evel Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Jak tam żyjecie? Ja tylko chciałam napisać, że w Lublinie na Głębokiej też kastrują bezszwowo, moja dobra znajoma ostatnio kastrowała tam swojego schorowanego malucha w typie yorka i wszystko OK jak na razie :) Quote
katarzynek Posted May 13, 2011 Posted May 13, 2011 O dzięki za informacje :) w tych klinikach jak rozumiem UP ? A masz może namiary jakieś dokładniejsze na tego weterynarza? Bo Koleś nadal jest 100% samcem,ostatnio ciągle jestem w rozjazdach i nie było jak się tym zająć w ogóle. Oczywiście Koleś spacerki na smyczy albo pod kontrolą,suczki w cieczce omijamy z daleka. A u nas się szykują zmiany i to duże ;) Otóż los płata figle i Koleś wraca do Wielkopolski ;) Dostałam ofertę fajnej pracy w Poznaniu i pod koniec czerwca się przeprowadzam oczywiście z całym zwierzyńcem. Tak więc Paula, są szanse na odwiedziny u Kubusia / Kolesia :) Quote
Paula95 Posted May 13, 2011 Author Posted May 13, 2011 katarzynek napisał(a):O dzięki za informacje :) w tych klinikach jak rozumiem UP ? A masz może namiary jakieś dokładniejsze na tego weterynarza? Bo Koleś nadal jest 100% samcem,ostatnio ciągle jestem w rozjazdach i nie było jak się tym zająć w ogóle. Oczywiście Koleś spacerki na smyczy albo pod kontrolą,suczki w cieczce omijamy z daleka. A u nas się szykują zmiany i to duże ;) Otóż los płata figle i Koleś wraca do Wielkopolski ;) Dostałam ofertę fajnej pracy w Poznaniu i pod koniec czerwca się przeprowadzam oczywiście z całym zwierzyńcem. Tak więc Paula, są szanse na odwiedziny u Kubusia / Kolesia :) Łooo! Ale fajnie. :) Może zobaczę Kubusia, ale się cieszę! Quote
evel Posted May 13, 2011 Posted May 13, 2011 katarzynek napisał(a):O dzięki za informacje :) w tych klinikach jak rozumiem UP ? A masz może namiary jakieś dokładniejsze na tego weterynarza? Bo Koleś nadal jest 100% samcem,ostatnio ciągle jestem w rozjazdach i nie było jak się tym zająć w ogóle. Oczywiście Koleś spacerki na smyczy albo pod kontrolą,suczki w cieczce omijamy z daleka. To chyba był doktor Dąbrowski, ale ręki sobie uciąć nie dam ;) Może napisz PW do sacred_PIRANHA - bo to właśnie jej psiak był tam ciachany :) Quote
katarzynek Posted May 13, 2011 Posted May 13, 2011 Zapraszamy w odwiedzinki jakby co ;) Na początku lipca jak wszytko dobrze pójdzie powinniśmy już mieszkać w Poznaniu. Dzięki na info o tej kastracji, napiszę priva i się dowiem o szczegóły. Koleś nadal bardzo grzeczny i kochany. A jaki przytulak z niego, nie odpuści codziennej porcji miziania, mowy nie ma :) Mam z nim tylko problem, jeśli chodzi o psy, psy samce... Bardzo się wyrywa i szarpie na smyczy jak jakiegoś widzi, szczeka przy tym i w ogóle nie reaguje na nic. Ani komendy ani korygowanie smyczą. Ciekawe jest to,że jeśli jest luzem, bez smyczy nie prowokuje tak konfliktów. Nie wiem z czego to wynika, chce mnie bronić? Przegania rywali? Koleś reaguje na komendę zostaw, cicho,stój,ale nie jak widzi innego samca, wtedy jest głuchy i ślepy. Jakieś rady? Smakołyki jak przechodzi obok inny pies? Zawsze go karcę jak tak wariuje, skracam smycz i dopiero jak się uspokoi i stanie spokojnie idziemy dalej. Niestety sytuacji nie ułatwia fakt, że już kilka razy zostaliśmy zaatakowani na osiedlu przez latające luzem psy, większe od Kolesia. Zawsze wtedy biorę go na ręce i usiłuję odganiać drugiego psa a Koleś wariuje...Na moim osiedlu jest naprawdę mnóstwo psów i nie mam wpływu zupełnie na to,że czasem się natykamy na biegającego luzem setera czy labka, który nie ma przyjaznych zamiarów. Ostatnio poważnie się zastanawiam nad kupnem gazu czy chociaż sprężonego powietrza. Quote
Bonsai Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 Na smyczy psy są zawsze bardziej pobudzone i łatwiej o konflikt, choćby dlatego, że pies doskonale wyczuwa Twoje emocje przez smycz - jak się napinasz, a tym bardziej, gdy ją np. skracasz. To jest dla psa sygnał, że coś się dzieje. Najlepiej jak zauważysz drugiego psa - jesteś wyższa, masz przewagę, szybciej go widzisz, to starasz się odwrócić uwagę Kolesia - zaczynasz iść w drugą stronę, bawiąc się zabawką, dając smakołyki etc. - zanim pies się zacznie rzucać, napinać, etc. Jeśli już podleci obcy pies, albo widzisz, że leci i nie ma szans gdzieś ominąć go łukiem, to poluzuj smycz i mów do psa uspokajającym tonem głosu. Postaw na to, by Koleś się relaksował na widok innego psa, a nie napinał. To takie doraźne działanie. Tymczasem przyczyna pewnie jest taka, że Koleś czuje się niepewnie przy dużych, masywnych psach - ma takie święte prawo. Jednak dla jego komfortu, zaczęłabym umawiac sie z większymi, ale spokojnymi i delikatnymi psami, by mały się oswoił z myślą, że duże psy nie zawsze są zagrożeniem. Prawdopodobnie nigdy nie będzie przyjacielem dużych psów, ale nie musi być - ważny, by się nie stresował ich obecnością i był w stanie odejść spokojnie od takich psów. A gdy duży pies jest niedelikatny - wrzeszczysz do właściciela psa, że Twój ma bardzo groźną zakaźną chorobę i właściciel w te pędy zapnie go na smycz. ;) Quote
katarzynek Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Dziękuję za rady :) bardzo się przydały wczoraj,kiedy znowu mieliśmy spotkanie z podbiegaczami i to oba ONKI... nie ściągałam smyczy w ogóle,mówiłam do Kolesia i tylko się najeżył na szczęście. Jakby zaczął się rzucać tamte psy też mogłyby inaczej zareagować i co wtedy? Naprawdę mnie denerwują takie sytuacje i trudno pracować z małym, jak ciągle mamy takie sytuacje...a pan albo pani stoi kilka metrów dalej i woła: noooo chooodź ;) Wiem,że wina też charakterku Kolesia, który prowokuje czasem inne psiaki,ale on jest na smyczy i waży 5kg. Jak raz mi podbiegł do akity na smyczy od razu go zabrałam i przeprosiłam. Naprawdę czasem inni psiarze nie ułatwiają życia ;) A tak ogólnie jeszcze - ma nadal na BARF - ie i nadal bardzo zadowoleni :) Koleś co prawda nie utył,ale pani wet mówi,że nie jest zbyt chudy,że w sam raz. Sierść ładna i błyszcząca, kupki też łatwozbieralne hehe ;) I nie zaczął jakoś urządzać sobie polowań na szczurki, przed czym niektórzy mnie ostrzegali ;) To jest przekochany psiak, bardzo przytulaśny, w domu grzeczny nic nie niszczy nie hałasuje, nie brudzi. Nie boi się podróży, sam wskakuje do autobusów :) Cudeńko :D Quote
Bonsai Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 katarzynek napisał(a): tylko się najeżył na szczęście. Jakby zaczął się rzucać tamte psy też mogłyby inaczej zareagować i co wtedy? Spokojnie - prawdę mówiąc duży pies małemu tak naprawdę rzadko zrobi krzywdę, najczęściej duży pies myśli sobie, że szkoda zachodu. ;) Chyba, że mały pies jest naprawdę upierdliwy (np. podgryza, ujada, goni, osacza), no to inna sprawa. Ale gdy mały pies warczy i się jeży, to duży zazwyczaj będzie miał to gdzieś. ;) Tylko właściciel małego psa musi właśnie uważać, by nie zaostrzyć sytuacji, mały pies ma naprawdę prawo warczeć w takiej sytuacji i na tym bez ingerencji ludzi zazwyczaj się kończy. Dlatego trzeba być spokojnym, uspokajać przy tym psa, nie ciągnąć smyczy, nie wykonywać gwałtownych ruchów - wszystko bardzo spokojnie i powoli. Duże psy powinny odczytać wysyłane przez Was sygnały (mówicie wtedy: boimy się, nie mamy złych zamiarów, odejdź). Oczywiście bywają wyjątki, których nie cierpię: duże, niezsocjalizowane psy. Takie psy często źle odczytują sygnały i nakręcają się z każdą chwilą, potrafią przez przypadek zrobić krzywdę, np. poprzez zbyt natarczywe, zbyt silne, masywne zapraszanie do zabawy - ja w takich sytuacjach odgradzam psy swoim ciałem. Nie krzyczę, nie tupię, cały czas spokojnie odgradzam psy (tylko warunkiem jest to, by Twój pies miał do Ciebie zaufanie i dał się odgrodzić, bo dwa psy ciągnące do siebie trudniej odgrodzić), jak tamten pies próbuje mnie ominąć, też zmieniam kierunek. W końcu upierdliwiec zawsze daje spokój. I nie mam małego psa, mam psa średniej wielkości, ale za to z padaczką i często muszę interweniować, by inny pies nie zrobił mu krzywdy - np. zbyt mocno pacnął łapą. Pozwalam psom się przywitać, pobawić, ale gdy widzę, że mój pies ma dość - interweniuję. A w zasadzie to mój pies prosi mnie o interwencję. U Was też tak będzie, tylko musicie opracować swój schemat działania. :) A inni psiarze, no niestety, czasem trudno się z takimi dogadać, bo wiedzą lepiej, bo nie potrafią zapanować nad swoim psem, bo gadają przez telefon... Jedynym skutecznym sposobem, jak pisała wyżej, jest wrzeszczeć, że Twój pies ma chorobę zakaźną. Wtedy bez dyskusji zapną psa. Bo jak powiesz, że Twój pies się boi, to powiedzą "mój jest łagodny, nic nie zrobi". Jak powiesz po prostu żeby wzięli psa, to może i wezmą, ale zanim odciągną go, to trochę czasu minie, bo i motywacji nie mają. A jak pomyślą, że będą musieli płacić za leczenie swojego psa, to w sekundę pojawią się i go zapną na smycz. Quote
Paula95 Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Bonsai, nieźle z tą chorobą. ;D Ale jakoś sobie radzić trzeba. :) Kubuś to mądry psiak, więc w końcu zrozumie. :) Już nie mogę się doczekać kiedy go zobaczę. Quote
Javena Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Pozdrowienia dla Kubusia vel Kolesia .Zapraszam cioteczki na bazarek dla koteczka. http://www.dogomania.pl/threads/207988-Do-drink%C3%B3w-na-kawke-i-do-masowania.Szybki-bazarek-dla-Chudego.-Do-24.-05.godz22-ej Quote
katarzynek Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Dziękuję za pomocne rady :) na pewno się przydadzą, bo mnie niestety takie sytuacje dość mocno stresują i to na pewno nie pomaga Kolesiowi. Staram się nie szarpać właśnie smyczą, tylko zachować spokój i obserwować sytuację,ale boję się o tego mikrusa mojego po prostu jak stoi nad nim ONEK bez smyczy a właściciel na drugim końcu ścieżki... Poza tym Koleś niektórych psów po prostu od razu nie lubi, a z niektórymi mimo że samce dobrze się bawi. I Ja już potrafię dostrzec jakie sygnały on wysyła, ale nie wszyscy rozumieją jak mówię: proszę zabrać psa. Chyba ten argument o chorobie zakaźnej będzie w użyciu ;) Koleś znacznie lepiej się zachowuje jak jest luzem bez smyczy. Wtedy czasem odwarknie, ale nie zdarzyło się jeszcze nigdy,żeby się rzucał czy próbował gryźć. A na smyczy to wydaje dźwięki jak maszynka do zabijania i szarpie się tak,że zawisa na szelkach....Już coraz częściej i szybciej się uspokaja na komendę i jest za to nagradzany,ale jeszcze dłuuuga droga przed nami ;) Quote
katarzynek Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 Koleś wraz z właścicielką już w Poznaniu ;) Podróż zniósł w miarę dobrze, pod koniec bardzo się wiercił, jak to on - nie lubi za długo w jednym miejscu przebywać ;) Na razie boi się ruchu ulicznego,ale ogólnie dobrze się adaptuje do nowych warunków i jest grzeczny. Paula chętnie się spotkamy jak będziesz w Poznaniu :) Co do postępów z innymi psami hmmm na razie brak...na smyczy nadal to samo, każdy pies samiec to wróg i Koleś daje temu głośny wyraz. Suczki wszystkie ok, spuszczony ze smyczy dogaduje się przeważnie dopóki ja nie podejdę :/ wtedy od razu atak na drugiego psiaka...Wydaje mi się,że mały chce mnie bronić, nie wiem nie znam się aż tak na psiej psychice ;) Poza tym Koleś grzeczny, wielki pieszczoch, zdrowy, BARF mu służy :) Uwielbia zabawki, zwłaszcza piłeczki, czasem nawet aportuje ;) Jak już będziemy mieć stały dostęp do internetu dodam zdjęcia :) Quote
Paula95 Posted June 30, 2011 Author Posted June 30, 2011 [quote name='katarzynek']Koleś wraz z właścicielką już w Poznaniu ;) Podróż zniósł w miarę dobrze, pod koniec bardzo się wiercił, jak to on - nie lubi za długo w jednym miejscu przebywać ;) Na razie boi się ruchu ulicznego,ale ogólnie dobrze się adaptuje do nowych warunków i jest grzeczny. Paula chętnie się spotkamy jak będziesz w Poznaniu :) Co do postępów z innymi psami hmmm na razie brak...na smyczy nadal to samo, każdy pies samiec to wróg i Koleś daje temu głośny wyraz. Suczki wszystkie ok, spuszczony ze smyczy dogaduje się przeważnie dopóki ja nie podejdę :/ wtedy od razu atak na drugiego psiaka...Wydaje mi się,że mały chce mnie bronić, nie wiem nie znam się aż tak na psiej psychice ;) Poza tym Koleś grzeczny, wielki pieszczoch, zdrowy, BARF mu służy :) Uwielbia zabawki, zwłaszcza piłeczki, czasem nawet aportuje ;) Jak już będziemy mieć stały dostęp do internetu dodam zdjęcia :)[/QUOTE] Rewelacyjne wieści!:loveu::loveu::loveu: Katarzynek, na pewno odwiedzimy Kolesia. Ja na pewno, myślę, że Panie ze schroniska także. Ale się cieszę, że uda mi się go zobaczyć. Nie wiem kiedy, ale jakoś się umówimy. Stęskniłam się za nim strasznie:roll: Quote
katarzynek Posted July 13, 2011 Posted July 13, 2011 Witamy z wielkiego miasta Poznania ;) niestety nie mam jeszcze nowych fotek,ale chciałam dać znać,że u Kolesia wszystko w porządku. Muszę go pochwalić, bo bardzo ładnie odnalazł się w nowym trybie dnia. Wróciłam do pracy w biurze i maluszek bardzo ładnie zostaje sam w domu na te 8h - nie niszczy, nie brudzi, nie hałasuje :) Wieczorem chodzimy na łąki,żeby mógł polatać bez smyczy i spalić nagromadzoną energię. Nie mam już problemu z przywołaniem, bardzo ładnie wraca, nadal ten sam problem z psami. Na smyczy szarpie się, szczeka no morderca ;) jak jest luzem i nie zdążę go odwołać leci do psa i obszczekuje albo staje przed nim najeżony jak szczotka i groźny.W ogóle nie bawi się z innymi psami, bo jak jakiś jest przyjazny i nie daje się sprowokować Koleś od razu próbuje go zdominować i kopulować - wszystko jedno pies czy suczka. We wrześniu planuję kastrację, bo teraz po przeprowadzce ciężko z budżetem. Koleś to naprawdę kochany psiak, bezproblemowo się dostosowuje do nowych warunków, nie sprawia żadnych większych kłopotów:) Quote
evel Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 Po kastracji powinno być ok, jak się trochę wyciszy, bo teraz mu hormony chyba buzują ;) Cieszę się, że wszystko u Was w porządku :) Czochranko dla Kolesia :) Quote
Syla Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 Fajne wieści.Pozdrawiamy Kolesia i czekamy na zdjęcia. Quote
Paula95 Posted July 21, 2011 Author Posted July 21, 2011 Cieszę się bardzo, że poza rzucaniem się Kolesia na inne pieski jest w porządku. :) Tak miło się to czyta. :) Katarzynek, tak sobie myślę, że jeśli oczywiście macie czas i ochotę, no i transport, może odwiedziłabyś wraz z Kolesiem schronisko? Wszyscy(czyt. szczególnie ja;d) bardzo się za Kolesiem stęskniliśmy... Myślę, że to nie miałoby negatywnego wpływu na Kolesia. On dość długo jest już z Tobą, a poza tym ma taki charakterek, że chyba nie zrobiłoby to na nim wrażenia. ;d Quote
katarzynek Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Jak znam Kolesia to raczej nie powinno na nim zrobić negatywnego wrażenia ;) Jak będę się gdzieś wybierała w tamtą stronę to na pewno dam znać :) Ostatnio przymierzam się do zakupu dla małego transportera. Jak to on podczas podróży strasznie się wierci, skacze po siedzeniu, a nawet wyplątuje się z szelek nie wiem jak. Możecie coś polecić? I jakie wymiary powinien mieć taki transporter dla 5kg pieska ? Quote
Paula95 Posted July 21, 2011 Author Posted July 21, 2011 katarzynek napisał(a):Jak znam Kolesia to raczej nie powinno na nim zrobić negatywnego wrażenia ;) Jak będę się gdzieś wybierała w tamtą stronę to na pewno dam znać :) Ostatnio przymierzam się do zakupu dla małego transportera. Jak to on podczas podróży strasznie się wierci, skacze po siedzeniu, a nawet wyplątuje się z szelek nie wiem jak. Możecie coś polecić? I jakie wymiary powinien mieć taki transporter dla 5kg pieska ? Będę czekać na informację. :) Co do transporterka nie mam żadnej upatrzonej firmy itp. bo moje psisko większe od Kolesia i ładnie zachowuje się w samochodzie. :) Quote
Javena Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 KATARZYNEK,ja mam ten sam problem z moim psem.On nie znosi żadnego psa w moim poblizu ,a nawet ludzi,których spotykam .Nie wolno nikomu sie do mnie odezwać. Zaraz sie rzuca.Nie wiem ,dlaczego? Podobno to syndrom przygarnietego psa. Boi się o swoją pania. Quote
evel Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 [quote name='Javena']KATARZYNEK,ja mam ten sam problem z moim psem.On nie znosi żadnego psa w moim poblizu ,a nawet ludzi,których spotykam .Nie wolno nikomu sie do mnie odezwać. Zaraz sie rzuca.Nie wiem ,dlaczego? Podobno to syndrom przygarnietego psa. Boi się o swoją pania. Śmiem podważyć ten pogląd ;) Pies, który się rzuca do innych psów/ludzi, robi to zazwyczaj ze strachu, choć może sprawiać dokładnie odwrotne wrażenie - że jest super pewny siebie, dominujący i tak dalej ;) Nazywa się to chyba ostrość pozorna. Moja suka też się pyrgała do wszystkich psów po wyjęciu ze schroniska, po prostu uznała, że teraz sobie odbije pół roku siedzenia w budzie i ciągły łomot ze strony innych psów :evil_lol: Kwestia poprawnego przepracowania z psem tego i owego i jest na dzień dzisiejszy sto razy lepiej :) Z tym, że w przypadku Kolesia mamy jeszcze szalejące hormony, dlatego się stawia w kontaktach z innymi psami :) Quote
katarzynek Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 No tak, hormony na pewno, zwłaszcza,że w okolicy zawsze się jakaś sunia w cieczce znajdzie;) Ostatnio Koleś śpiewa takiej jednej serenady z balkonu jak widzi ją idącą na spacerek :lol: Kastracja we wrześniu, zobaczymy na ile to małego wyciszy. Koleś nie sprawia wrażenia lękliwego psa, ja mam czasem wrażenie,że on się niczego nie boi. Hałasy, nowe miejsca, dużo ludzi - Koleś do przodu i zagląda z zaciekawieniem ;) Suczki kocha wszystkie bez wyjątku, na psy rzuca się jak szalony jedynie na smyczy. Jak jest spuszczony podchodzi i wącha, czasem się jeży,ale nigdy jeszcze nie zaatakował. Co ciekawe też ja jadę z nim do mojej babci, która ma spaniela samca w tym samym wieku co Koleś - dogadują się a czasem nawet bawią. Wprowadziłam tam małego pierwszy raz bez smyczy, Tofi też luzem obwąchali się, kilka warknięć i potem spokój. Ale i tak to jest najukochańszy łobuz na świecie. Naprawdę jest megagrzeczny. Zupełnie nic nie niszczy, bardzo ładnie się nauczył,że w domu zakaz szczekania, ładnie zostaje sam, można go wszędzie zabrać, wręcz lubi wycieczki. Jak się pakujemy to mały od razu pilnuje plecaka :D najchętniej by się zapakował :D Pozdrawiamy! Quote
Paula95 Posted July 26, 2011 Author Posted July 26, 2011 Mam nadzieję, że kastracja pomoże. :) W schronisku u Kolesia cienia lęku nie widziałam, jego wszędzie zawsze było pełno.;) PS. Możemy liczyć na zdjęcia? ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.