Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Monika:) napisał(a):
wlasnie przeczytalam tem post i prawde mowiac w pewnym momecie sie poplakalam bo myslalam ze Oskarek nie wyjdzie z tego ale naszczescie juz jest wszystko dobrze :)

Jestem od niedawna na tym forum i nie moge wyjsc z podziwu ile wy robicie dla tych pieskow.


Witamy Moniko serdecznie, szlochanie od rana przy wątku Oscusia to moja działka. Bywało, że płakałam z żalu, bezsilności, litości teraz szlocham ze szczęścia....i tak już zostanie.
Zapraszam, możesz się do mnie przyłączyć :D

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pytałam o ten słuch , bo kilkakrotnie pisałyście, ze Oskarek jest "jakby w innym świecie" . Takie jego zachowanie nie koniecznie i całkowicie musi wynikac z problemów padaczkowych . Psiak z jakimiś dysfunkcjami zawsze bedzie choćby troche "jakby we własnym swiecie" . Nie wiem jak to wygląda w przypadku zycia z głuchym psiakiem , ale kilka lat zyłam z niedowidzącym a potem juz całkiem niewidomym spanielem (ale mysle , ze sprawa wygląda choć troche adekwatnie).
Ważne jest aby lekarz prowadzący Oskarka wiedział o tym - problemu sam moze nie dostrzec w trakcie wizyty , a wiedza o takowym pomoże w ocenianiu Oskarka (zwłaszcza jego zachowań i reakcji)
Myślę, ze bardzo dobrze, ze przy Oskarku jest drugi psiak Konisi - im na pewno łatwiej nawiązac kontakt . A tak wogóle to pomyślałam, ze może w "innych" założyć wątek "kto ma doswiadczenia w prowadzeniu psa głuchego"
by osoby majace w tym zakresie doswiadczenie podzieliły sie nim z Konisią
- mając wiedzę na ten temat łatwiej bedzie oceniać zachowania Oskarka (jakie zachowanie jest "normalne" przy głuchocie psa a co raczej z tym niezwiązane ) - co Ty na to Konisiu ?

Posted

to, ze oskarek parl na przeskody est typowym objwem neurologicznym, nie wiem tylko czy zachwoania "padaczkowe" nie są spowodowane czyms innym niz padaczką...mój poprzedni BF tez mial takie objawy i okazaly się zapaleniem mozgu:-(
ale z oskarkiem jest już dobrze więc teraz musimy tylko czekac czy da się zalatwić coś taniej na sggw

Posted

ja nie myśle o typowych zachowaniach neurologicznych jakie prezentował (m.in.jak wyżej opisujesz)
ale o innych sprawiających wrazenie trudności w nawiazaniu z psem kontaktu , nieobecności psa "tu i teraz" , zamknięcia "we własnym świecie"
- one wcale nie musza miec związku z jego problemami neurologicznymi , które niewatpliwie były bardzo powazne .

Posted

powiem tak: mój buldożek mial takie objawy jak oskarek, dokladnie identyczne, nie byl tylko gluchy, ale na koniec zycia tez zachowywal sie jakby mial swój świat, a jak się okazalo bylo to spowodowane zmianami w mózgu w ośrodkach odpowiadających za kojarzenie..mam nadzieje że sie myle bo oskarek jest bardzo bliski mojemu serduszku i mam wielką nadziej, ze chociaz jemu się uda!

Posted

Dlatego interesują mnie doświadczenia ludzi majacych głuche psy, by wiedziec czy takie zachowania moga towarzyszyć głuchocie czy jest to ewidentnie sprawa neurologiczna.

Posted

Faro napisał(a):
Dlatego interesują mnie doświadczenia ludzi majacych głuche psy, by wiedziec czy takie zachowania moga towarzyszyć głuchocie czy jest to ewidentnie sprawa neurologiczna.

Mój pies jest głuchy od 4 lat ale zachowuje się zupełnie normalnie...jak ktoś nie wie to nawet się nie domyśli że ona jest głucha

Posted

Konisiu, chciałam Wam zaproponować powtórkę z zeszłego tygodnia (o ile Oskarek się zgadza;) ) - może nie będzie padać przez cały długi weekendos i urządzimy sobie majówkę?

Posted

Monika:) napisał(a):
a co z pania ktora chciala zaadoptowac oskarka??? wycofala sie czy moze jeszcze zmieni zdanie??

Pani jest w stałym kontakcie z konisią, na tą chwilę na adopcję nie może się zdecydować, gdyż nie podoła opiece nad tak chorym psem. Oscarek na jakiś czas zostanie u konisi.

Posted

Nic na razie nowego nie wiemy. Przez majowy weekend i ogólne nieobecności sprawa ciut zwolniła.

Oscarek czuje się świetnie, już ciut za dużo rozrabia i to nasuwa nowe zmartwienia. Klatka w jego przypadku odpada, więc jak zaradzić jego "temperamentowi" ??

Posted

Wybaczcie konisi nieobecność na forum, ale dziwczyna ma mnóstwo zajęć. Oscar; szkoła; i praca by pomóc mamie utrzymać trzy psy! Mam z nią stały kontakt i o wszystkich zmianach na bieżąco informuję. Pozdrawiam :)

Posted

jak bylam mala mielismy dobermanke ktora strasznie broila jak nie bylo rodzicow w domu ( najczesciej zrywala zaslony i firanki, przewracala wszystkie kwiaty i rozsypywala proszek do prania). Gdy rodzice mieli juz tego dosc i zadne metody nie pomagaly to rodzice wychodzac z domu podczas gdy ja jeszcze spalam przywiazywali ja na smyczy do rury ktora byla polozona obok jej poslania, niesadze zeby byl to dobry sposob ale wazne ze poskutkowal :)

Posted

A więc zacznę od świeżych wieści od weta.
Oscarek ma lamblie i to ich leczeniem na razie głównie sie zajmiemy. Poza tym drobne skaleczenia i rany na uszkach też będą się lepiej goić jak robale znikną. Obecność lamblii może też wpływać na psychikę i powodować wycofanie. Dopóki lamblii i grzybów (ktore zawsze towarzyszą lambliozie) nie wyleczymy, nie będziemy mogli ruszyć dalej. A więc najpierw leczenie robaków potem psyche.

Konisia-widzę, że mamy wspólną weterynarz Dr Rudnicka-Brzezny moje psy też leczyła z Lambliozy, Drożdżycy potem Toxocaroza-to bardzo długie leczenie i kosztowne, wyczerpujący stan psów-wymioty żółcią, wątroba gorzej pracuje, itd., powiem jedno-on jest w dobrych rękach-życzę dużo zdrowia i trzymaj się tej weterynarz-lepszej nie znajdziesz no chyba że przeniesiemy z całym sprzętem do Polski Alameda East Veterinary Hospital:cool3: z dr Taylorem i resztą ekipy;)

Posted

Witajcie, miałam kontakt z ludzmi którzy mieli lamblie. W czsie kiedy są nowe wylęgi, obumierają stare osobniki dochodzi do zatrucia organizmu. Toksyny są tak silne, że potrafią doprowadzić do takich stanów pychicznych, że ludzie są w stanie popełnić samobójstwo. Może te jego dotychczasowe dolgliwości są spowodowane właśnie tym. Wiem, że najgorszy okres dla tych co mają lamblie to jesień i wiosna

Posted

Jeżeli chodzi o rozrabianie w domu, to przerabialiśmy to przez wieeele lat :shake: i w sumie nic nie pomagało, połowa rzeczy w domu jest wymienionych ;)
Ale czytałam ostatnio artykuł o "niesfornej bokserce" - niestety już go nie mam. Ogólnie chodziło o to, żeby zapewnić psu dużo ruchu, a gdy zostaje sam w domu, zapewnić mu jak najwięcej zajęć - np zabawka Kong, pochować smakołyki po domu, tak, żeby pies ich szukał i zajął się tym.
Metoda z przywiązywaniem psa jest szczerze mówiąc beznadziejna, i niczego psa nie uczy, poza tym, że czuje się dodatkowo uwieziony (nie dosć, że musi sam zostać w domu) i winny - no i nie wie za co.

Posted

Bodziulka napisał(a):

Metoda z przywiązywaniem psa jest szczerze mówiąc beznadziejna, i niczego psa nie uczy, poza tym, że czuje się dodatkowo uwieziony (nie dosć, że musi sam zostać w domu) i winny - no i nie wie za co.


i może skończyć się tragicznie. Znam przypadek, że właściciele przywiązali psa do barierki na piętrze, pies zeskoczył jakoś i się powiesił, bo smycz była za krótka. :angryy:

Posted

Myslalam w nocy jak moznaby zapobiedz temu rozrabianiu i Bodziulka wlasnie mialam pisac o tych zabawkach do ktorych wklada sie miesko i o pileczkach z ktorych wypadaja smakolyki wydaje mi sie ze to by pomoglo bo o ile dobrze pamietam to on szuka jedzenia i przez to balagani

Bodziulka : Pies gdy byl przywiazany nie byl sam w domu, jak juz pisalam wczesniej moi rodzice wychdzili zdomu bardzo wczesnie gdy ja jeszcze spalam i przywiazywali go zeby pies szalejac nie obudzil mnie do momentu przyjscia mojej opiekunki, a jesli chodzi o nauczenie psa czegos to mylicie sie zostala ona przywiazana 5 razy i gdy zostawili ja nastepnym razem to spala na poslaniu do momentu jak ja nie wstalam (zrozumiala ze jezeli bedzie grzecznie lezala to dostanie smakolyka gdy ja wstane )


La_pegaza to co ja napisalam nie ma nic wspolnego z pozostawieniem psa na klatyce schodowej !!!! juz nie przesadzajcie naprawde!!!! moi rodzice nie mieli pieniedzy na kupowanie coraz to nowycfh sprzetow domowych ktore ona niszczyla. A co do tego ze moglo jej sie cos stac to nie prawda ona byla w podobnej sytuacji co pies przywiazany na lancuchu do budy, tyle tylko ze w jej przypadku trwalo to 5 dni a inne psy zyja na lanuchach cale zycie ( nie pochwalam tego, zeby mi ktos nie zaczol pisac jakichs farmazonow o budach )

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...