enia Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 Evity Leda też nie chciała wychodzić ze "swojej" piwnicy , bała się żeby jej nie wyrzucić na dwór , może ta ma tak samo, że boi się stracić schronienie..... Quote
Randa Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 Ja też się cieszę, że Ledunia jest w M-4:lol: widać M-2 nie bardzo jej pasowało:evil_lol: Myślę, że nie jest taka stara jak 10 lat, ale że dużo przeżyła i teraz czuje się bezpieczna,a może coś jej dolega...Super, że jest u naszej cioci Pipi:loveu: Quote
Randa Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Ciocia Pipi, strasznie mnie ta Leda frapuje. Czy według Cioci trzeba z nią do weta, czy ma tylko(:mad:)problem psychiczny... I naprawdę taka wiekowa? Quote
Pipi Posted November 18, 2010 Author Posted November 18, 2010 Randa napisał(a):Ciocia Pipi, strasznie mnie ta Leda frapuje. Czy według Cioci trzeba z nią do weta, czy ma tylko(:mad:)problem psychiczny... I naprawdę taka wiekowa? Ciocia, ja już sama nie wiem, ile ona może mieć lat. Na razie jest z nią ok. Nie ma potrzeby do weta. Je, poprawiła się, nawet już raz zaszczekała. Jak zrobi się ciemno wychodzi posiedzieć przy bramie. Siedziałaby pewnie do rana, bo wczoraj do 12 w nocy jej nie zapraszałam do budy, to sobie siedziała.Myślę, że ona była bardzo krzywdzona. Ktoś musiał robić jej wodę z mózgu, bo ona czasem jest normalna, a czasem boi się, warczy bez powodu. Generalnie jest dobrze, a nawet co raz lepiej. To taka fajna piesa, zupełnie niekłopotliwa. Żyje sobie we własnym świecie, a priorytetem jest dla niej pełna micha. Bardzo dużo spi. Quote
evita. Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Ciotki ja tam specem nie jestem- ale wydaje mi się, że fizycznie nie jest źle z Ledą- to raczej sprawa jej psychiki. Ogólnie Leda nie wygląda na sunię, która by była chora- ma ładną błyszczącą sierśc itp. Problem jest w psychice. Jak to Enia już opisała na ogólnym wątku Pipi- wszystko wskazuje na to, że jakiś bydlak ją bardzo, ale to bardzo skrzywdził. Sunia boi się ludzi, unika kontaktu z nimi (mówię tu o nas- obcych osobach, które widziała pierwszy raz). Po prostu ma złe skojarzenia z człowiekiem. Myślę, ze trzeba dac jej czas. Musi poczuc się w 100 % bezpiecznie i wtedy myślę, że zacznie powolusieńku się otwierac. Pipi mówiła, że po naszym wyjeździe sunia pierwszy raz sama wyszła z kojca. Teraz widac że robi to częściej. Ja myślę, że czas, czas i czas i opieka wyrozumiałego człowieka (Pipi), który nic nie będzie robił na siłę dadzą jakieś efekty. Trzymam z całych sił kciukasy na Ledę bo to naprawdę piękna, bardzo ONkowata sunia. :) P.S. Innych fotek poza tymi, które są na wątku Pipi nie mam, bo gdy my byłyśmy Leda cały czas siedziała w budzie i tylko przez okno udało mi się cyknąc fotki jak wyjrzała z kojca. Poza tym za jedzonko odda życie. Gdy zobaczyła Pipi z garnkiem w ręku błyskawicznie wyskoczyła z budy i pałaszowała obiadek nie zważając na naszą obecnośc :) Quote
enia Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 Leda jest super, ale Pipi może zamiast makaronu to lepszy ryż? bo ona się roztyje .....Ty kobieto masz serce, a ona ma wielki apetyt:loveu: Quote
koosiek Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 Proszę, zajrzyjcie do innej ONki - Rangi, suni wyrzuconej na starość jak śmieć :( Niewiele życia jej zostało, czy ostatnie miesiące ma spędzić w schroniskowym kojcu? :( http://www.dogomania.pl/threads/189049 Quote
Pipi Posted November 19, 2010 Author Posted November 19, 2010 enia napisał(a):Leda jest super, ale Pipi może zamiast makaronu to lepszy ryż? bo ona się roztyje .....Ty kobieto masz serce, a ona ma wielki apetyt:loveu: O to chodzi na razie, żeby się poprawiła. Daję raczej ryż, a to co przy Was wtedy dostała, to było z makaronem korpus, bo makaron został z obiadu. Ja jej daję w małych porcjach trzy razy. Rano suche, potem ryż i puszka, albo ryż i korpusy, albo wczoraj np. Mirek kupił serca wołowe, to dziś ma z sercem. A wieczorem znowu suche. Ona jest taka łasa na żarełko, że boję się dac raz, a dużo, bo żeby nie dostała znowu brzucha, czy jakiego skrętu kiszek. Potrafi na budę wskoczyć, bo z niej lepiej widać i potem jak zeskakuje, a brzuch będzie pełny bardzo, to może być źle, bo ona jest bardzo duża. Słyszałam, że u dużych psów przy skakaniu może jelita się skrecić. Tak w ogóle, to ona jest taka inna, jak wszystkie psy. Ja obstaję, że to babcia jest i ostatnio zaznała czegoś baaaaardzo złego, a głodu to na pewno. Ale jakby nie patrzeć i mówić, to fajna z niej kobieta :loveu:;) Quote
enia Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 stawiaj jej miche na podwyższeniu, np. na pieńku;) klucha jedna:loveu: Quote
Randa Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 mam nadzieję, że z czasem zacznie trochę łazić, bo trzeba będzie o jakiejś gimnastyce pomyśleć:lol:(micha na pniu) a może chodzić/biegać z nią z garnkiem, czy smaczkami:lol: Quote
Pipi Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 Ledusia pozdrawia. Już sie przełamała, jest dobrze. Wychodzi sama i sama wraca, wystarczy, że zawołam. Jeszcze nie jest ok z psami, bo potrafi sie rzucić. Ale pomalutku będzie dobrze i z tym. Jej coś jest ze wzrokiem i ze słuchem. Ona widzi chyba tak tunelowo. Jak stoję z boku i wołam, ona patrzy i biegnie do przodu, bo mnie nie widzi, a co za tym idzie, chyba i nie za bardzo słyszy skąd głos dochodzi. Quote
evita. Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 Jejuuuuu- jakaż ona cudna :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: i te sterczące ucholki :loveu:. Strasznie się cieszę, że Luduśka się już przełamuje i oswaja. Tak mi teraz przyszło do głowy jak przeczytałam, że ma prawdopodobnie problemy ze słuchem i wzrokiem- że może to właśnie było powodem jej wycofania, lęku i niepewności. Teraz jak poznała już swój teren itp. poczuła się po prostu pewnie i zaczęła się otwierać. Wczesniej z powodu swoich "kłopotów" była po prostu zdezorientowana i dlatego tak się zachowywała. Coś mi też podpowiada, że może ten problem ze wzrokiem i słuchem to może jakieś pourazowe sprawy :roll: Pipi- gratuluję kolejnego cudu w Twoim wykonaniu :multi: Quote
enia Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 tylko dlaczego ona taka grubcia?:hmmmm::Dog_run: Quote
Randa Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 enia napisał(a):tylko dlaczego ona taka grubcia?:hmmmm::Dog_run: bo Pipi jeść jej daje :evil_lol: Quote
enia Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 Randa napisał(a):bo Pipi jeść jej daje :evil_lol: no to ufff bo już myślalam , że z głodu taka wzdęta...:eviltong: Quote
Pipi Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 Słuchajcie, ona nawet mnie chętnie by schrupała. Nie może tak byc, że ja jej jeść nie dam. Ona potrafi się upomnieć. Wyje, drapie, szczeka . . . .Jak zaniosę jeść, to już dobrze, już spokojna, zadowolona. Chodzi ze mną po drzewo, biega w koło taczki, szczeka, mruczy. Ma piękny głos. W ogóle jest piękna i kochana i gdyby nie to, że nie godzi sie z psami, zabrałabym ją do domu. Quote
Randa Posted December 15, 2010 Posted December 15, 2010 Muszę wątek Ledy zaznaczyć:cool3: Co u naszej piękności? Może ją na forum owczarkowe trzeba wrzucić? Quote
Pipi Posted December 16, 2010 Author Posted December 16, 2010 Dziękujemy, wszystko u niej dobrze. Wychodzi regularnie pobiegać. Najchętniej tylko ze mną. Teraz jest tak, że po jednym, dwa piesy wypuszczam do niej i pilnuję. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ona atakuje. Bo jest wszystko dobrze, chodzimy sobie i ona obok i jakis czas jest dobrze, ona nawet zaprasza do zabawy. Potem ni z tego ni z owego atakuje. Jest bardzo szlachetna, bo ostrzega warknięciem. Jesli pies odejdzie, to ok, ale jeśli nie, to juz ona na nim siedzi. Na szczęście wystarczy, że krzyknę, to puści. Z wszystkimi psami nie ma mowy zeby była, bo juz raz tak było, że rzuciła się na Adasia, ja krzyknęłam, a wszystkie psy na nią. Próbowałam rozgonić towarzystwo, ale się nie udało. Tłukli się dalej, to ja odeszłam. Kilka z nich odstąpiło od walki i poszli za mną, a Leda uciekła wtedy do budy. Obeszło się bez krwi i ja pomyslałam, że teraz to Leda juz nie będzie, bo przekonała się, że nie warto. Następnym razem było to samo. Ona czy ja jestem obok, czy nie, to atakuje bez zdania racji. Nie mogę załapać dlaczego tak robi. Dlatego teraz albo chodzi jak psy w domu, albo chodzi z jednym, góra dwoma i wtedy jest w miare dobrze. W miarę, bo też potrafi warczeć, ale dziś np. Luka poddała się i ta odeszła. Ogólnie jest dobrze, bo już nie siedzi tylko w budzie i w kojcu. Zauwazyłam, że woli załatwić się na zewnątrz. Staram sie wypuszczać o tych samych porach. Quote
Randa Posted December 16, 2010 Posted December 16, 2010 No chyba czas w nowym roku ogłoszenia jej robić. Najlepiej,żeby była jedynym psem. Quote
Pipi Posted December 27, 2010 Author Posted December 27, 2010 Pozdrowionka od Leduni. Przez Święta bardzo dużo biegała. Jest już całkiem dobrze. Wychodzi, biega, obszczekuje mnie i zaczepia do zabawy. Je teraz dwa razy. Rano je tyle co zawsze, a wieczorem zjada tylko pół porcji - więcej nie chce. Tylko z sukami nie ma zgody niestety. Jedną, dwie, toleruje jakoś, ale jak jest więcej robi atak, nawet pod nadzorem. Najlepiej jak jest sama. Z kotami też jest ciężko. Jak ona na podwórku, to koty zamykam w domu. Teraz jest zima i tylko kilka kotów jest wychodzących. Dzisiaj zagapiłam się i zapomniałam, że Psotka jest na dworze. Wyszłam do Ledy, a Psotka podeszła do mnie. Zamarłam w bezruchu, a ona natychmiast rzuciła się na kotkę. Krzyknęłam i na szczęście puściła. Koty na ich nieszczęście nie boją sie psów swoich. Jak czasami jest tak ze na polu obcy pies, to koty natychmiast wuczuwają, że to obcy pies i uciekają, a naszych chyba po zapachu sie nie boją. Ale na razie panujemy nad tym i jest dobrze. Jest kłopot, bo sterylizacji już w Bielsku Podlaskim nie mogę robić na koszt Pani Alicji. Nie wiem jak w Białymstoku? Jeśli nawet można, to kłopotem jest to dla mnie okropnym, bo W sumie do sterylizacji mam w tej chwili 3 suki i jednego psa. Leda, Dusia, Biała/Miłka i Żulik/ Julian. Leda jest b. duża, a tam w tej lecznicy na Zielonogórskiej nie ma podjazdu i trzeba nieść do samochodu po zabiegu, a i przed to trzeba nieść, a ona na smyczy nie idzie. Jak tylko zakładam jej obrożę, to kładzie się i warczy. Możnaby już ją ciachać, bo kto wie kiedy cieczki dostanie? potem trzeba długo czekać. Gdyby była już po sterylizacji, to można spróbować ją ogłaszać. Może akurat się uda? Ona potrzebuje domu, gdzie mogłaby byc sama. Mnie i starego juz sie nie boi, chętnie wychodzi, ale jak tylko obcy sie pojawia, to ucieka do budy. Jest bardzo nieufna. A to panieneczka w taczce w wiaderku jest jedzonko, to zobaczcie jaka ma minę Quote
Randa Posted December 27, 2010 Posted December 27, 2010 Jak ona ładnie wygląda! O sterylce na pw. Quote
evita. Posted March 9, 2011 Posted March 9, 2011 Pipi ma szansę byc kandydatem dogomanii w Krakvecie: [FONT="] GŁOS NA PIPI - KRAKVET[/FONT] Prosimy o głosy :) Quote
Pipi Posted April 1, 2011 Author Posted April 1, 2011 Evelin, dla Ciebie, bo pytałaś U Ledzi wszystko dobrze. Zadomowiona w 100%. Jest wesoła, zdrowa, szczęśliwa/tak myslę/. Z psami i kotami juz nie ma problemu, bo to mądra suka jest. Jest duża, robi wrażenie, ale wystarczy tupnąć, a juz jej nie ma. Boi sie obcych, ale już nie tak jak przed tem. Ludzi za płotem ignoruje. Przychodził sasiad drzewo rąbać, to tylko w pierwszej chwili szczeknęła i poszła ze spuszczoną głowa do budy. Z psami bawi sie jak szczeniak. Gorzej, bo nie ma Adasia, a tylko on jeden bawił się z nią chętnie. Reszta towarzystwa raczej jej unika. Ona jest ciężka, wielka i oni jej raczej się boją, bo nie raz w zabawie płakali od jej ciężaru. Nie rozumieja, że to nie jej wina, że jest "słonicą". Bardzo lubi pieszczotki, ale brzucha mi jeszcze nie pokazała. To dobra sunia i kochana bardzo. Nie sprawia problemów - żadnych. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.