anita_happy Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 na apel Koosiek - jestem... faktycznie jak nasz ATOS!!!!!!! Quote
go-ja Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 Pozdrówcie kikou bardzo, jak się da na żywo :). I kto tam może, niech pilnuje, by o siebie dbała. Fajnie, że Joy ma się lepiej. Quote
kikou Posted March 28, 2010 Posted March 28, 2010 no pięknie mi tu Kinga życzy ciąży grasującej na dogo hihihi.... Joyli ma sie lepiej, w końcu kupa ma kształt kupopodobny...choć jeszcze daleki od ideału.... idealne jest natomiast że już jest w stanie funkcjonować od spaceru do spaceru i wynieść w/w na dwór więc chociaż tyle szczęścia... dwa pieski były chore, już przeleczone, u innych na razie cisza..wiec mam nazieje że już po epidemii, ja nie zrobilam jeszcze testow na lambrie ale zrobie bo faktycznie czuje sie jakoś średniawo... Dzwoniła w jego sprawie Pani z Jeleniej Gory, umowiłyśmy sie na telefon po świętach bo przecież ma 31go przyjechać ta rodzina od Laikini go poznawć więc powiedziałam o tym tej drugiej Pani... tu na wsi już dwie rodziny chciały go wziąć.... ( ale nawet nie paktuje w tej sprawie..... bo tu wszyscy mają psy na łańcuchach, więc choć nie moge tego sama zmienić przynajmniej nie przyłoże do tego ręki) Quote
GoskaGoska Posted March 29, 2010 Author Posted March 29, 2010 ale to tak dziwne , ze staruszka by chcieli - pewnie im się wydaje, ze by pomogli jakby go zabrali Quote
laikinia Posted March 29, 2010 Posted March 29, 2010 Rodzina z Niemiec przygotowana do przyjazdu :) Wet. odwiedzony, porady przyjete, sa przygotowani na kontynuacje leczenia Joyka. Maja nadzieje, ze dalej dopieszczany w domowych warunkach psiunia bedzie szybko wracal do sil :) Quote
GoskaGoska Posted March 30, 2010 Author Posted March 30, 2010 niestety nie na 100% bo ich sunia musi go akceptowac i on já Quote
kikou Posted March 31, 2010 Posted March 31, 2010 dzisiaj bylo pierwsze spotkanie z sunia i nowa rodzina, wypadlo niezle, Joyki nie byl napastliwy wobec suni, a ona dzieki temu nie okazywala leku... wiec teoretycznie powinno byc dobrze, jutro kolejny zapoznawczy spacerek Quote
kikou Posted April 1, 2010 Posted April 1, 2010 dzisiaj Joyki spedził ponad 4 godziny z nową rodziną i z sunią kontakty ukladają sie przyzwoicie.... tzn sunia sobie, a on sobie... ale podobno to dobrze bo jak inne piesie probują nawiazać z nia kontakt i sie bawiś to ona ucieka przerazona... jutro Joyki idzie prawie na cały dzień spacerować z rodzinką po gorach..... trzymamy wiec kciuki zeby stosunki piesiow zacieśniały sie, bo kontakt z nowym Państwem znakomity, Joyliś lata za Panią zachwycony.. dzisiaj nawet pograł troche w piłke, chociaż jest jeszcze troche osowiały po chorobie... Quote
laikinia Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Ja tez dostalam e-mail: ze maja nadzieje, ze bedzie dalej wszystko tak fajnie ;-) Jeszcze jest jedna spora przeszkoda do pokonania: jazda samochodem... mam nadzieje, ze Joy poradzi sobie dobrze :) Quote
GoskaGoska Posted April 2, 2010 Author Posted April 2, 2010 ale on juz jechał autem z Wrocławia do Kasi i chyba był grzeczny a ja się pochwalę jesteśmu w PL nawet nie 24h a już psa znależliśmy hehe i tyle bram a on akurat pod moją siadł zmoknięty i wyziębony - no te psy chyba mają intuicje u kogo pomocy szukać:evil_lol: Quote
go-ja Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Fajnie Kikou, Dobrze poczytać :))) Gosiu - i co z tym pieskiem co go znalazłaś? Quote
GoskaGoska Posted April 2, 2010 Author Posted April 2, 2010 no nic siedzi na razie u mnie, w schronie dostałam nr do ludzi co zgubili podobnego i 4 km od nas, więc może to ich zguba - własnie ze 30min jedna Pani ma przyjechać zobaczyć czy to on. Mam nadzieję, że to ich piesek a jak nie to będziemy szukać mu jakiegoś domu :) Quote
laikinia Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 No Gosia, to sie nazywa nie tracic czasu! :) Quote
amensalizm Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Mój jak pierwszy raz jechał samochodem w życiu (około 2 lata) to wbił się pazurami we mnie. Teraz (z 6 raz już jechał) uwielbia to i natychmiast wskakuje do samochodu, na przednie siedzenie oczywiście, ale z tyłu za kratką (mamy wana) tez cuzje się dobrze nawet jak jadą chłopaki razem. Więc myślę, ze to malutki problem ;) Quote
laikinia Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 Mam nadzieje, ze Joyek bedzie mogl pojechac do nowej rodzinki :) Quote
kikou Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 po wczorajszym calym dniu spedzonym z nową rodziną i dzisiejszym zapadła decyzja, że Joyki jedzie jutro do nowego domu, ....w miedzyczasie miał znowu pogorszenie, znowu koszmarna biegunka, dostal kolejną serie tabletek na swoje robale, w domu też kolejne dwa pieski wymiotują, weterynarka zamowila mi już duże opakowanie tego specyfiku na lambrie ...bo to jednak paskudztwo uparte i trudne do wyleczenia. Nowa Rodzina wspaniała, bardzo sie o niego troszczą, o jego zdrowie, przygotowali sie niesamowicie, bardzo dbają o swoje psiaki, z sercem ale też bardzo mądrze.... myślę że trudno byłoby psiakowi trafić na lepszą rodzine, troche mi smutno, że to już jutro ale poznawszy nową rodzine jestem o niego spokojna.... jednak ma szczeście łysy królewicz... a mnie pozostają wspomnienia o miesięcznej walce z megabiegunką... ;) Quote
amensalizm Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 Suuuper ;) A mówią, ze tak łatwo się lamblii pozbyć... Quote
go-ja Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 Kikou - to wspaniała wiadomość :-)))))) Jak tylko będą jakieś foty z nowego domku daj znak :). Miejmy nadzieje, że ozdrowienie tam natychmiast, a już na pewno bardzo szybko :). Gosiu - i co? Czyj to piesek? Znaleźli się właściciele? Quote
go-ja Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 Aha! A kaska jakaś zostanie po Joyku z tego, co uzbieraliśmy? Na, którego piesa przekażemy. Ja swoją stałkę gdzieś przesunę... Quote
GoskaGoska Posted April 3, 2010 Author Posted April 3, 2010 go-ja oczywiście wasze wpłaty według uznania, ja proponuję zostawić na następnego do wciągnięcia - , bo takich jest cała kolejka do końca kwietnia będę w schronie to się mogę zorientować czy jest jakiś pilny przypadek, a pewnie na pewno jest. ale to oczywiście to moje lużne myśli i może być tam przelane gdzie chcecie :) A po "moją" znajdę przyjechali ludzie o 20;30 i okazał się, że to on -cieszył się jak wariat, to wątpliwości nie miałam, że to ich piesek , bardziej martwi mnie , ze on już im kiedyś też uciekł :mad:a to dopiero roczny piesek , mówiłam, zeby wykastrowali- ale Pan nie chce okaleczać :diabloti: no i gadaj z ludżmi. No , ale piesek był szczęśliwi i Państwo też zadowoleni , że się znalazł - by już się więcej nie gubił, bo za 3 razem może nie mieć tyle szczęścia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.