Awit Posted November 8, 2010 Author Posted November 8, 2010 Aleksandra będziesz na zlocie dogomaniaków 11 listopada? Quote
Atomowka Posted November 8, 2010 Posted November 8, 2010 Awit dobrze, że pytasz trzeba więcej ludziów zabrać Quote
Atomowka Posted November 9, 2010 Posted November 9, 2010 No baa, ja pierwsza do takich imprez :) Quote
Awit Posted November 10, 2010 Author Posted November 10, 2010 My w gęsi czy u lolka a psiny w schronach albo na ulicach:-( Quote
Alekssandra Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Dziś przyleciałam takze odpocznę, znalazlam też kogoś jeszcze komu trzeba pomoc, w zasadzie dwie takie osoby no i witaminy dla Dropka Tediego ale czekam na odp, wyslałam maila czy poprezdnia paczka doszła i czy wysłać nastepną, odp brak Quote
Awit Posted November 12, 2010 Author Posted November 12, 2010 Hmmm, to czekaj, jak nie odpisze to więcej nie będziesz nic wysyłała. Witusiu.... Quote
obraczus87 Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 WItusiu...................................... Quote
Awit Posted November 13, 2010 Author Posted November 13, 2010 Oby jutro nie padało, pieseczki by pospacerowały suchą łapką...... Quote
obraczus87 Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Ja mam nadzieje ze wkoncu szczescie usmiechnie sie do Witusia.... Quote
Alekssandra Posted November 14, 2010 Posted November 14, 2010 Klatka Witusiowa, woda po kolana, Wituś pewnie siedział w środku ale dziś pawilon byl zamknięty i nie widziałam go. Gdyby to byl normalny dzień to odszukałabym sobie opiekunkę pogadałabym, wziełabym na spacer, ale to nie był normalny dzień, znalazłam umierającą sunię na geriatrii, guzy podbrzusza, totalne cierpienie, pies nie wstaje ale w tym schronisku nie usypia sie psów cierpiacych. Gdyby moja sunia piszczała przy każdym dotyku i nie wstawala, zapewnilabym jej opiekę do końca ale nie brałabym pod uwagę życia w takim cierpieniu, bez szansy na wyzdrowienie, bez szansy na jakikolwiek komfort życia. Życze osobom, które nie mają litości dla nich, żeby żyli długo w bólu, w odchodach, w samotnosci, często bez dostępu do świeżego powietrza, za kratami, często w głodzie bo nie ma sil zaczołgać się do miski. Quote
obraczus87 Posted November 14, 2010 Posted November 14, 2010 Alekssandra współczuje :( naprawdę. Dla mnie jest to chore to co wyprawia pani dyr. Quote
Atomowka Posted November 14, 2010 Posted November 14, 2010 Czy Wituś ma jeszcze aktualne ogłoszenia? Quote
Awit Posted November 15, 2010 Author Posted November 15, 2010 Jezu horror, męczarnie:-( Mam nadzieję, że los nie okaże się łaskawy dla tych drani i sadystów!! Atomówka, Witusia chyba jeszcze te moje są aktywne a i lada dzień będą nowe zamieszczone na innych stronach przez Paję. Quote
Atomowka Posted November 15, 2010 Posted November 15, 2010 I nikt z tych ogłoszeń nie zadzwonił ? Quote
Alekssandra Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Dzwonila jedna pani, chętna dać tymczas ale się nie zdecydowała, zadzwoniłam do niej później czy jest chętna, powiedziała głuchym głosem, ze się zastanowi. Quote
kakadu Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Alekssandra napisał(a):Klatka Witusiowa, woda po kolana, Wituś pewnie siedział w środku ale dziś pawilon byl zamknięty i nie widziałam go. Gdyby to byl normalny dzień to odszukałabym sobie opiekunkę pogadałabym, wziełabym na spacer, ale to nie był normalny dzień, znalazłam umierającą sunię na geriatrii, guzy podbrzusza, totalne cierpienie, pies nie wstaje ale w tym schronisku nie usypia sie psów cierpiacych. Gdyby moja sunia piszczała przy każdym dotyku i nie wstawala, zapewnilabym jej opiekę do końca ale nie brałabym pod uwagę życia w takim cierpieniu, bez szansy na wyzdrowienie, bez szansy na jakikolwiek komfort życia. Życze osobom, które nie mają litości dla nich, żeby żyli długo w bólu, w odchodach, w samotnosci, często bez dostępu do świeżego powietrza, za kratami, często w głodzie bo nie ma sil zaczołgać się do miski. jak to? a te sunie z nowotworem czaszki przeciez uspili zaraz po kwarantannie; ja juz nic nie rozumiem, ale martwia mnie te wiadomosci zwlaszcza, ze sa jakies sprzeczne... Quote
Alekssandra Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Tamtą sunie uśpili, 1 sunię, są inne cierpiące sunie. Kakadu, bardzo ładnie to ujęła Morissowa, na zakończenie wątku Kamy. Bywasz w schronisku? Quote
kakadu Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 bywam, ale w swoim... na paluchu bylam kilka razy, ale zmienilam prace i zaczelam pracowac w weekendy - bez szans, zeby przyjezdzac niestety; te pare wizyt nie dalo mi zadnego obrazu wiec nie moge oceniac i nie oceniam; czytam tylko strone eli i mi sie wlos na glowie jezy; i nie moge uwierzyc; i zastanawiam sie jaka jest metoda w tym szalenstwie bo jakas musi byc przeciez... Quote
Awit Posted November 16, 2010 Author Posted November 16, 2010 Do mnie nie dzwonił nikt, zupełnie. Przeraża mnie, że jest tyle psów, tyle różnych psów a ludzi nie ma. Przecież te adopcje co są, to kropelka w morzu, w porównaniu do wielu tysięcy psów latami przebywających w schronach i kończących tam swe smutne życie:-( I jak myślę, że 95% tych psów po zamieszkaniu w domu byłoby w pełni oddanych, cudownych, szczęśliwych i dawałoby radość człowiekowi i umiałoby mieszkać i żyć w domku, to jak tak myślę, to normalnie boli mnie wewnątrz i płaczę:-( I za cholerę nie potrafię zrozumieć, DLACZEGO tyle psów traci swój dom bezpowrotnie. Wituś tam siedzi w wodzie po brzuszek, a u mnie po paru godzinach dawał brzuszek do głaskania, a teraz brzuszek ma mokry i zimny:-( Quote
kakadu Posted November 17, 2010 Posted November 17, 2010 Awit napisał(a): Przeraża mnie, że jest tyle psów, tyle różnych psów a ludzi nie ma. Przecież te adopcje co są, to kropelka w morzu, w porównaniu do wielu tysięcy psów latami przebywających w schronach i kończących tam swe smutne życie:-( ( a przy tym ile bez sensu i bezmyslnie powolywanych na swiat szczeniakow jest kupowanych na targach, bazarach, gieldach; ten obledny kolowrot kiedys moze bedzie przerwany..., ale my tego nie doczekamy raczej, bez wzgledu na to jak mlode sa niektore z nas Quote
Awit Posted November 17, 2010 Author Posted November 17, 2010 Wiesz...Ja moją Fredzię też kupiłam pod stadionem ponad 5 lat temu. U chłopaka, co ciągle miał szczeniaki małych ras. Pojechałam ze świadomością kupienia psa, szczeniaka, mimo, że miałam sukę ze schronu. Ale do głowy mi nie przyszło by jechać na paluch po szczeniaka, a dorosłego nie mogłam mieć. Ale nie znałam wtedy dogo...I byłam nieświadoma istnienia pseudohodowli. Teraz z takim handlarzem nie wchodziłabym w takie interesy. Dziwi mnie, że ludzie siedząc w necie, przeglądając strony, ogłoszenia, widząc tyle psów szukających domu, dziwi mnie, iż decydują się na kupno psa. Ja, gdybym wtedy 5 lat temu znała te strony, wzięłabym szczeniaka w potrzebie. Ale widocznie musiała Fredzia do mnie trafić, z jej charakterem różnie mogłoby się skończyć. A dziś na onecie na 1szej stronie: zdjęcia ślicznych szczeniaków popularnych ras. A mnie krew zalewa, bo debilne media promują mody na rasy!! Quote
Alekssandra Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 No niestety. Ale trzeba przyznać, że bardzo dużo osób bierze psy ze schroniska, że nawet taka jakby moda powstała, na bycie dobrym człowiekiem. Generalnie pseudohodowle to cieżki temat, ja to ludziom tłumaczę, ze czasem stopień zaniedbania psów w pseudohodowlach, tych do robienia kasy, jest gorszy niż tych ze schroniska, że jest chów klatkowy, totalne zaniedbania, brak szczepień. Sama uratowałam amstafkę po szczeniakach, ze spiłowanymi zębami, zeby nie zagryzła samca, z którym nie chciała się rozmnożyć ale człowiek chciał. Trzeba ludziom mówić o schroniskach, uswiadamiać, czasy sie zmieniają i coraz więcej ludzi bedzie chciało mieć psa ze schroniska. takim ludziom trzeba pomóc, wybrać, pokazać, pogadać, dlatego każdy kto zna sie więcej niż mniej, proszony do wolontariatu :) Quote
kakadu Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Awit napisał(a):Wiesz...Ja moją Fredzię też kupiłam pod stadionem ponad 5 lat temu. U chłopaka, co ciągle miał szczeniaki małych ras. a moja kola to niby skad jest? z gieldy w lazienkach krolewskich :cool3: kupiona tak dawno, ze chyba jeszcze nie bylo wtedy internetu; najpierw pojechalismy z mezem na paluch - chcielismy malutka suczke bo mieszkanie malutkie; nikt nam nie pomogl, poszwedalismy sie troche, do 3/4 psow pewnie nawet nie dotarlismy; byly same duze egzemplarze wiec wyszlismy z niczym; (teraz trudno mi w to uwierzyc) potem, poniewaz marzyl mi sie sznaucer miniaturowy, szukalam pomocy po znajomych i oni mi doradzali, zeby zadzwonic do hodowcow bo maja zwyczaj jakies wybrakowane egzemplarze nienadajace sie do hodowli sprzedawac za male pieniadze, albo wrecz oddawac za darmo; pojechalam do zwiazku kynologicznego, chyba na bagatela, wzielam numery telefonow, podzwonilam i jak mnie za piatym razem wysmiali to pojechalam do lazienek i nabylam szczeniaka za 400 zlotych od kobity, ktora miala suczke z dwoma szczeniakami; rozmnozyla, zeby suczka raz miala dzieci, no dla zdrowia po prostu... teraz w zyciu bym czegos takiego nie zrobila; moze uda mi sie jeszcze kogos nawrocic; Quote
Alekssandra Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Najważniejsze, że wiele osob też już myśli tak jak my i dlatego liczba osob zainteresowanych adopcją psa ze schroniska będzie wzrastać. Kakadu, gdybyś, nawet te 100 lat temu, trafila na kogos kto by Ci powiedział, ze dobrze, ze przyszlaś uratować psa i pokazal Ci mniejsze psy ( były na pewno ) to nie ma co sie zbytnio nad tym zastanawiać, najważniejsze jest to, że pomogłaś wielu psom w potrzebie i coraz wiecej ludzi, zaczyna przejawic świadomość problemu bezdomnosci. U Witusia będe jutro, jeśli nie został zaadoptowany pod moją nieobecność, od niedzieli, to zrobię mu profil na głównej, czasem się tak zdarza, ze ludzie nie dzwonią do mnie tylko przyjeżdżają zobaczyć psa albo go od razu zaadoptować, bo wygląda lub jest opisany tak jak np ich poprzedni pies, co zastanę, to opiszę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.