Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mam wielką nadzieję że znajdzie domek . to jest najbardziej domowy z domowych przytulak, i na dodatek zwraca uwage na ulicy. na każdym spacerku sobie z innymi spacerowiczami pogadamy i achom nie ma końca. Wiem ze u kikou czarodziejki będzie miał dobrze, ale jakby się udało mu domek zapewnić to byłoby szczęście dla nas wszystkich i dla jakiegoś nowego biedaka, który zyskał by miejsce. Ten jego urok nie pozwala mi sie z nim rozstać. Jak by się znalazł domek to jeszcze bym miała miejsce na innego bardzo rannego psika. Jakoś opatrzność pomaga i wszystkie się fajnie leczą. Teraz mnie bardzo poruszyła dzialkowa sunia z dziurą w brzuchu.

  • Replies 551
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam Misia i jego ciotki!

macie tu link transportowy, doklejam cytaty z postow tego pana oraz jego namiary, nazywa sie chyba Adam, jak wynika z podanego maila, zapiszcie te dane, co chwila potrzebny jest transport, nie?

http://www.dogomania.pl/threads/1857...ce-quot/page19

mail: [email protected]

jego post:

Tak, to ja, ale ksywka anioł mi się nie podoba Jeśli macie jakiegoś psiaka lub cokolwiek innego do przewiezienia do chętnie pomogępozdrawiam, moj tel 781 10-01-76
latam na trasie oława, wawa i wogole 4 woj-mazowsze, lublin, kielce, łódz, pozdrawiam

i drugi:

27-05-2010 22:44 #185
adascbr


Zarejestrowany
May 2010
Postów
6

Witam wszystkich, chciałbym się sprostować, bo może ja dałem ciała Kiedys jakieś 4 lata temu woziłem psiaki kilka razy przez całą Polske, i pewna Pani z Wrocławia nadała mi ksywę "anioł". Mierziło mnie to, ale to prawda, kocham zwierzęta bardzo, nie raz miałem obesrane lub obrzygane auto. Pewnego razu wioząc dwa jamniki ze szczecina do wrocławia, pod samym szczecinem obrzygały mi auto dokumentnie (nawet drążek zmiany biegów był zafajdany)-jechałem tak ponad 400 km w lipcu-30 stopni bez klimatyzacji. Nieraz miałem sytuacje, że zabierałem psy z drogi. Raz zabrałem owczarka niemieckiego, który leżał w środku lasu. Gdy auto się zatrzymało podbiegł, ale zobaczył, że "to nie to" i położył sie dalej. Wsadziłem go na siłę z kolegą i zawiozłem do oławy (nie muszę nikomu mówić jak bidak śmierdział). Znalazłem mu sponsora, który pozwolił mu dojść sobie "do końca" u pewnych ludzi. Płacił za jego leki, utrzymanie. Uwierzcie mi, że takich sytuacji miałem dziesiątki, ale są takie sytuacje jak ta, że poprostu niemam możliwości. Próbowałem go lapać, ale uciekał. Powiem wam tylko, że specjalnie pogoniłem pracownika moim autem, żeby go zawiózł do oławy.
Uratowałem psa potrąconego w sylwestra, w związku z czym na imprezę dotarłem przed dwunastą Uwierzcie mi, takich sytuacji miałem dziesiątki. Ja nawet wróble potrącone przez auto wożę do weterynarza. Dlatego jeśli ktoś myśli, że to ja tego psa zostawiłem na drodze (bo takie słuchy mnie doszły) to powiem jedno- nie zmrużyłem oka jak zobaczyłem tego psa drugim razem (pierwszym razem myślałem, że to tubylec).
Jeśli mogę wam jakoś pomóc, to dajcie znać, zawsze mogę gdzieś "Coś" przewieźć. Poruszam się po woj. mazowieckim, łódzkim, lubelskim, swietokrzyskim. Moj tel 781-10-01-76. Jak tylko będę miał możliwość to chętnie pomogę.


trzeba zapisac jego dane, ciagle transport potrzebny!

Posted

no nareszcie moje dogo wróciło do normy i piszę. Dzisiaj ukazało się ogłoszenie Misia z tym pięknym portrecikowym zdjęciem. Tak jak przypuszczałam urzekło rodzinę z Katowic. Umawiam sie na wizytę przedadopcyjną i mam nadzieję ze domek będzie mógl psinkę przygarnąć . Dzwonili juz 2 razy.Narazie się nie cieszę aby nie zapeszyć, ale gdyby domek okazał się dobry i miejsce i kaska Miisia pomgła by innemu psiakowi. Narazie nie cieszę się za bardzo ale trzymam kciiuki i Was też o to proszę.

Posted

TERESA BORCZ napisał(a):
no nareszcie moje dogo wróciło do normy i piszę. Dzisiaj ukazało się ogłoszenie Misia z tym pięknym portrecikowym zdjęciem. Tak jak przypuszczałam urzekło rodzinę z Katowic. Umawiam sie na wizytę przedadopcyjną i mam nadzieję ze domek będzie mógl psinkę przygarnąć . Dzwonili juz 2 razy.Narazie się nie cieszę aby nie zapeszyć, ale gdyby domek okazał się dobry i miejsce i kaska Miisia pomgła by innemu psiakowi. Narazie nie cieszę się za bardzo ale trzymam kciiuki i Was też o to proszę.


no to trzymamy kciuki :-)

Posted

[quote name='Monika z Katowic']Trzymamy kciuki i czekamy tylko na dobre wieści! :)
Kto idzie na wizytę przedadopcyjną?

znow fiksacje, bez cytatu nic nie da sie napisać, a 10 min temu było ok.

Najprawdopodobniej na wizytę pojadę osobiscie w towarzystwie super cioteczki z Gliwic. Mis jest cudny i mam nadzieję że wszystko dobrze się ułoży, tymbardziej że cała rodzina zaakceptowała wybór.

Posted

TERESA BORCZ napisał(a):
znow fiksacje, bez cytatu nic nie da sie napisać, a 10 min temu było ok.

Najprawdopodobniej na wizytę pojadę osobiscie w towarzystwie super cioteczki z Gliwic. Mis jest cudny i mam nadzieję że wszystko dobrze się ułoży, tymbardziej że cała rodzina zaakceptowała wybór.


pani TERESO jest pani najwspanialszą osobą która staneła na drodze MISIA .Oczywiście trzymamy kciuki i wizytę !!!!!!!

Posted

:cunao::bigcool::loveu::loveu::lol::lol:Nareszcie po doglądnięciu moich tymczasków po długiej niebecności w domu i sniadanku o godz. 20.o0 mogę zdać relację z rozwoju sytuacji poogłoszeniowej naszego Misia.

Dziś nie miałam zbyt wielkich szans na załatwienie transportu na wizytę przedadopcyjną bo piątek i sobota to nasze schroniskowe wolntariackie terminy. Pan Daniel, potencjalny nowy właściciel Misia dzwonił i pisał wielokrotnie upewniając się na życzenie rodziny czy aby napewno pies do nich trafi. Nigdy nie miałam tylu telefonów w sprawie jakiegoś psa. to pani Kasia i jej śliczna córeczka Wiktoria, poruszone smutkiem w oczach Misia z ogłszeniowego zdjęcia chciały mieć go jak najszybciej u siebie. Pan Daniel aby zgasić swą niecierpliwość i nie czekać np do jutra sam zorganizował transport i przyjechał do mnie do domu w asyście ojca i kuzyna. Pojechaliśmy wszyscy razem, z Misiem już na wizytę przedadopcyjną. Psiak jechał bardzo spokojnie, bez sensacji, mimo że było mu bardzo ciepło. Po wielu dniach jakby na nowa drogę życia Misiowi zaświeciło słońce.

Siedział u mnie na kolanach , na przednim siedzeniu, ale zapoznawał się powoli z panami na tylnych siedzeniach. W końcu postanowił sie zapoznać z nimi bliżej. PRZESIADŁ SIE SAM DO TYŁU I UMIEJSCOWIŁ MIEDZY NIMI. pieszczotom i miziankom nie było końca aż do progu domu. Tu razem z nimi wysiadł i ciekawsko rozglądał dookoła, przywitał sie w progu z nową panią i weszlismy do mieszkania. Budynek jest małym , może cztero mieszkaniowym blokiem, na spokojnej , zielonej ulicy, zakończonej całkiem bliskim laskiem, To będzie cel spacerów naszych panów.Przy domu też jest nieco zielonego miejsca na zabawę czy szybkie spacerki Mieszkanie nie bardzo duże ale efektowne i zadbane.

Misio wszedł i delikatnie zapoznawał się z mieszkaniem, kulturalnie unikając znaczenia terenu, choć widać miał na to ochotę. zachwywał sie w domku cudownie, nie narobił nam wstydu. Szybko dowiedział się z pomocą p. Daniela, skąd w domu pochodzą przysmaki. Popił pojadł i, pobawili się z panem obaj leżący na dywanie, a potem usiadł spokojnie przy nas. Widać nie tylko on zaakceptował domek. Został też zaakceptwany, piękny, wykapany, wyczesany,puszysty, potraktowany frontlinem imerdajacy z zadowolniem ognkiem , jak zwykle. To zawsze radosny pies.

Jedyną konkurencja jaką mógł brać pod uwagę to fretka, Ale widać po bliższym zapoznaniu się z tym czymś w klatce, uznał że to żadna konkurencja, nie to co mój zazdrosny jamniulek. Małe toto , i w klatce, żadna sprawa, zostawił fretkę w spokoju, poprzestając na spojrzeniu z pewnej odległości. U mnie było mu jak w raju, ale jednak nie byłam tym jedynym ludziem tylko dla niego. Teraz ma 3 soby do kochania i trzy do jego wyłącznej niemal dyspzycji. Państwo już mają jakieś doświadczenie, mieli psa 13 lat, a ojciec ma dwa. W pobliżu jest uznawany gabinet weterynaryjny, tak że w razie potrzeby jest psa gdzie zaprowadzić na szczepienia i badania. Nie mogę sobie przypomnieć czy Miś ma jakieś szczepienia, sprawdzę rano.

Jak widać połączone zostały, wizyta przedadopcyjna i adpcja, :evil_lol: domek nie budzi absolutnie żadnych wątpliwości. Teraz załatwimy podpisanie umowy adopcyjnej, na formularzu przygotowanym , prześle pocztą.. Umowa adopcyjna oraz wizyta poadopcyjne zaaprobowana przez domek.

Jestem ogromnie szczęśliwa ze ten śliczny Miś ma miejsce dla siebie, tak jak sobie to wymarzyłam od dnia jego przybycia. Hotelik ma miejsce dla następnego psika. U mnie nie pozostaje nic do zapłacenia, czyli kase po tygodniu kwarantanny, na wszelki wypadek, mozna bedzie, za zgodą cioteczek przeznaczyć na inne psiaki, po odliczeniu kosztu ogłoszenia. Jest to niewielka kwota, a tu ma symboliczne znaczenie i można wierzyć że przyniesie lut szczęścia następnemu ogłaszanemu psiakowi.

Porobiłam troche zdjęć u mnie w domu, po drodze i w nowym domku, jutro poszukam kogoś kto je wstawi na wątek, jeśli będa przyzwoitej jakości. Będą też nowe fotki z wizyty poadopcyjnej.

Cioteczki, Misio ma dobry domek :cunao::laola::laola::laola:

Posted

[FONT=Book Antiqua]Jaka [/FONT][FONT=Book Antiqua]radość!!!! [/FONT][FONT=Book Antiqua]MISIO ma wspaniały dom, dzięki TERESIE! Dziękujemy Tereso kochana![/FONT]



[FONT=Book Antiqua]Poczekajmy z tydzień aż się Misio zadomowi! :):):)[/FONT]
[FONT=Book Antiqua]Przy podziale "misiowego spadku" poproszę o wspomożenie piesków (Ibisa i Dorka), które nie miały szczęścia doznać "magicznego dotyku Teresy":[/FONT]

POMOCY!!NUZYCA, GRZYBICA- Ibis potrzebuje naszej pomocy
Ogloszenia-fiasko,ds.brak,Dorek potrzebuje stalych deklaracji i blaga o pomoc!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...