Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rozmawiałam z Panią Agnieszką - nie wytrzymałam do wieczora.
Mika jest grzeczna, ani razu nie nabrudziła w domu. Dzisiaj z Panią Agnieszką dużo spacerowały i poznawały okolicę i psich sąsiadów. Tylko jeden był dla Miki niezbyt miły bo szczekał . Mika jest towarzyska do innych psiaków, bardzo interesowały ją ptaki i koty. Byli też z wizytą u rodziców P.Agnieszki. Mikunia jest grzeczna do dzieci - miała dzisiaj spotkanie z 3-latką. Nocka minęła dla Miki spokojnie - Pani Agnieszka czuwała. Około 1-szej wnocy założyła dziewczynce kołnierz bo ta zaczęła się interesować swoimi szwami. Jak zadzwoniłam to akurat wróciły z długiego spaceru a Mika za chwilę zaczęła drapać w drzwi jakby znowu chciała wyjść. Miejmy nadzieję, że to stres i dziewczynka się przyzwyczai. Pani Agnieszka mówiła też, że Mika nie chce jeść dużo pije. też mam nadzieję, że to minie i apetyt wróci. Ona taka chudzieńka . Wieczorem mam dostać zdjęcia.

Monika a masz u siebie jakieś zdjęcia Miki aby wysłać P.Agnieszce, bo ja mamtylko z wczorajszego dnia

Posted

Mail od Pani Agnieszki :
"przesyłam zdjęcia Miki z pierwszego i z drugiego dnia w nowym domu.
Do zjedzenia obiadu Mikę przekonała kaczka zmieszana z chrupkami i jest
dobrze. Reszta kaczki na jurto.
Teraz Mika śpi. Nie dziwię się."

A to tylko część zdjęć









Monika wyślę Ci na pw maila P.Agnieszki - wyślij proszę zdjęcia Miki - a masz śliczne takie przytulaste:)

Aniu - jak ze zdrowiem i jak Hasiorka .

Posted

Bardzo się ciesze ,ze Mikuni się udało :pi wszystko o.k. Ten apetyt jej wróci . Tylko się oswoi z nowym miejscem i sytuacją , tak jest po adopcji , .....zadowolona , z tą kością na dywanie :evil_lol:.. Zdrowie wraca do normy , trochę mnie mdliło :diabloti::evil_lol:... jeszcze .. , ale już prawie dobrze . w środę już będzie o.k . całkiem . Hasia:p dobrze się czuje i zachowuje .. .....ma apetyt skubana :evil_lol:- łakomczuch jeden , ale dobrze ,ze nie wybrzydza :razz:.......... Dorota pozdrów p Agnieszkę ,jak by co ode mnie też . Kasiu - piękny ten mój pupilek - na zdjęciu ......

Posted

A tutaj obszerna relacja P.Agnieszki - dostałam maila:)

"Przesyłam małe wieści o Mice. Myślę, że dziewczyny są ciekawe co u niej
słychać.
Podróż.
Od wyjazdu ze Straży Miejskiej Mika była niespokojna, swoim eleganckim
kapeluszem tłukła po całym tylnym siedzeniu, kiedy mijałyśmy Zieleń Plan
patrzyła w lewą stronę – poznała! I zdziwiła się, że nie skręcamy tylko
jedziemy prosto. Najbliższym zjazdem zjechałyśmy na autostradę i wtedy
Mika uspokoiła się trochę (stała prędkość jazdy czytaj: monotonna). W
Legnicy tuż przed rondem Mika położyła się, na rondzie wstała, za rondem
znów położyła. Jest dobrze.
Jedziemy dalej Mika leży do Lubina. W Lubinie zmienne tempo jazdy wstaje
rozgląda się patrzy na samochody w tylnej szybie jest zaciekawiona.
Później Polkowice na światłach również wstaje rozgląda się, jej nowy
kapelusz mieści się akurat między przednimi siedzeniami i zostaje tam aż
do Głogowa to obserwuje drogę to się zdrzemnie. Zrobiło się ciemno Mika
obudziła się, wstała ale światła jadących samochodów raziły w oczy i
stwierdziła, że będzie dalej spać. Dojechałyśmy.
Obyło się bez sensacji żołądkowych i psychicznych.
Początek.
Przed wejściem do domu mała rundka wokół bloku, zachodziła do wszystkich
klatek i do domu. Mieszkam na parterze a Mika idzie schodami na górę-
chyba mieszkała w bloku. Po wejściu do domu obeszła całe mieszkanie,
merdała ogonem. Wskazałam jej posłanie i po 5 minutach Mika pięknie już
ułożona na swoim posłaniu. Nawet nie pomyślała, żeby wskoczyć na kanapę
czy łóżko w sypialni.
W domu zdjęłam jej kapelusz bo biedulka obijała się o ściany i nawet nie
mogła porządnie napić się wody. Przyszli moi rodzice Mika bardzo otwarta
i łasa na głaskanie. Ponownie spacerek, po powrocie przetrąciła kilka
chrupek i spać. Mika padła jak długa. Ok. 1.00 Mika zaczyna się
podgryzać po szwach skończyła w kapeluszu na głowie. Nawet spokojnie
spała pewnie budziła się przy obracaniu ale nic na to nie poradzę.
O 6 rano chciała napić się wody i wywaliła cały kubełek wody ok 3 litry.
Jest wysoki żeby w kapeluszu mogła się napić. Niestety po ciemku nie
trafiła i wylała. Więc było małe sprzątanko po powodzi i dalej spać.
Mika chwilę poleżała na dywanie w sypialni i poszła do siebie.
Ok. 9 (bo niedziela) wychodzimy na spacer. Spotkałyśmy psa w kagańcu ale
o dziwo ładnie się przywitali i każde w swoją stronę. O 10 śniadanie,
nie zjadła nawet pół dziennej porcji, ale pije to dobrze.
Po 11 lecimy dalej oglądać teren. Idziemy do mnie na pole bardzo się
jej podoba, jest czesanie, jakby nie miała smyczy z miejsca wskoczyłaby
do stawu. W drodze powrotnej zaciekawiony golden podbiega do Miki a ona
bardzo ufnie chce się przywitać. Golden na całym tyłku sierść miał
postawioną. Dobrze, że był właściciel i spokojnie poszłyśmy dalej.
Wróble, gołębie najlepiej jakby dały się złapać, a one odfruwają i jak
to możliwe skoro Mika tak szybko do nich biegnie – zagadka dla niej.
U moich rodziców Mika czuła się jak u siebie kostka, piłka, smakołyki
wiedziała gdzie stoi jej miska z wodą.
W drodze do domu okrężną drogą znowu spacerek. Z balkonu Mikę oszczekał
jej sąsiad z klatki obok pit bul.
W domu trzeba zjeść. Chrupki bee. No to oskubiemy kaczuszkę i wymieszamy
z chrupkami.
Jeszcze nie zdążyłam dobrze położyć kaczki na talerzu a Mika hyc na blat
i kaczka w zębach.
Szczęśliwie udało się zabrać kaczkę i na raty troszkę chrupek z kaczką
i powoli obiad zjedzony.
Kolacja trochę chrupek ale całej dziennej porcji chrupek nie zjadła.
Dałam jej kawałki chleba to zjadła. Jutro po kupce ocenimy co
wprowadzimy dodatkowo do jedzenia.
U siebie w domu Mika ma drugi komplet kostki do gryzienia i przed
wieczornym spacerem na zmianę gryzienie kostki i drzemka z kostką w
łapach. Młoda zmachana przez cały dzień i jeszcze wieczorem trzeba było
ją wyciągać na spacer.
Mój ojciec śmieje się, że nasz Tobiaszek (poprzedni pies) w biegu sam
wskakiwał w obróżkę.
Mika śpi jak zabita już o 21.
Tak minął pierwszy dzień Miki w domu.
Przepraszam na koniec, że tak szeroko się rozpisałam, ale o Mice można
jeszcze więcej.

Pozdrawiam Agnieszka"

Posted

Ja narazie na środę nie mogę się konkretnie umawiać, bo rano mój psiak ma mieć zabieg. Nie mam pojęcia ile czasu będzie trwał i jak się potem będzie czuł. Rozmawiałam z p.Moniką przez telefon aby jak coś to w środę umawiać się na autobus. A ja jak się uda to podjadę i wtedy bym mogła zabrać parę osób. Nie wiem jak P.Monika postanowi i nie wiem, czy P.Ania będzie zdrowa.
Też mam nadzieję, że właściciel kudłacza się znajdzie.
Aniu - czytałam co napisałaś o Panu i Misiu :-( mam nadzieję, że Misiu nie trafi do zp.

Posted

Co do środy.
kto jest chętny jechać?
I od razu napiszcie czy macie się jak tam dostać.Kto z kim itd. Czy będziecie musiały jednak jechać autobusem.
I zaznaczcie rodzicom od razu, ze jak będziemy wracać do domu to może być już ciemno, bo to będzie najprawdopodobniej ok 18.
U psów byśmy były albo od 16-18 albo 17-19(autobus powrotny jest o 18:55).


A tam są jakieś lampy przy tej drodze koło zp?Ktoś wie?Żeby nas ciemność nie zastała:)
I jeszcze od P. Doroty muszę smycze zabrać:)

Posted

Kasia wyślij mi na pm twój nr tel., po pracy sprawdzę autobusy i zadzwonię do ciebie i się umówimy, żeby jechać tym samym autobusem.
A P.Ania będzie czy dalej choróbsko meczy?:/

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...