Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cioteczki- dziekujemy ze jestescie z nami.
Dropek od wczoraj rana nie wstaje- nie chce isc na spacer. Wieczorem zwymiotowal to co zjadl zupelnie nie strawione. o 2 rano zerwal sie i zrobil siusiu na podloge.Caly tyl sztywny- chyba z oslabienia. Nastepne siusiu o 4 rano juz na poslanko. Od tamtej pory zmieniamy co chwila poslanka.

W nocy mial bardzo szybki oddech. Teraz spokojnie oddycha, zjadl sniadanko, zrobil siusiu (poslanko) i spi. Troszke czasami powzdycha ale jak cos robie i zajrze do niego to lebek z uszami nastawionymi ''sloniowo'' kontroluje co i jak.

Na Gryska ktory zajrzal do nas jak sie glaskalismy pokazal zeby- bo oczywiscie Grysiek chcial ''sprzatac''.

Dronio jest bardzo slaby. Dzis okolo 3 mamy umowiona wizyte ale chyba podjade do nich i bede prosic o jakas wzmacniajaca kroplowke. No i wizyte domowa- zeby go nie meczyc.

Jak cos sie do niego mowi to pomerduje ogonkiem ze slyszy i ze sie cieszy.
Wszystkie sluzowki bardzo blade.
Uzywam szelek do pomocy przy wstawaniu i przenoszeniu sie z mokrego poslanka na suche.

Nadal czekamy na cud.

Posted

Maluskie zebralo troszeczke sil i...

Droniek odmawial wyjscia na spacer do 12:30 kiedy to z tanczacym Gryskiem polecialam na spacer. Bedac na polpietrze uslyszalam Piotrka- ''Kasia- Dropek leci do ciebie !''- i za chwile zobaczylam Noska slaniajacego sie ale z uporem podazajacego za nami. Zrobil pierwsze siusiu- wezwalam Piotrka na dol domofonem. Poszlismy na spacerek - zrobil ze 20 razy siusiu, powachal sobie itd.Zrobil kupke- niestety czarna bardzo.

Jak wracalismy to akurat przyjechal Dropka najlepszy przyjaciel- Paul- ktory wraz z wzajemnoscia uwielbia Dropka. Niunio sie bardzo ucieszyl, choc Paul mial w oczach strach jak zobaczyl ile nam Dropka zostalo. Poszlismy do domu- malutkie wcale nie poszlo spac tylko zarzadalo jedzonka- dostal znowu piers z kurczaka.

I wtedy dopiero zgodzil sie polozyc na poslanku blisko goscia zeby wszystko moc obserwowac.

Pojechalam na wizyte do weta sama, majac w planie prosbe o kroplowke. Nasza wet naskoczyla na mnie ze mecze psa itd. Poleciala po druga wetke ktora prowadzila Grysia. Ta sie zgodzila zrobic domowa wizyte.

Ok 15:30 przyjechala- obejrzala go i powiedziala ze pomimo ze bardzo zle wyglada jeszcze nie nadszedl czas na ostateczna decyzje. Bo Dropek chce jeszcze byc z nami i pomimo wycienczenia nadal sie cieszy zyciem. Dostalismy plyn z glukoza i mikroelementami.
Powiedziala ze wie jak trudno jest na taka decyzje- ze dopoki jeszcze ma wole zycia i nie cierpi- to zeby sie wstrzymac. Ale tez zeby nie czekac za dlugo- jezeli wystapi pogorszenie.

W tej chwili malutki jest po 3 spacerku, najedzone spi. Oddech sie unormowal od rana- tzn. nie jest az tak szybki.

robimy co mozemy- ale weci nie wierza w cuda.
My dopoki nie pokazuje cierpienia i nadal przejawia wole walki (czyt. nie pozwolic sie wygryzc Grysiowi) nie umiemy pozwolic mu odejsc. Wstawal kilkakrotnie sam do miseczki z woda.

Choc jest zle- to cieszymy sie kazda chwilka i kazda oznaka ze psie zycie jest nadal interesujace.

Tu naprawde tylko cud moze cokolwiek pomoc. Blony sluzowe bardzo blade, krwawienie z przewodu pokarmowego jak kupa pokazuje caly czas wystepuje, niedowaga jest bardzo duza.

Ale tez ma apetyt, pokazuje ze chce wyjsc, interesuje sie co sie dzieje- w miare swoich skromnych sil. I pilnuje Gryska zeby mu sie zbytnio nie rzadzil.

Trzymajcie za nas kciuki.

Posted

Kochana trzymamy bardzo mocno. Nie wiem co napisać, bo czytając Twój dzisiejszy post łzy popłynęły mi po policzkach. Tak bardzo chciałabym Posłać Ci ten cud jak najszybciej. Posyłam tylko wirtualną energię i mam nadzieję, że pomimo tak dużej odległości dotrze do Was choć jej malutka część. Jesteśmy z Wami kochani.

Posted

Dropus odszedl od nas o 16:10. Byl bardzo slabiutki dzisiaj z godziny na godzine mniej przytomny. Zamowilam domowa wizyte a na pol godziny przed przyjazdem naszej wetki dostal krwotoku z noska.

Pozegnal swiat machajac koncowka ogonka. Moze moj tata juz czekal na niego po drugiej stronie- a Dropus juz go widzial.

brak slow zeby opisac jaka pustke mamy wokol siebie. Grys rowniez bardzo smutny i cichutki. Odszedl od nas najlepszy nasz przyjaciel, obronca i pies, ktory mial ogromna potrzebe akceptacji.

Dziekuje wszystkim ciociom ktore podarowaly nam mozliwosc bycia z Dropkiem.

Posted

Bardzo mi przykro, pamietam go jak latał w lesie szczesliwie merdajac ogonkiem. Siostra - trzymaj sie, był to naprawdę wspaniały psiak :(

Posted

Kasiu Moja Kochana. Cały czas myślę o Was. Nie potrafię się pogodzić z myślą, że tego Skarbka już nie ma. W całym tym smutku i żalu cieszy tylko jenda myśl - że daliście Dropkowi dom, prawdziwy dom którego być może nigdy nie miał.... Że daliście Dropkowi miłość i ciepło, którego być może nigdy wcześniej nie zaznał... Że daliście mu Rodzinę i możliwość przynależności do niej - co dla Niego było bardzo ważne. Odpłacił Wam całą swoją Psią miłością - a na taką miłość (jak zapewne wiesz) trzeba sobie naprawdę zasłużyć. Czasami już tak bywa, że los jest niesprawiedliwy, ale być może Drop - w Psim Raju ma ważniejsze rzeczy do zrealizowania, być może ktoś tam potrzebował właśnie jego pomocy... I musiał to być ktoś naprawdę ważny, że na Jego pomoc właśnie zasłużył. Znowy łzy spływają mi po policzkach... Trzymajcie sie jakoś. Całuję.

Posted

Ja caly czas nie moge sie pogodzic, Grysiek strasznie smutny i pogubiony, Piotrek zaplakany- choc stara sie byc ''twardzielem'', cala rodzina w rozpaczy.
Dropek mial paru przyjaciol ludzkich ktorzy dostrzegali jego charakter i doceniali ze piesek po takich przejsciach jest taki a nie inny.I tez po nim placza.

Dropek byl i jest naszym sloneczkiem.Kazdy psiak w naszej rodzinie jest pamietany i doceniany- ale Dropus byl jednym z tych specjalnych, rozumiejacych ludzka mowe i serce.Doskonale czytal ludzkie intencje- i tych z dobrymi akceptowal i nagradzal akceptacja.

Nie umiem napisac jak bardzo mi go brak...
Jutro postaram sie wstawic zdjecia.Jedyne co to to ze wiecej nie bedzie cierpial i chloniak wiecej nie zrobi spustoszen.

Wczorajszy dzien byl ogromnym darem dla nas- przynajmniej ja tak to pojmuje- ze strony Dropusia.I to wlasnie chyba ten dzien kiedy jeszcze chcial nam pokazac ze nie jest az tak zle- kosztowal go zbyt drogo.Sily zostaly wyczerpane.

On tak kochal bardzo nas wszystkich...:placz::placz::placz:

Posted

On się zawsze będzie Wami opiekował... Zawsze będzie blisko... Zawsze będzie patrzył na Was tymi swoimi słodkimi oczętami... Zawsze będzie pomagał gdy będzie źle... On pozostanie z Wami na zawsze. :-(

Posted

(*) :-(
Kasiu powiedz, że to pomyłka, że Dropuś tylko mocno spał. że rano się obudził i jest lepiej. Powiedz, że zdarzył się cud na który ten Słodziak zasługuje. :-(

Posted

Tesknimy bardzo, w domu pusto i cicho, na spacerach z Grysiem tupiemy powolutku i co chwila oboje sie rozgladamy za Dropkiem.

Rano nikt nie przychodzi sie przywitac, nikt sie nie awanturuje o sniadanko, nikt nie tycia nosem o przytulanko.

Jego lozeczko nadal stoi i czeka na niego, kocyki wyprane i pachnace, obrozka gotowa do zalozenia, smyczka, zabawki, miseczki.....

Jak wchodzimy do domu nie ma powitalnego haukniecia i stukotu lapek pedzacego Dropusia zeby sie przywitac, nie ma bicia ogonka o meble i wchodzacego delikwenta, nie ma lapania za rece w zabawie itd...

W nocy straszna cisza - bo Grys sypia bardzo spokojnie- to Dropus byl tym charapczem najukochanszym, stekajla, tym ktory mial tysiace rzeczy do powiedzenia i tysiace dzwiekow na kazda okazje.

Co chwila jakis wspomnienie, jakis widok, jakas mysl powraca do naszego Sloneczka.

Posted

Znam ten ból. Po moim onku ryczałam (dosłownie) 3 miesiące. Ta paskudna pustka w domu. Ta cisza... Nawet ostatnio, gdy zawiozłam Astę rano na sterylkę i wróciłam sama do domu, a że miałam dużo spraw na głowie - zapomniałam, że ona w klinice - jak weszłam do domu i zobaczyłam tylko miski i puste łóżeczko, najpierw sie przeraziłam, a potem zaczęłam się zastanawiać co będzie gdy jej zabraknie. I jak ta durna zaczęłam szlochać przy pustym łóżeczku, bo uświadamiając sobie przyszłość już teraz zaczęłam tęsknić za przywitańskiem, machaniem ogona, podskokami, dyskusją - bo Asta też lubi sobie podyskutować na różne tematy, przytulaniem i wieloma wieloma innymi rzeczami. A psa przecież nie było tylko pół dnia. To jest niewyobrażalny ból i tęsknota dla kogoś, kto nie kochał zwierzęcia miłością bezwzględną i na zawsze. Trzymajcie się.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...