Katcherine Posted December 27, 2007 Posted December 27, 2007 :loveu:dzis byl 3 trening. Dotarl do nas drugi ludzki kolega- znany Dropsiowi ale lekcewazony i niewidziany sporo czasu. Po dwugodzinnym spacerze wyczynowym malenstwo pokazalo klase. Najpierw szukal ''starego'' kolege ale bez uciekania na widoku schowal sie jak niunio byl w samochodzie. Znalazl go jak po sznurku- lapiac wiaterek w nos i cwalujac po nitce zapachu przesakujac krzaczory i przeplywajac jeziorko :diabloti::razz:. Drugiego kolege odnalazl rowniez w pieknym stylu, po podjeciu zapachu z wiatrem pocwalowal w pozadanym kierunku jak po nitce. Ja bylam przygotowana ze zignoruje te osobe. Pies madrzejszy od panci:loveu:. Panowie obaj zbierali zgubione szczeki z wrazenia z ziemi. Moje Dropsiowe malenstwo w ten oto sposob przeskoczylo okolo 3 poczatkowe- zmudne klasy wprowadzajace do treningow. 1 stycznia mamy juz zaplanowane ze Drop bedzie szukal ''zaginionej'' osoby ktora przyjedzie wczesniej. Zeby mu uniemozliwic tropienie po sladzie- startujemy z innego parkingu. Uffff. Niunio dostal nalesniczki domowej roboty jako nagrode za doskonala prace:razz:. pozdrawiamy cioteczki ps. konikow nie zjedlismy:cool3:, pomimo ze pancia zapomniala gwizdka na zajecia Quote
Wiedźma Posted December 29, 2007 Posted December 29, 2007 Zawsze wiedziałam, że wyżełki to superinteligentne psy! Quote
Katcherine Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Dropsiowych opowiesci c.d. 5- ty trening za nami- wygralam zaklad- Dropek perfekcyjnie pamietal komendy :razz:. Po miesiacu przerwy malenstwo wrocilo na treningi. Dostal dzis prezent- profesjonalne szeleczki z dzwoneczkiem. Menda wiedzial o co chodzi jak juz szykowalam radio....No tak tanczacego psa nie widzialam dawno. Dostal polecenie ''siad''- no wiec siedzial ale dupka tanczyla. 3 przeszukania - w tym ostatnie juz z nowym elementem- zabawka w momencie jak dojde do znalezionej osoby. Poniewaz kolega byl w krzaczkach dwa razy udalam ze nie wiem gdzie jest. Dropek ze sciezki gdzie czekal az nadejde wkraczal w krzaczki po czym wychodzil w to samo miejsce zeby pokazac droge wejsciowa :multi::multi::multi:. Madry pies :p. Dzoweczek mu wogole nie przeszkadzal. Zabawka niby jest nagroda- ale- Dropek najbardziej ceni teraz zabawe z kims, a nie sama zabawke. Jak sie zagaduje na chwile z kolega to zabawka zostaje porzucona w trawie.:loveu: Kazdy obcy teraz jest witany przyjaznie.... bo a nuz widelec sie schowa? I Drop bedzie robil to co kocha najbardziej? Ostatni trening przed przymusowa przerwa byl troszke niewypalem- trafilismy na moment kiedy multum spacerowiczow platal sie po polanie. Niestety musialam go odwolac z tropu spacerowiczow niezwiazanych z treningiem i Niunio sie troszke pogubil- znaczy tuz po odwolaniu pokazal mi krolicze nory...bo moze Pancia jednak chce szukac krolikow a nie ludziow??? Kontynuowalismy przeszukanie i jednak nie OMINAL zadnej osoby schowanej :multi::multi::multi: :loveu:moj kroliczek. A poza tym daje sie glaskac !!!! obcym ludziom, nie szczekusia na obcych- no jest takie haukniecie ale tylko jak siedzi w samochodzie '' OOO pancia tam ludz idzie- widzisz''? Przy otwartym samochodzie robi ''meduze''- znaczy sie oczka porzuconego burka, rozciapciana morda na oparciu, ogon w ruchu wahadlowym i wpatrzony wzrok w Pancie.Ale sam nie wysiada, ludzie moga spokojnie omijac samochod z dystansu metra i pies ich olewa. Grysiek dzis sluzyl za rozpraszacza. Sam, Zoe i Drop mialy wykonac ''zostan'' przez 10 minut...w 5-tej minucie Gryf zaczal krasc spod nog kolegi patyczek i pileczke...- 3 wyzlowe pary oczu malo nie wyszly z orbit. pupa Dropka drgnela ale na upomnienie zostal w pozycji...pozniej Gryf zrobil rundke od jednego do drugiego wachajac im uszy, zagladajac do paszcz itd- psy twardo czekaja na sygnal zwolnienia z zostan....Drop na koniec zaczal robic siad i waruj na przemian....ale sie nie ruszyl z miejsca :lol:, Zoe malo nie wydreptala dolka przestepujac z lapki na lapke . No i tak to jest brac Gryska na posluszentwo- on wie ze ja wiem ze on senior i robi co chce :evil_lol:.Co psuje Dropa... Za to konkuruje drop z samem- i sobie nawzajem pokazuja ktory od ktorego lepszy, grzeczniejszy i wogole. Niestety Drop zdegradowal Sama z jego pozycji alfy w stadzie- wygral bitwe o puszke jedzenia. Teraz to Dropek jest wyluzowany i ma w nosie zaczepki Sama a Sam chodzi i powarkuje pod nosem.... Quote
brazowa1 Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 a jak z instynktem mysliwskim u Dropa?Zainteresowanie sladami dzikich zwierzat w lesie,przemykajacymi sarnami,zajaczkami? Quote
Katcherine Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 Instynkt ma jak najbardziej- ale jest bardzo posluszny i...jak to schroniskowiec- bardzo nastawiony na to co wolno- czego nie. Na poczatku- przed treningami byl bardzo zainteresowany i dokladnie pokazywal gdzie wiewiorka, gdzie kaczka , gdzie owce, jelenie itd. W tej chwili kiedy pokazalismy mu ze mozna tez ''polowac'' na ludzi, kiedy instynkt lowiecki jest zaspokajany we wspolpracy ze mna- w trakcie poszukiwan jest nastawiony wylacznie na czlowieka. Na cywilnym spacerze nadal pokazuje zwierzyne, ale bardziej zeby ja zasygnalizowac. Problemem dla nas sa wiewiorki. Kocha je, uwielbia sledzic, sprawdzac drzewa, itd. Mamy duzo pracy na lince- cwiczymy bardzo rygorystycznie zignorowanie cieplego ''tropu'' wiewiorek, kota, itd. Latajace pileczki utrwalaja reakcje na ''gwizd'' odwolania. Zdarzylo sie pare razy ze Drop ruszyl w strone stada koni, owiec- i dal sie odwolac. Moj pies startujacego krolika spod nog ignoruje :). Od pierwszego treningu jednak jego swiat poszerzyl sie o ludzi obcych- i teraz jest milo obserwowac jak on ''smakuje'' nosem zapach kazdej przechodzacej osoby. Zmienil sie rowniez bardzo pod wzgledem zachowania. Jeszcze niedawno by szczeknal ostrzegawczo i sie wycofal od osoby szukajacej z nim kontaktu- teraz tylko glaskanie przyjmuje w pozycji niepewnej, nie ma protestu na kontakt, i sam sie cieszy do obcych kiedy oni probuja z nim nawiazac kontakt. Poniewaz Drop wie jak uzywac nos- pieknie przeplata prace gornym, dolnym wiatrem i tropienie- jedyna tak naprawde praca jest utrwalenie jego zainteresowania ludzkim sladem i...zrobienie z tego zapachu priorytetowego. Poniewaz szukanie osoby tylko i wylacznie sie odbywa w szelkach- samo zalozenie szelek jest dla niego sygnalem- szukamy ludzia. I on to uwielbia. Quote
Sabina1 Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 Kasiu, jak ja Ci strasznie zazdroszczę. Po pierwsze uwielbiam Twoje opowiadania i jestem zawsze na bieżąco, bo mam je w powiadomieniach. Po drugie, strasznie Ci zazdroszczę, że umiesz szkolić psa i masz do tego "iskrę"Poza tym Drop jest zdolny, a Caro jest takim strasznym tumanem, ze sie żyć odechcewa, ale Ty może też byś umiła coś z niego wykrzesać. Już widzę, jak ja go puszczam, wśród dużych psów i on na każdego napada. Naprawdę podziwiam Dropka, ale jeszcze bardziej Ciebie. Całuski, a także Buziaczki. :loveu: ps. na paluchu widziałam takiego słodkiego wyżła. Niech to szlag http://www.allegro.pl/item308232051_wyzel_4l_.html Quote
Katcherine Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 :diabloti: Sabinko- przeciez ja spotkalam Caro....i wcale sie nie zgodze ze on jest tumanem.To przez Caro- ktorego zazdroscilam wreszcie nastal w moim domku moj wlasny wymarzony wyzelek :loveu::loveu::loveu:. A co do bitew psich....no coz ;). Dropek caly czas uczy sie ze pieseczkow nie zjadamy.... Jak sobie przypomne Gryska w czasach mlodosci to Dropek jest przy nim naprawde grzeczniutki. Ot- nie daje sobie w kasze dmuchac i tyle. Noooo- jak bym Dropka puscila w stado duzych psow, najlepiej obcych tez by sie dzialo...OJJJJJJJ :cool3:.No- w sumie sie dzialo :diabloti:. Ale w sumie obie mamy psy o normalnym psim charakterze a nie kukielki na guziczek :). Quote
Morgan:-) Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 :loveu::loveu::loveu: Ciotka zagląda i śledzi poczynania cukiereczka :loveu::loveu::loveu: :multi::multi::multi: I życzy Wam wszystkim przynajmniej takich sukcesów jakie odnosicie do tej pory :multi::multi::multi: MOŻE JAKIEŚ ZDJĄTKA?? Quote
brazowa1 Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 Pytam,bo moj wyzeł pracowal 3 lata w Strazy Pozarnej,w grupie poszukiwawczo-ratowniczej i praca w lesie byla baaaaaaaaaaaaardzo utrudniona.Krotko mowiac,jak byla sarna,to moglam zapomniec o czlowieku i tak sobie mysle,ze kazdy wlasciciel wyzla od razu moze sobie odpuscic teren i skupic sie na gruzach.Dopoty nie ma zwierzyny,praca jest idealna i pokazowa,ale poszukiwanie zaginionych w terenie ma to do siebie,ze przemiarza sie hektary dzikiego lasu z setkami saren i zajecy. Quote
Katcherine Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 Wiesz brazowa- sama jestem zaskoczona Dropa wstrzemiezliwoscia w tym wzgledzie. Musze przyznac ze koledzy maja pod tym wzgledem problemy czasami. Drop jest separowany w takich wypadkach od zlego wplywu psich towarzyszy. No i do znudzenia cwicze z nim- ze to ze inni moga np. polatac za pilka, szukac schowanej zabawki itd- nie oznacza ze on w danym momencie ma prawo to zrobic. Pod tym wzgledem jestem bardzo rygorystyczna.Wrecz go katuje tym.Gryf jest bardzo pomocny. Jako senior w tej chwili robi co chce. W tej chwili mamy regres- ale przed moim wyjazdem Drop pedzac na wyscigi z innym psem z ktorym konkurowal po pileczke- dawal sie zawrocic metr przed celem.A drugi pies chwytal zdobycz.... Na bazie tego kiedy ruszyl pelnym pedem do stada dzikich koni dal sie odwolac z dystansu okolo 150 metrow.Potem lazilam z nim przy kazdej okazji obok koni- przy sladzie nimi zainteresowania bylo skarcenie- przy zainteresowaniu pileczka/ kolega- nagroda. w czym sedno? bo te dwa przywolujace gwizdki oznaczaja nie koniec polowania a wrecz jeszcze przyspieszenie akcji bo w druga strone leci....druga pileczka ;). Jego namietnosc do pileczek, plus zaufanie ze te dwa gwizdki to nie oszukanie sa podstawa na ktorej bazuje jego szkolenie. Ja nie potrzebuje zeby raz rzucony aport mi przyniosl- ja potrzebuje wypracowane ''poddanie'' na sygnal aportu nawet konkurencji- w imie wspolpracy i zaufania ze to oczekiwane zachowanie jest nagrodzone. A pozniej zgubiona pileczke fajnie jest odnalezc.... I co ciekawe- to dziala. Trzeba miec refleks. Kazdy codzienny spacer jest treningiem ''poddania'' aportu i zawrocenia na gwizdek do mnie. Zatrzymania sie na ''stoj'' i zostawanie w siad - pomimo ze Gryf w tym czasie szaleje z patyczkami itd. Drop nawet scigajac pilke jest caly czas na oriencie- co ja zrobie.I tu jest klucz- nie sciga ''ofiary'' w zapamietaniu, bez kontaktu- on jest przygotowany ze mu za sekunde pokaze Nowa, szybko oddalajaca sie druga ''ofiare''- czyli zwykla pileczke. Wylamal mi raz- przy wyzle kolegi ktory wogole mial w nosie odwolanie. Wyzel kolegi ruszyl za tropem zwierzyny- dwa gwizdki do Dropa- Drop sie zatrzymal- obejrzal i sam zadecydowal podazyc za wyzlem- a nie wrocic do mnie.Odleglosc byla dosc znaczna bo okolo 400 metrow. No coz- ucze sie na bledach.Wrocil jako pierwszy po 2 minutach- i zastal mnie grajaca w pileczki z innym psem. To byl ostatni raz kiedy mial na to szanse. Powrot do podstaw plus niedopuszczanie do takiego wyboru- i wracamy do formy odwolania w sytuacji awaryjnej. Na drugi dzien mielismy trzy chmary jeleni na spacerze- specjalnie weszlam w ich wiatr pies na luznej lince, udaje ze nie widze ich...pewnie ze je wyczol- ale w tym samym momencie mial ''robote''- szukanie pileczki. Zawachal sie- i wybral pileczke. Byl BAAARDZO wychwalony. Przed kazdym treningiem szukania osoby- 3 godziny ostrego spaceru na ktorym robimy okolo 15 mil- psy znacznie wiecej. Mieszanina zabawy, powtorki posluszenstwa, plywania i co sie uda nowego wymyslec. Potem powrot do samochodu - 10 minut na ochloniecie- i przygotowanie do szukania. Szelki dla niego oznaczaja ''ludzia''. Raz tylko zainteresowal sie krolikami kiedy zawrocilam go z tropu spacerowiczow- byl naprawde pogubiony- no bo przeciez szelki- szukamy ludziow nie????a moze jednak nie? metoda selekcji wyprobowal- ze kroliczki tez nie- no dobra- ludz???? Po znalezieniu ludzia byl bardzo wychwalony i wybawiony przez wszystkich. On dopiero jest po 5-tym szkoleniu. Nie ma doswiadczenia. Umie pracowac nosem- i to jest wielki plus- ale teraz musimy przezyc i przetrenowac mnostwo wariantow zeby mu udowodnic ze ''polujemy'' tylko na ludzi- i ze jest to polowanie znacznie bardziej warte niz na futrzaki. Duza ilosc pracy na lince jest rowniez podstawa. Moge go skorygowac, ale przewaznie paca polega na kierowaniu psem glosem i sygnalami optycznymi.Linka jest tylko pomocnikiem. Ja jestem zaparta ze nie uzyje obrozy elektrycznej. Nie wierze ze pies ktory sciga ofiare a przedtem nie ma wypracowanego kontaktu z wlascicielem w kazdej sytuacji zareaguje tak jak chce na obroze. Czyli ze zaniecha scigania/ upolowania. Zbyt duza ufnosc w obroze moze spowodowac ze zatraci sie czujnosc. Poza tym znam pare psow u ktorych bol wrecz jeszcze bardziej by je podkrecil. Tutaj nie mam miejsca na blad.Za zagryzienie zwierzecia pies tutaj jest odstrzeliwany. Drop ma silny instynkt- bez pracy i zaspokojenia instynktu w sposob uzyteczny obawiam sie ze ktoregos dnia sam by znalazl dla niego ujscie. Quote
Katcherine Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 ps. I zeby bylo ciekawiej - mam do szkolenia od kolegi biszkoptowego 2- letniego labradora. Pies typu miekkiego.... Jesssuuuu -ile sie czlowiek nagada :placz:.Jak milkne pies przystaje i czeka co dalej. Chyba nam rok zajmie zbudowanie zaufania i na tyle pewnosci psa zebysmy mogli o obszarowym pomyslec.Jezeli wogole. Zdecydowanie jest chlopak malo pewny siebie i bez ''Pancia'' na plecach uwaza ze w krzakach jakies straszne wilki siedza. Nie traci czlowieka z oczu. Trzeba strasznie go obserwowac bo jak podniesie zapach trzeba go zachecic do podazenia za nim. Nos ma dobry- tylko ze to taki puszek emocjonalny. Tutaj mam odwrotne zadanie- nie hamowac- a popychac...UFFF.Pokladam nadzieje w pileczkach. Zdecydowanie leniwa jestem i preferuje wyzelki. Quote
Katcherine Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Mala anegdotka domowa... Codziennie rano stukot lap o schody- nadciaga brygada zabawowa. Chlopcy wykorzystuja wykladzine na pietrze jako antyposlizgowy plac zabaw. Naogol reszta domownikow sobie spokojnie drzemie ignorujac dzwieki morodwanego niedzwiedzia, proby haukniec, sapanie i hurgotanie, pomulkowe chwyty za stope, ewentualnie nos w twarz sprawdzajacy czy aby napewno spimy.... Dzis z monotonii rutyny wybudzil mnie szeleszczacy niespokojnie dzwiek. Przez piec minut mnie coraz bardziej niepokoilo po1. panujaca jaka tak cisza (brak tupniec) 2. co do ch.....y tak szelesci??????????????? W koncu zmotywowalam sie do otworzenia oka...niestety zasieg wzroku ograniczal sie do sciany.No nic- zaspana postanowilam usiasc.. I co widze? Grysiek z Dropkiem lezac na przeciwko siebie przekazywaly sobie z mordy do mordy celofanik!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Ja troszke pomemlam....ty troszke pomemlasz. Niestety aparat byl za daleko a ja nie w formie zeby uwiecznic mine Dropka ze zwisajaca poclamkana torebeczka i Gryfka mine jak ucieszone ze ''Pancia wstala'' wpatrywaly sie wyczekujaco we mnie okraglymi z zadowolenia oczami. Ide sie zwlec na czarna mocna kawe. A wszystkim Dropsiowym cioteczkom zyczymy Milego Dnia. Quote
Katcherine Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 :diabloti: za chwile powalcze z foteczkami. Dzieki kolezance mamy dostep do kurczakow, owieczek, konikow, szczekajacych pieseczkow itd. Dropek jak na poczatek radzi sobie dobrze w ignorowaniu towarzystwa. Zobaczymy jak bedzie dalej. Niestety na treningach pokazuje ze jest psem o predyspozycjach ''area dog''- czyli Przeskakujemy jeden poziom- i szykujemy sie do egzaminu na psa ktory obszukuje ogromny teren i wraca do mnie dopiero po odnalezieniu czlowieka...brrrr Oznacza to rowniez ze ja jako przeciwnik biegania musze niestety rozpoczac treningi w biegach zeby nadazyc za psem kiedy odnajduje slad ''ciala''......Jesssuuuuu. Leo- biszkoptowy labradorek za to wczoraj mnie niezle stytral. Po miesiacu braku treningow- spacerach tylko na smyczy ze wzgledu na operacje lapy doswiadczylam zaszczytu pierwszego treningu. Malo nie wyszedl z siebie, awanturowal sie jak buuuurek, alert to najpierw dwie lapy w zoladek a pozniej siad i obszczekanie....3 alerty i bylam mocno poturbowana...W ciemnosciach nie mialam mozliwosci uskoczenia w odpowiedniej chwili. Podejrzewam ze Troy- wlasciciel- dawal mu pelna miche a konto wczorajszego treningu.Dziwnie byl bardzo zadowolony. :diabloti: co ciekawe jak zaczelam gadac po polsku pies sie uspokajal- wiec mam sposob :multi::multi::multi:.Miejmy nadzieje ze za szybko sie nie przyzwyczai do ''nowego'' brzmienia. Mam zakwasy- i mam nadzieje ze cztery lapy tez maja....wszystkie 3 :). Quote
Katcherine Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d924cd02c3c1c2b5.html http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f6e66519d4bda287.html http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7d1f6ea7a4c38e8c.html Quote
Morgan:-) Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Prześlicznie skupiamy uwagę :loveu: BRAWO DROP!! :multi: Ciotka Julcia zawsze Ci kibicuje :multi::multi: I najukochańszej Panci też :cool3::cool3: Quote
Sabina1 Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Ojej, jak one cudnie koło siebie siedzą.Wiem, że to możliwe, bo jak chodzilam z Saba na kurs, to kilkanaście psów w rzędzie koło siebie siedziało, a własciciele musieli odejść. Dla mnie to były czary. Ale nie z Caruniem. On na widok jednego dużego psa w oddali robi rodezjana i szykuje się......... Drop jest taki sliczny, ale też niesłychanie dużo pracy w niego wkładasz, bo ja nie czuję sie na siłach i tylko narzekam :diabloti::angryy: Quote
Katcherine Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Sabinko- jak wpadniemy calym klanem to ci pozycze duzego psa do treningow :cool3: Wystarczy tydzien i Carunio da sobie spokoj ;). Jak ja dozyje. Quote
Katcherine Posted June 24, 2008 Posted June 24, 2008 Drop chory- wyniki morfologii bardzo zle. Niska ilosc krwinek czerwonych, bardzo wysokie leukocyty, zle wyniki watroby, ciagla lejaca biegunka.Jutro USG. Trzymajcie za nas kciuki bo tutaj juz weci po wynikach rozkladaja rece i maja tylko jedna mysl ze to nowotwor.A my z Dropkiem nie myslimy tak wcale i wierzymy ze nam sie uda wrocic do zdrowia. Kropeczki maja teraz znowu 29 kg wagi. Quote
Katcherine Posted June 25, 2008 Posted June 25, 2008 Waga 28 kg. Biopsja pobrana. Jutro lub pojutrze bedzie diagnoza. Niestety to czego oczekujemy to potwierdzenie lub (oby) wykluczenie chloniaka. Quote
SRV Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 Trzymamy kciuki i czekamy mam nadzieje na pozytywne informacje Quote
Katcherine Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 wyniki nadeszly i nadal nic nie wiadomo- tzn. wytlumaczenie jest ze za maly wycinek pobrany zeby cokolwiek wykluczyc. lekarka wygadala sie rowniez ze wczoraj Drop dostal zatrzyk z antybiotykiem o czym chyba zapomniala mnie poinformowac. Dronio je, zrobil dzis tylko 2 kupki w tym ostatnia juz uformowana choc mieciutka.Porownujac do wtorkowej sytuacji kiedy wychodzilismy co 1,5 godziny na okraglo i na 1 spacer przypadalo okolo 4-5 wodnistych kup to to ogromna roznica. Blony sluzowe zarozowily sie. Apetyt dopisuje. Sporo spi. Mam niezly przemarsz wojsk z klinika bo lekarka z uporem nadal twierdzi ze to chloniak..... i daje do wyboru tylko dwie decyzje: bardzo kosztowna dalsza diagnostyka chloniaka (sic!) albo antybiotyki i sterydy razem i czkeajac na to czy zadzialaja czy nie...hmmmm Ja sie nie zgadzam na sterydy- poniewaz w wynikach wyszly zle wyniki watrobowe.... najlepsze jest to ze nic innego nie bylo diagnozowane, kupa zostawiona do badan w poniedzialek chyba wyparowala- bo na ten temat ani slowa, krew nie sprawdzona na zadne inne rzeczy takie jak choroby odkleszczowe czy wirusowe itp.pomimo ze prosilam. Wczorajszy dzien spedzilam na walce o to zeby psu nie podawac anestetyku widzac jak jest odwodniony. Lekarka usilowala przemycic zgode ze jednak bedzie podany. Szczerze mowiac jestem rozgoryczona bo ganiajac nas na diagnostyke domniemanego chloniaka nie dano Dropowi nic na biegunke. Wczorajszy zastrzyk z antybiotyku mial za zadanie ochrony przed zakazeniem po biopsji. I pytanie- Drop dzis lepiej bo wczorajszy zastrzyk zadzialal czy dieta dziala i pies sam z siebie dochodzi do lepszej kondycji. Jutro zobaczymy co bedzie bo klinika dzis juz zamknieta.... juz nie ufam im zupelnie najsmieszniejsze jest to ze sama mowila ze przy chloniaku antybiotyk nie pomoze na biegunke ani ze biegunka samoistnie sie nie wycofa. zadnych wynikow badan na reke nie dostalam tylko i wylacznie informacje urwane ''na gebe''.Jutro ide zeby zobaczyc wreszcie wyniki morfologii, badan kupy- jezeli wogole zrobili, scanu i biopsji oraz dowiedziec sie jaki antybiotyk byl podany i ile. Dropsiaty jezeli bedzie nadal sie poprawial dam mu czas na unormowanie sie. Quote
SRV Posted June 26, 2008 Posted June 26, 2008 to co oni se w kulki leca ? w takich sytuacjach to wlasnie chyba wpierw powinni sprawdzic krew w kierunku chorob odkleszczowych czy innych wirusów, tak samo powinni zbadac kupe, skoro był taki problem, a ona uparła się na tego chłoniaka... ehh Quote
Morgan:-) Posted June 27, 2008 Posted June 27, 2008 Jeju ale wieści... Coś te nasze pieseczki chorują ostatnio :shake: Trzymam kciuki za Dropsiastego i oby okazało się to jakąś pierdołą :angryy: Pozdrawiamy Was Katcherine. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.