Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Oby, właśnie wróciłam, powiadomiłam wszystkich gospodarzy, porobiłam ogłoszenia do rozwieszenia, tak bardzo miałam nadzieję ja gdzieś zobaczyć!
Ale nie spotkałam jej, pytałam ludzi i podawałam swój i opiekunów telefon, już była taka fajna, podchodziła do ręki, lubiła się głaskać, zmieniła się bardzo w tym krótkim czasie, ale nadal jest bardzo lękliwa, oby jej się nic nie stało!
powiadomiłam też schronisko i jak tylko ktoś ją zgłosi dadzą mi znać.

Posted

Opiekunowie jeżdżą po okolicy i rozklejają ogłoszenia, gdyby jej ktoś nie spłoszył to podeszła wczoraj do klatki i chciała iść do domu, tylko ona jest bardzo lękliwa i własnego cienia się boi, najgorsze to, że jedynie do opiekunów sama z własnej woli podejdzie i jak ją złapać???

Posted

We wtorek wieczorem, ale dopiero dziś mi dali znać, wczoraj przyszła pod klatkę, ale sąsiedzi próbowali ja złapać i uciekła, wczoraj i dziś facet wziął urlop i cały dzień chodzi po osiedlu i szuka
Porozwieszaliśmy wszędzie ogłoszenia, powiadomieni są wszyscy gospodarze i tych których po drodze spotkaliśmy
teraz tylko czekać,
Co do szelek Misia mojej mamy (jest już 6 lat), też po przejściach miała już parę rodzajów szelek i z każdych potrafi się wydostać, normalnie to chodzi grzecznie przy nodze, nie oddala się od mamy na krok, ale panicznie boi się strzałów i głośnych hałasów, najgorsze dnie w okolicach Sylwestra, wówczas potrafi zrobić krok naprzód, potem do tyłu i uwalania się i w nogi
Kupić dobre szelki to naprawdę nie takie proste zadanie, szczególnie dla takich bid po przejściach...

Posted

Tak dzwoniłam do Ani ze schroniska, to ulica w okolicach Silesii, nieco przed Bytkowem, koleżanka ma też powiedzieć mężowi ze straży miejskiej chodzącej w tych okolicach.

Trochę bezwolni Ci ludzie, ani nie dali ogłoszenia (nie potrafią korzystać z internetu), ale nie zadzwonili ani do schroniska, ani do mnie.

Ogłoszeń papierowych nie potrafili zrobić - nie mieli zdjęć, tylko sami biegali po okolicy. Zamiast poinformować wszystkich kogo spotkają, skoro sunia kręci się po okolicy, sami tylko szukali.
Ja niestety już jej nie widziałam, żaden z moich gospodarzy również jej nie spotkał, pomimo że niektórzy też poszli jej szukać.
Podobno obok sklepu na Kotlarza ktoś ją widział i obok kościoła na Miksuińskiego blisko Józefowskiej, ale bez zdjęcia to nie da się stwierdzić czy to ją widziano.
Ja też się ucieszyłam, bo zobaczyłam bardzo podobnego pieska, ale jak podniósł łapkę na siusiu to już wiedziałam, że to nie ona, no i miał czerwoną obrożę, nie był również strachliwy. Bardzo się o nią boję, choć trochę zła jestem na kobietę to teraz jest mi jej żal, bo siedzi i płacze...

Posted

A ja jestem wściekła.... bo to są psy specjalnej troski. Trzeba uważać PODWÓJNIE. Szkoda psa. Nie wiadomo gdzie trafi. Idą mrozy . Powinna mieć sciagniete szwy. Miała być szczepiona..... Wszystko nie tak.
Mam nauczkę. Nie powinnam psa dawać do momentu do którego sie nie uspokoi i nie zaufa. Głupek za mnie!

Posted

Nie ma co się obwiniać teraz, ludzie pewnie nie doświadczeni w takich sprawach, sytuacja wymknęła się spod kontroli i już... Osoba, która przekazywała sunię mogła poinformować ludzi, żeby początkowo wyprowadzali ją w obroży i szelkach jednocześnie, i w tereny spokojne.... najlepiej jakby ją wynosili.

Ps. Cóż to musiał być za brytan przerażający że sunia tak się go zlękła, że aż się wypięła i pognała przed siebie... Trudno mi uwierzyć w tą wersję... przecież ona żyła bardziej z psami jak z ludźmi... Ale nie mnie tu teraz to oceniać :)

Posted

Anetko nie mów tak, wszyscy dobrze wiemy że w domu pies najszybciej dochodzi do formy jak i fizycznej tak i psychicznej. Poprostu nieszczęście....ale musi się znaleźć. Trzeba tylko pamiętać że takie psy się boją. Mi szczylek onek Rex od Pani Stasi też się wystraszył jak podeszła głupia baba ze swoim głupim jamnikiem, który zawsze warczy na mojego Alexa. Ale ja zawsze sprawdzam szerokość obroży czy nie przechodzi przez głowę, bo to jest moment...

Posted

Sama wiem, jak trudno psa "powsinogę" przyzwyczaić do życia z ludźmi w mieście. Pies, którego próbowałam przekabacić znał mnie z dwa miechy przez weekendy, sam pakował się do samochodu - uwielbiał nim jeździć, na wsi przychodził i całe noce i dnie u nas spędzał, ale wychodził kiedy chciał, wracał na zawołanie, biegł za samochodem... Był w mieście tydzień, na spacerach po dwie godziny szybkim krokiem kilka razy w ciągu dnia - myśleliśmy, że ma za mało ruchu, bo tam ciągle biegał, ale on był bardziej zmęczony niż ja - po prostu ciągnął do drogi...

Zwiał raz, przed samym powrotem, uciekł z auta... I zdołałam go złapać w pojedynkę chociaż był bez smyczy - nie wiem jak można było nie dogonić Rudzicy, bo ona dwa razy mniejsza od niego, jak nie trzy...

Niestety takie psy tylko w bardzo odpowiedzialne ręce, a najlepiej do DT, ale jak sami wiemy ciężko aby wszystko było idealnie.

To niczyja wina, a sunia musi się znaleźć...

Może należy zadzwonić do schronu w Chorzowie, bo to blisko rejonów pod Chorzów należących... Niestety.

Posted

Sama wiem, jak trudno psa "powsinogę" przyzwyczaić do życia z ludźmi w mieście. Pies, którego próbowałam przekabacić znał mnie z dwa miechy przez weekendy, sam pakował się do samochodu - uwielbiał nim jeździć, na wsi przychodził i całe noce i dnie u nas spędzał, ale wychodził kiedy chciał, wracał na zawołanie, biegł za samochodem... Był w mieście tydzień, na spacerach po dwie godziny szybkim krokiem kilka razy w ciągu dnia - myśleliśmy, że ma za mało ruchu, bo tam ciągle biegał, ale on był bardziej zmęczony niż ja - po prostu ciągnął do drogi...

Zwiał raz, przed samym powrotem, uciekł z auta... I zdołałam go złapać w pojedynkę chociaż był bez smyczy - nie wiem jak można było nie dogonić Rudzicy, bo ona dwa razy mniejsza od niego, jak nie trzy...

Niestety takie psy tylko w bardzo odpowiedzialne ręce, a najlepiej do DT, ale jak sami wiemy ciężko aby wszystko było idealnie.

To niczyja wina, a sunia musi się znaleźć...

Może należy zadzwonić do schronu w Chorzowie, bo to blisko rejonów pod Chorzów należących... Niestety.

Posted

Och oby sie znalazla szybko!!!! Zgadzam sie niczyja wina poprostu niedopatrzenie ludzi ktozy nie maja na codzien kontaktu z pieskami jednak"specjalnej troski"i opieki podwojnej....

Posted

Niestety, nikt też nie dzwonił, lub żeby przynajmniej powiedział w jakim rejonie może być. Oni za chwile mają iść na ogródki działkowe za Mikusińskiego i tam jeszcze wołać Misię. Ja rano dzwoniłam jeszcze do schroniska w Chorzowie i gdyby tam się zjawiła zaraz będę mieć informację.

Posted

Ta ruda to on;p Moj kochany 7 mies Wipe;D
Własnie odebrałam Sasze i szczesliwa juz biega z nieodstepujacym jej Wipem ;)
Dziewczynki tez coraz lepiej Perelce ma sie ogonek urwac jak mnie widzi;)

Posted

Ta ruda to on;p Moj kochany 7 mies Wipe;D
Własnie odebrałam Sasze i szczesliwa juz biega z nieodstepujacym jej Wipem ;)
Dziewczynki tez coraz lepiej Perelce ma sie ogonek urwac jak mnie widzi;)

Posted

[quote name='Blood']Ta ruda to on;p Moj kochany 7 mies Wipe;D
Własnie odebrałam Sasze i szczesliwa juz biega z nieodstepujacym jej Wipem ;)
Dziewczynki tez coraz lepiej Perelce ma sie ogonek urwac jak mnie widzi;)[/QUOTE]

ooo, to przepraszam Wipe'a!!

Posted

[quote name='Agucha']Czy, jeżeli się znajdzie Rudzinka - wróci do tych ludzi?[/QUOTE]


Myślę że tak, mężczyzna jest bardzo poruszony i zrozpaczony tym, że Misia się zgubiła, co do kobiety mam mieszane uczucia, ale ona jest dość specyficzna i nie bardzo wiem jak ocenić jej zachowanie, ale to do niej Misia najszybciej się zbliżyła...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...