Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jego dom to kępa suchych traw.
Jego miska to odpadków stos.
On nauczył się już żyć tak,
już taki jego Psi los.


(tekst wyżej napisała dla Miśka Istar19)




EDIT z 9 września 2010: OCZYWIŚCIE JEŚLI KTOŚ MA POMYSŁY, BARDZO PROSZĘ O POMOC. MNIE NA RAZIE UDAŁO SIĘ TYLKO OSWOIĆ ZE SOBĄ I CZASEM NAKARMIĆ PSA.

MOGŁABYM OCZYWIŚCIE ZABRAĆ GO DO SCHRONISKA. ALE - POMIJAJĄC NAWET PRZEPEŁNIENIE - OBAWIAM SIĘ, ŻE DLA TEGO PRZYZWYCZAJONEGO DO WOLNOŚCI PSA MOGŁOBY TO OZNACZAĆ NAJGORSZE. MOGĘ SIĘ OCZYWIŚCIE MYLIĆ.. ZA CIENKA JESTEM NA SYTUACJĘ Z MIŚKIEM:(


ZDJĘCIE DODANE 13 WRZEŚNIA. JEST BEZNADZIEJNE I NIE ODDAJE NAWET W CZĘŚCI TEGO, JAK WYGLĄDA MISIEK. GDY BĘDĄ LEPSZE, ZMIENIĘ. RESZTA TYCH SŁABYCH W POŚCIE 44.







WSTĘP

Baśń o Miśku nie ma być typowym wątkiem. Nie proszę tu właściwie o pomoc dla psa. Sama muszę mu pomóc. Ale...

Dzisiaj oparł mi łapy na ramionach - nie wiem, jak, bo jest raczej średnim psem, nie dużym. Spojrzał i wyraźnie powiedział: "Pomożesz mi. Proszę."
Nie pozostawił mi żadnych wątpliwości.

Dlaczego baśń? Bo baśnie powinny mieć szczęśliwe zakończenie. Bo zwierzęta mogą w nich mówić. Bo są cuda i czary.

Tylko w baśniach Andersena czasem jest mnóstwo smutku. Choć są piękne.
W baśni o Miśku też dziś smutno. I zapewne jutro. Ale poczekajmy, poczytajmy...
Może coś czarodziejskiego się wydarzy?

Będę pisać o Miśku wtedy, kiedy będzie się działo coś ważnego. A czasem tak po prostu. Może bardziej regularnie, może mniej.
To zależy od niego. Psa, który zrobił sobie domek ze starej trawy. Psa, który żyje tajemniczo i mądrze. Psa, który postanowił, że go pokocham.

  • Replies 177
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='leonarda']WSTĘP

Baśń o Miśku nie ma być typowym wątkiem. Nie proszę tu o pomoc dla psa. Sama muszę mu pomóc.
Dzisiaj oparł mi łapy na ramionach - nie wiem, jak, bo jest raczej średnim psem, nie dużym. Spojrzał i wyraźnie powiedział: "Pomożesz mi. Proszę."
Nie pozostawił mi żadnych wątpliwości.

Dlaczego baśń? Bo baśnie powinny mieć szczęśliwe zakończenie. Bo zwierzęta mogą w nich mówić. Bo są cuda i czary.

Tylko w baśniach Andersena czasem jest mnóstwo smutku. Choć są piękne.
W baśni o Miśku też dziś smutno. I zapewne jutro. Ale poczekajmy, poczytajmy...
Może coś czarodziejskiego się wydarzy?

Będę pisać o Miśku wtedy, kiedy będzie się działo coś ważnego. A czasem tak po prostu. Może bardziej regularnie, może mniej.
To zależy od niego. Psa, który zrobił sobie domek ze starej trawy. Psa, który żyje tajemniczo i mądrze. Psa, który postanowił, że go pokocham.

oby się spełniło...

  • 1 month later...
Posted

Długo się zbierałam, żeby pociągnąć ten wątek. Wyjechałam na dwa tygodnie, potem, gdy wróciłam, Miśka znów nie było. To znaczy ja nie mogłam na niego trafić. Aż wreszcie - odkryłam, gdzie ostatnio sypia. To znaczy - pod którym płotem....:-(

Robi się coraz zimniej. Myśl o prawdziwej zimie i samotnym psie, nawet nie wiem jak zaradnym, mnie przeraża. Brak mi pomysłu. Może kiedy będziecie wiedzieć, o co chodzi - ktoś podsunie mi coś, na co nie wpadłam? Może jakaś miśkowa wróżka rzuci czar w sprawie tego psa.. Wiem, że czasem nawet ciepłe myśli i słowa bardzo pomagają. Postaram się wytłumaczyć wszystko jak najdokładniej. I może w końcu uda mi się zrobić Miśkowi jakieś zdjęcie..

Posted

Ale zacznijmy tę historię od początku:

Dawno temu, czyli bardzo wczesną wiosną, kiedy śnieg zaledwie zaczął się topić, pojawił się pewien Pies. Najpierw usłyszałam o nim od męża, który wychodził z naszym Rufim około piątej rano. Spacerowali zwykle na skraju osiedla, gdzie już tylko przychodnia, sporo trawy i miejsca oraz ulica. A po drugiej stronie tej ulicy, czyli tuż tuż - dzielnica domków jednorodzinnych. Rozpoczynająca się wąskim pasem zieleni przy chodniku, tak zwaną skarpą. Tam właśnie mój półmyśliwski pies Rufio wytropił "zwierzynę". Zwierzyną okazał się Misiek.:sadCyber:


Od tego czasu poranne spacery stały się zmorą mojego męża. Bo Rufi znienawidził Miśka (wtedy jeszcze nie Miśka) natychmiast, na zawsze i z całego swego czarnego serca.:evil:


A Misiek, nazywany wówczas przez nas tylko Psem ze Skarpy, próbował się ogrzewać nocami w starej, nieskoszonej trawie, która tam rosła. :-(
Wygniótł sobie swoim ciałem coś w rodzaju dołka, z którego prawie nie był widoczny i - mimo, że było jeszcze przenikliwie mokro i zimno - zaczął tam sypiać. Pobudkę robił mu Rufi Czarne Serce dla Innych Psów. Dopóki nie zabroniłam go tam zaprowadzać i póki nie doszło do psiej awantury.:shake:


Dka jasności - ja nigdy w tamtym czasie nie mogłam na Miśka natrafić, choć próbowałam nieraz go odnaleźć i zrozumieć, o co chodzi i skąd się wziął. Wczesnym rankiem znikał jak zaczarowany. Potem widywała go czasem biegającego moja rodzina, ja - ?? - :no-no-no: nie.

Jakiej psiej awantury? Ano, po kilku dniach, gdy Czarne Serce próbował (będąc oczywiście wciąż na smyczy) straszyć, szczekać, szarpać się w stronę Psa ze Skarpy - on nie wytrzymał. Podbiegł i próbował odpłacić pięknym za nadobne. Nic się nie stało na szczęście, ale mąż wrócił z psem na rękach i wielkimi pretensjami do tego drugiego :oops: - który przecież próbował tylko bronić swojego miejsca. Historia się powtórzyła.

Wtedy postanowiłam, że koniec - muszę go odszukać bez względu na wszystko. Choćbym i ja miała wstawać o piątej rano...trudno.

Potem okazało się, że Pies ze Skarpy to Najłagodniejszy Pies pod Słońcem.:glaszcze: Czego się zresztą spodziewałam.

Dowiedziałam się od córki, że dokarmia go kanapkami, po drugiej stronie osiedla, pewna dziewczynka. Ona nawet zrobiła, ręcznie, jak umiała (ale to tym bardziej było wzruszające), ogłoszenia dla Miśka.
Że znaleziony, że się błąka, że jest bardzo miły i dobry - i że szuka domu. Nikt się nie zgłosił, a chłopcy ze szkoły nawet ją wyśmiewali:stormy-sad::angryy:. Bo w szkole też powiesiła.

Sama na Miśka trafiałam rzadko i zwykle wtedy, gdy się go najmniej spodziewałam. Aż w końcu zaczął bywać częściej pod moim blokiem. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej...

Mój pies rozpoczął z nim regularną wojnę:snipersm:... Doszło do tego, że córka nie mogła wychodzić z psem sama, bo gdy tylko na siebie wpadały - chciały się pogryźć. Przy czym zaczepiał pierwszy ZAWSZE Rufi.:baddevil: Zresztą on narobił już tu sobie paru zagorzałych wrogów. Misiek za to bez najmniejszych problemów dogaduje się z wszystkimi innymi psami.:Dog_run:

Raz pogryzły się przy mnie, gdy miałam swoje Czarne Serce na smyczy (na szczęście tylko się drasnęły po łapkach, więcej nie zdążyły). Wtedy po raz pierwszy, w końcu ja trafiłam na Miśka tak z bliska. I - ze względów bezpieczeństwa ich obu, musiałam na niego tupnąć i krzyknąć. Choć aż coś mi się z żalu robiło:-(:-(:shake:. I on spojrzał, przestraszył się i uciekł.:-(

Taki był nasz z Miśkiem uroczy początek...:puppydog:

Potem trwały moje próby odszukania psa, by go nakarmić, poznać i oswoić. Był lękliwy (wcale mu się nie dziwię, jak mnie tak skojarzył! :oops:) i nie chciał podejść nawet po jedzenie, ale powoli się udało.

Potem nadszedł ten dzień, kiedy to on postanowił się ze mną zaprzyjaźnić. Stał przy mnie prawie godzinę, mimo że mżyło, i "opowiadał" o tym, jak strasznie jest być samotnym psem:(:sad:. To o tym pisałam w pierwszym poście.

I tak jest od tej pory, że ja nadal go szukam albo on się znienacka pojawia. Zwykle już na stałe noszę przy sobie puszkę lub suchą karmę, a czasem widzę go przez okno i wtedy zabieram szybko jakieś ciepłe jedzenie i lecę, żeby zdążyć zanim zniknie między blokami:Dog_run:.

Przychodzi do mnie, gdy go wołam. Jest bardzo łagodny. Lubi dzieci:kiss_2: - bo to one najwięcej mu pomogły.

Misiek jest mądrym psem pełnym tajemnic. Jest psem, którego życie nauczyło radzić sobie w trudnych warunkach. Jest idealnym psem dla każdego, kto okazałby mu serce. Umie to docenić jak mało kto.

I mimo to jest sam.:shake:

Posted

Myślałam o tym i myślę, ale boję się, że ją mu ktoś rozwali albo że - co gorsza - jeszcze mu przy okazji krzywdę zrobią, bo wtedy na pewno będzie bardziej zwracał uwagę tych, co nie trzeba.
Musiałabym mieć do dyspozycji kawałeczek terenu, na kóry nikt obcy nie może wejść...i zastanawiam się, czy to jest realne i jak to zrobić?

Posted

biedny pies, buda była by dobrym rozwiązaniem...gdyby właśnie znaleźć jakieś spokojne miejsce...ale pytanie czy Miśkowi to miejsce by się spodobało ;) co do samej budy...jaki Misio jest ? mały, duży?

Posted

Raczej średni, no - może średnio duży? On szuka wciąż jakiegoś spokojnego miejsca, przenosi się (albo mu w tym pomagają, czyli przepędzają:angryy:, nie wiem).

Dziś znów go nie widzę, zresztą pada, więc pewnie gdzieś się schował:(

On sobie próbuje radzić jak może. Tylko co może samotny pies??:-(

Już do mnie podchodzi, gdy jestem blisko i go zawołam. Czyham na możliwość zrobienia zdjęcia.

Posted

Misiek ma mnóstwo zalet. O których jeszcze napiszę. Ale długo żyje sam:( Wzięłabym go najchętniej do siebie i trochę "dosocjalizowała", ale MUSIAŁABYM wcześniej pozbyć się Rufiego. A to przecież, wiadomo, niemożliwe..

Posted

jesteś wspaniała Iza, naprawdę. Nie wielu ludziom chciałoby się zainteresować bezdomnym psem w takim stopniu.
Ja mam na zbyciu dużą budę (ocieplaną z 3 stron) tylko że ja z Katowic. No i nie wiem czy za duża by nie była. No i gdzie ją postawić, eh.

Posted

Dzięki Istar. Ja bym mu i z Zakopanego przywiozła, jakby trzeba było. Tylko gdzie bezpiecznie można by ją dać? Rozglądałam się już nieraz w okolicy i nie znalazłam dobrego miejsca. Ale poszukam jeszcze raz. Misiek jest z Mydlic, przyzwyczaił się tu i chyba nie można zmienić mu terenu. Chyba, że do domu by miał pójść... ale jak z domami dla psów, każdy wie..

Posted

tak tak, jesteś i tyle ;)

a buda wygląda tak: (wyglądała w lato teraz jest troszeczke brudniejsza)




więc jeśli byłoby ją gdzie postawić..i jakoś ją dostarczyć....wejście ma duże, ale można np 1/3 zabić jakąś deseczką...ogólnie ta buda ma już..hmm...z 12 lat..więc nie jest w idealnym stanie ;)

Posted

Bo poza niechętnymi ludźmi też się boję, że gdyby buda była całkiem gdzieś na zewnątrz, on mógłby próbować jej bronić przed jakimś wolnobiegającym psem, których tu ludzie tyle puszczają:shake:
I nie wiadomo, jak by się to skończyło..

Więc postawienie jej musi być dobrze przemyślane.
Zaproszę zapkę i Avilię, one są stąd - może im coś przyjdzie do głowy?

Posted

Miśka cały dzień nie widziałam... A jutro rano wyjeżdżam na parę dni. Mam nadzieję, że coś udało mu się zjeść.

Czasem to mam nadzieję, że on jest czyjś i ktoś go tak wypuszcza - ale rozpytywałam i nic. Poza tym on biega i w dzień i w nocy, no i gdyby miał dom, to nie sypiałby w mokrej trawie..

Posted

Chciałabym, żebyście zobaczyli jego spojrzenie. To niby taki zwykły kundel, ale jaką ma piękną mordkę.. No i te oczy. Jak wyrzut sumienia. A w nich prośba: weź mnie. Wcale nie chcę być sam..:-(

Posted

Właśnie był widziany przez córkę na drugim końcu osiedla, jak próbował wyjadać jakąś suchą bułkę spod śmietnika:shake:
Dały mu z koleżanką jakąś małą parówkę, ale co to jest dla takiego psa? I jeszcze znowu deszcz..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...