Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

liczy sie wrażenie odbywajacych wizytę, może jednak warto z ludżmi porozmawiac o tych wątłych ogniwach. ??TO PIEKNY I ŻLE DOŚWIADCZONY PIES, TRZEBA JEJ OSZCZĘDZIĆ WIĘKSZYCH NIESPODZIANEK NA PRZYSZŁOŚĆ. MOŻE PAŃSTWO Z ROSZKOWA TO ROZWAŻĄ?

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Tola napisał(a):
(...) Zgadzam się, ze to symptyczni ludzie, mam takie same wrazenia po rozmowach telefonicznych. (...) Pierwszy problem to brak ogrodzenia, drugim - myslę, ze moge to napisac - jest pies na łancuchu, podobno spuszczany, w takiej sobie budzie. (...) Przyznam, ze o psie nie wiedzialam, z rozmowy wynikalo, ze nie maja doswiadczenia z psami, o wiele rzeczy p. Krztsztof pytal...
Dla mnie ten pies na łancuchu to argument, zeby niestety zrezygnowac z adopcji.
Nie wyobrazam sobie sytuacji, kiedy Lady jest wyprowadzana na smyczy 3 razy dziennie, a drugi pies siedzi na łancuchu:roll: (...)

Dzięki, że to napisałaś, bo mogę się i ja wypowiedzieć.
Nauczono mnie, myślę, że słusznie, że bliższa ciału koszula niż kapota więc... Jeśli, podkreślam jeśli, ten drugi pies to nie coś a la kaukaz, czy inny pies gigant to on powinien zostać w pierwszej kolejności obdarzony łaskami grzania 4 liter w zaciszu domowym. Zadziwia mnie więc fakt, że pies rezydent będzie dyndał na łańcuchu, a Lady stanie na piedestale.
Wątpliwa to dla mnie miłość do zwierząt, jeśli jednego z nich byt się nie poprawi za to drugi, obcy, a przygarnięty dostąpi zaszczytu. Ten też ma szansę w jakimś momencie spowszednieć i spaść z piedestału.

Kwestia ogrodzenia - gdzie dbałość o psa z łańcucha? Jest spuszczany, chwała państwu za to ale... gdzież to on ma się wybiegać? czy nie przypadkiem poza granicami działki, bo ogrodzenie nie istnieje? Nie martwią się o niego?
Lady przy momencie nieuwagi wcześniej, czy później da w długą, nauczona jest wolności i sporo wody upłynie nim się przywiąże, o ile przywiązanie zdusi w niej naturę. Co wtedy?

Jeśli z kolei pan dopytywał o wiele rzeczy, jak pisze Tola, w kwestii posiadania psa to znaczy, że pan bladego pojęcia nie ma, z czym się temat "pies" wiąże. Zbudowanie tej wiedzy ów pan ma o wyciągnięcie ręki - niech zainteresuje się już posiadanym psem, jego potrzebami, bezpieczeństwem, żywieniem, zdrowiem itd... itp...

Sprawa sterylki - na wątku mało rozwinięta, mnie znana, domyka sprawy.

Czy to znaczy, że państwo nie mogą być sympatyczni? Ależ skąd, mogą być i do tańca i do różańca ale nie koniecznie do Lady.

Nie mam najmniejszego wpływu na to, co postanowi Tola. Uszanuję jej decyzję (bo i cóż mi pozostanie innego), podobnie jak i odmienność dowolnego zdania, innego od mojego. Gdyby jednak los Lady zależał ode mnie, nie trafiłaby do tego domu. Dostała już dość popalić więc nie ryzykowałabym następnymi niespodziankami.

Posted

Hm...........ja nie uwazam, ze pies musi spac na kanapie czy lozku ( pewnie wiele osob sie oburzy ;)), ale byc stale na lancuchu to juz inna sprawa. Moze raczej by poprawic byt psa rezydenta, a Lady znalezc inny dom.

Posted

Szarotka napisał(a):
Hm...........ja nie uwazam, ze pies musi spac na kanapie czy lozku ( pewnie wiele osob sie oburzy ;)), ale byc stale na lancuchu to juz inna sprawa. Moze raczej by poprawic byt psa rezydenta, a Lady znalezc inny dom.

sie cały czas myśli...

Posted

Szarotka napisał(a):
Hm...........ja nie uwazam, ze pies musi spac na kanapie czy lozku ( pewnie wiele osob sie oburzy ;)) (...)

Należę do tych oburzonych ale nie święcie oburzonych. ;-) Mimo najszczerszych chęci nie wszystkie z całej, mojej watahy są podkołderne, choć bardzo bym chciała. :evil_lol:

Posted

agada napisał(a):
Szarotka spróbuj mojego kaukaza do łoża, a kanapy to takich rozmiarów nie mam:evil_lol:, za to kocice podkołderne, bardzo podkołderne :loveu:


Moja sunia na szczescie sama zrezygnowala z lozka ( ilosci wlosow byly nie do pozbycia sie), bo za cieplo.

Posted

Albo ma się serce do zwierzat ,albo się go nie ma.Nie można wzruszać się losem Lady,a swojego psiaka trzymać na łańcuchu.Rozumiem brak ogrodzenia,ale można wybudować odpowiedni kojeć z dociepkloną budą(nie są to wielkie koszty)
i wyprowadzć psa na spacer.Tak wygląda szacunek dla zwierzat.

Posted

Witam
Bardzo dziękuję za miłe słowa Teresie Borcz ,ale dziewczyny czasami myślę że jakoś do was nie dociera realia tego świata.Jak najbardziej trzeba z nimi porozmawiać co do ogrodzenia i sterylki ,ale na świecie jest tyle biednych i potrzebujących psów ,czy naprawdę wydaje się wam że ot tak po prostu stanie cud i ktoś weźmie starego psa?to sa młodzi ludzie na tak zwanym dorobku ogrodzenie będzie ,ale na pewno nie teraz .Jak mówiłam mieszkamy na wsi u nas psy od zawsze mieszkały przy budzie moja wieś jest troszkę bardziej rozwinięta ,ale na pewno psów na łańcuchu jest co nie miara ,a czy wszystkie są nieszczęśliwe?on od zawsze mieszka przy tej budzie a wyprawy na wieś są naszym odpowiednikiem wypadu na sklepy .Wiem że w mieśćie jest pełno nie kochanych psów szwędają się wszędzie a nasze mają swój dom miskę karmy. Na pewno nie royala ale zawsze coś .Na pewno trzeba potem sprawdzić jak ma się pies .Ja nie lubię pisania postów bo zawsze są chaotyczne ,tylko nie lubię też skreślania ludzi po 1 rozmowie ,czy mojej czy waszej.I bardzo się cieszę że nie muszę rozważać tej adopcji za was .

Posted

Ja nie przekreslam ludzi, nadal uwazam, ze rozmowa z nimi to przyjemność.
Ale poznalam tez Lady - wymaga duzo spacerow, jest spragniona wrazen, nowych bodzców, ale musi chodzic na smyczy.
Zupelnie nie rozwazam takiej mozliwosci, zeby byla wypuszczna luzem.
A boję się, ze w razie czego z takiego wypadu po prostu nie wroci i nie bedzie co sprawdzac.

Posted

alex1,nie mogę się z Tobą zgodzić.W obecnych czasach wszyscy wiemy jakie potrzeby bytowe posiada pies.Znane nam jest również pojęcie dobrostanu zwierzat.Nie można przymykać oczu na zacofanie i brak odpowiedzialności za zwierzęta.
Niejest to proste ani łatwe ,ale taka nasz rola.Nie sztuką jest uwięzić psa na łańcuchu.:placz:

Posted

I właśnie za takie słowa Toli dziękuje ludzie są oki , ale jak długo będą wyprowadzac psa na smyczy ?na pewno pies po takich przejściach nie może byc puszczony na wieś bo nie jest tam wychowana od zawsze ,i nie wiadomo czy ot tak wróci do swojego domku dziękuję OLA

Posted

alex1 napisał(a):
(...) dziewczyny czasami myślę że jakoś do was nie dociera realia tego świata. (...) czy naprawdę wydaje się wam że ot tak po prostu stanie cud i ktoś weźmie starego psa? (...)

I tu, tylko tu się nie zgodzę. Co jak co ale realia tego świata, nie tylko związanego z psami dają mi po pysku równo, dzień po dniu. Śmiem więc twierdzić, że ów świat dość boleśnie ale i skutecznie do mnie dociera.
Z racji dwucyfrowego zapsienia/ zakocenia, zapomnienia już czasu bycia podlotkiem, z racji również masy kontaktów międzyludzkich (wynikających m.in. z zawodu), wreszcie z racji siedzenia okrakiem, a raczej funkcjonowania i w mieście i na wsi, wypowiedziałam się tak, a nie inaczej. Należę właśnie do tych, którzy zgarniali stare, niewyjściowe, pokraczne, złośliwce całą gębą (o tym kalibrze mówi się w moich rejonach - Szkoda kołka żeby zabić.), bezdomne i tak by można mnożyć cechy "na nie".
Co ważniejsze nie mam się, a jest to najważniejsze w całości tej wypowiedzi, za nikogo wyjątkowego. To wyniosłam z domu, podobnie jak ludzie, których (w tym i ze wsi) miałam szczęście poznać, a którzy są lata ode mnie młodsi. Jasne, że nie ma ich na pęczki ale zapewniam Cię, że cuda się zdarzają i jeśli ta sunia ma szansę na ów cud poczekać to szczerze jej życzę, by dostała taką szansę, zwłaszcza, że z charakteru nie jest upierdliwcem, a do tego jest śliczna. Znajdzie, znajdzie swojego amatora.

Zgadzam się w 100% z tym, co napisała Zadra, że albo ma się albo nie ma serca do zwierząt. Nijak nie trafia do mnie przejęcie się losem Lady i chęć wzięcia jej do domu skoro, jak mogę się tylko domyślać państwo pewno nie wpadli na pomysł, by takiego nieba przychylić już posiadanemu psiakowi.
Być może, tego nie neguję, że nie znając innego życia jest szczęśliwy ale żałuję, że nie da się z nim zrobić eksperymentu, wziąć do domu, porozpieszczać, a potem zapytać: "To co X-iński, chcesz wrócić do tego co było?"

Posted

też mam mętlik w głowie......:roll:
jeśli chodzi o spacery Lady nie może być wypuszczana luzem, jest zadziorna do innych psów, nie wiem jak by się zachowała gdyby nie była na smyczy
dziś wieczorem coś tam tylko burczała pod nosem jak widziała innego, tyle że z daleka, nie podchodziłyśmy blisko ale wcześniej mi się wyrywała, mojemu mężowi też kiedy z nią wychodził, nie wiem jak się zachowa wobec tego psa, którego Ci Państwo mają, w sumie wcześniej nie wiedzieliśmy że jest tam już pies

martwi mnie też jej wiek, tzn telefony nie będą się urywać, mało ludzi chce adoptować psa w tym wieku
Lady pochodzi od psa saluki, to są psy gończe, potrzebują dużo ruchu


nie wiem, padnięta już dzisiaj jestem, to takie luźne myśli jakie mam w głowie na ten temat
Tola może porozmawiaj z nimi jeszcze raz i powiedz o naszych obawach, to może będziemy mieć jaśniejszą sytuację

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...