soboz4 Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Oby, właśnie wróciłam, powiadomiłam wszystkich gospodarzy, porobiłam ogłoszenia do rozwieszenia, tak bardzo miałam nadzieję ja gdzieś zobaczyć! Ale nie spotkałam jej, pytałam ludzi i podawałam swój i opiekunów telefon, już była taka fajna, podchodziła do ręki, lubiła się głaskać, zmieniła się bardzo w tym krótkim czasie, ale nadal jest bardzo lękliwa, oby jej się nic nie stało! powiadomiłam też schronisko i jak tylko ktoś ją zgłosi dadzą mi znać. Quote
soboz4 Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Opiekunowie jeżdżą po okolicy i rozklejają ogłoszenia, gdyby jej ktoś nie spłoszył to podeszła wczoraj do klatki i chciała iść do domu, tylko ona jest bardzo lękliwa i własnego cienia się boi, najgorsze to, że jedynie do opiekunów sama z własnej woli podejdzie i jak ją złapać??? Quote
soboz4 Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 We wtorek wieczorem, ale dopiero dziś mi dali znać, wczoraj przyszła pod klatkę, ale sąsiedzi próbowali ja złapać i uciekła, wczoraj i dziś facet wziął urlop i cały dzień chodzi po osiedlu i szuka Porozwieszaliśmy wszędzie ogłoszenia, powiadomieni są wszyscy gospodarze i tych których po drodze spotkaliśmy teraz tylko czekać, Co do szelek Misia mojej mamy (jest już 6 lat), też po przejściach miała już parę rodzajów szelek i z każdych potrafi się wydostać, normalnie to chodzi grzecznie przy nodze, nie oddala się od mamy na krok, ale panicznie boi się strzałów i głośnych hałasów, najgorsze dnie w okolicach Sylwestra, wówczas potrafi zrobić krok naprzód, potem do tyłu i uwalania się i w nogi Kupić dobre szelki to naprawdę nie takie proste zadanie, szczególnie dla takich bid po przejściach... Quote
maciaszek Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Czy schronisko jest poinformowane? Bo ktoś może ją złapać i do schronu zawieźć... Trzymam kciuki za to, żeby się znalazła. Mikusińskiego to jaki rejon Katowic? Quote
soboz4 Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Tak dzwoniłam do Ani ze schroniska, to ulica w okolicach Silesii, nieco przed Bytkowem, koleżanka ma też powiedzieć mężowi ze straży miejskiej chodzącej w tych okolicach. Trochę bezwolni Ci ludzie, ani nie dali ogłoszenia (nie potrafią korzystać z internetu), ale nie zadzwonili ani do schroniska, ani do mnie. Ogłoszeń papierowych nie potrafili zrobić - nie mieli zdjęć, tylko sami biegali po okolicy. Zamiast poinformować wszystkich kogo spotkają, skoro sunia kręci się po okolicy, sami tylko szukali. Ja niestety już jej nie widziałam, żaden z moich gospodarzy również jej nie spotkał, pomimo że niektórzy też poszli jej szukać. Podobno obok sklepu na Kotlarza ktoś ją widział i obok kościoła na Miksuińskiego blisko Józefowskiej, ale bez zdjęcia to nie da się stwierdzić czy to ją widziano. Ja też się ucieszyłam, bo zobaczyłam bardzo podobnego pieska, ale jak podniósł łapkę na siusiu to już wiedziałam, że to nie ona, no i miał czerwoną obrożę, nie był również strachliwy. Bardzo się o nią boję, choć trochę zła jestem na kobietę to teraz jest mi jej żal, bo siedzi i płacze... Quote
amikat Posted March 4, 2010 Author Posted March 4, 2010 A ja jestem wściekła.... bo to są psy specjalnej troski. Trzeba uważać PODWÓJNIE. Szkoda psa. Nie wiadomo gdzie trafi. Idą mrozy . Powinna mieć sciagniete szwy. Miała być szczepiona..... Wszystko nie tak. Mam nauczkę. Nie powinnam psa dawać do momentu do którego sie nie uspokoi i nie zaufa. Głupek za mnie! Quote
maciaszek Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Amikat, daj spokój. To nie Twoja wina. Taka sytuacja może mieć miejsce i wtedy, gdy pies zaufa. Zawsze może go coś przestraszyć. Quote
Agucha Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Nie ma co się obwiniać teraz, ludzie pewnie nie doświadczeni w takich sprawach, sytuacja wymknęła się spod kontroli i już... Osoba, która przekazywała sunię mogła poinformować ludzi, żeby początkowo wyprowadzali ją w obroży i szelkach jednocześnie, i w tereny spokojne.... najlepiej jakby ją wynosili. Ps. Cóż to musiał być za brytan przerażający że sunia tak się go zlękła, że aż się wypięła i pognała przed siebie... Trudno mi uwierzyć w tą wersję... przecież ona żyła bardziej z psami jak z ludźmi... Ale nie mnie tu teraz to oceniać :) Quote
Evelynkaa Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Anetko nie mów tak, wszyscy dobrze wiemy że w domu pies najszybciej dochodzi do formy jak i fizycznej tak i psychicznej. Poprostu nieszczęście....ale musi się znaleźć. Trzeba tylko pamiętać że takie psy się boją. Mi szczylek onek Rex od Pani Stasi też się wystraszył jak podeszła głupia baba ze swoim głupim jamnikiem, który zawsze warczy na mojego Alexa. Ale ja zawsze sprawdzam szerokość obroży czy nie przechodzi przez głowę, bo to jest moment... Quote
gość123456 Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Sama wiem, jak trudno psa "powsinogę" przyzwyczaić do życia z ludźmi w mieście. Pies, którego próbowałam przekabacić znał mnie z dwa miechy przez weekendy, sam pakował się do samochodu - uwielbiał nim jeździć, na wsi przychodził i całe noce i dnie u nas spędzał, ale wychodził kiedy chciał, wracał na zawołanie, biegł za samochodem... Był w mieście tydzień, na spacerach po dwie godziny szybkim krokiem kilka razy w ciągu dnia - myśleliśmy, że ma za mało ruchu, bo tam ciągle biegał, ale on był bardziej zmęczony niż ja - po prostu ciągnął do drogi... Zwiał raz, przed samym powrotem, uciekł z auta... I zdołałam go złapać w pojedynkę chociaż był bez smyczy - nie wiem jak można było nie dogonić Rudzicy, bo ona dwa razy mniejsza od niego, jak nie trzy... Niestety takie psy tylko w bardzo odpowiedzialne ręce, a najlepiej do DT, ale jak sami wiemy ciężko aby wszystko było idealnie. To niczyja wina, a sunia musi się znaleźć... Może należy zadzwonić do schronu w Chorzowie, bo to blisko rejonów pod Chorzów należących... Niestety. Quote
gość123456 Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Sama wiem, jak trudno psa "powsinogę" przyzwyczaić do życia z ludźmi w mieście. Pies, którego próbowałam przekabacić znał mnie z dwa miechy przez weekendy, sam pakował się do samochodu - uwielbiał nim jeździć, na wsi przychodził i całe noce i dnie u nas spędzał, ale wychodził kiedy chciał, wracał na zawołanie, biegł za samochodem... Był w mieście tydzień, na spacerach po dwie godziny szybkim krokiem kilka razy w ciągu dnia - myśleliśmy, że ma za mało ruchu, bo tam ciągle biegał, ale on był bardziej zmęczony niż ja - po prostu ciągnął do drogi... Zwiał raz, przed samym powrotem, uciekł z auta... I zdołałam go złapać w pojedynkę chociaż był bez smyczy - nie wiem jak można było nie dogonić Rudzicy, bo ona dwa razy mniejsza od niego, jak nie trzy... Niestety takie psy tylko w bardzo odpowiedzialne ręce, a najlepiej do DT, ale jak sami wiemy ciężko aby wszystko było idealnie. To niczyja wina, a sunia musi się znaleźć... Może należy zadzwonić do schronu w Chorzowie, bo to blisko rejonów pod Chorzów należących... Niestety. Quote
Blood Posted March 4, 2010 Posted March 4, 2010 Och oby sie znalazla szybko!!!! Zgadzam sie niczyja wina poprostu niedopatrzenie ludzi ktozy nie maja na codzien kontaktu z pieskami jednak"specjalnej troski"i opieki podwojnej.... Quote
soboz4 Posted March 5, 2010 Posted March 5, 2010 Niestety, nikt też nie dzwonił, lub żeby przynajmniej powiedział w jakim rejonie może być. Oni za chwile mają iść na ogródki działkowe za Mikusińskiego i tam jeszcze wołać Misię. Ja rano dzwoniłam jeszcze do schroniska w Chorzowie i gdyby tam się zjawiła zaraz będę mieć informację. Quote
AgusiaP Posted March 5, 2010 Posted March 5, 2010 Jejku niech szukają niech się nie poddają ona musi gdzieś tam byc skoro próbowała wrócic do domu:-(:-( Quote
Agucha Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Czy, jeżeli się znajdzie Rudzinka - wróci do tych ludzi? Quote
__Lara Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Biedactwo kolejne się zgubiło :( soboz mi dziś mówiła... Blood, super masz teraz psiaczki :D http://lh4.ggpht.com/_I_Iffux53Cg/S42S0IOy7JI/AAAAAAAAAIA/1AG0kYjm3x4/s800/Zdj%C4%99cie0063.jpg A ta ruda wymiata :D Quote
Blood Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Ta ruda to on;p Moj kochany 7 mies Wipe;D Własnie odebrałam Sasze i szczesliwa juz biega z nieodstepujacym jej Wipem ;) Dziewczynki tez coraz lepiej Perelce ma sie ogonek urwac jak mnie widzi;) Quote
Blood Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Ta ruda to on;p Moj kochany 7 mies Wipe;D Własnie odebrałam Sasze i szczesliwa juz biega z nieodstepujacym jej Wipem ;) Dziewczynki tez coraz lepiej Perelce ma sie ogonek urwac jak mnie widzi;) Quote
__Lara Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 [quote name='Blood']Ta ruda to on;p Moj kochany 7 mies Wipe;D Własnie odebrałam Sasze i szczesliwa juz biega z nieodstepujacym jej Wipem ;) Dziewczynki tez coraz lepiej Perelce ma sie ogonek urwac jak mnie widzi;)[/QUOTE] ooo, to przepraszam Wipe'a!! Quote
soboz4 Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 [quote name='Agucha']Czy, jeżeli się znajdzie Rudzinka - wróci do tych ludzi?[/QUOTE] Myślę że tak, mężczyzna jest bardzo poruszony i zrozpaczony tym, że Misia się zgubiła, co do kobiety mam mieszane uczucia, ale ona jest dość specyficzna i nie bardzo wiem jak ocenić jej zachowanie, ale to do niej Misia najszybciej się zbliżyła... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.