Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zerduszko napisał(a):
Na pewno powinien stać dalej, zeby psy go az tak nie rozpraszały, ale ja bym go przywiązała na wszelki wypadek do tira jakeigo ;)


Tylko skąd wziąść tira :lol:

Posted

Tego zderzenia to wspolczuję :-( rób okłady z zimnego(lodówka)altacetu.


Fides79 napisał(a):
ojj zderzenie z pędzącym dogiem to nic fajnego :roll:
ja miałam wczoraj przytulanki z dozycą, też błękitną ;) a obok stała druga która postanowiła sie o mnie deczko poopierać :evil_lol:


nie zrobiłaś się szczuplejsza :lol:



zerduszko napisał(a):
Mnie to zawsze rozwala, jak pracować nad posłuszeństwem agresywnego psa, kiedy wokół nie ma psów? Bez prowokatorów, to moja suki chodzą jak w zegarku :lol:



to masz rację ale taki pies musi mieć podstawy edukacyjne aby mieć na niego wpływ

nie wyobrażam sobie agresywnego doga to gorsze niż beczka prochu :-o

Posted

zerduszko napisał(a):
Mnie to zawsze rozwala, jak pracować nad posłuszeństwem agresywnego psa, kiedy wokół nie ma psów? Bez prowokatorów, to moja suki chodzą jak w zegarku :lol:


tylko chyba warto by było poinformować resztę szkolonych, że są pozorantami ;)

Posted

ahedok napisał(a):
tylko chyba warto by było poinformować resztę szkolonych, że są pozorantami ;)

Wystarczy poinformować szkoleniowca, a on powinien już wszystko tak zaaranżować, żeby pies mógł poćwiczyć, a inni byli bezpieczni. Na spacer Ci ludzie z tym psem na bezludną nie pójdą, on się musi gdzieś nauczyć zachowywać.

Posted

zerduszko napisał(a):
Wystarczy poinformować szkoleniowca, a on powinien już wszystko tak zaaranżować, żeby pies mógł poćwiczyć, a inni byli bezpieczni. Na spacer Ci ludzie z tym psem na bezludną nie pójdą, on się musi gdzieś nauczyć zachowywać.


ale czy kosztem Sandry z Tazzem i im podobnych?
to równie dobrze mogą się na ulicy uczyć, co za różnica przypadkowy przechodzień, czy współuczestnik szkolenia?

Posted

ahedok napisał(a):
ale czy kosztem Sandry z Tazzem i im podobnych?
to równie dobrze mogą się na ulicy uczyć, co za różnica przypadkowy przechodzień, czy współuczestnik szkolenia?

Przeczytaj jeszcze raz co napisałam. On się musi nauczyć gdzieś zachowywać, a gdzie jest lepsze miejsce niż na szkoleniu pod okiem doświadczonej osoby, która powinna umieć zorganizować tak wszystko, żeby nikomu nic się nie stało? Na ulicy - gratulacje pomysłu :lol: Zresztą Sandra tez może go spotkać na ulicy...

Posted

zerduszko napisał(a):
On się musi nauczyć gdzieś zachowywać, a gdzie jest lepsze miejsce niż na szkoleniu pod okiem doświadczonej osoby, która powinna umieć zorganizować tak wszystko, żeby nikomu nic się nie stało? Na ulicy - gratulacje pomysłu :lol: Zresztą Sandra tez może go spotkać na ulicy...


całkowicie się zgadzam,to wina szkoleniowca,który nie umie rozwiązać takiego problemu i prawdopodobnie nie umie pracować z trudnymi psami :roll:

Posted

Do szkoleniowca nie mam pretencji. Wszak zostały zastosowane środki ostropżności. Kaganiec pies wciąż na Tasmie. Oddzielony od innych psów suczką. Po prostu włascicielka wg mnie nie zareagowała odpowiednio szybko. Wkoncu to nie szkoleniowiec był po drugiej stronie smyczy tylko włąścicielka heh I umówmy się dopiero zaczeły z nim pracować wiec efektów nie będzie od razu na wszytsko trzeba czasu heh

Posted

pomyślałam od razu o tym własnie że właścicielka nie zareagowała odpowiednio szybko, dobrze że pies miał kaganiec bo jak by sie to stało na poprzednich zajęciach to ja nie wiem... Ale miała automatyczną smycz czy zwykłą?
Współczuję, mnie dziś też poturbował minimalnie pies, ale ja to już wszystko zniosę...

Posted

greatmadwomen napisał(a):
pomyślałam od razu o tym własnie że właścicielka nie zareagowała odpowiednio szybko, dobrze że pies miał kaganiec bo jak by sie to stało na poprzednich zajęciach to ja nie wiem... Ale miała automatyczną smycz czy zwykłą?
Współczuję, mnie dziś też poturbował minimalnie pies, ale ja to już wszystko zniosę...


Nie on była na takiej Tasmie treningowej długiej nie automatycznej.

Posted

Saththa napisał(a):
Nie on była na takiej Tasmie treningowej długiej nie automatycznej.


hm to dziwne że miała go na tak długiej go.... nie powinna pozwolić psu, za wolno zareagowała albo nie przewidziała co pies może uczynić....

Posted

greatmadwomen napisał(a):
hm to dziwne że miała go na tak długiej go.... nie powinna pozwolić psu, za wolno zareagowała albo nie przewidziała co pies może uczynić....


i to jest przyczyna mojego siniakokrwiaka na łydce heh

Posted

no wiem właśnie, ale teraz się zastanawiam co ty zrobiłaś skoro Ciebie sobie wybrał za "ofiarę" w końcu właścicielka suczki była bliżej...

Posted

greatmadwomen napisał(a):
no wiem właśnie, ale teraz się zastanawiam co ty zrobiłaś skoro Ciebie sobie wybrał za "ofiarę" w końcu właścicielka suczki była bliżej...


ale ten dog tylko na psy reaguje i może leciał na Tazza, a że Sandra była w pobliżu... :)

Posted

Saththa napisał(a):
Do szkoleniowca nie mam pretencji. Wszak zostały zastosowane środki ostropżności.

Nie wypowiadam się, bo mnie nie było tam. Wypadki zawsze mogą się zdarzyć. Jednak uważam, że od tego jest szkoleniowiec, żeby myśleć za właścicieli, którzy się uczą dopiero jak panować nad psem. Pies powinien być w takiej odległości, żeby nie chciał rzucać się na inne psy, a przynajmniej, żeby ich nie mógł dosięgnąć. Jeśli ona nie jest w stanie go utrzymać, bo powinien być przywiązany.

Posted

greatmadwomen napisał(a):
no wiem właśnie, ale teraz się zastanawiam co ty zrobiłaś skoro Ciebie sobie wybrał za "ofiarę" w końcu właścicielka suczki była bliżej...


No właśnie o to chodzi ze ja nie byłam w stanie nic zrobic jak już pisałam Tazzman lezał a ja kucałam obok niego. Zaalarmował mnie tylko krzyk i jak podniosłam głowe pies był 2m ode mnie. ułamek sekundy póxniej już w nas wpadł. ja zaostałam odepchnieta siła rozpedu. On biegł na Tazza a na suczki nie reaguje. nie wiem co się stało później bo widziałam tylko niebo a jak się podniosłam to dog już odchodził trzymany przez włascicielke a Tazz stał z ogonem pod siebie.
klaudusia0219 napisał(a):
ale ten dog tylko na psy reaguje i może leciał na Tazza, a że Sandra była w pobliżu... :)

Tak on leciał na Tazza ale w tamtej chwili o tym nie myslałam. Miałam w głowie ze on biegnie na mnie z furkotem

zerduszko napisał(a):
Nie wypowiadam się, bo mnie nie było tam. Wypadki zawsze mogą się zdarzyć. Jednak uważam, że od tego jest szkoleniowiec, żeby myśleć za właścicieli, którzy się uczą dopiero jak panować nad psem. Pies powinien być w takiej odległości, żeby nie chciał rzucać się na inne psy, a przynajmniej, żeby ich nie mógł dosięgnąć. Jeśli ona nie jest w stanie go utrzymać, bo powinien być przywiązany.


No cóz na szkoleniu było koło 8 psów w odległosci od siebie a z tego co pamiętam szkoleniowiec był "po drugiej stronie" akurat w tej chwili. I nie uważam aby była to jego wina. i nie uważam ze włascicielka doga dopiero uczy się jak nad nim panowac. dog jest wyrośnięty jakies 2lata na pewno ma. Już dawno powinna to umiec biorąc sobie psa tak dużego.

Posted

AH to coś nie doczytałam... Byłaś mu po prostu po drodze.... Zgadzam się z Saththa na szkoleniu raczej uczy się psa, lecz nad własnym psem trzeba potrafić zapanować, przewidywać pewne sytuacje i zapobiegać im... A to że pies któremu ostatnio odbija rzuci się na innego psa można było przewidzieć i temu zapobiec.

Posted

greatmadwomen napisał(a):
AH to coś nie doczytałam... Byłaś mu po prostu po drodze.... Zgadzam się z Saththa na szkoleniu raczej uczy się psa, lecz nad własnym psem trzeba potrafić zapanować, przewidywać pewne sytuacje i zapobiegać im... A to że pies któremu ostatnio odbija rzuci się na innego psa można było przewidzieć i temu zapobiec.


Ano byłam heh

Posted

Saththa napisał(a):
No cóz na szkoleniu było koło 8 psów w odległosci od siebie a z tego co pamiętam szkoleniowiec był "po drugiej stronie" akurat w tej chwili. I nie uważam aby była to jego wina. i nie uważam ze włascicielka doga dopiero uczy się jak nad nim panowac. dog jest wyrośnięty jakies 2lata na pewno ma. Już dawno powinna to umiec biorąc sobie psa tak dużego.

Wiesz, jak na nauce jazdy spowodujesz wypadek bez względu na przyczynę, to czyja to wina? Kurde, płacicie za to i to jest jego obowiązek, żeby o wszystkim myśleć. Nie ważne ile kto ma lat, ile psów miał itd. Jeśli by kobita umiała nad nim zapanować, to by nie doszło do tej sytuacji.

Posted

zerduszko napisał(a):
Wiesz, jak na nauce jazdy spowodujesz wypadek bez względu na przyczynę, to czyja to wina? Kurde, płacicie za to i to jest jego obowiązek, żeby o wszystkim myśleć. Nie ważne ile kto ma lat, ile psów miał itd. Jeśli by kobita umiała nad nim zapanować, to by nie doszło do tej sytuacji.


Tak tak tak. Zgadzam się właścicielka nie zapanowała.

Posted

Kurcze czy ja moge dac Tazzowi kawałeczek nektarynki? :hmmmm: Menda nie rozumie, ze nie może a przynosi mi kośc swoją na wymiane kładzie koło mnie i łapa mnie paca... :evil_lol:

Posted

Na wymianę? :D

Szczerze to nie wiem, czy możesz. Szczurom się nie daje, ale psom?
Ja bym dała kawałeczek, by zaspokoił ciekawość. Ale to ja, do niczego nie nakłaniam, bo się jeszcze okaże, że nie można :)

Posted

omry napisał(a):
Na wymianę? :D

Szczerze to nie wiem, czy możesz. Szczurom się nie daje, ale psom?
Ja bym dała kawałeczek, by zaspokoił ciekawość. Ale to ja, do niczego nie nakłaniam, bo się jeszcze okaże, że nie można :)


Dałam mu kawadrack 5 mm x 5mm zjadła menda i oblizywał się przez 5 minut hehehe

I tak na wymianę On mi coś oddaje a ja mu nagrodę :lol: ze dobry i oddał:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...