Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

anula1959 napisał(a):
Nie ma sprawy , wieczorkiem , jak nakarmię i położę gawiedź bardzo chętnie wystawię naszą dzielną sunię.

No to czekamy:cool3:


Eria a ty szybko lec na poczte:p

Posted

Troszkę umodyfikowałam tekst z pierwszej strony, jeżeli zaakceptujecie wystawiam sunię na allegro:
Chcę opowiedzieć Państwu historię pewnej suczki. Ma na imię Koszi i tylko 1,5 roku teraz jest chora, ale nie tracimy nadziei, że z tego wyjdzie.
Ile zła może wyrządzić ludzka bezmyślność!!!???
Koszi została porzucona jako 6 miesięczną suczka, przygarnęła ja pewna pani, która miała już pieska i małe mieszkania, aby nie oddawać jej do schroniska zabrała ją jej sąsiadka.
Koszi mieszkała ze swą Panią ponad rok, w tym czasie zaszła w nieplanowaną ciążę a jej szczeniaczki zostały utopione.........
Jej ówczesna Pani wysterylizowała sunię a właściwie została do tego zmuszona……….
Koszi nigdy nie była szczepiona, niestety zachorowała na nosówkę, właścicielka nie miała zamiaru jej leczyć, nie widziała bowiem objawów choroby u suczki poprzez opary alkoholu…………
Sunia żyje dzięki interwencji sąsiadów, którzy przymusem zabrali ja do weterynarza. Została wyniesiona w kocu, bo o własnych siłach nie była w stanie pójść, diagnoza lekarza była jednoznaczna nerwowa odmiana nosówki.

Koszi w tym samym dniu trafiła do schroniska.

Tak pisze wolontariuszka odwiedzająca i opiekująca się suczką:
„Gdy dziś ją zobaczyłam łzy pociekły mi po policzkach, Koszi zamerdała ogonkiem, gdy podeszłam, ale nie była w stanie zrobić kroku, lizała moja rękę gdy ja głaskałam: ona chce żyć, za wszelką cenę!!!!.”

Koszi jest obecnie leczona i już czuje się lepiej, ale istnieje obawa że choroba pozostawi swój ślad na organizmie pieska ponieważ ma zachwiania równowagi.

Jednak jej ogromna miłość do ludzi, którzy wyrządzili jej tyle zła pozostanie taka sama. Koszi jest cudownym psem o gołębim sercu.

A czy my ludzie odwdzięczymy się jej taką samą miłością ????

Na kogo podać namiary?
Całuski dla Koszi
Anula

Posted

A może tak?

Chcę opowiedzieć Państwu historię pewnej suczki. Ma na imię Koszi. Jest młodziutka, ma tylko 1,5 roku, jednak jej krótkie życie nie było łatwe ani radosne. Koszi jest niezwykle tragicznym przykładem tego, ile zła może wyrządzić ludzka bezmyślność.

Jako 6 miesięczną suczka została porzucona. Przygarnęła ja pewna pani, która jednak - ze względu na fakt iż miała już pieska i małe mieszkanie - zmuszona była oddać sunię swojej sąsiadce w trosce aby uniknęła ostateczności - schroniska.

Koszi mieszkała ze swoją panią przez ponad rok. Obdarzyła panią miłością, pomimo iż tej brakowało wyobraźni, a miłość do alkoholu była silniejsza niż uczucia i zainteresowanie okazywane czworonogiej podopiecznej. Nie trzeba chyba podkreślać rozpaczy Koszi, gdy jej ukochana pani pozwoliła zajść suni w niechcianą ciążę, a potem ... utopiła jej szczeniaczki! Jakby tego było mało, pani nigdy nie pokwapiła się aby Koszi zaszczepić. W efekcie sunia zaraziła się jedną z najokropniejszych psich chorób - nosówką, ale jej pani poprzez opary alkoholu nie była w stanie dostrzec zaropiałego noska i oczek Koszi, ani faktu że walcząca z chorobą własnymi siłami sunia nie jest w stanie ustać na własnych nogach. Nie zabrała jej do weterynarza, nie podała żadnych tak potrzebnych lekarstw.

Sunia żyje dzięki interwencji sąsiadów, którzy przymusem zabrali ja do weterynarza. Została wyniesiona w kocu, bo o własnych siłach nie była w stanie pójść. Diagnoza lekarza była jednoznaczna - nerwowa odmiana nosówki.

Sunia, pomimo zła które ją spotkało, nie straciła zaufania do ludzi, i gotowa jest pokochać swoich nowych właścicieli całym wielkim psim serduszkiem. Tak pisze wolontariuszka odwiedzająca i opiekująca się suczką:
„Gdy dziś ją zobaczyłam łzy pociekły mi po policzkach, Koszi zamerdała ogonkiem, gdy podeszłam, ale nie była w stanie zrobić kroku, lizała moja rękę gdy ja głaskałam: ona chce żyć, za wszelką cenę!!!!.”

Pomimo spustoszeń, jakie sieje ta choroba, Koszi - dzięki ogromnej woli życia walczy z chorobą w schronisku - i na szczęście czuje się powoli lepiej. Z pewnością we własnym domku, otoczona miłością, miałaby większe szanse na odzyskanie sił. Istnieje jednak obawa że choroba pozostawi swój ślad na organizmie pieska, dziś Koszi ma zachwiania równowagi, które mogą okazać się nieuleczalne. Jednak jej ogromna miłość do ludzi, którzy wyrządzili jej tyle zła pozostanie taka sama. Koszi jest cudownym psem o gołębim sercu.

A czy my ludzie odwdzięczymy się jej taką samą miłością ????

Anulka - mam nadzieję że się nie gniewasz. Tekst był super, ja mam nadzieję troszkę go jeszcze podkoloryzowałam...

Posted

[quote name='Ela_and_Krzys']Anulka - mam nadzieję że się nie gniewasz. Tekst był super, ja mam nadzieję troszkę go jeszcze podkoloryzowałam...
Oczywiście , że się nie gniewam , nie wiem tylko czy tekst nie jest nieco przydługi jak na allegro . Postaram się wstawić z całym tekstem.
Pozdr.
Anula

Posted

Sunia jest kochana, dzielnie znosi swą chorobę, od wczoraj zaczełam ją wypuszczać z klatki gdzie przebywa, sunia biega zadowolona macha ogonkiem, a jak lubi aportować za kamyczkami, chodzi zamną krok w krok, kochana ta nasza Koszi.

Z moich obserwacji wynika że ten dexafort pomaga sunia tak jakby pewniej chodzi, choć i tak znosi ją na prawa stronę, jutro dostaje trzecia dawkę. Badanie krwi miała wykonane, dostaje zalecone antybiotyki i w wtorek jedziemy do kontroli.


Do góry ślicznotko.

Nie wybierałam jeszcze nic z konta Koszi, ale na kolejną wizytę juz mi nie wystaeczy:-(

Jak dotychczas to
Wizyta 30 zł
Kefleks (antybiotyk) 11 zł]
witaminy A+E wit B (ok 9 zł)
badanie krwi 18 zł

Posted

Wiecie jak Koszi już ładnie biega !!!!!!!!!!!!! znosi ją na prawą stronę, ale jej to zupełnie nie przeszkadza, jest taka radosna :loveu:

Posted

Z Koszi to powoli robi się kluseczka :evil_lol: Jak ona fajnie biega za kamykami, wprawdzie przewraca się, znosi ją na bok, ale jej to zupełnie nie przeszkadza. Ona jest pełna radości z życia. Ciągle chce biegać i się bawić. Wypuszczałam ją dzisiaj kilka razy z klatki, potem nie chciała tam wracać, uciekła między nogami, złapać się jej nie dało :evil_lol: Ale to wszystko dobre znaki :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...