Gnojówa sieknęła mnie zębami w nogę :shake: nakręciła się na wolnobiegającego psa a że nie mogła go sięgnąć wystartowała do Bulisława. Akurat miałam ich oboje na smyczy (i byłam sama, sic!) wpadłam między nich i rozdzieliłam. Oczywiście działo się to na środku osiedla więc wątek na forum "2 psów morderców i nienormalnej właścicielki która takowe wyprowadza na spacer" mam jak w banku :roll::shake:

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
O rany! :( Ścieli się? Jakoś poważnie??? :( Jak ta Twoja noga??


żadnemu nic poważnego się nie stało. Zmartwiłam się najbardziej tym, że Bullet nigdy nie brał udziału w "bójce" czasem trochę pofukał, postraszył ale nigdy nie poszedł z zębami. Nawet ze znienawidzonym Fido. A wczoraj jedno i drugie poszło z zębami. może nie chcięli się pozabijać bo jakby chcięli tobym sobie pewnie nie poradziła ale było niefajnie :( teraz Bulisław jest na nią sfochowany i burczy przepędzając ją z konta w kąt w mieszkaniu.

Jako, że Salsa wystartowała i sprowokowała wojnę a Bulisław tylko się bronił została przeze mnie solidnie skorygowana. Doskonale wie co zrobiła źle i schodzi Buletowi z drogi - o tyle dobrze.

Na nodze mam piękną szramę i nieprędko wyjdę z domu w jasnych rajstopach albo bez :/ Gadzina niedobra, no!

A najbardziej to mnie wkurzyło, że całą winę za zajście ponosi jakiś półmózg, który wypuścił sobie psa wolno, żeby pobiegał a ten niewzruszony odpędzaniem denerwował mi psy. Przysięgam, bardzo mi przykro, ale następnym razem taki pies (choć tak naprawdę to należy się właścicielowi) skończy na moim bucie :( bezpieczniejsze to dla niego niż starcie z dwoma bulami.

Posted

Salsa definitywnie wykluczyła, że Wasz dom jest dla niej tymczasem... Czuje się silna, pewna siebie i po swojemu ustawia hierarchię. Ciebie pewnikiem udziabać nie chciała - po prostu Twoja noga się napatoczyła pod jej zęby "przypadkiem" - też tak kiedyś oberwałam... Ważne, że potrafiłaś skorygować jej zachowanie i z tego co piszesz - dotarło do tego pręgowanego zadymiarskiego łebka - oby!

Posted

ja przypuszczam, że nie o hierarchię chodziło tylko tak jak napisała Ania - Salsa się nagrzała na jakiegoś psa, a że go nie mogła dosięgnąć, a Bullet się napatoczył....
Pamiętam jak kiedyś buldożka znajomej zagryzła jamnika po drodze do rottweilera. Nie znosiła tego psa i biegła go dopaść, a jamnik napatoczył się po drodze. Ona nawet się przy nim nie zatrzymała tylko zagryzła go "w locie" :( i chyba tego nie zauważyła specjalnie :( Interesował ją tylko ten rotek, a jamnik stracił życie przypadkiem :(
Z Salsą chyba jest podobnie. Ona strasznie się nakręca na inne psy :( i w takich momentach chyba nie całkiem kontroluje co robi, ani komu to robi :(

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
ja przypuszczam, że nie o hierarchię chodziło tylko tak jak napisała Ania - Salsa się nagrzała na jakiegoś psa, a że go nie mogła dosięgnąć, a Bullet się napatoczył....
Pamiętam jak kiedyś buldożka znajomej zagryzła jamnika po drodze do rottweilera. Nie znosiła tego psa i biegła go dopaść, a jamnik napatoczył się po drodze. Ona nawet się przy nim nie zatrzymała tylko zagryzła go "w locie" :( i chyba tego nie zauważyła specjalnie :( Interesował ją tylko ten rotek, a jamnik stracił życie przypadkiem :(
Z Salsą chyba jest podobnie. Ona strasznie się nakręca na inne psy :( i w takich momentach chyba nie całkiem kontroluje co robi, ani komu to robi :(

[FONT=Arial][/FONT]
[FONT=Arial][/FONT]
[FONT=Arial]Tak Kamila ma rację. Tu chodziło o zabicie innego psa a że się nie dało bo smycz za krótka to wystartowała do Bulisława. To było działanie celowe chciała się na nim wyładować. Nutusiu wiem, że w nogę mnie sieknęła przypadkiem. Ale po rękach potrafi szczypnąć celowo jak ją krótko trzymam a ona chce zabić jakiegoś psa. Z tym sobie poradziliśmy na szczęście. Ale jak ta niedobrota widzi jakiegoś psa to jakby diabeł w nią wstąpił. Muszę teraz znowu poprawić relację psów bo Bulisław po wczoraj jest mocno niezadowolony i obrażony na Salsa.[/FONT]

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
jakby jej się na widok innego psa program "ZABIĆ" włączał, nie?


O rany, to Bullet jednak ma mega względy... Ja nie umiem z takimi psami, choć wiem, że nie każdy bul to morderca, rzecz jasna. Ale bym się opieki nie podjęła, bo mogłoby to się baaaardzo marnie skończyć :(

Posted

O rany, to Bullet jednak ma mega względy... Ja nie umiem z takimi psami, choć wiem, że nie każdy bul to morderca, rzecz jasna. Ale bym się opieki nie podjęła, bo mogłoby to się baaaardzo marnie skończyć


Ma, bo ta mała cholera na szczęście nie miała siły fikać jak do nas przyjechała a Bullet to był "stan zastany". Poza tym Salsa jest bardzo karna i to naprawdę pies idealny, gdyby nie to jej umiłowanie do mordowania innych psów.

P.S. Miałam boksia bardzo agresywnego do owczarków i innych boksiów. nienawidził ich. więc to wcale niezależne od rasy - choć fakt, że po bullach można się tego spodziewać. Ale popatrz choćby na Bulisława i jego opiekę nad Malwiną :)

Posted

Wiem - zdarzają się "chlubne wyjątki" :) A czy spuszczasz Salsę ze smyczy na spacerach, gdy jest niebezpieczeństwo, że się może pojawić inny pies czy tylko tam, gdzie psa innego nie uświadczy?...

Posted

Nutusia napisał(a):
Wiem - zdarzają się "chlubne wyjątki" :) A czy spuszczasz Salsę ze smyczy na spacerach, gdy jest niebezpieczeństwo, że się może pojawić inny pies czy tylko tam, gdzie psa innego nie uświadczy?...


Tak, ale tylko na takich terenach gdzie z daleka widać czy ktoś idzie. Zresztą z Salsą nie ma problemów, żeby ją odwołać. problem zaczyna się gdy psy do nas podchodzą :shake: takiemu to już nie przepuści. Widać, że sprawia jej to przyjemność :roll:

Posted

[FONT=PKO Bank Polski Lt]długi weekend majowy Salsuch spędził z nami w Giżycku. Spełniłam swoją groźbę kagańcową ale to dlatego, że gnojki zwiedzały z nami Wilczy Szaniec i tak naprawdę Salsuch chodziła w kantarku udającym kaganiec i to też tak naprawdę przez jakieś 10 minut dokumentację fotograficzną posiadam i nie zawaham się jej użyć

W obie strony gnojki podróżowały wspólnie w bagażniku i powiem, że obawiałam się najgorszego a oni drogę pokonali pięknie. Sals była troszkę zagubiona pierwszego dnia w nowym miejscu (nie chciała nawet jeść), ale szybko się pozbierała i zaczęła czerpać radość z wyjazdu. Salsa chciała zabić kotka, który się stołował w hotelu i jakież było jej zdziwienie jak prawie dostała po pysku, bo kot nie zamierzał zwiewać Od powrotu oboje śpią jak kamienie budząc się tylko na siku. Teraz mam psy idealne niekłopotliwe i nieupierdliwe
[/FONT]

Posted

W takim razie częściej trzeba im fundować wycieczki krajoznawcze - poznawcze, kształcące i.. wyczerpujące! :) No i oczywiście czekam na użycie dokumentacji foto!

Posted

[quote name='Nutusia']W takim razie częściej trzeba im fundować wycieczki krajoznawcze - poznawcze, kształcące i.. wyczerpujące! :) No i oczywiście czekam na użycie dokumentacji foto![/QUOTE]


mhm... i równolegle dam ogłoszenie w necie, że szukam sponsora, który zrefunduje nam te wypady :D że te cholery na lokalnych spacerach nie chcą się tak męczyć :shake: (Bulisław to nawet na drzewo się wdrapał nad jeziorem :crazyeye:)

Posted

[quote name='Aneczka&Sułtan']mhm... i równolegle dam ogłoszenie w necie, że szukam sponsora, który zrefunduje nam te wypady :D że te cholery na lokalnych spacerach nie chcą się tak męczyć :shake: (Bulisław to nawet na drzewo się wdrapał nad jeziorem :crazyeye:)[/QUOTE]
bo z każdym spacerem kondycja im rośnie :eviltong: Za pół roku będziecie chodzić na pięciogodzinne spacery po po trzech godzinach pieski będą się dopiero rozkręcać :diabloti:
Mój TZ w ten sposób doszedł do biegania z psem maratonów :D (42km z hakiem) i Fąfel zaczął go niesamowicie wnerwiać jak wracając z takiego wybiegania jeszcze zadowolony tachał w ryju patyka większego od siebie :evil_lol:
Ja natomiast faktycznie chyba zacznę szukać sponsora ;) , bo moja firma właśnie zgłosiła upadłość i pod znakiem zapytania stoją już majowe wypłaty :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...