Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To u nas ja jestem rodzinnym fotografem ;) A już psiakom to tylko ja robiłam...

Ja sama zdjęcie z psiakami mam chyba sprzed dwóch lat, jak jeszcze byłam w ciąży..

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja to gapa zapominalam wziac aparat...ale czasami jak wreszcie zlapalam aparat to udalo mi sie uchwycic noska w smiesznych sytuacjach. Te domowe niestety to naogol w domowych ubiorach- takie niewyjsciowe...ale pelne wspomnien.

Grys dzisiaj wydobyl Dropusiowy ukochany ''sznur'' zabawke i zasnal na psim lozeczku wtulony w niego.

Pobawil sie tez chwilke pileczka.Ale naprawde tylko pare minut.

Jego poziom plytek krwi jest naprawde niski. Nie wiem co robic.

Posted

Niestety- dzis byla powtorka badan. Jutro wyniki.

Nie wyglada to dobrze- przy tym poziomie plytek groza mu krwotoki. A jedyna alternatywe jaka proponuja to podanie sterydow- ktorych sie boje. Ja juz nie mam sily, wiary w cuda- Grys ma w koncu 14 lat.

Pamietam jak sie martwilam czy Grys i Dropus sie zaprzyjaznia. Wspominajac co bylo miedzy nimi, jak Dropek opiekowal sie Gryskiem, jak Grysiek zaufal Dropusiowi, jaki byl szczesliwy ze ma swojego wyzielka- mam takie glupiutkie mysli czy ich przyjazn nie byla zbyt silna...Nie wiem.Grysio czasami pokazuje ze chcialby sie pobawic itd- a za chwile przystaje, smutnieje, widac ze nie jest w formie.

Jutro minie 3 tygodnie jak Dropus odszedl od nas.

Posted

Kasiu - ja też się martwię, o Romusia :sad: Co prawda moje psiaki się raczej nie zaprzyjaźniły, Czaruś był dominantem i przy każdej okazji "ustawiał" Romusia... Romuś ślepuś często niechcący wlazł w Czarusia, na co ten reagował zawsze atakiem..

Ale... mimo wszystko były tu razem przez ponad trzy lata...

Romuś od wczoraj trochę bardziej się dusi... Pewnie się wybierzemy do weterynarza...

Dla Dropusia i Czarusia (*) (*) :-(

Posted

Dzis mija 3 tygodnie kiedy malutki nosek odszedl od nas. I mam wrazenie jak by opiekowal sie Grysiem- mielismy telefon z kliniki ze powtorne badania wykazaly ze mamy plytki w normie. Nie wiadomo o co chodzilo z pierwsza probka ale jednak kazda dobra wiadomosc dla nas to jak maly cud.
Grysio nie kaslal juz od wczoraj.

Dropus byl straszny pieszczoch. Myslac o nim wspominam jak wystarczylo powiedziec ''daj nosek''- i od razu podsowal wielkiego nochala do calowania. Jak sie go glaskalo- juz lezal do gory lapami i podsowal brzuszek, lapki, do wyprzytulania. Lapal tez rece w zabawie otwartym pyszczkiem i przytrzymywal- bardzo delikatnie. To samo stosowal jak ktos obcy go klepal- jak by mowil- ''delikatnie!''.

Jego dlugi ogonek mial mnostwo funkcji. Naogol bil nim po nogach jak sie go przytulalo, a jak ktos mu dokuczal- pies czy czlowiek- to specjalnie sie nim ustawial tak zeby koncowka tego kogos klepac po nosie/ oczach, nogach- i nie bylo to delikatne. I udawal ze to niechcacy.

Najbardziej mnie rozczulalo jak sie uczyl lizac jezykiem. Podpatrzyl Gryska. Tylko ze jezyczek nie byl wycwiczony wiec pracowala cal glowa. Najpierw uszy szly do tylu, nos sie przyblizal, dotykal dloni rozchylajac fafle, jezyczek sie wysowal malutenko i caly nos wedrowal do gory. Wygladalo to rozczulajaco. Naogol byl taki jeden buziaczek. Nie rozdawal ich na prawo i lewo- byly wiec tym bardziej cenne.

Rano czekal na pierwszy odglos ze sie obudzilam. I za chwile slychac bylo powolne kroki skradajacego sie Dropusia zeby przyjsc na poranne przytulanki. Uwilebial wiedziec co gdzie sie dzieje i tak naprawde nie lubil zostawac sam.

casami przychodzil i sawal wyczekujaco. Nauczyl sie blyskawicznie tracac dlon zeby dac znac ze cos chce. Wystarczylo powiedziec'' pokaz'' i prowadzil do pileczki, miseczki, smyczki- zaleznie co mu przyszlo do glowy i w miare potrzeb.

Uwielbial prezenty.Nie wazne czy to byla zabawka, jedzenie, czy kurteczka, obrozka itd. Po prostu uwielbial dostawac cos nowego. Pozniej szedl i sie chwalil przed Gryskiem.

Mial ogromna game dzwiekow w zaleznosci co chcial przekazac- od cichutkiego, wysokiego popiskiwania, az po dzwiek jaki wydaja slonie- szczegolnie przy jedzeniu te infradzwieki byly w uzytku.Szczekanie natomiast bylo glebokie w tonacji, takie jakie bym sie spodziewala po ogromnym wodolazie a nie wyzielku.Byly tez takie szczekniecia informacyjne z pomrukiem- szczegolnie jak ktos wchodzil przez drzwi.

no i halas przy wachaniu- smielismy sie ze inne psiaki to tak po lebkach pracuja nosem a Dronio robi to profesjonalnie.


Brakuje nam go strasznie. Tesknimy za naszym wyzielkiem z marzen ogromnie.Caly czas mam przed oczami jak na kazda sytuacje Dropus mial inna mimike pyszczka, jak sie interesowal wszystkim, jak chcial uczestniczyc we wszystkim. A czasami na te wspomnienia przychodza te ostatnie dni- kiedy lezal wymeczony choroba, na wpol zasypiajac, odmawiajac jedzenia, i picia, a jednak chcac byc przytulanym, pragnac byc w ciaglym kontakcie, miec obok tego swojego czlowieka i wtedy dopiero zasypiajac w pelni.

Posted

Wczoraj minelo 4 tygodnie jak Dropus odszedl.
Snil mi sie dzisiaj- usmiechniety, piekny, zadowolony, przy mnie stojac i patrzac na mnie a za chwile pokazujac mi noskiem w strone ogromnej laki i snila mi sie Domena - biala arabka ktora odeszla w tragicznych okolicznosciach okolo 10 lat temu potracona przez ciezarowke... galopowala do nas z pieknej zielonej laki.

Nie wiem co ten sen oznacza.

Wiem tylko ze tesknie za nim bardzo. I wcale nie jest latwiej z uplywem dni.
Tz odnalazl zdjecia Dropusia jak wyciagal nosek do malego 2 letniego chlopca jak mielismy gosci w domu.Obaj- Dropek i Alexiu wykazywali ogromna ostroznosc w kontakcie. I od razu przypomina mi sie wizyta w ogrodzie u znajomych gdzie dwuletnia dziewczynka tak samo delikatnie nawiazywala kontakt z Dropusiem, za co miala bardzo dokladnie obwachane buciki...

Dropus przejawial zainteresowanie do szczeniaczkow i dzieci- tak jak by zafascynowany ze to to jest takie jakies male, nieporadne. I jakos tak byl zawsze spokojny, nie nieufny- tylko taki spokojno-ostrozny- jak by wiedzial ze to male moze sie jego przestraszyc.

Posted

nie wiedzielismy, ze Was rowniez zaatakowal chloniak, dobrze ze Dropek nie musial cierpiec tylko zasnal przy Was

chloniak to troche jak poruszanie sie po polu minowym, moze byc w miare ok, leczenie pomaga, ale raptem 10% psiakow ma szanse na wyleczenie, troche wiecej na przedluzenie zycia po chemii w niezlych warunkach, ale wiekszosc odchodzi od nas szybciej niz sobie mozemy wyobrazic

dlatego cieszyc sie nalezy kazda droba chwila z naszymi zwierzakami

Posted

Eurydyko- ja wierze ze wam sie uda.
Jestescie pod dobra opieka weterynarza ktory tak jak wy- chce pokonac te chorobe.I ma doswiadczenie i wiedze zeby z tym walczyc i wykorzystac kazdy procent szansy jaka macie.

Ja na dzien dobry uslyszalam ze jest zle... Dropus odszedl po paru tygodniach walki, kiedy i tak od poczatku leki nie pomagaly, a zyl tylko chudnac i wchlaniajac zapasy z siebie,niedotlenienie przy braku czerwonych krwinek krwi i gwaltowny wzrost nienormalnych krwinek, krwotoki ktore dolaczyly w koncowych dniach z przewodu pokarmowego tylko przyspieszyly wycienczenie, nie mielismy szczescia.

Do konca chcial byc z nami.I byl.

Posted

to prawda, ze mamy najlepszych lekarzy, jak widze jak dr Jagielski dobiera chemie do psa wnoszonego na kocu, bo juz nie ma sily sie ruszac, a za dwa miesiaca wpadam na tego psa w wejsciu bo wbiega sam do lecznicy to faktycznie na wlasne oczy widze co ta terapia potrafi zdzialac

oczywiscie nie zawsze, czasem na krotko, ale odkad leczymy sie na Bialobrzeskiej to tam wysylam wszystkich na diagnoze do dr Jagielskiego albo dr Bednarowicz

Posted

Grysiek po tej wpadce z krwia kiedy nagle wyszly wyniki zupelnie w normie, nadal sobie troszke pokasluje.Osluchowo nie ma szmerow w sercu ani w plucach...niby.
Poniewaz strasznie chcieli mu robic RTG pod narkoza- ale jakos po rewelacjach z USG zupelnie stracilam do nich serce i zaufanie- wiec czekamy do poczatku wrzesnia kiedy przyjedziemy do PL na 2 tygodnie- wtedy chce zrobic diagnostyke.

Nie wiem gdzie mozna wykonac RTG u starszego psa bez narkozy. Jak by ktos cos wiedzial dajcie mi znac na Priw.Rowniez nie mialabym nic przeciwko w wykonaniu echa i ekg. Czytajac Agnieszki Malek topic jeszcze bym sie zastanowila nad bronchoskopia...moze tu jest przyczyna kaszlu...

A tak poza tym przytulasny, nie lubi zostawac teraz sam, sypia sobie spokojnie nie chrapiac, ma apetyt, lubi wyprawy i jest zainteresowany swiatem poza domem- ale w domu- strasznie cichutki. Kupa w porzadku, tylko to juz nie jest psiejskie na wielkie wyprawy- oszczedzam go dajac mu lekkie spacerki, jest na lekkiej diecie- no bo 28 kg to naprawde conajmniej 3-4 kg za duzo.

Po odejsciu Dropusia zaznaczaja sie dwie zmiany w jego zachowaniu- nie akceptuje zadnego nieznanego i znanego psa, a po drugie nie lubi zupelnie zostawac sam.Ostatnio zaczal wdreptywac na gore na poranne przytulanki.

Niestety- jego sluch pozostawia duzo do zyczenia.

Posted

Kasiu, podczytywałam sobie Wasz wątek ciuchutko, podziwiałam Wasze postępy w szkoleniu, śmiałam się do pociesznego Dropsiowego pycha. Teraz długo Was nie odwiedzalam...
Tak bardzo mi przykro :-( (')



O jakie RTG chodzi? Klatki piersiowej? Jeśli tak, to pierwsze slyszę, że robi się to w narkozie. Polecam dr. Niziołka, zrobisz u niego wszystkie badania, bez narkozy.

Posted

dzieki asher- tak o Rtg klatki piersiowej. Tutaj nie ma zadnej mozliwosci wykonania jakiegokolwiek RTG bez narkozy...przepisy ''health and safety''- zeby niby ludzi uchronic od promieniowania...Jakos w szpitalu robiac Rtg czlowiekowi go nie usypiaja ;).

Szczerze mowiac ja dochodze do wniosku ze z wetami tutaj jest jak z lekarzami rodzinnymi....w Polsce jakosc uslug itd. i wiedza lekarzy przekracza o cale niebo to co tutaj jest oferowane...


Asherku- moglabys mi powiedziec gdzie dr. Niziolek przyjmuje i telefon do kliniki gdzie moglabym umowic Grysia na wizyte?

Z gory dziekuje.

Posted

tak zrobie- mam nadzieje ze Grysiek nie odstawi histerii w klinice- to co wyczynial ostatnimi czasy to juz pojecie przechodzi...

Dropusia nie ma....nie ma kto go bronic...

ps. Jak robilismy rok temu USG na SGGW to Dropek z Piotrkiem wylecieli za drzwi...Bo Grysiek pisnal i bylby pan doktor zjedzony..Dropus byl taki cierpliwy- sobie dawal zrobic wszystko, ale Gryska bronil.

Dropus sam podstawial uszka do czyszczenia, lapki podawal do obcinania pazurkow, szczotkowanie uwielbial, kapiele rowniez,uwielbial zeby sie nim zajmowac, taki typowy wyzielek- mial niesamowita cierpliwosc do Tz za Tz' ta niezgrabne przytulanki.



Znalazlam dzisiaj Dropusia paszport i ksiazeczke zdrowia jaka dostal w schronisku...i sie poplakalam. Dropus mialby nadal wazne szczepienia na zakazne....

Jak ja niewyobrazalnie tesknie zeby noska przytulic :-(:-(:-(

Posted

i jeszcze takie piękne wiersze znalazłam dla Dropka:

Wiesława Szymborska

Widziane z góry

Na polnej drodze leży martwy żuk.
Trzy pary nóżek złożył na brzuchu starannie.
Zamiast bezładu śmierci - schludność i porządek.
Groza tego widoku jest umiarkowana,
zakres ściśle lokalny od perzu do mięty.
Smutek się nie udziela.
Niebo jest błękitne.

Dla naszego spokoju, śmiercią jakby płytszą
nie umierają, ale zdychają zwierzęta
tracąc - chcemy w to wierzyć - mniej czucia i świata,
schodząc - jak nam się zdaje - z mniej tragicznej sceny.
Ich potulne duszyczki nie straszą nas nocą,
szanują dystans,
wiedzą, co to mores.

I oto ten na drodze martwy żuk
w nieopłakanym stanie ku słonku polśniewa.
Wystarczy o nim tyle pomyśleć, co spojrzeć:
wygląda, że nie stało mu się nic ważnego.
Ważne związane jest podobno z nami.
Na życie tylko nasze, naszą tylko śmierć,
śmierć, która wymuszonym cieszy się pierwszeństwem.



Zbigniew Herbert

Naprzód pies

Więc naprzód pójdzie dobry pies
a potem świnia albo osioł
wśród czarnych traw wydepczą ścieżkę
a po niej przemknie pierwszy człowiek
który żelazną ręką zdusi
na szklanym czole kroplę strachu

więc naprzód pies poczciwy kundel
który nas nigdy nie opuścił
latarnie ziemskie śniąc i kości
w swej wirującej budzie uśnie
zakipi - wyschnie ciepła krew

a my za psem za drugim psem
który prowadzi nas na smyczy
my z białą laską astronautów
niezgrabnie potrącamy gwiazdy
nic nie widzimy nie słyszymy
bijemy pięścią w ciemny eter
na wszystkich falach jest skomlenie

wszystko co można w podróż wziąć
poprzez ciemnego świata zgorzel
imię człowieka zapach jabłka
orzeszek dźwięku ćwierć koloru

to trzeba wziąć ażeby wrócić
odnaleźć drogę jak najprędzej
kiedy prowadzi ślepy pies
na ziemię szczeka jak na księżyc

Posted

Dziekuje Tanisia
Przeczytalam Dropusiowi, majac nadzieje ze zrozumie malutki- ile dla nas znaczyl i nadal znaczy. Tz probuje byc twardzielem...ale czasami mu sie wymyka jedno, dwa slowa ktore swiadcza jak bardzo za Dropusiem teskni.

Czasami Grys robi cos, czego nigdy nie robil, a Dropus wrecz przeciwnie...np. wchodzenie do lazienki kiedy sie kapiemy- Grysiek nie znosi lazienki- bo nie lubi wlasnej kapieli- a wczoraj wtuptal jak Dropus, obwachujac mydelka itd. A za chwile wypadl z niej w pospiechu- jak by sie przebudzil i sobie uswiadomil- gdziez ja polazlem...

Posted

Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że mi się jakoś wyżełkowo kojarzysz!
Dawno byłam na tym wątku, a tu tak...
Coś wrzucę dla Was:




Psy
które wyszły na wieczny spacer
cierpliwi towarzysze
dziecinnych zabaw
dyskretni świadkowie
pierwszych pocałunków
piastunki naszych dzieci
psy
o tyle od nas mniej skomplikowane
że rozumiały co to wierność
która jest dla nas
abstrakcyjnym rzeczownikiem
odmienianym przez losowe przypadki
psy zazdrosne ale nie zawistne
które umiały patrzyć prosto w oczy
naszej samotności
urodzeni komicy
z pantoflem w pysku
psy
które nie przyjdą już na zawołanie



Elżbieta Zechenter – Spławińska, Nasze psy




Trzymaj się, Kasiu...

  • 2 weeks later...
Posted

Dzien w dzien, minuta za minuta mysl o Dropie towarzyszy w kazdej zwyklej chwili.
To juz 1,5 miesiaca. A ja czuje jakby to bylo dzis, minuta, sekunda....

Kazde miejsce w ktorym bylismy razem, kazda pileczka, kazda wiewiorka ...przypomina mi Dropusia.I w oczach mam widok jego noska weszacego za schowana pileczka, tropiacego szara wiewiorke, sprawdzajacego podpisy innych psiakow w miejscu do ktorego szlismy.

To tak ch.....e niesprawiedliwe.:-(

Patrze na pierwsze opadajace liscie w tym roku, chyba jesien juz idzie... I z trudem powstrzymuje lze, ze Dropa juz nie ma. On tak lubil bawic sie w szeleszczacych lisciach, ganiac za rzucanym patykiem, tanczyc i podskakiwac trzymajac go w pyszczku, prowokowac Grysia do gonitwy.

A ile przy tym bylo ''groznych'' warkniec, burkniec, poszczekiwan...

Tak bardzo brakuje mi jego energii, ciekawosci i radosci zycia, nawet humorow- kiedy burczal na psa z daleka, jakiegos ludzia ktory mu sie nie spodobal...

Z Grysiem sobie statecznie tupiemy, wspominajac i walczac ze zdradliwymi lzami, zeby nikomu obcemu nie pokazac...ze placzemy po naszym Dropusiu.

Ktos pewnie powie...to tylko pies. Wcale nie tylko- on tak samo jak kazdy z nas jest niepowtarzalny. Nie ma takiego drugiego Dropusia na swiecie...

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...