Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pies płakał, ja nie, zapłakałam jak go SM oddawałam....
Dziś na paluchu powiedział facet, że nie przyjęli takiego psa, więc pewnie SM go zawiozła do domu....

  • Replies 167
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Awit napisał(a):
Pies płakał, ja nie, zapłakałam jak go SM oddawałam....
Dziś na paluchu powiedział facet, że nie przyjęli takiego psa, więc pewnie SM go zawiozła do domu....



Awitku :)

To super by było ale ja bym zadzwonila do SM, podala swoje dane, skąd byl pies zabierany i potwierdziła,bo co jak psina jest w schronisku i nastapila pomyłka jakich wiele, koniecznie to potwierdź, ja już sie nauczyłam i nie dowierzam bo potem pies, który rzekomo poszedl do adopcji "odnajduje" mnie w schronisku a schronisko mi mówiło, że poszedł do domu, 3 razy juz tak mialam

Posted

Dzwoniłam dziś do SM, facet powiedział, po podaniu mojego adresu itp, powiedział, że ma informacje, że ktoś został pouczony, czyli zapewne właściciel za zagubienie i nieszukanie psa, za wyłączony lub nieaktualny numer.
No właśnie, ciekawa jestem czy w schronie oni sobie zanotowali jego nowy telefon, bo tamten był cały czas wyłączony, a skoro wyłączony, pewnie nieaktualny....

Posted

O Boże:-( Noce zimne, dnie jeszcze jeszcze, ale jak mu teraz tak zimno, to co będzie dalej:-(
Albo jest nadal chory i wsadzili go do środka bo nie mogą wyleczyć z tego kaszlu, albo i pogorszyło mu się jeszcze:-(
Biedaczyna moja

Posted

Alekssandra napisał(a):
Nie wiadomo ale on jest mniejszy od kota więc pewnie miałby respekt.

Dziś siedział od środka pawilonu bo chyba mu zimno było na zewnątrz.


A jaki numer ma chlopak??

Gdyby ktos chcial Go zobaczyc albo cos takiego, co ma powiedziec w schronisku??

Posted

Kaszelek ma wyleczony a sam siedzi w środku bo cieplej ale jest cały i w dobrej formie, dziś pojechałam na 2 h po pracy, ludzie strasznie wybrzydzali a w końcu po godzinie rozmów i pokazywania nie zdecydowali się. Najpierw prawie wszyscy się na niego rzucili z rękami głaskać i klepać:shake: potem zaczęłam im tłumaczyć jak należy się obchodzić z psami w ogóle, nie wzięli go ale nie mogłam namawiać ludzi bez serca. Czasem jak sa fajni ludzie to troche naciskamy ale jak takie glupki to zadaałam kilka pytań i porzucilam ich, nie zaadoptowali żadnego psa, bo zorientowali się w schronisku, ze "pies to jednak obowiązek" Bystrzachy

Posted

Alekssandra, bardzo dobrze się stało, że nie adoptowali żadnego psiaka, bo zapewne wróciliby z nim niedługo....
Tacy nie powinni mieć psów.

Gdyby się udało, zebrać deklaracje, Wituś mógłby pojechać do DT.....

Mnie może nie być teraz kilka dni, nie zapomnijcie cioteczki o Witusiu, proszę:-)

Posted

ludzie sa niepowazni - alekssandra - nie trzeba ich bylo porzucac, tylko lazic za nimi i zniechecac do adopcji, tlumaczyc, ze trzeba 4-5 razy wychodzic na spacer w deszcz i chlod, a potem przypilnowac, zeby wyszli z pustymi rekami ;)

Posted

Alekssandra napisał(a):
Kaszelek ma wyleczony a sam siedzi w środku bo cieplej ale jest cały i w dobrej formie, dziś pojechałam na 2 h po pracy, ludzie strasznie wybrzydzali a w końcu po godzinie rozmów i pokazywania nie zdecydowali się. Najpierw prawie wszyscy się na niego rzucili z rękami głaskać i klepać:shake: potem zaczęłam im tłumaczyć jak należy się obchodzić z psami w ogóle, nie wzięli go ale nie mogłam namawiać ludzi bez serca. Czasem jak sa fajni ludzie to troche naciskamy ale jak takie glupki to zadaałam kilka pytań i porzucilam ich, nie zaadoptowali żadnego psa, bo zorientowali się w schronisku, ze "pies to jednak obowiązek" Bystrzachy


no i dobrze, jeszcze doczeka się swojego ludzia normalnego. A właśnie jeszcze a`propos wolontariatu na Paluchu, to chyba od zawsze jest prężnie działający, bo my już dawno temu pojechaliśmy z karmą, a wróciliśmy z psem, którego nie planowaliśmy :) tu zaraz spacerek zorganizowała jakaś dziewczyna, tu historia pieska, tu jeszcze pani dyrektor wrzuciła trzy gorsze, zanim się obejrzeliśmy wracałam z psem na kolanach :)

Posted

Cieszę się bardzo. Praktycznie każdego dnia robie coś dla psow ze schroniska, także potwierdzam, dzialamy.

Ja staram się edukować ludzi mimo wszystko, bo jak ktoś się uprze, że chce psa to i tak go będzie miał ( z hodowli, od pseudo-drani, z bazaru, szczeniaka od znajomych ) nawet jak w tej chwili nie weźmie ze schr, dlatego spędziłam z nimi godzinę, ucząc jak psa traktować , co pies potrzebuje, co je, co mu trzeba zapewnić, jak się zachowywaqć. Zrezygnowali. Chwilę wczesniej zaproponowalam, żeby poczytali sobie o psach a było to mniej więcej tak:

ja: To może poczytaliby Państwo o psach, polece Państwu jakąś dobrą ksiażkę, bo tu w schronisku są Państwo rozproszeni, trzeba na spokojnie sobie pewną wiedzę przyswoic.

oni : eee?

ja: Jest taka książka " Zaklinacz psów" Cesara Millana, tam jest to dobrze opisane, żeby nie biec z rękoma do psa, nie klepac w głowę, pokazać przyjaźń psu swoim spokojem, że spacery są bardzo ważne...

pani: wiem, czytalam

ja: :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: Czytała Pani? I nic Pani nie zrozumiała ? :shake:

pani: czytałam, że to fajna ksiażka jest

Posted

kakadu napisał(a):
ludzie sa niepowazni - alekssandra - nie trzeba ich bylo porzucac, tylko lazic za nimi i zniechecac do adopcji, tlumaczyc, ze trzeba 4-5 razy wychodzic na spacer w deszcz i chlod, a potem przypilnowac, zeby wyszli z pustymi rekami ;)


haha, uśmiałam się, to dopiero prężnie działająca wolontariuszka by była:-)

Ja staram się edukować ludzi mimo wszystko, bo jak ktoś się uprze, że chce psa to i tak go będzie miał ( z hodowli, od pseudo-drani, z bazaru, szczeniaka od znajomych ) nawet jak w tej chwili nie weźmie ze schr, dlatego spędziłam z nimi godzinę, ucząc jak psa traktować , co pies potrzebuje, co je, co mu trzeba zapewnić, jak się zachowywaqć. Zrezygnowali. Chwilę wczesniej zaproponowalam, żeby poczytali sobie o psach a było to mniej więcej tak:

ja: To może poczytaliby Państwo o psach, polece Państwu jakąś dobrą ksiażkę, bo tu w schronisku są Państwo rozproszeni, trzeba na spokojnie sobie pewną wiedzę przyswoic.

oni : eee?

ja: Jest taka książka " Zaklinacz psów" Cesara Millana, tam jest to dobrze opisane, żeby nie biec z rękoma do psa, nie klepac w głowę, pokazać przyjaźń psu swoim spokojem, że spacery są bardzo ważne...

pani: wiem, czytalam

ja: :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: Czytała Pani? I nic Pani nie zrozumiała ? :shake:

pani: czytałam, że to fajna ksiażka jest

I tacy właśnie nie powinni mieć żadnego stworzenia, nawet rybki

Posted

Wituś ok ale w ten deszcz nie chciał za bardzo wychodzić z pawilonu. Miałam o niego jeden tel ale pani chciala go na tymczas, nie powiedziała mi dużo o sobie oprócz tego, że ma dzirę w płocie, wyjaśnilam, że na paluchu nie uznaja tymczasow ale można psa adoptować, potem zadzwoniłam jeszcze raz do Pani i powiedziałam że jest olbrzymie zapotrzebowanie na domy tymczasowe i żeby się do mnie odezwała jeśli sie zdecyduje ale szczerze nic sobie po tym tel nie obiecuję, pani powiedziała, że pomyśli.

Posted

To jakiś dziwny telefon, a jeszcze ta dziura w płocie....
A Wituś wygodny, nie chciał łazić po deszczu.
Czyli nie wyszedł i siedział w pawilonie.
On jest z tymi samymi psiakami cały czas?

Posted

Dokładnie tak, szkoda mi go było wyciągać w deszcz, jak jest sucho to sam do kratki podchodzi.

Z tym tel to zupełnie dziwnie było, chęć dania tymczasu ale żadne działania, nic konkretnego, w końcu sama jeszcze raz do tej pani zadzwonilam a ta pani, ze przemyśli.

Lubie jak dzwonią ludzie konkretni, niestety takich lak na lekarstwo. Jak już się trafią to już można być o psa spokojnym.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...