Pipi Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Randa, Rumba, Bunia,a może Alma, czy Bella, bo jest piękna.Imię zawsze zdążymy wybrać. Teraz zakładam wątek tej biednej suczce, ponieważ chciałybyśmy bardzo jej pomóc, ale nie wiemy co jej jest. To tak: Została zabrana z ulicy trzeciego dnia , jak ja ktoś wyrzucił, przez kochaną Evelin i Randę.Miała wielki brzuch, jakby była w ciąży i to zaawansowanej.Była smutna i jakby słaniała się na nóżkach, bardzo chuda, zrezygnowana. Nie było jednak mowy, żeby ją załadować do samochodu, więc dostała głupiego jasia i przyjechała "limuzyną" do mnie. "Rampa" w nocy miała biegunkę, widać było, że źle sie czuje. Nie piła wody, dyszała, a na dodatek nie chciała w ogóle chodzić. Ustaliłyśmy z Randą i Evelin, że pojedziemy do weta. Wet wykluczył babeszję, parwo, serce, wodobrzusze. W badaniach krwi wyszło, że ma anemię. No i okazało się, że nie jest w ciąży. Brzuch ma duży, bo ma pełny pęcherz. Dosttała dużo kroplówki, która w sumie ok 4 godziny szła. Dostała zastrzyk jakiś bardzo bolący od kleszcza, bo możliwe, że babeszja jest przedawniona i badanie krwi nie wykazało. Po wyjściu z lecznicy zrobiła normalną wielką kupę z krwią i z ryżem. był przy tym wet, ale powiedział, że to nie robaki i że na razie nie ma co jej odrobaczać, trzeba poczekac.Siusiu nie zrobiła od wczoraj. Prosiłam, żeby cewnikiem ściągnął, ale odpowiedział, że na pewno zrobi sama.Rano zjadła, napiła się wody, nakryłam kołdrą i leży. Mam nadzieję, że będzie spała i że lepiej sie czuje.Wet zalecił obserwację, ponoć jak sie wysika, to brzucho ma być miękki i mniejszy. Całe szczęście, że Dziewczyny zgarnęłyście ją i jeszcze nie było za póżno.Jednak w ostatniej chwili. Aaaaa, jeszcze ona coś ma z szyją, bo wystarczy, że pociągnie sie ją troszkę na smyczy, natychmiast płacze i chce gryźć. Na pewno ją boli. Tak było wczoraj wszystko zafajdane/potem umyłam oczywiście/ do lecznicy przyjechała Randa, była z nami cały czas, bardzo się martwiła, a Evelin dzwoniła co chwilę, bardzo się denerwowały dziewczyny, co i jak tu widać brzuch c.d.n :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
enia Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 jestem pierwsza u naszej księżniczki :) aaa Irenko, ona ma takie smutne oczęta i jest biedna jak kiedyś Leda Evity...... może Leda? żeby szczęście przyniosło? Quote
esperanza Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Było robione usg jamy brzusznej? Powinna już się wysikać. Boląca szyja- powiększone węzły chłonne? Tyle mi przychodzi na myśl. Quote
Pipi Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 Witam kochana Ciociu. Leda mówisz????? jestem zaaaaa, bardzo ładnie. Leda zrobiła w reszcie siku, przed chwilą Od rana wstawała, chodziła, dyszała, aż wreszcie było dłuuuuuugo sikane i kupa. Zrobiłam zdjęcie koopy, ale nie wiem czy pokazywać? Z drugiej strony może ktoś, kto przerabiał cos takiego mógłby doradzić. Mnie to się wydaje, że to robaki ? Randa zaraz będzie w Lecznicy, to zapyta jak zrobić z odrobaczaniem. Ja od rana nie moge sie dodzwonic. Leduni apetyt dopisuje. Pije wodę. . . . .no i wstała wreszcie. Co prawda, żeby tylko się załatwić, ale jednak. Nie chce tylko wchodzić do budy, ale jak zmarznie, to wejdzie. Z Kusym było podobnie. Myślę, że będzie dobrze. A jak się wysikała, to brzuch jakby troszkę zmiękł, ale czy mniejszy, to juz sama nie wiem. On, musi być pod obserwacja i co dalej czas pokaże. . . . ale banał. . .:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ale ona fajna jest, mówię Wam. Cieszę się, że mogę z nią być :loveu:;) a co tam, pokażę tę kupę :evil_lol: przepraszam, ale może to ważne z tą krwią . . . i jeszcze jak zajada ze zmakiem Quote
Pipi Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 esperanza napisał(a):Było robione usg jamy brzusznej? Powinna już się wysikać. Boląca szyja- powiększone węzły chłonne? Tyle mi przychodzi na myśl. Możliwe, że to węzły chłonne, ale wet nic nie powiedział. Badanie USG było i ropomacicze wykluczone. W ogóle w badaniu usg nic niepokojącego nie widać, tak powiedział lekarz. Może ona ma anginę? Może dostała od kogoś, albo próbowano ja wieszać? nie wiem. . . . . Quote
enia Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 trzeba wetowi wspomnieć o bolesności w okolicy szyi, może delikatnie odgarnij sierść i zobacz skóre? kupa faktycznie okropna, a czy ona nie powinna jeść lekkiego ryżu na wodzie? Quote
beka Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 może jadła jakieś kości i się zaczopowała i poraniła i stąd ta krew? Kupa rzeczywiście okropna, moga byc robale ale i koksydia tez powoduja krew w kale (przynajmniej tak miała Miluś). Ja bym podała odrobaczenie. Sunia śliczna Quote
Pipi Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 Nic na szyi nie ma, a diety wet mówił, że nie ma takiej potrzeby, to sama nie wiem? Dałam jej ryż na wywarze z korpusów kurczaków i mięsko z tych korpusów i dołożyłam suchej karmy. A może spróbowac tylko sam ryż, faktycznie, może będzie lepiej? Ciekawe, co wet powie Randzie z tym odrobaczaniem? Quote
Randa Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Przede wszystkim wielkie podziękowania Pipi i jej TZ za zaopiekowanie się psicą. Naprawdę nie wiedziałyśmy z Eweliną, że taki pasztet Wam wieziemy:cool3: W lecznicy powiedzieli, że trzeba ze 3 dni odczekać i oczywiście odrobaczyć, bo tak od razu w tym stanie można jej zaszkodzić. Proponuję więc chwilę zaczekać no i obserwować. Sunia jest prześliczna, tylko zabiedzona i wystraszona(byle nie chora). Luknęłam w komputer w lecznicy i chyba tam zapisali, że ma 5 lat i 9 m-cy. Co do imienia, bardzo mi miło z powodu Randy, ale najlepiej niech Artur zdecyduje :lol: Quote
Pipi Posted October 22, 2010 Author Posted October 22, 2010 Jaki pasztet, jedna wizyta u weta, jak na razie jest ok. Je, pije, kupka, sika, a nawet szczeka. Dziś nad ranem zerwałam się, bo myślałam, że jakiś obcy pies na podwórku. Wyszłam, nie ma nikogo, cisza. Wchodzę do domu, znowu szczeka. Przez okno obserwowałam przez chwilę i okazało się, że to Leda / Artur mówi, że spoko, ładne imię :evil_lol:, ale Randa też mu się podoba :eviltong: /. Szczekała na Brunię, która na zadaszenie zagrody weszła. Lepiej dla niej żeby przestała tam chodzić, bo może być tragicznie. Może to tylko tak na razie z tymi kotami, może dlatego, że czuje się zagrożona, ale w tej chwili - nie cierpi kotów. Do budy nie chce wejść niemądra. Wczoraj pod wieczór był tu koniec świata. Wiało tak, że resztki płota powaliło, dachówki z chlewa pozrywało, drzwi od stodoły wywaliło i taką małą budkę zniosło aż przez pół podwórza. Gucio krążył i w sumie nie podszedł do jedzenia. Jak biegł polem, to był cały biały i tylko co chwilę się otrząchał ze śniegu. Tak mi go żal, głupi jeden. Leda do budy nie weszła, ale jak stary nakrył ją kołdrą, to spokojnie siedziała zadowolona. Pod daszkiem była, to nie zmokła, ale wiało niemiłosiernie. W budzie miałaby cieplutko. Nie wiem dlaczego nie wchodzi :shake:, pewnie jeszcze sie boi. Wyjść na spacer też nie chce.Dziś tz odczepił już łańcuch, będziemy obserwować. Po całym kojcu chodzi, ale bramka otwarta jest i ona nie wyjdzie, to po co jej łańcuch, tak? Bardzo dużo śpi, prawie cały czas :loveu: A, i jeszcze powiem, że sama sobie reguluje posiłek. Nie zjada do końca, jak dość, to dość, nie opycha się - mądralińska jest :loveu: Quote
malagos Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Pipi, a jak ta kupa teraz wyglada? Bo to na zdjeciu, to raczej wyglada na jakieś strzępki śluzówki z jelita. Dlatego i brzuch powiekszony, jelita źle pracują, są zgazowane. Chyba ze krew z odbytu, ale lekarz powiniwn obejrzec doopinkę. Nie daj Panie jakiś zboczeniec czy sadysta?........ Quote
Pipi Posted October 22, 2010 Author Posted October 22, 2010 Wet nie zaglądał jej z tyłu, ale ja patrzyłam i raczej jest dobrze. Dziś brzucha prawie nie ma, ale faktycznie gazuje ona jakby była napompowana.Wstaje jak do niej wchodzę, ale wyjść za nic nie chce.Nie pozwala się dotykać do szyi i z tyłu też nie chce żebym podchodziła. Coś jej jest. Może została pobita i boli. . . .pomalutku, mamy dość czasu i niech odsypia sobie. Jeszcze powiem, że oczy, dolne powieki ma jakieś dziwne, takie jak u basetów. Nie są czerwone, nie widać stanu zapalnego, ale są takie opuszczone za bardzo do dołu. Jak mi się uda, to zrobię zdjęcie. Chodzę do niej często, pogadamy sobie, pokocham i idę. Leży sobie i przez szczeliny patrzy w okno chałupy. Na psy na razie nie reaguje, nawet jak podchodzą i wsadzają noski. U nas straszna pogoda, nawet internetu co chwilę nie ma. Wieje halny, jak w górach. Quote
Randa Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 No pogoda faktycznie paskudna. Fajnie, ze Leda lepiej się czuje, dobrze byłoby żeby się okazało, że to tylko stres. A zagazowana była okrutnie.Może by ją ktoś na forum owczarkowe wrzucił...:cool3: Quote
Randa Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Myślę, że dobrze, bo Pipi by coś naskrobała;) Quote
Pipi Posted October 25, 2010 Author Posted October 25, 2010 Tak, u Ledy jest nieźle. Brzuch gdzieś zginął. Ma wilczy apetyt i przeważnie śpi. Szyja bez zmian, boli, bo nie daje dotykać. Jak wchodzę, to merdnie ogonkiem, ale na mój widok nie wstaje. Zrywa się tylko jak z michą wchodzę. Próbowałam dziś podsunąć miskę, a ona warknęła. Przykucnęłam, pogłaskałam ją jak jadła, ale warknęła. Jak micha była pusta, polizała mnie po ręku i poszła na posłanie. Kupy już bez krwi. Jutro planuję odrobaczenie. Jest piękna i wielka i smutna. Quote
Randa Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Pewnie po bardzo smutnych przeżyciach. Ciotki potrzebny banerek!!! i owczarkowe forum - nie umiem Quote
Randa Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 enia napisał(a): co u Ledy zgredy? Jaka zgreda? ... przecież to kolejna księżniczka:lol: Quote
Pipi Posted October 29, 2010 Author Posted October 29, 2010 U księżniczki - zgredy, wszystko dobrze jak na razie, dziękujemy.Wczoraj i dziś było po jednej kupie na dzień przy dwóch posiłkach. Przedtem kupy było tyle, że zastanawiałam się jak to jest możliwe, że je trzy razy, a robi pięć. Teraz dostaje rano i wieczorem i nie jest juz taka głodna. Przestała zębami dzwonić o garnek. Jest jakby troszkę weselsza, ale wyjść na spacer nie chce. Jakby bardziej sie interesuje tym co sie dzieje na podwórku. Wygląda to tak, że jak mnie zobaczy, to wstaje, podchodzi do bramki i zachowuje się tak jakby chciała wyjść. Otwieram, zakładam smycz, a ona ani rusz. Jeszcze takiego czegoś nie przerabiałam. Daje się pogłaskać i jak głaskam, to już łaskawie ogonek ze dwa razy się poruszy. Brzuszka jeszcze nie chce pokazać. Bębena już nie ma i sierść ładniejsza. Myślę, że jej dobrze w tym kojcu, skoro wyjść nie chce. Aaaaa i jeszcze z tą szyją, to jakaś dziwna sprawa, bo jak dotykam, głaskam, nawet biorę ręką za pasek i lekko ciągnę, to nie warczy, a jak zaczepiam smycz i ciągnę, to warczy i nie ma mowy, żeby ja ruszyć z miejsca. Zachowuje się tak, jakby ja bolało. Daję jeszcze kilka dni, a potem jak nic sie nie zmieni, spróbuję puścić ją bez smyczy. We wtorek będzie juz można dotykac do bramy, to założą kawałek siatki, bo teraz może dac dyla, a tego bym chyba nie przeżyła po Guciu. Quote
Randa Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 Myślę, że ona z tą szyją to ma przeżycia bardziej psychiczne, może ktoś ją ciągał z dużą siłą do samochodu, z samochodu jak chciał ją wyrzucić, przecież to wielki pies. Pewnie źle jej się to przypomina. Teraz ją stres puszcza - regularne wypróżnianie, zainteresowanie się otoczeniem, ale boi się wyjść z bezpiecznego kojca.Jakieś szelki może by się przydały zamiast obroży i smyczy???albo puścić luzem, tylko jak potem zaprowadzić do kojca?:roll: Quote
enia Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 może nie puszczaj jak ogrodzenie dziurawe........ Quote
Pipi Posted November 5, 2010 Author Posted November 5, 2010 Chciałam pochwalić się /może i nie ma czym, ale ja się cieszę/, że Ledunia ma nową, wielką budę. Ponieważ nie chciała w ogóle wejść do tej, którą dostała i leżała na kołdrze przy budzie. Pokażę kilka zdjęć, jak było, jak wynieśliśmy ją z kojca, żeby można było zrobić budę, bo ni jak zejść z posłania nie chciała. tu buda tu jak leży pod bramką i nie ma mowy żeby choć krok zrobiła tu jak została przeniesiona na posłanie przy spichlerzu i też nie zrobiła ani kroku a tu jak już baaaardzo zadowolona w nowym M-4 / za nią widać wejście do starej budy / A tak ogólnie to jest dobrze. Moim zdaniem, to z psychiką u niej jest źle. Ona boi się wyjść, płacze jak ją się wyciąga, zapiera się na wszystkie sposoby. Kiedy jest sama w kojcu, widzę, że wychodzi z budy, spaceruje, obserwuje otoczenie, nawet drapie w bramkę tak jakby chciała wyjść. Za każdym razem jak tylko widzę, że drapie i kombinuje, że chce wyjść, ja idę i otwieram. Nawet zostawiam otwarte i idę do domu, ale nie wychodzi. Nie ma mowy żeby ją zachęcić nawet kiełbaską. Mogę michę postawić przed wejściem, a ona położy się , ale nie wyjdzie tylko pilnuje. Ni i cóż, czekam dalej co będzie. Na razie je, sika, kupka, reaguje, śpi. . . . .widać, że nie chce niczego więcej. Jest bardzo ładna, kochanai bardzo spokojna. Mnie się wydaje, że jest trochę wiekowa. Myślę, że ma ok 10 lat i chciałabym bardzo się mylić. Taka kochana biedulka, babciulka. Tak bardzo się cieszę, że jest bezpieczna i nie tuła się pod gołym niebem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.