Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Neigh napisał(a):
Mój pierwszy pies w życiu nazywał się Gaj i był foksterierem............dawaj Ania zdjęcia i wszystkie info - chłopak, przypuszczalny wiek, stosunek do ludzi - noooooooo jak leci..........
Kurna moze kogoś ze znajomych wzruszę....


OK, jutro zrobię zdjęcia.
Po zębach można by określić, że ma ok 2 lat. Z tego co zaobserwowałyśmy z mamą, kocha dzieci i szuka ich towarzystwa; ma przyjazny stosunek do suczek - nie wiemy jeszcze jaki ma stosunek do psów. Koty gania, ale mojej mamy koty już go ustawiły i ich nie rusza. Jest zaniedbany (kołtuny, kleszcze, pchły); kręci się tutaj już od ok. 3 tygodni. Moja mama będzie go dokarmiać, ale już wiadomo, że pies nie może zostać na stałe na podwórku sąsiada :(.

Jutro zamieszczę ogłoszenia, ale nie myślę, żeby go ktoś szukał - pewnie go ktoś wyrzucił :(. Chociwel to za mała wioska, żeby się komuś pies zgubił... Kurcze...

  • Replies 187
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A ja powiem tak... dupa, dupa, dupa:-( Kocuaki nie przyjechały, bo w ostatniej chwili ludzie mający je przywieźć zaczęłi kombinować że nie zabiorą małych kotce.... Koszmar, totalne niezrozumienie, że te maluchy umrą z głodu:-( Muszę znowu szukać jakiegoś transportu. Ja będe tam od 6 do 15 września. Wtedy może kogoś znajdę...
Jestem wściekła, bo wszystko było przygotowane... Doktor czajka czekał na maluchy, kontenerek wyścielony mięciutkim ręcznikiem... a ludzie kombinowali, że kotka broni maluchy. Bzdura. Ona wyszła i usiadla obok nich, bo też czekala na jedzenie... Prawda jest taka, że ludzie zrezygnowali i mają problem z głowy:-(
Bardzo Wam dziękuję za pomoc, obawiam się, że mój domek może znaleźć innego kociaka i nie zechce czekać do połowy września:-( Idę spać, jestem bardzo rozgoryczona, tym bardziej, że nie mam jak przewieźć dziewczynek z powodu alergii Jacka...

Posted

Nutusia napisał(a):
Jasna cholera, no! Ewuś, moja propozycja na funkcję "kierowcy" wciąż aktualna, jeśli lepszych pomysłów nie będzie.

Nutusia jestes kochana , wiedzialam o tym co sie stalo nawet szukalam jakiegos transportu z Helu na FB ale ci ludzie zrezygnowali w ostatniej chwili i bylo za pozno ,zeby kogos znalesc.......................

Posted

Ellig napisał(a):
Nutusia jestes kochana , wiedzialam o tym co sie stalo nawet szukalam jakiegos transportu z Helu na FB ale ci ludzie zrezygnowali w ostatniej chwili i bylo za pozno ,zeby kogos znalesc.......................


Eeee tam, od razu "kochana" :) Mój strucelek by się pewnie na Hel nie dotoczył i dopiero byłaby wtopa. Ale jeśli będzie potrzebny tylko kierowca (który w dzieciństwie marzył, by zostać kierowcą mega wielkiej ciężarówki :)), służę. Oczywiście najlepiej byłoby w weekend, ale gdyby całkiem nie było wyjścia - wezmę dzień urlopu.

Posted

Nutusiu, pięknie dziękuję. Narazie jednak próbuję znaleźć inne wyjście, bo jazda moim samochodem oznacza ponad 400 w plecy. Pali benzynę jak smok niestety:-( na benzynę, a potem sterylki i szczepienia kotek po prostu nie uzbieram:-(

Posted

Najzabawniejsze jest k..........to, ze ja dzis wrocilam z Krynicy Morskiej, jakby je cholera do Gdanska podwiezli, to ja je moglam przejac......Przepraszam za slownictwo, ale mam serdecznie dosc ludzkich obiecanek, cacanek........

Posted

Boszzzz co za nieodpowiedzialność. Moja koleżanka też wracała z nad morze kilka dni temu, gdyby była wiadomo, że tak wyjdzie to myślę, że by je zabrała do Wawy. Ludzka głupota i nieodpowiedzialność nie zna granic.

Posted

Dziewczyneczki, dziś całą drogę do Wwy rozprawiałam z moim Małżem i wyszło nam, że dla Ewy i koteczek warto zaryzykować pchanie Kangura :) Jesteśmy gotowi jechać, tylko kiedy?... Nadchodzący weekend to będzie masakra na drogach (powroty z wakacji). Może nocą?... Koszt paliwa (LPG) wyniósłby jakieś 150 zł (resztę dorzucimy).

Posted

Nutusiu... ja Ci już przez telefon mówiłam, że jesteście niesamowici:-) I nie mam słów, żeby podziękować!!! Jeśli nie znajdzie się inna możliwość, umówilibyśmy się tam wspólnie i koteczki bezpiecznie przyjadą do W-wy:-)

Mnie też Aga ludzie czasami załamują, ale na szczęście inni, tacy jak Ty, Nutusia, Ellig, Ronja, Mysza1 i wiele innych jeszcze ratują moją opinię o człowieku:-)

Posted

W takim razie czekam na hasło! :) Małż postawił tylko jeden warunek - musi mieć kwadrans, żeby się w morzu wykąpać! :)
Świat jest podły i nieuchronnie zmierza do samozagłady. Ale Ewa ma rację, dopóki są ludzie tacy jak ww., jest jeszcze nadzieja na ratunek :)

Posted

Sprawa jest jeszcze bardziej pilna - jak to zawsze . Wlasnie pani ktora miesiac temu wziela tricolorke z trojkich moich tymczasow zalatwila mi kolejny dom - warunek kotka ma to byc mlodociana. A ja mam aktualnie tylko facetow........Paranoja nie? Jak nic to nic........a jak sie dzieje to same widzicie.....

Posted

Nutusia napisał(a):
Ewa, decyduj co robimy... Grzech byłoby zmarnować domek.
Neigh, domek zaczekałby na kicię do 5 września?...


Nie wiem:(. Uczciwie wyslalam im mojego rudego ( nie chca faceta, ale niech widza ze sie staram), burasie od Aganez ( bo ja tak mam, ze jak jest okazja, to sie staram pomoc )..........no i te ...........rzecz jasna z info, ze te najbardziej biedne z biednych ..........rozdzierajaca historia w tle ..........noooo i niech decyduja.

Kurcze powiem tak......gdyby wzieli rudasa, zabralabym takiego jednego sikajacego pod siebie persa...........tez dramat, chociaz wladuje sie po czubek nosa, bo choroba moze byc
a. letalna
b. powazna ot np. chroniczne zapalenie nerek

Jesli zaczekaja na bialo - czarne tyz piknie.......Z tymi to jest taki klopot, ze tego ubarwienia nikt nie chce....Puszczam je w eter... gdzie sie da......

  • 3 weeks later...
Posted

Kociaki złapane śpią bezpiecznie w kontenerku. Wtulone w siebie i w ręczniki mruczą słodko:-) A do mnie jedzie Nutusia z przyjaciółką Ulą i rano zabierają maluchy do Warszawy:-) Jednak koteczka ma już dom stały, dla drugiej szukamy z Neigh domu. Narazie zamieszkaw DT.
Malutkie są cudowne, zwłaszcza jedna uwielbia sie tulić i mruczy zadowolona. Druga trochę mniej ufna, ostatnio nie chciała do nikogo podchodzić ale jakoś się ją udało zwabić na jedzonko:-)
Nutusię i Ulę wyściskam mocno, jak dojadę. Jestem im tak bardzo wdzięczna, że dla dwóch małych kociaków chciało im się jechac 430 km w jedną i tyle samo w drugą stronę...
A ja usiłuję zwabić jeszcze mamusię i drugą kotkę która pojawiła sie tuy w lipcu i wszystko wskazuje na to, że jest kotna:-( Trzymajcie kciuki, żeby się pojawiła. Bo jak juz jest, to podchodzi do człowieka chętnie. Problem w tym, że przez ostatnie 8 dni widziałam ją raz:-(

Posted

Matki nie udalo sie zlapac - tz. byla na rekach, glowa juz w transporterku..........zawiodl taki jeden patafian......ale to juz nawet szkoda pisac
Tak czy siak dzieciaki zlapane, przenocuja dzis u mnie, albo w nowym dt.......

Posted

Dodam tylko, ze Ewa cala pogryziona, poszarpana, podrapana.........niee ja bym niektorym ludziom to dawala dozywotnio sedalin.........by se spali i nie przeszkadzali...........O tym patafianie dalej pisze....

Posted

No nie cała, tylko ręce i ramiona:-) Poza tym na mnie szybko się goi. Najpierw się martwiłam, bo mi krew ciurkiem leciała, ale jak zaschło i przemyłam rany, to jest nieźle. Tylko boli cholerstwo.
Kociaki w DT, po wypuszczeniu z kontenerka, zaczęły rozrabiać, bawić się zabawkami innych kociaków:-) Dorwały się do jedzenia, napiły się, dostały jogurt i całe radosne zwiedzały mieszkanko.
Po nocy spędzonej w kontenerku, znalazłam kupkę w pojemniczku na wodę. Niesamowite, jak próbowały zachować czystość...
Jutro jedziemy do weterynarza, a po południu jedna malutka idzie do DS. Druga wraca na DT i szukamy jej domku.
Jestem tak bardzo wdzięczna dziewczynom, że na hasło "Mam kociaki" rzuciły wszystko i przyjechały do mnie w środku nocy... Nutusiu, Ula - DZIĘKUJĘ BARDZO!!!!!!
A Neigh dziękuję pięknie za wspaniały DT:-) Wreszcie przestała mnie boleć głowa, która od trzech dni pęała mi ze stresu...

Posted

Ja rozumiem Ewa, ze Ty musisz - ale ja NAPRAWDE nie uwazam, zeby bylo za co dziekowac ( mnie akurat). Ja wykonalam raptem pare telefonow - co to jest w porownaniu z przejechaniem tylu km co Nutusia.

Tak czy siak trzeba rekawki zakasac i szukac domu.

Posted

Nam też nie trzeba dziękować, bo "w zamian" dostałyśmy taki poranek wczoraj, że o matko i córko!!!!!! Fakt, rzuciłam przecier z mirabelek i pojechałam z łapami żółtymi, jakbym cale życie paliła sporty bez filtra, ale co tam! Droga w tamtą stronę bezproblemowa, z godziny na godzinę coraz bardziej pusta, a o 1.30 w nocy na samym półwyspie to już chyba tylko Ewa z Barsą za nocne marki robiły :) Gorąca herbata, rozgwieżdżone niebo, super wygodne łóżko w ciepełku i poranek, który powitał nas przepięknym słońcem i łagodnym ciepłem! Spacer przez las nad morze, stopy w lodowatym Bałtyku, muszelki, a na śniadanie ryby wędzone, na myśl o których ciągle napływa mi ślina do ust :) Zakochałam się w Helu i z pewnością niebawem tam wrócę (może już nie po koty, ale właściwie czemu nie?... :)) Kićki są cudne - prawie identyczne na pierwszy rzut oka. Początkowo cichutko pomiaukiwały, potem było "zamieszanie" i znajomy odorek... :) Szybki zjazd na przystanek autobusowy, sprawna wymiana ręcznika, dwa głaski na pocieszenie i dalej w drogę. Niedługo potem drugie "zamieszanie", bo przecież kto to widział, żeby walić kupy na komendę! :) Tym razem postój na stacji benzynowej - i dobrze, bo bez wody i mydła nie mogłybyśmy się raczyć ciasteczkami, które dostałyśmy od Ewy na drogę :) A potem to już praktycznie do samej mety była błoga cisza z tyłu. Protesty się pojawiły dopiero po przeniesieniu kontenerka z naszego auta do auta przemiłej Doroty. Takich niekłopotliwych pasażerów to ja mogę wozić choćby codziennie! :)
Dziś trochę mi się łeb kiwa i czuję piasek pod oczami, ale ze wszech miar WARTO BYŁO!!!!!!

Posted

A na pocieszenie :
koty przemile, rozkoszne, jeden spal z p. Dorota w lozku......tiaaaaaaaaaaa Zabawki rezydentom wykradly i w ogole udawaly swiatowe damy, ktore nic innego nie robily tylko cale zycie mieszkaly w domu.......

Posted

No może w domu nie mieszkały, ale od lipca obcowały z Ewą, a to działa na każde stworzenie jak... BALSAM! :)
A jeszcze co do tego ciula, co to małe kotki lubi... Można zakładać, że jeszcze nie jedna podróż na Hel mnie czeka (przed czym się oczywiście nie uchylam!!!! :))

Posted

Ja bym patafiana pokryła.......i zostawiła samego z dzieckiem.......Skoro lubi małe.......

Mnie normalnie szlag trafił!!!!!! Jak sobie pomyślę, ze gdyby obok był KTOKOLWIEK normalny, to byśmy miały mamę......to mam ochotę gryźć!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...