Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jesteśmy po wizycie przedadopcyjnej, Ania przekaże spostrzeżenia.

Byłyśmy bardzo dociekliwe, bo przecież ma to być dla Brutuska dom najlepszy z najlepszych ;)....

Posted

Ja też zajrzę znów dziś ,bo ciekawa jestem relacji cioteczek ..a Jagodę z Mazur i Warmii -pozdrawiam upalnie i zadroszczę wam tych jezior mazurskich i warminskich ...ale macie tam dobrze -w te upaly szczególnie ...:p Kochamy Warmię i Mazury -moje rodzinne strony :loveu:.

Posted

Dziekuję Ani i Jagodzie za wykonanie wizyty :)

Domek jest bardzo fajny, są chęci, ale nie ma doświadczenia w opiece nad psiakami trudnymi.
Dziewczyny dały Panu namiary na szkoleniowców, przedstawiły sylwetke Brutusa itd.

Wolałabym, aby Pan jednak spróbował przyjechac do Hotelu w celu zapoznania się z Brutusem osobiscie.
Czekam równiez na odzew Pana w sprawie dalszych kroków. No zobaczymy :)

Posted

A ja myślę, że Brutusek powinien jednak trafić do doświadczonego domu...
Same dobre chęci nie wystarczą. Już raz się nie udało i piesio trafił na łańcuch.

Posted

Wisełka, nie napisałam, że "zły". Niedoświadczony domek może być czasami po prostu nieodpowiedni dla psa, który ma większe wymagania, dla pieska z problemami.
Często popełniane z niewiedzy błędy wychowawcze skutkować mogą przecież nadmiernym lękiem, drażliwością czy agresją psa. A stąd już krótka droga do "łańcucha", schroniska, albo bezdomności. Uważam, że ludzie, którzy dotychczas nie mieli styczności ze zwierzętami a chcą przygarnąć psa czy kota, co oczywiście godne jest pochwały, powinni skupić się na zwierzętach, których wychowanie jest mniej problematyczne. Takich przeciez nie brakuje w schroniskach czy DT. Chodzi o to, by już na samym początku kontaktu, budowania relacji ze zwierzęciem, nowy właściciel nie zniechęcał się. Rozczarowanie i zniechęcenie często prowadzi do stwierdzenia "nie daje rady" i pies wraca do schroniska lub hoteliku. A to przecież jeden z gorszych scenariuszy - trauma powrotu i nieudanej adopcji.
Nie wiem, może trochę przesadzam, ale uważam, że Brutusek w swoim krótkim życiu już wystarczająco przeszedł i naszym zadaniem jest minimalizowanie ryzyka nieudanej adopcji.

Posted

a czy niedoswiadczony z wymagającymi psiakami oznacza, że jednak ten Pan miał jakiegoś psa w przeszłości? Jeśli tak, to bym nie przekreślała tego domku. Każdy przecież był kiedyś niedowiadczony, zawsze jest ten pierwszy raz:) gorzej, jak w ogóle nie mieli nigdy psa, bo wtedy może być trudno dla nich z psem "z problemami". no i dobrze, by Pan pojechał do Hoteliku, zobaczył, jakie problemy ma nasz Brutusek, jak na smycz reaguje itp:)

Posted

no wlasnie uwazam,ze niezbedna jest wizyta pana w hoteliku,trzeba na wlasne oczy zobaczyc Brutunia i o co chodzi dokladnie!!............dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane......

Posted

Jagoda1 napisał(a):
Pan, jesli zdecyduje sie na psiaka, przyjedzie z żoną do Brutusika...
Pan jest rozsądny, cierpliwości, moje Panie...;)

Mysle,ze jest bardzo rozsadny skoro nie rezygnuje i zamierza przyjechac z Olsztyna.

Posted

Jagoda1 napisał(a):
Pan, jesli zdecyduje sie na psiaka, przyjedzie z żoną do Brutusika...
Pan jest rozsądny, cierpliwości, moje Panie...;)

Najważniejsze jest serce, chęci i cierpliwość:lol:. Ja adoptowałam "nieadopcyjną" sunię, która całe życie /12 lat/ spędziła w schronisku. Załatwiała się pod siebie jak człowiek do niej podchodził. Nie znała spacerów, schodów, domu a na smycz reagowała tak jak Brutus. To był mój pierwszy pies, zupełne zero doświadczeń. A cierpliwość, miłość, czas zrobiły swoje - teraz nikt, kto poznaje Tarę nie może uwierzyć że kiedyś było tak źle....... Dajcie Panu szansę, oferujcie pomoc.... no chyba że sam uzna że nie da rady - to wtedy trudno.......Ale jak się serce uprze, to z niejednym Brutuskiem da radę :p

Posted

[quote name='AlfaLS']Najważniejsze jest serce, chęci i cierpliwość:lol:. Ja adoptowałam "nieadopcyjną" sunię, która całe życie /12 lat/ spędziła w schronisku. Załatwiała się pod siebie jak człowiek do niej podchodził. Nie znała spacerów, schodów, domu a na smycz reagowała tak jak Brutus. To był mój pierwszy pies, zupełne zero doświadczeń. A cierpliwość, miłość, czas zrobiły swoje - teraz nikt, kto poznaje Tarę nie może uwierzyć że kiedyś było tak źle....... Dajcie Panu szansę, oferujcie pomoc.... no chyba że sam uzna że nie da rady - to wtedy trudno.......Ale jak się serce uprze, to z niejednym Brutuskiem da radę :p
Swięte slowa -masz rację .Oby tak bylo ,iż serce oraz rozum tych ludzi zapewnią Brutusowi dobry,mily dom i serdecznych ludzi !

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...